Chrząszcze w różach.

11.06.03, 14:06
takie brązowo-zielone, opalizujace, wielkości pół paznokcia,
po kilka w każdym praktycznie kwiecie róży żółtej (i tylko żółtej!)
zwalczać toto czy zżyć się?
    • ptasik Re: Chrząszcze w różach. 11.06.03, 14:09
      Jak są od jakiegoś czasu i nie robią szkód to tylko zżyć się :-)
      Podobne na drzewach owocowych obżerały liście i nie dały się polubić:-)
      • kubajek Re: Chrząszcze w różach. 11.06.03, 14:25
        one wyjadają płatki róż ale i tak róże wcześniej więdną
        niż zostana zjedzone, chrząszcze pojawiają się już
        trzeci rok z rzędu, najśmieszniejsze że tuż obok
        kwitną róże czerwone i nie ma w nich ani jednego chrząszcza.
        są to róże pnące więc nieskazitelność kwiatów nie jest aż tak
        istotna, cóż, pokocham te stworzonka.
        :)
        • ptasik Re: Chrząszcze w różach. 11.06.03, 14:47
          No to rzeczywiście nie ma powodu, żeby je nękać.
          A że tylko do żółtej - coś w tym jest że żółty kolor przyciąga owady, zwłaszcza
          własnie takie małe czarne żuczki

          Katula raz jeszcze pozdrawiająca :-)
          • mkhj Re: Chrząszcze w różach. 11.06.03, 15:13
            ZWALCZAĆ, ZWALCZAĆ I JESCZE RAZ ZWALCZAĆ.
            To jest ogrodnica niszczylistka. Zeżre wszystko co się da. Jej larwy jak
            pędraki poobgryzaja korzonki a postać dorosła liście.
            To jest okropny szkodnik. U nas w zeszłym roku zniszczyła róże, liscie
            truskawek, liście jabłoni i śliw oraz uprawy warzywne.

            Nie jest to stworzonko, które można polubić.

            Pozdr
            mkhj
            • kubajek Re: Chrząszcze w różach. 11.06.03, 15:25
              może wiesz czym to potraktować?
              • ptasik Re: Chrząszcze w różach. 11.06.03, 18:05
                hmmmmmmmm, przeciez piszesz (kubajek jesteś Pan czy Pani? :-))) ) , że masz od trzech lat i Ci nie przeszkadzają. Z Twojego opisu wcale nie wynika, że to ten sam szkodnik, o którym pisze mkjh. U mnie też na żółtych kwiatach zawsze jakieś żuczki.
                Buuuuuuuuuuuuuu
                Sprawdź najpierw w necie czy mówicie o tym samym.
                Wiem, że są sytuacje, że bez chemii ani rusz, ale przecież............
                • ptasik Re: Chrząszcze w różach. 11.06.03, 18:10
                  parę linków
                  www.cuda79.republika.pl/ogrodnica_zdj.html
                  www.werle.com/foto/makro/t6.htm
                  i co ? czy to to samo?
                  Z opisu wynika, że nie.....
                  Katula
                  • kubajek Re: Chrząszcze w różach. 12.06.03, 22:29
                    to jest dokładnie to!
                    na razie potraktowałem Pirimorem,
                    pewnie nie zadziała ale tylko to
                    miałem pod ręką, znalazłem w necie
                    cały arsenał broni chemicznej
                    do zwalczania tych żuczków,
                    mam jednak za miękkie serce
                    żeby to zastosować
                    :)
                    • ptasik Re: Chrząszcze w różach. 12.06.03, 23:45
                      Wiem, jak to jest bardzo dokładnie , ja też tego nie lubię...
                      To może poczekaj na przepis mkhj z tytoniu?
                      A może nie ma tego aż tak dużo?

                      Przepraszam za wprowadzenie w błąd, brałam pod uwagę dwa inne żuczki, na pół mojego paznokcia ;-)
                      Dobrze, że mozna znaleźć link do zdjęcia i skonsultować
            • pierans Re: Chrząszcze w różach. 12.06.03, 13:08
              mkhj, podaj mimo wszystko nazwe tego specifiku, ktorym zwalczyles chrzaszcze -
              mam je na dzikich rozach. Pierszy kwiat wypuscily, a te cholery (2 sztuki) do
              polowy go zjadly ... Zemsta, zemsta, zemsta na wroga, z bogiem, lub mimo boga -
              jak powiedzial nasz wieszcz.
              • ptasik Re: Chrząszcze w różach. 12.06.03, 13:39
                A ja mogę? :-)
                www.dor-rol.com.pl/dir-arch/0100-1-3.htm
                Przy okazji możesz poczytać o innych szkodnikach i środkach ich zwalczania

                Pozdrawiam ciepło i serdecznie
                Katula

                PS. Ja najczęściej używam "karate"
                www.wior.olsztyn.pl/prepar/karate_025ec.htm
                a to link do informacji na temat tego środka
                • mkhj Re: Chrząszcze w różach. 12.06.03, 14:00
                  Ja tez najczęściej używam Karate.
                  Oprócz tego bardzo silny napar z tytoniu.
                  A jak trzeba to słoik z denaturatem i patyczek (palcem nie bo one nieraz gryzą)
                  do wrzucania ich do słoika. I tak naprawde to najskuteczniejsza metoda.
                  Odurzony oparami denaturatu chrząszcz wpada do słoika bez problemów. Inaczej
                  nie da się zrzucić bo się mocno trzyma.
                  A potem zakopać. Kurom nie dawać bo się popiją, jak u mojej cioci po wiśniach
                  ze spirytusu.

                  Pozdrawiam
                  mkhj
                  • ptasik Re: Chrząszcze w różach. 12.06.03, 14:56
                    MKHJ
                    A mogłabyś podać przepis na napar z tytoniu?
                    To znaczy ile tytoniu na ile wody, ile czasu ma stać, w jasnym czy ciemnym
                    miejscu itd. :-)
                    A i do zwalczania czego z sukcesem go wykorzystujesz
                    Z góry dziękuję
                    Pozdrawiam
                    Katula
                    • mkhj Re: Chrząszcze w różach. 13.06.03, 08:15
                      Sporządzanie naparu z tytoniu zaczynam od kupienia w kiosku najtańszych
                      papierosów.(u mnie w domu nikt nie pali). Kruszę razem z bibuła (potem okropnie
                      śmierdzą ręce). Na słoik ok 1 l trzeba ich mniej więcej ok 1 paczki. Zalewam
                      wrzątkiem i zakręcam. Jak wystygnie jest gotowe. Trzeba przecedzić żeby nie
                      zapchać spryskiwacza.
                      I teraz użycie:
                      Na mszyce można rozcieńczyć jeszcze litrem wody.
                      Na inne robale typu ogrodnica niszczylistka lub larwy na drzewach owocowych
                      musi być mocny. Ale szlag je trafia po niedługim czasie. Niestety ogrodnica
                      jest dość odporna i jednak najlepsze efekty daje i oprysk i łapanie do słoika z
                      denaturatem. Nie wiem jak jest ze troną humanitarną smierci w oparach alkoholu,
                      ale sądzę, że nie jest to smierć w mękach. One padają od razu.
                      Larwy na drzewach owocowych padają szybko od tytoniu. Niestety opryskiwać
                      trzeba bezpośrednio robactwo i nie działa to "na zapas" tak jak inne "fachowe"
                      trucizny. No i trochę śmierdzi. Ale pierwszy deszcz zmywa i zapach i tytoń. A
                      najlepsze efekty daje połączenie Karate i tytoniu.
                      Na mszyce wystarczy tytoń plus odrobina płynu do zmywania naczyń.
                      A i jeszcze jedno - próbowałam te resztki po parzeniu tytoniu władować do kopca
                      kreta i chyba rzeczywiście nie lubi tego zapachu bo sobie poszedł. Ale jest to
                      narazie środek nie sprawdzony - do eksperymentowania. Nie wiem czy kret poszedł
                      bo mu śmierdziało czy może z innego powodu.
                      pozdrawiam
                      mkhj (ja jestem baba)
                      • ptasik Re: Chrząszcze w różach. 13.06.03, 08:59
                        Przede wszystkim dziękuję za przepis. Zawsze bliżej było mi do takich domowych
                        sposobów, bliższych naturze i ten Twój będę wykorzystywać od dzisiaj. Wprawdzie
                        nie napisałaś czy zadziała na wciornastki, ale przetestuję dzisiaj
                        własnoręcznie. Te malusieńkie jak przecinki paskudztwa opanowały mojego
                        ligustra. Pomogła im zapewne susza, który powoli, coraz szybciej niszczy mój
                        ogród :( Ech szkoda słów....
                        Faktem jest, że też się zrzymam przed tym zabiegiem bo na wciorntastkach
                        urzędują inne owady jak sądzę ich naturalni wrogowie i taki zabieg może
                        pozbawić życia także ich. Tylko, że w odniesieniu do ilości przecinków na
                        ligustrze tych innych jest bardzo mało...
                        Przemyślę...

                        Babo ;)
                        napisałaś, że po kruszeniu smierdzą ręce - aż się wzdrygam, brrrrrrrrr, nie
                        lubię, ale czy zwykłe cieniutkie lateksowe rękawiczki nie likwidują problemu?

                        A zacznę tak samo od kupienia tytoniu, może jakiegoś taniego fajkowego? Problem
                        kruszenia byłby rozwiązany, nieprawdaż? Tylko muszę porównac koszty inwestycji
                        w broń chemiczną :)

                        Co do humanitarnej strony w oparach alkoholu - dyć przecież zanim padną to się
                        opijają i w padają w ekstazę :)))) Czyż jest piękniejsza śmierć :))))
                        Padają z przepicia :)))

                        Ten denaturowy sposób też mi się podoba....

                        > A i jeszcze jedno - próbowałam te resztki po parzeniu tytoniu władować do
                        kopca kreta i chyba rzeczywiście nie lubi tego zapachu bo sobie poszedł. Ale
                        jest to narazie środek nie sprawdzony - do eksperymentowania. Nie wiem czy kret
                        poszedł bo mu śmierdziało czy może z innego powodu.

                        Jak na razie z kretami nie walczę
                        Po pierwsze dlatego, że ci ich u mnie mało
                        Po drugie dlatego, że mimo wszystko mają takie przemiłe futerko
                        Po trzecie nie wyrządzają jakiś ogromnych strat
                        mój problem z gryzoniami nazwya się nornice. Jak tylko podleję ogród tak z
                        miejsca mam przeogromne korytarze i dziury i fruwające rośliny na trasie
                        przejścia - no wisza w powietrzu po prostu.
                        Oświeciło mnie - spróbuje im dać tytoniu !!!
                        I mrówkom.....

                        > pozdrawiam
                        > mkhj (ja jestem baba)

                        Pozdrawiam serdecznie
                        Katula - też baba :-)
                        • mkhj Re: Chrząszcze w różach. 13.06.03, 11:51
                          Nie wiem czy tytoń fajkowy jest taki sam jak ten z najgorszych papierosów. Mój
                          sąsiad pali fajkę i jakos tak mniej śmierdzi niz papierosy. Może tytoń jakiś
                          szlachetniejszy?

                          Jeżeli chodzi o krety to Ci zazdroszczę i to bardzo. U nas w tym
                          roku "draństwa" jest tyle, że nie da się wytrzymać. Niśzczą wszystkie zasiewy.
                          Do tej pory wytrzymywałam, ale jak zniszczyły nam zasiewy warzyw (poryty
                          trawnik to "bedka"), które miały nas wyżywić aż do zimy, to obudziło się we
                          mnie złe. Ja wiem, ze pożyteczny i nawet ładny, ale cóż, niestety ... względy
                          materialne musza w tym wypadku brać pierwsze miejsce.
                          Jest mi przykro go (je)eliminować radykalnie więc chciałabym aby tytoń
                          zniechęcił go (je) do odwiedzin. Może zadziała na stałe?????

                          Pozdrawiam
                          mkhj
                          • pierans Re: Chrząszcze w różach. 13.06.03, 12:28
                            Aj, przepraszam za tego faceta, z nicka trudno sie domyslic czasem kto jest
                            kim - ja na przyklad tez jestem baba.
                            Ten tyton to super rzecz! Wyprobuje napewno, dzieki
                            Pozdrawiam zarowno panie jak i panow
                            Karolina
                            • ptasik Re: Chrząszcze w różach. 18.06.03, 08:43
                              Witam
                              Tytoń fajkowy, taki najtańszy 3,55 zł za paczkę 300 g. śmierdzi, że aż odrzuca
                              brrrrrrrrrrrrrr

                              Odwołuje to, że nie mam kłopotu z kretami :-)))
                              Mkhj, powiedziałaś swoim, że mogą przyjść do mnie?

                              A tak na poważnie, to żeby co nieco w ogrodzie uratować po prostu podlewam te
                              najcenniejsze rosliny (susza jest OKROPNA) a kret to wykorzystuje . Rano, przed
                              pracą poszłam na obchód ogródka, a na samym środku mojej rabaty kwiatowej
                              KILIMANDŻARO, a obok jeszcze trzy mniejsze górki......

                              Krety dalej lubię i im się nie dziwię. No skoro wszystkie żyjątka szukają
                              wilgoci to i jego pozywienie pewnie się skupiło w tych miejscach . On się tam
                              przeniósł , a żeby naromalnie funkcjonowac porobił sobie kominy wentylacyjne.
                              Mój mąż mówi, żeby tylko nie sprowadził rodziny kolegów :-)
                              A tak apropo czy krety mają swoje terytoria, o które walczą?

                              No cóż będę musiała podjąć jakieś środki zaradcze i je trochę przegonić.
                              Najlepiej byłoby wywołac taki tygodniowy deszcz....
                              Jakby popadało to może i mój kret poszedłby w spokojniejsze miejsce? W tym, w
                              któym uzręduje narazony jest na ataki.... psów
                              • jottka apropo nornic 19.06.03, 00:06
                                to 3 koty stałe i kilka dochodzących rozwiązało ten problem na działce mojej
                                mamy

                                za to pewien pan 4 działki dalej nie lubił kotów, przeganiał brutalnie i w
                                nagrodę ziemia na działce aż mu faluje od nornic, gdyż koty go posłusznie
                                omijają szerokim łukiem :)


                                a za to szczury znajoma odstraszała pękami wrotycza
Inne wątki na temat:
Pełna wersja