kompost - co sie z nim stalo?

22.04.08, 22:30
Kompost zbieralam w kompostowniku (nazywa sie chyba termiczny) od
dwu lat. Byla w nim i trawa i resztki (surowe oczywiscie) jarzyn,
owocow itepe. Przesypywane od czasu do czasu przyspieszaczem.
Dwa lata - no to postanowilam otworzyc go na dole w nadziei na
sypka, czarna, piekna ziemie kompostowa. Otwarlam dzis i szlag mnie
o malo nie trafil: dwukolorowa ziemia o konsystencji gliny,
czesciowo calkiem jasna, czesciowo ciemna, ale nie czarna.
Przewijala sie w tym wszystkim jakas szczesliwa dzdzownica. Co jest
grane???? Co sie stalo? Moze mi ktos powiedziec? Wybralam tej ziemi
tyle tylko, zeby moc znowu klape zamknac. Wsypalam toto do pojemnika
wielkosci ca 3 wiader, przykrylam i zobacze jak to bedzie wygladac
po wyschnieciu. Odechcialo mi sie wszystkiego. A z taka radoscia
wywozilam do ogrodka co sie da.... Kto wie, co sie stalo?? Tak
bardzo chcialabym miec wlasna ziemie kompostowa. Po co wyrzucac do
smieci cos, co moze wzbogacic grzadki? Ratunku!!!!!!! Powiedzcie cos!
    • ignorant11 Re: kompost - co sie z nim stalo? 23.04.08, 01:30
      Sława!

      PO prostu zmineralizowałaś próchnice.

      Udało Ci sie nawet nadmiernie nieco.

      Jak widzisz dżdzownica była tez zachwycona.


      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • ignorant11 Czyzbys zapomniała... 23.04.08, 01:38
        Sława!

        ... biblijnego: "z prochu powstałaś i w proch sie obrócisz".

        Może uważasz,że Twojego zielska to nie dotyczy???


        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • kocia_noga Re: Czyzbys zapomniała... 23.04.08, 07:36
          Ja bym tę dwukolorową paćkę podrzuciła jakims krzaczkom.
          • mirzan Re: Czyzbys zapomniała... 23.04.08, 07:46
            Przypuszczam,ze zamiast kompostu zrobiła się kiszonka.Może było
            mocno ubite w kompostowniku i nie było dostępu powietrza.Wrzuć
            do kompastownika czasem kawałki galęzi, aby był dostęp powierza do
            wszystkich warstw.
            • gabula777 Re: Czyzbys zapomniała... 23.04.08, 08:25
              Przyznam się, że mi też coś podobnego wychodzi.Może nie coś w rodzaju kiszonki,
              ale jak czytam o przesiewaniu kompostu, to się zastanawiam, bo mojego przesiać
              się nie da. Jest wilgotny i ma takie grudy.Wykładam takie jakie jest między
              wysokie byliny, dodaję też do ziemi, ale nie zauważyłam prawie żadnego wpływu na
              rośliny, praktycznie tak jakby tego nie było.Ostatnio rozłożyłam warstwę pod
              świerkiem, bo już patrzeć nie mogłam na pylistą ziemię w tym miejscu.Do kompostu
              idzie dużo trawy,ale też daję rozdrobnione łęty bylin,obierki warzyw, nie
              przerabiam go bo nie mam siły.Nie wiem co zrobić, żeby wychodziło bardziej sypkie.
              • nieskorzanka Re: Czyzbys zapomniała... 23.04.08, 08:53
                A nie przesypuje się tego od czasu do czasu ziemią, tak jak w
                tradycyjnym kompoście...?
            • malaugena Re: Czyzbys zapomniała... 23.04.08, 09:34
              słuchaj się mirzana. a ponadto nie należy wapnować tworzącego się
              komposty,nigdy nie należy wrzucać trawy dopiero co skoszonej tylko
              SIANO, podopbnie jest z liścmi. przesypywać ziemią z kretowisk. i
              niestety, ale trzeba to wszystko przynajmniej raz w
              roku "przerobić"widłami. z doświadczenia wiem / a mam tych
              resztek "pżniwnych" b.dużo/że kompost nadaje się do przesiewania
              nie wcześniej jak po 2 latach.zawsze mam go przykryty, aby w niego
              deszcz nie lał.przesiany, miałki rzucony w trawnik - miód.
              • arkac123 Re: Czyzbys zapomniała... 23.04.08, 09:45
                Na początku kwietnia użyłam kompostu z listopada 2007, teraz, kiedy jest ciepło, kompost potrzebuje 8 tygodni, aby dojrzał (kompost robiony w termokompostowniku, z przyspieszaczami) - taki kompost również mam "przerabiać" widłami?
                • deerzet Nie powiem, żebym na tym zęby zjadł, ale mleczaki 23.04.08, 11:57
                  Nie powiem, żebym na tym zęby zjadł, ale mleczaki to chyba tak.
                  Mieszają forumianie dwie sprawy, a może nawet trzy.

                  Czy ważny jest bardziej cukier - czy mieszanie?

                  Otóż MIESZANIE! A cukier jest potrzebny w herbacie aby wiedzieć,
                  kiedy przestać mieszać.

                  Najlepiej, jeśli mamy DWA kompostowniki [komory].
                  W jednym to niestety trzeba raz na kwartał ZMIESZAĆ zawartość.
                  Zewnętrzne jej parte - do wewnątrz, górne z dolnymi.
                  Najlepiej jest zawsze mieć z 10 - 15 cm STAREGO kompostu - i
                  OSZCZĘDZIMY z tymi przyspieszaczami.

                  Z 1. termokompostownika [tk] przekładamy zawartość do 2. tk.
                  Czynię tak raz na 2 tygodnie średnio.
                  A rozkłada się w nim zawartość naprawdę w 3 miesiące latem; zimą - w
                  pół roku.
                  Sąsiad i ja mamy takie same tk. Ja mam "czerninę" po 3 mies. -
                  sąsiad glajdę.

                  Nie muszę dodawać, kto bardziej miesza.

                  warunki:
                  - trawa PODSUSZANA [nie siano - z niego już nic zdatnego nie
                  będzie], kładziona CIENKIMI warstwami na przemian z czymś b.
                  puchatym;
                  - większe odpadki PRZEMIELONE ogrodowym rozdrabniaczem na sieczkę;
                  GAŁĘZIE też się rozkladają szybko;
                  - wilgoć;
                  - cień: temperatura;
                  - jeśli się za b. ubije zawartość - spulchnić "podrzucając";
                  Jeśli kompostownik ma być zapomniany na pół roku - szkoda roboty.

                  Może na przyszłość wstawiać w środku tk. taką PODZIURKOWANĄ rurę z
                  PCW - jako napowietrzacz.
                  Kiedyś za to służył PĘCZEK CHRUSTU wstawiony pionowo.

                  Przyspieszające rozkład i estetyczne tk. niestety są b. niewygodne
                  do MIESZANIA.
                  A komór w zwykłym k. powinny być 2, nawet 3.

                  Najwyższy 1. - reszta stopniowo niższa.
                  Przesypując i ODWRACAJĄC zawartość 1. do następnych będziemy mieli
                  naprawdę w nich orgię pierścienic zwanych dżdżownicami.
                  Ja - mam!

                  Czasami próchnicę PRZESIEWAM. Mam domownika, co z grabione mi tam
                  różności trudnorozkładalne dorzuca...
                  Kamienie etc.
                  • filip1961 Re: Nie powiem, żebym na tym zęby zjadł, ale mlec 23.04.08, 14:55
                    Pomroczność jasna w ubiegłym roku mnie nawiedziła i wsparta jakąś chyba marną
                    lekturą, zamiast ziemią z ogrodu przesypywałam kompostowane materiały gliną z
                    wykopu na szambo. W związku z powyższym mam paciaję straszliwą w kompostowniku
                    tzn. część prawdziwnego kompostu i pozlepiane grudy oraz całe warstwy glinianego
                    "masła". To co się dało wybrałam ale co zrobić z resztą? Da się jeszcze
                    uratować?
                    • deerzet Iły lub kocie żwirki ... 23.04.08, 19:32
                      Iły [czyli glina] lub kocie żwirki w kompoście POWSTRZYMUJĄ proces
                      próchnienia resztek.

                      Wybrać ile można - nie będzie wtedy tak żle.
                • malaugena Re: Czyzbys zapomniała... 24.04.08, 19:57
                  arkac123 napisała:

                  > Na początku kwietnia użyłam kompostu z listopada 2007, teraz,
                  kiedy jest ciepło
                  > , kompost potrzebuje 8 tygodni, aby dojrzał (kompost robiony w
                  termokompostowni
                  > ku, z przyspieszaczami) - taki kompost również mam "przerabiać"
                  widłami?jak się zmieścisz w ten kompostownik to nie zaszkodzi. o
                  kurna, ale Wy macie urządzenia, ja to jestem zacofany, wrzucam
                  wszystko spod grabi na stertę, przykrywam, przerabiam, jak juz
                  idzie przez sito to mieszam z wapnem, na taczke i wio. tylko tych
                  taczek co roku ok. 1oo
                  • dar61 Wymyślono ... 24.04.08, 22:40
                    Wymyślono już, chłopie, takie mechanczne mieszarki do homogenizacji,
                    żtp., kompostu.
                    Coś widzę, że to lubisz...
                    100?! - fiu, fiu...
                    • malaugena Re: Wymyślono ... 25.04.08, 07:23
                      dar61 napisał:

                      > Wymyślono już, chłopie, takie mechanczne mieszarki do
                      homogenizacji,
                      > żtp., kompostu.
                      > Coś widzę, że to lubisz...
                      > 100?! - fiu, fiu...
                      no właśnie!!! a gnaty już niestety trzeszczą. ale jest nadzieja-
                      zczynam rekultywację w kierunku na rekreację na full.
    • szadoka Re: kompost - co sie z nim stalo? 23.04.08, 12:20
      Hm, mialam dokladnie to samo, i tez zastanawialm sie co to takiego. Wygladalo
      jak miekka , tlusta glina, zupelnie jasna. Te akurat kompost byl przerzucany,
      normalnie tego nie robie (brak czasu, sily i ochoty).
    • ewa553 Re: kompost - co sie z nim stalo? 23.04.08, 17:45
      przeczytalam wszystko i mowiac oglednie takam glupia jak i przed
      czytaniem:(((( Co to np. znaczy, ze zakwasilam kompost? Ja takich
      rzeczy nie rozumiem, bom nie z roli ani z soli tylko z biurowej
      niedoli. Ogrod mam dopiero trzy lata i stale sie jeszcze ucze.
      Mieszac kompostu nie moge, bo kompostownik sie do tego nie nadaje.
      Powietrza ma dosc, jest caly dziurkowany.
      Bede teraz co pol roku wyciagac z dolu kompost i jesli jeszcze nie
      bedzie gotowy, to go wrzuce od gory znowu Bedzie to taki rodzaj
      mieszania chyba.
      Narazie wyjme co sie da, bo ta "porcja" wczorajsza po lekkim
      podsuszeniu wyglada juz lepiej. A chyba ma jakas wartosc?
      Martwo mnie to ukiszenie, bo to nie brzmi dobrze. prosze o
      wyjasnienie ale tak, zebym wiedziala czy kompost jest dobry
      niezaleznie od konsystencji, czy moge go wywiezc do MPO:))))
      • mirzan Re: kompost - co sie z nim stalo? 23.04.08, 19:13
        Nic się nie martw i używaj jaki jest. A jak się nie podoba, to
        wywal na kupkę i posadź na niej dynię albo cukinię, napewno na tym
        będzie ładnie rosła.
        Kiszonka powstaje, jak jest mało powietrza, i materiał jest
        ugnieciony, tak jak kapusta w beczce.
        Przy okazji nałap dżdżownic i wpuść do kompostownika.
        • pawel-44 Re: kompost - co sie z nim stalo? 23.04.08, 19:39
          A jak myślicie? Dobrze jest wyrzucać na kompost odpadki po owocach i warzywach?
          • deerzet dżdżownice na to mówią: 23.04.08, 20:05
            Toż to wszystko tkanka roślinna. Pestki, skorupy orzechów - dłużej
            się rozkładają - ale też spróchnieją.

            Dżdżownice na to mówią:
            mniej konserwantów [skórki cytrusowe schemizowane] - wszystko zjemy.

            A resztki mięsne też można - byle je rozrzucić luźno w dużej ilości
            innego kompostu.

            Tylko, że to gryzonie zanęci - stąd nie zaleca się...
      • deerzet butwienie/ gnicie 23.04.08, 20:00
        Trzeba rozkładające się resztki NAPOWIETRZAĆ - wtedy właśnie się
        odbywa BUTWIENIE tlenowe [amonifikacja i nitryfikacja] a nie
        fermentacja beztlenowa=GNICIE [denitryfikacja] - z wydzielaniem
        GNILNYCH zapachów.
        Jeśli się nawali tam górę TRAWY - tak zbija to się w masę, że TRACI
        składniki cenne [odparowują budulcowe związki azotowe].
        Przyspiesza to mineralizację - zamiast zatrzymania na etapie
        próchnienia - otrzymamy wtedy tę maź, też przydatną - ale mniej
        cenną. To tak, jakby SPALIĆ na popiół resztki ogrodowe. Popiół jest
        też ceniony - ale ma mniej składników popielnych - straconych w
        postaci gazowej.

        Za dokładnie?
        Próchnica - etap pośredni rozkładu.

        Słuchać [się] radzimy {Mirzana} - toż to proste.


        BUTWIENIE/ GNICIE
        • jokaer Re: butwienie/ gnicie 25.04.08, 08:02
          deerzecie- skorupki orzechów to dobrych kilka lat potrzebują, kiedyś tak
          wyrzuciłam, może w 99 i jeszcze znajduję, tak samo skorupki jaj- wyrzuciłam je z
          ciekawości i teraz jak porządkowałam pierwszy kompostowy placyk to znalazłam

          ja zakładam górki kompostowe gdzie się da, bo teren duży;
          najczęściej to są całe kępy traw ( darń )odwrócone do góry nogami, na to gałęzie
          jak akurat są, na to wyrwane chwaściory,sucha trawa, jak się nie ma gałęzi,
          można tekturę na sztorc
          cienia na mojej działce za wiele nie ma, wody nie mam , więc podlewa deszcz i
          nawet robi się ten kompost jakoś sam, a przerzucać nie mam siły;
          ponieważ znaczny udział ma darń, więc jest trochę więcej ziemi w tym kompoście ,
          ale reszta próchnieje , że tak powiem;

          nie wyrzucam żadnych resztek ( bo nie mam takiej mozliwości),
          składnikiem jest tylko to rosnie na działce plus ta tektura


          ---
          dagmargallery.republika.pl/
          www.ogrodziolowy.republika.pl/
          • anna.2007 Re: butwienie/ gnicie 25.04.08, 13:08
            Również zakładam górki kompostowe może nie gdzie się da ale pomiędzy
            drzewami w sadku. Wrzucam co mam, również świeżą trawę. Trochę
            przesypuję ziemią, a właściwie piachem i kompost jest w porządku. W
            tym roku mam w nim całe kłębowiska dżdżownic pewnie z powodu ciepłej
            zimy. Drzewa w sąsiedztwie których akurat jest górka biją rekordy
            przyrostu.
    • ewa553 tragedii ciag dalszy...... 29.04.08, 12:47
      postanowilam wybrac kompost niezaleznie od wygladu. Wiecie jak
      wyglada wyciagnie ziemi z takiego kompostownika? Wiecie jak wyglada
      wyjmowanie ziemi zbitej na amen? Dno. Otwarlam wiec dolne drzwiczki
      i zaczelam wybierac lopatka. Jak sie dokopalam do polowy
      kompostownika i na wysokosc tych dolnych drzwiczek, to....zawalila
      sie nad tym wybranym miejscem ziemia, a raczej jeszcze zupelnie
      niedojrzaly kompost. Wscieklam sie jak cholera. W koncu jestem z
      branzy gorniczej i wszelkie tapniecia (tompniecia) na kopalniach
      powinny mnie byly nauczyc , ze nad wybranym miejscem trzeba umocnic
      reszte stropem itd. Sytuacja jest wiec taka: wybralam dostatecznie
      duzo kompostu aby solidnie zasilic grzede pod pomidory. Nawet to w
      koncu niezle wyglada, no i mam nadzieje, ze posiada jakies
      wartosci "odzywcze". Tylko co z reszta kompostu? do konca zycia nie
      dokopie sie juz do tych tylnych zbiorow. Chyba postawie obok nowy
      kompostownik i bede do niego zbierac, a tamten niech sie przegryza.
      Dopiero jak obecny kompostownik calkowicie wybiore, zaczne znowu tam
      zbierac. Dodatkowy kompostownik chce zrobic jak za Mieszka I. Niech
      bedzie zwykly, nie za wysoki, abym mogla mieszac. Miejsce w ktorym
      moze stanac, to wybrukowany kawalek ogrodu za domkiem, bo odgrodzone
      to jest ladnym drewnianym plotem, a raczej bramka i nie widac co sie
      za nia dzieje. W bruku, a raczej troche wiekszych kamieniach sa
      szpary dostatecznie szerokie, aby przepuscic dzdzownice. A moze
      wyjac jeden czy drugi kamien? Czy wystarczy cos w rodzaju drewnianej
      skrzyni bez dna? Czy mam ten nowy kompostownik przykrywac, ew.
      zrobic wieko? Dawac no tu prosze dobre rady!!
    • morgana_le_fay Re: kompost - co sie z nim stalo? 30.04.08, 11:11
      Moim zdaniem przedobrzyłaś. Ja swój kompost zbieram wprawdzie na prymitywnej pryzmie, nie w specjalnym pojemniku ale nie dodaję do niego kompletnie nic, przerzucam 1 raz w roku na wiosnę głównie po to, żeby zrobić miejsce na nowe odpadki (taki rodzaj trójpolówki: kompost dwuletni, roczny i bieżący) i te starsze komposty są zawsze idealnie czarną, pachnącą próchnicą, z tym, że w rocznym są jeszcze zbyt duże cząstki patyków, żeby go bez przesiewania dawać na grządki, więc czeka dalej. Polecałabym każdemu kto może zrezygnować szczególnie z tych plastikowych wynalazków do produkcji kompostu. Pryzma albo kompost odeskowany nie muszą być wizualnie obrzydliwe, ja swoją obsadzam nasturcjami, dyniami albo innymi pnącymi i stanowi wręcz ozdobę zamiast szpecić.
      • katja13 Re: kompost - co sie z nim stalo? 30.04.08, 13:31
        A czy przykrywać taki odeskowany kompost?

        Pozdrawiam
        K
        • anna.2007 Re: kompost - co sie z nim stalo? 30.04.08, 14:48
          Ja nie przykrywam, przysypuję jedynie ziemią.
        • deerzet Zacieniać? 30.04.08, 15:17
          Bezwzględnie zacieniać, podlewać w susze - jak nie ma innej
          możliwości - pokrywa, ale właśnie PODLEWANIA wtedy przybędzie.


          Gwoli ścisłości - mam i termokompostowniki, i ten zwykły.
          W 1. - 3 miesięczny proces rozkładu, w 2. - 2 lub 3-letni.
          W 1. moje 5 metrów sześciennych liści rocznie nie zmieściłoby się...
          Coś - za coś.
          • morgana_le_fay Re: Zacieniać? 30.04.08, 16:17
            Ja nie przykrywam absolutnie. Stoi toto w cieniu, pod drzewami, w okolicy warzywnika, więc podlewam wtedy, kiedy akurat znajdę się w pobliżu ze szlauchem i mi się przypomni. Podobnie jak w innych czynnościach ogrodowych wskazany jest umiar, lepiej niedogodzić niż przesadzić. W naszym klimacie nie ma chyba wielu okazji, żeby taki kopczyk przesechł zanadto. Poza tym wierzchnia warstwa stanowi przeważnie taką skorupkę, pod którą cała reszta się przerabia.

            Zgadzam się, że prawdopodobnie termokompostowniki są szybsze. Ja jednak, ponieważ mam dużą działkę, dużo materiału organicznego i strasznie dużo roboty w ogóle, postanowiłam, że mój kompost będzie się robił sam, choćby miało mu to zająć i dwa lata. :)
            • ewa553 Re: Zacieniać? 01.05.08, 10:39
              tak, u mnie sie od zaraz tez bedzie sam robil. Kto ma pomysl jak
              zbudowac taki kompostownik? Czy naprawde cos w rodzaju skrzyni bez
              dna? Miejsce mam idealne: domek jest oddalony jakies 2,5 metra od
              zywoplotu i ten kawalek jest odgrodzony ladna drewniana brama. Tam
              juz stoi ten nieszczesny ko0mpostownik, nowy stanalby kolo niego.
              Miejsce jest zacienione: z jednej strony wysoki zywoplot, z drugiej
              domek z dachem, ktory tez troche zacienia.
              "zbudowac" musze toto sama, bo w sklepach ogrodniczych sa tylko te
              plastikowe, za wysokie aby w nich cokolwiek mieszac. A stolarz u nas
              kosztuje tyle, ze jego usluga odpada. Poradzcie cos.
              • deerzet Samosi nie-Zosi 01.05.08, 20:57
                Zdobyć niegnijące drewno na deski [grubszy materiał, w Polszcze
                krawędziakami zwany, lepszy] np. dąb - belissimus.
                Niedębowe drewno nasycić konserwantem [zwykły pokost też dobry].
                Przyciąć na równe długości, końce ponacinać na tzw zrąb - tak jak
                się chaty z belek robi/-ło.

                Poukładać w całość, zazębiając końce w czworobok, pięciobok czy inny
                oktagon.

                Wybrać miejsce w cieniu, na niesejsmicznym miejscu, z dala od
                kopalń głębinowych - chyba że na filarze bezpieczeństwa takiej
                kopalni.
                Napełniać czym tam kto ma.

                Wyposażyć w rampę widokową dla wycieczek podziwiających chuć
                dżdżownic, obojnaków zresztą.
                Biletować wycieczki umiarkowaną ceną.
    • osmanthus Re: kompost - co sie z nim stalo? 01.05.08, 12:27
      Kompost powinien byc napowietrzany. Reakcje anareobowa (czyli
      beztlenowa) poznasz po tym, ze kompost sie slimaczy i smierdzi.
      Znaczy to rowniez, jest w nim za duzo "zielonego" (swiezego)
      materialu a za malo "brazowego", suchego. Kompost powinien byc lekko
      wilgotny.
      Dzisiaj po powrocie z pracy poszlam wyrzucic odpadki kuchenne
      (jarzynowe, owocowe, fusy, woreczki herbaciane, skorupki jajowe) na
      kompost i przy okazji ruszylam robiaca sie wlasnie pryzme (moj
      kompostownik sklada sie z trzech przegrod, zdjecie bedzie chyba w
      jakims watku Luizy). Calosc pachniala przyjemnie a w srodku wily sie
      kleby rozowych dzdzownic. I to jest wlasnie to co lubie !


Inne wątki na temat:
Pełna wersja