Dodaj do ulubionych

jak wyhodowac kasztana jadalnego ??

10.11.07, 18:30
Witam,

ostalo mi sie jeszcze pare kasztanow jadalnych, uwielbiam je jesc!
Pomyslalam sobie, zeby wyhodowac z nich wlasnego kasztana.

Jak sie za to zabrac?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • deerzet Re: jak wyhodowac kasztan jadalny?? 10.11.07, 21:58
      cierpliwie.
      .
      Stratyfikowałem orzeszki tego kasztana. Nie
      skiełkowały.
      Kupiłem sadzonkę 2 - 3-letnią.
      15 lat (plus 2 - 3 lata czekałem, aż zaowocuje. Sypie
      płonymi owocami od dwóch lat, aż miło.
      To gatunek obcopylny (no, 5 sztuk pełnych wyprodukował
      na 4 wiadra owocków wyzbieranych płonych).
      W całym mym mieście nie ma 2. egzemplarza tego g-ku.
      Jestem na etapie namawiania sąsiadów na posadzenie
      tego drzewa. Nie wtajemniczam, że jak kasztan
      dorośnie - będzie 20 metrowym drągalem o koronie
      szerokiej na 15 metrów...
      .
      Tak za 15 lat (+2,3 lata) miałbym u sąsiadów zapylacz
      dla swego jedynaka...
      .
      Od 2 lat próbuję zaoczkować mój kasztan. W lutym go
      zaszczepię inną gałązką, po którą się przejadę 20
      kilometrów.
      Może wreszcie się uda , by był jednopienny obcopylny.
      Jestem cierpliwy...
      Nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłem morony pieczone.
      .
      A {Dakusia} jest cierpliwa?
      • dakusia :-) 10.11.07, 22:06
        cierpliwa jestem...

        robie wlasne sadzonki cisow ( a to juz nie lada cierpliowsci wymaga)
        podbierajac galazki co z ciekawszych odmian cisow.

        hmm tylko nie wiem czy ja wytrzymam tyle lat... 15 lat czekania na
        owocowanie??

        Czy kasztan jadalny jest tak jak kasztanowce przez szrotowka
        wyniszczany?

        Sasiad pare domkow dalej ma kasztana jadalnego byl juz calkiem
        pokazny, tylko, ze go styczniowe wichury troszke polamaly.
        • deerzet Spokojnie, żywotne to drzewo... 11.11.07, 19:59

          ..., a ma w liście pancerne wręcz - długo się
          rozkładające. Cała jego rodzina krewniacza - bukowate -
          ma takie ciężkorozkładające się liście... W Polsce
          pono to cecha "atlantyckich" gatunków do nas
          zawleczonych.
          Może jakaś smakowa goryczka to przyczyna, że mało
          szkodników jego liście gnębi (tego roku b.mniszka
          penetrowała mi wszędzie - jego liści zaś nie tknęła).
          Kasztanowcowiaczek żeruje o pół km. Jak by chciał -
          znalazłby mego jedynaka.
          Kasztanowcowiaczek zbyt wyspecjalizowany jest. To go
          zgubi...
          .
          Naście lat temu planując ten kasztan sadzić, zdobyłem
          monografię oń z Gruzji- po rosyjsku, o PLANTACJACH
          tych drzew tam, na Kaukazie. Tamże jak byk stało:
          owocować zaczyna w w. kilkunastu lat.
          Co się specjalistka od cisów, {Dakusia} , tak dziwi.
          Przecież po to wynaleziono szczepienie, by
          przyspieszyć i uwygodnić zbiór owoców z drzew. Może i
          sam kasztan {kogo, co} można szczepiąc zmusić do
          szybszego owocowania, OBNIŻAJĄC mu koronę. Tylko ja tak
          nskiego kasztana {kogo, czego} nie zmieściłbym OBOK
          domu, gdzie rośnie. Jak dorośnie - będzie NAD domem,
          mam nadzieję, górował. Widząc dorosłe, 100-letnie
          kasztany wiem, co to za problem będzie z nim u mnie
          kiedyś. Ale będę go podkrzesywać, me dzieci, wnuki
          także...
          {Dakusia} ma (NA RAZIE) szczęście z tym 2.
          egzemplarzem - zapylaczem po sąsiedzku. Oby kiedyś
          sąsiad, przestraszony jego rozmiarami, tego kasztana
          {kogo, czego} nie WYCIĄŁ.
          Mój kasztan kilka razy przemarzł, zregenerował.
          Sąsiada musi {Dakusia} pocieszyć po tej wichurze
          doradzając, by sie wdrapał, połamańce w koronie
          kasztana przyciął, zasmarował pastą z fungicydem. Jak
          tego poniecha - "grzyboza", huby tam kiedyś - murowane.
          .
          Trochę zazdroszczę tej kolekcji cisów {Dakusi}. Duża?
          Mnie na włościach po rodzicach już brak miejsca na
          nast. ciekawostki. A wycinać starszych nie sposób...
          .
          PS. Pardon za te wtręty fleksyjne ({...}), ale na orto-
          forum udaję twardziela prostującego, zwalczającego
          modę uczłowieczania w fleksji męskoosobowych
          nieżywotnych wbrew tradycji klasycznej polszczyzny. Do
          niedawna był to (prostowanie) mój obowiązek zawodowy,
          ot, tak mi zostało.
          • dakusia dziekuje za tak wyczerpujace informacje 11.11.07, 20:44
            wielkosc drzewa mnie nie odstrasza, a nawet jest to zaleta. Z checia
            wsadzilam do ogrodu platana ale wlasnie przegrywa z kasztanem.
            Olbrzymich rozmiarow tych drzew raczej nie doczekam a dzieci
            wychowac w milosci do roslin zamierzam!
            Wroclaw to raczej cieply zakatek w PL, mam nadzieje, ze tutaj nie
            bedzie przemarzac.

            mam tylko nadzieje, ze szrotowek go nie bedzie atakowal, bardzo
            smutno wygladaja kasztanowce, ktore atakuje szrotowek - nie
            chcialabym miec takiego widoku za oknem.

            Ale jak pieknie platan wyglada ... ta wspaniala jasna kora, gdy
            wszystko bure i szare a on taki jasny prawie wiosenny ;-)
            Uwielbiam platany i brzozy ...

            dziekuje i pozdrawiam
      • mirzan Re: jak wyhodowac kasztan jadalny?? 11.11.07, 21:19

        > Od 2 lat próbuję zaoczkować mój kasztan. W lutym go
        > zaszczepię inną gałązką, po którą się przejadę 20
        > kilometrów.

        Pod koniec zimy możemy zamienić się zrazami do szczepienia. Też mam
        takiego co ma same puste owoce. Próbowałem w tym roku szczepić,
        gałązką z owocujacego, ale nie przyjęła się.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka