co to za zielsko?

25.05.08, 10:28
walcze od trzech lat z namolnym zielskiem i bylam do wczoraj pewna,
ze to perz. Tak mi ktos powiedzial, a ja uwierzylam:))) Wczoraj
przyszla jedna miastowa, co sie jeszcze mniej zna jak ja, ale
wiedziala jak wyglada perz i sie okazalo, ze walcze z czyms zupelnie
innym. Wiec powiedzcie mi co to: plozy sie i wyglada troche jak
barwinek, ma ogromne ilosci gleboko siegajacych grubych, bialych
korzeni, jak sie zaniedba z plewieniem to i zakwita takimi ladnymi
rozowymi dzwonkami. Pamietam to z dziecinstwa, ze sie nieraz po
plotach pielo. Co to?
    • majelka2 Re: co to za zielsko? 25.05.08, 10:38
      Powój polny; skoro zakwita ładnymi, rózowymi dzwonkami, to po co z
      nim walczyc? :OD
      • horpyna4 Re: co to za zielsko? 25.05.08, 10:55
        No wiesz, on potrafi wszystko zdusić. Usuwanie jest niestety
        cholernie trudne, bo korzeń miewa ponad 2 m długości i po urwaniu na
        pewnej głębokości (co na rabacie jest raczej nieuniknione) wypuszcza
        następne i coraz liczniejsze pędy. A nasiona potrafią wykiełkować
        nawet po kilku latach.
        Nie ma toto żadnych wymagań, woli jednak słońce, ciepło i raczej
        suszę. Wtedy rośnie obficiej.
        Ale jest z niego jedna korzyść: kwiaty zamykają się na kilka godzin
        przed deszczem. Warto więc na niego rzucić okiem, jak się wychodzi
        na dłużej z domu w piękną, słoneczną pogodę...
        • deerzet Re: pogodoprzewidywactwo 25.05.08, 17:01
          Dla nieposiadających takich kwiatków (albo przed ich zakwitnięciem) -
          można trzymać na dworze, zawieszoną gdzieś SZYSZKĘ świerkową.
          Jej zamykanie i otwieranie się łusek z wyprzedzeniem pięknie
          informuje o wilgotności w powietrzu - o nadchodzenu opadów czy suszy.
          Sprawdzone!

          Inne szyszki - o grubszych łuskach - nie za bardzo sprawdzają się w
          takim pogodowym wróżeniu...
          Jaskółek u nas jeszcze ni ma - a szyszka na pogodynce się trzima...

          umold.meteo.pl/gpp/
    • ewa553 Re: co to za zielsko? 25.05.08, 17:24
      jak powiedziala Horpyna: potrafi toto zadusic kazda rosline. Wspina
      sie po niej, owijajac szczelnie lodyge. Niestety, pod
      plotem/zywoplotem nie rosnie, bobym zostawila. A tak to w ramach
      pomocy roslinom urabiam sobie rece po lokcie.
      Dzieki za identyfikacje.
      Dercecie, trudno mi uzyc tego jako pogodynki, bo staram sie usunac
      przed kwitnieciem, zeby nie bylo jeszcze wiecej:))) ale w ogrodzie
      mam koszyk pelen szyszek, przyniose pare do domu na balkon. Choc to
      zjawisko obserwowalam w ogrodzie, nie przyszlo mi na mysl aby to
      wykorzystac.
      • anials Re: co to za zielsko? 26.05.08, 11:28
        Też to mam - wyrywam i wyrywam i tak bez końca...
        Czasem pomaluję pedzelkiem z randapem ;-)
        • gabula777 Re: co to za zielsko? 26.05.08, 14:34
          Ja również mam to paskudztwo w kilku miejscach, w tym w jednym miejscu na
          skalniaku.W tym miejscu 'zdobyłam' się na cierpliwe smarowanie pędzelkiem
          nierozcieńczonym randoupem kilku listków wierzchołkowych na każdym
          pędzie.Narazie spokój.W innych miejscach powój sobie rośnie, ale jak zaczyna za
          bardzo 'dusić' to przerywam pęd u podstawy i dopiero wyplątuję jak zwiędnie.
          • minniemouse Re: co to za zielsko? 28.05.08, 10:10
            o, ja walcze z takim powojem ale bialym. tam gdzie bym chciala to
            oczywscie nie rosnie, tam gdzie o malo trupem nie padne zeby
            dosiegnac to pleni sie bujnie :)
            usuwam w ten sposob ze zawsze podkopuje korzenie i staram sie
            wyrwac jak najdlusze. i tak juz 5 lat...

            no ale czy to nie satysfakcja taka oczyszczona grzadka .... :)

            Minnie
            • horpyna4 Re: co to za zielsko? 28.05.08, 10:28
              Jeżeli ma kwiaty nie tylko białe, ale i dużo większe, to jest to
              kielisznik zaroślowy. Nie da się ukryć, że ładny, ale lepiej byłoby,
              żeby obrastał wyłącznie jakieś nieużytki...
    • ewa553 ba! Horpyno, 28.05.08, 14:13
      ale jak "takiemu" przemowic do sumienia? Mam tyle miejsc, ktore
      pieknie by z powojem wygladaly.....
      Pare dni temu pomagala mi znajoma plewic. Mialysmy naprawde super-
      wykon. A wcziraj przy podlewaniu widze, ze ziola znowu sie dusza.
      Nie mialam sil na plewienie (30 stopni mamy), wiec tylko podnoszac
      liscie szalwii i odchylajac rozmaryn przerywalam toto zaraz nad
      ziemia. Korzenie zostaly w twardej ziemi, trudno. Jak raz popada, to
      sie znowu za plewienie zabiore. I jak mowi myszka Minnie, po paru
      dniach, skonczywszy plewienie, wyprostuje sie resztka sil i rzuce
      szybkie spojrzenie na czyste grzadki. Spojerzenie musi byc szybkie,
      bo zaraz zachna wylazic nowe zielska:)))) Ale tak juz w ogrodzie
      jest i nic na to nie poradzimy, prawda? Ja sie ciesze ze moj wrog nr
      1 ma teraz imie i wiem jak z nim rozmawiac. czasami pomaga to (mnie).
      A tak na marginesie: wczoraj walczylam z czym innym: czesc
      trawnikowa oddzielona jest u mnie od czesci grzadkowej pieknym,
      bujnym "parawanem" z bluszczu. Wczoraj wzielam sie za obcinanie go
      choc troche, zeby uwolnic pol grzadki i ciachnelam sobie
      elektrycznymi nozycami (aku) w palec. To byla dopiero przygoda!
      • minniemouse Re: ba! Horpyno, 29.05.08, 10:52
        niestety juz tak jest na tym swiecie ze satysfakcja trwa tylko
        moment....

        problem z tym zielskiem jest taki ze toto ma korzenie naprawde na
        kilometry, i w dodatku kazda najmniejsza najciensza czesc sie
        rozwija w nowy korzen.
        u mnie zdechlo tylko w jedym miejscu - w przeszuszonej donicy.
        a tak nie ma na to sily.. eh.

        Minnie

        ps tak to chyba kielisznik, ma duze kwiaty.
        • gabula777 Re: ba! Horpyno, 29.05.08, 11:13
          Kielisznik ma duże , białe kwiaty, ale jeszcze 'gdyby zechciał' mieć ich dużo,
          to może byłby do zniesienia w odpowiednim miejscu. W dodatku krótko kwitną i
          zamykają się w pochmurne dni, jak inne powoje i wilce.Ten o mniejszych, różowych
          kwiatach podobnie.Pozostawiałam go na jałowcu płożacym by latem nie był 'nudny',
          ale kwitnie b. krótko, a pędy szybko zaczynają żółknąć szpecąc jałowiec, więc
          wyrywam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja