Mam ochote...

18.09.03, 11:26
...na wielce niestosowna opowiesc o...kocie
I dlatego niestosowna, bo jest forum zwierzeta, a kot nawet nawet nie jest w
ogrodzie, jest u mie na kolanach, ma miesiac a ja siedze przy biurku w
pracy...
    • kubajek Re: Mam ochote... 18.09.03, 11:29
      ulżyj sobie...
      tłumione żądze źle wpływają na samopoczucie
      zamieniam się w słuch..
      :)
      • ptasik Re: Mam ochote... 18.09.03, 11:33
        teraz nie moge halasowac bo spi.....
        ale strasznie czujnie....
        ciiiiiiii.........

        Katula
        • kropka Re: Mam ochote... 18.09.03, 11:37
          postaw doniczkę z kwiatkiem obok kota. Będziesz miała usprawiedliwienie.
          Dawaj o tym kocie. Póki spi, bo jak sie obudzi to już nic nie napiszesz :))
          • puma002 Re: Mam ochote... 18.09.03, 11:45
            Inny pretekst: o uprawę kocimiętki zapytaj. Albo walerianki. Dawaj o kocie.

          • ptasik Re: Mam ochote... 18.09.03, 12:00
            Bylo tak:
            Jakis czas temu pojechalismy do Przyjaciol, ktorzy maja dwa koty i moj
            Mezczyzna po dwoch niespelna dniach obcowania z nimi postanowil i podjal meska
            decyzje - chce miec kota..
            No to ja, od lat w kotach po uszy zakochana, ktorej w zwiazku z tym dwa razy
            powtarzac tego nie musial rozpuscilam wici, ze chce kota...
            A mam w pracy kolezanke taka, ktora na punkcie kotow ma kota, w domu ma kilka,
            opiekuje sie wszystkimi piwnicznymi i wszystimi napotkanymi w potrzebie.
            Raz juz zlozyla meldunek, ze znalazla takiego malusienkiego, prawie slepego,
            ale kocisko za szybko pozbawione mamy zeszlo, za czas jakis przybieglo, ze
            gdzies tam po miescie sie walesa taki na wpol dziki, dorosly, ale nie chce
            podejsc....Przedwczoraj podala adres,pod ktory mam pojechac, coby sobie wziac i
            wlasnie na dzisiaj to sobie zaplanowalam....
            Troche mnie zdrowy rozsadek powstrzymywal, bo po pierwsze mieszkam przy
            ruchliwej drodze, a wiejski kot zadnym sposobem tylko w domu trzymany byc nie
            moze, po drugie mam psa, strasznego samoluba, w dodatku po podworku biega drugi
            pies, suka najkochansza pod sloncem ktora zawsze rano mnie przed praca
            opieczetuje swoimi lapkami umaczanymi w rosie i piasku :-))) na powitanie, ale
            szczenna, lada dzien bedzie miala szczeniaki....
            No wiec powstrzymywana przez resztki tzw. zdrowego rozsadku zastanwialam sie
            jeszcze troszke jednak bardziej sklonna po poludniu po tego rudego kota
            wyruszyc.
            I o to jest godzina 8,00, czyli pora rozpoczecia pracy, stoje sobie przy
            ekspresie i robie kawe wpada mja kolezanka z klebkiem w rekach i podnieconym
            glosem oznajmia
            - Kasia, mam dla ciebie kota....
            Oniemialam, o odwiezieniu do domu mowy byc niemoglo, pracuje do 16, w dodatku w
            biurze zlokalizowanym vis a vis drzwi gabinetu glownego szefa...
            Nawet nie wiem czy lubi zwierzeta, no moze i lubi, ale kot w jego gabinecie....
            Rozpoczely sie nerwowe poszuiwania kogos, kto sie nim nie zaopiekuje do czasu
            wyjazdu szefa w delegacje....
            I o to z geba rozdziawiona z zachwytu poznaje kolejne kocie ciocie rozplywajace
            sie w zachwytach i bardzo opiekuncze.... Jedna podgrzewa mleczko, drugi biegnie
            po koszulke do kartonika, coby nia jej go wymoscic, ktos inny szuka kartona...

            Szef wyjechal, a do pokoju wchodzi ciocia glowna opiekunka i mowi, ze inna
            ciocia, ktora jeszcze nie ma kota, ale by chciala rzekla ze sobie go wezmie....
            No to ja w te pedy i poszlam po swoja Mruczke,wzielam w rece i juz wiedzialam
            na pewno, ze to moja Mruczka....
            Wylizala mnie swoim szorstkim,malusienkim jezyczkiem na powitanie, jakby
            szczesliwa, ze wreszcie po nia przyszlam, przytulila sie swoim malusienkim,
            cieplutim cialkiem i zasnela.................
            Ale spi biedulka nerwowo...
            Wiecie jakie to cudowne uczucie czuc takie malusinkie, mruczace malenkosci w
            dloniach, przy sercu.....
            Nieporadnie pije, jest czyms umorusana co sie nie chce czysta woda zmyc, ale
            damy rade, damy rade i mam nadzieje, ze bedziemy oboje szczesliwi...

            Mezczyzna po otrzymaniu wiadomosci o Mruczce tyko przez ulamek sekundy byl
            zdezorientowany:-) i lekko zszokowany........

            Kolezanka potem ze trzy razy sprawdzala, czy wyszlam z szoku, powiedziala, ze
            musiala go zabrac, bo miala ja na rekach jakas dziewczynka, ktorej mamusia z
            okna kazala wyrzucic tego kota i isc do szkoly....
            Pewnie zrobilabym tak samo jak kolezanka:-)
            A przy okazji dowiedzialam sie dzisiaj, ze tu prawie kazdy ma kota:-)))
            • puma002 Re: Mam ochote... 18.09.03, 13:33
              Kiedyś moja koleżanka dostała kota. W pracy siedziała tego dnia jak na
              rozgrzanej patelni. Poszła więc do szefa i powiedziała, że musi iść wcześniej
              do domu, bo ma kota:) Szef okazał się OK, później długo na jej widok robił
              kółka na czole.

              Koteczce składam gratulacje, że wybrała TAKIE ręce:-)))
              • ptasik Re: Mam ochote... 18.09.03, 13:36
                Dziekuje:-)
                Jest wspaniala, znowu spi, pojadla, popila, pobroila i spi:-)
                Sobie tez gratuluje, ze wybrala mnie TAKA kotka
                Katula

                PS.
                hmmmm, miala byc zwyczajna Mruczka, ale moze macie jakies pomysly?
                • piasia Re: Mam ochote... 19.09.03, 07:41
                  ptasik napisała:

                  > hmmmm, miala byc zwyczajna Mruczka, ale moze macie jakies pomysly?

                  Tulka (od Katulka), zdrobniale Tuleczka, Tusia, Tusinka, Leczka, Tuli-Luli,
                  Mruczkatula, i setki innych ;)
                  A i tak bedziesz do niej mówić Żabko, Myszko, Króliczku, Zwierzaczku itd. O co
                  zakład ? ;))))))
                  • ptasik Re: Mam ochote... 19.09.03, 09:16
                    O nic:-)
                    Juz tak mowie :-)
                    A kocica to bardzo madra, grzeczna, kochana, najcudowniejsza
                    Apetyt ma jak kon, nie brudzi w domu w ogole. Rano jak do niej poszlam z
                    przygotownaymi recznikami paierowymi do sprztania stwierdzilam, ze jest czysto
                    jak bylo wieczorem! Taka mam madra kocice. Tyle, ze uswiadomilam soebie tez, ze
                    natychmiast ide na koci spacer - od razu sie obudzilam:-))))
                    Ale kociczka tez wiedziala, ze to nie pora na spacery, zrobila szybko swoje,
                    zagrzebala i poszlysmy do domu, ona szalec ja szykowac sie do pracy.
                    Tylko Bysiek sie zastanwia co to za przyjemnosc taki kot co nie chce uciekac :-
                    )))
                    • mjot1 Ojjjj...? 19.09.03, 12:34
                      „...i obiecuję, że to ostatni meldunek koci”
                      A dlaczegóż to niby? Czy pyszczydlak naprawdę nie pasuje do ogrodu? Jeśli może
                      występować tu gryzoń to jest i miejsce dla jego wroga naturalnego (już
                      naturalnego przecie). Czyż ogród bez pyszczydlaka wygrzewającego się w plamach
                      słońca, bez tego wspaniałego drapieżcy przemykającego bezszelestnie wśród
                      krzewów nie jest jakiś jakby niepełny?
                      Ja chcę kota! Kot musi być w ogrodach! Kot jest bardziej niezbędnym elementem
                      ogrodu niźli jakiś gipsowy skrzat czy inne dzieło sztuki!
                      Katulo proszę: Nie wrzucaj kota w niebyt! Kot ma prawo istnieć! Ma takie samo
                      prawo do istnienia jak pszczoła czy maciejka.

                      Najniższe ukłony!
                      Mający kota M.J.
                      • ptasik Re: Ojjjj...? 19.09.03, 12:41
                        Kot zostanie na wieki wiekow w moim ogrodzie:-)
                        Wam chce oszczedzic:-))))
                      • kropka Re: Ojjjj...? 19.09.03, 13:55
                        Na to forum trafiłam przez kota, który uwziął się na moją lawendę. Więc prosze
                        tu kotów nie dyskryminować. Poza tym mam często ochotę załozyć wątek: jak
                        pozbyć sie kota z ogrodu" Bezczelne bydlę, rozwala się na najpiekniejszych
                        kwiatach, połamał mi niemal wszystkie irysy, a wczoraj dorwał się do dalii.
                        Niby mały, niby delikatny, a szkodnik jak diabli.
                        Pisz o kocie :))
                        • ptasik Poszukiwania kota 21.09.03, 21:51
                          ....no wiadomo było , ze bedziemy go szukac :-) ale nie wiedzialam ze tak szybko:-)
                          Poszukiwania trwaly cos okolo dwoch godzin. Mezczyzna Zycia, ktory natychmiast po dostarczeniu kota do domu przywlaszczyl go dla siebie szukal najwytrwalej i najdokladniej. Zagladnal wszedzie gdzie Beria mogla ewentualnie trafic i sie zgubic.....
                          Po okolo dwoch godzinach ( w trakcie ktorych nawet Bysiek, nasz pies owczarko podobny zostal zaangazowany do poszukiwani prowadzil Mezczyzne w strone sasiednioej wsi) Mezczyzna podszedl do mnie i stwierdzil -
                          - to jest menda...
                          odrzeklam:
                          - chyba byla,
                          Na co Jacek pokazal kota przeciagajacego sie w progu drzwi do domu... Szukalismy 2!!! godziny w stawie, beczkach na wode, poidelkach dla ptakow, wszyscy lacznie z psem!!!!
                          Chyba nie bez powodu w koncu dostala to imie.....
                          Teraz juz nie szukamy, ba udalo nam sie nawet zlokalizowac jej kryjowki...przynajmniej na razie....
                          W tej chwili pies lezy przy dziurze, w ktora wlazla, a kot jakies 10 minut temu wymknal sie do kuchni.....
                          Czy ja Wam juz mowilam, ze Beria to bardzo madry kot?

                          Katula
                          • mjot1 Re: Poszukiwania kota 22.09.03, 18:35
                            Hmmm... Beria... ;-)
                            Mocne wyraziste i wspaniałe imię dla pyszczydlaka.
                            Mieliśmy dwie kotki noszące te imiona i obie były godne tego imienia! Kocice z
                            charakterkiem.
                            Myślę, że i Wasze kociątko będzie wspaniałe. Zresztą z tego, co piszesz Katulo
                            widać, że już jest wspaniałe. Wiem także, że nosząc takie miano nie da sobie w
                            kaszę nadmuchać!
                            Nasz ostatni maleńki pyszczydlak (jak już parokrotnie nadmieniłem) wabi się
                            Etos i bestia z niego rośnie nie lada. Dorosły kocur Albin już woli ustąpić mu
                            pola.
                            Tak... Imiona z przeszłością mają w sobie jakąś moc...

                            Najniższe ukłony!
                            Autorytatywnie stwierdzający, że kot ma w sobie coś M.J.
Pełna wersja