Jakieś robactwo mieszka w dracenie :-(

21.08.03, 16:37
Jestem raczej laikiem w sprawach kwiatków, mam u siebie w domu dużą dracenę
'Marginata' zasadzona w sporej donicy. W metryczce przypietej do niej
pisze, żeby ja podlewać raz na dwa tygodnie, ponieważ u mnie w mieszkaniu
jest sucho, podlewam ja trochę częściej (raz na tydzień) i leje jej w tą
doniczke sporo wody.
Dziś zauważyłem, że po takiej operacji z ziemi wypełzają długachne czarne
glisty. Jest toto długości normalnej dżdżownicy tylko sporo od niej cieńsze
no i kolor ma brunatno-czarny. Wygląda raczej niezbyt przyjemnie :-(((
Odkryłem je dlatego, że w ucieczce przed wodą parę robali wypełzło poza
donicę i tam sobie zaschło.

Co z tym tałatajstwem zrobić? Jak się tego pozbyć? Przesuszyć solidnie i
liczyć na to że padnie wcześniej niz dracena, wcęcz przeciwnie - topić wodą
regularnie, a może wymordować jakąs chemią? Czy nie robić nic, bo to
pozyteczne stworki?
Ktoś mi radził przesadzenie krzaka do nowej ziemi po bardzo dokładnym
wypłukaniu pod bierzącą wodą z korzeni starej, ale mam wątpliwości, czy taka
operacja nie jest ryzykowna dla tej draceny. No i nie ukrywam, że troche mi
się nie chcę aż takiej rewolucji urządzać - wolałbym chemię ;-)

J.
    • youlla Re: Jakieś robactwo mieszka w dracenie :-( 21.08.03, 19:35
      Wstaw doniczkę do większego i głębszego naczynia, zalej wodą na jakiś czas i
      czekaj, aż wypełzną. Wtedy usuń. To najprostszy sposób.
      Pozdr.
      • jarek.p Re: Jakieś robactwo mieszka w dracenie :-( 21.08.03, 22:28
        O dzięki :-))))
        Wszyscy naokoło mówią, że tylko przesadzić a mi się po prostu nie chce, pozatym
        z tego co słyszę - taki duzy krzak po takim totalnym przesadzeniu będzie
        chorował. A o takim sposobie nie pomyślałem. Zaraz się zabieram...

        J.
      • jarek.p Re: Jakieś robactwo mieszka w dracenie :-( 27.08.03, 15:57
        Niestety przegrałem...

        Krzaka wraz z donica wstawiłem do wiadra i zalałem po brzegi wodą. Wiadro na
        wszelki wypadek do wanny. Sam się uzbroiłem w piwo (dla wzmocnienia ducha),
        pęsetę (jako oręż), usiadłem przy tym i czekałem. Piwo się skończyło a tu nic.
        No to zamknąłem drzwi od łazienki i poszedłem na TV. Za godzinę wchodze do
        łazienki a tam ofensywa w pełnym rozkwicie: robactwo w sile kilku batalionów
        opuściło donicę, przedesantowało się po grudach pływających resztek ziemi na
        drugi brzeg i jak wszedłem, to co odważniejsze oddziały juz wypełzały z wanny,
        a czyniły to w tempie całkowicie druzgoczącym moje dotychczasowe sądy na temat
        tego, jak szybko robal może pełzać. No ale nic, wyzbierałem pęsetą komandosów,
        oddziały liniowe spłukałem prysznicem i wiadro otoczyłem fosą (tzn napełniłem
        wannę wodą). Fosa okazała się nie do przebycia, ale robactwo się albo
        zaopatrzyło w aparaty tlenowe, albo przystosowało do życia pod wodą, bo
        wyłazić z ziemi owszem wyłaziły, ale bynajmniej pod tą woda nie zdychały. Do
        rana (z przerwą na sen!) wyłapałem ich chyba ze sto sztuk, ale i tak cały czas
        nowe się pojawiały. W końcu skapitulowałem :-( Na identycznych zasadach jak USA
        w wietnamie. Niby silniejszy, większy, lepiej wyposażony a i tak przegrał w
        obliczu wroga chowającego się do każdej dziury i wyskakującego w najmniej
        spodziewanym momencie.
        Wytłukłem masę gadów, ale i tak pojedyńcze cały czas się trafiają, korzeni w
        tym krzaku jest masa więc o przesadzenu raczej nie ma mowy, bo trzebaby z bryłą
        ziemi a to wtedy się mija c celem, a jeśli ziemię starą dokładnie usunę, to
        świeżej w życiu tak dokładnie w te korzenie nie napcham, żeby pustek nie
        zostawić (mam rację? laik jestem).

        tak więc zostaje wojna chemiczna tym środkiem, co mi niżej specjalista
        zaproponował - dzięki!

        J.

        uuuffffff.......
    • jerzy.wozniak Re: Jakieś robactwo mieszka w dracenie :-( 26.08.03, 07:17
      Witam na forum Gazety!
      Jeśli chemia to należy roślinę podlać kilkakrotnie roztworem preparatu Basudin.
      Niszczy on większość robaków obłych i nicieni. Robaki te zostały zawleczone z
      południa europy gdyż w Polsce nie występują. Często zdarza się zawleczenie ich
      z importowanymi roślinami. No cóż brawa, wielkie brawa dla naszych służb
      celnych które wpuściły już do naszego kraju takie coś jak szrotówek niszczącego
      nasze kasztany. Trzeba również dodać ze obecnie pojawiło się również bardzo
      dużo roztoczy z rodzaju szpeciel i pokrewnych rodzajów, które jeszcze 10 lat
      temu nie były w ogóle spotykane w Polsce.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
Pełna wersja