Ależ jest pięknie...

19.09.03, 13:39
Po prawie czterech latach nie wynurzania nosa ze swych krzaków przemierzyłem
sobie kawałek naszego pięknego kraju spoglądając przez okna wagonu i z
zachwytu wyjść nie mogę!
A cóż mnie tak zachwyca? Ogólny nasz kryzys, ów marazm w każdej dziedzinie!
Chyba jestem zdrowo walnięty! Nieprawdaż?

Lecz dzięki kryzysowi są skutki. I to te skutki wprawiają mnie właśnie w
zachwyt!
Rzeki i strumyczki (jeśli nie wyschły) powoli zaczynają żyć. Nie są to już
cieki niosące jakieś przedziwne zawiesiny o różnych barwach i aromatach
niemalże zabójczych.
Nikomu już raczej nie przychodzi do głowy by wydrzeć naturze jeszcze jeden
zakątek przeciwnie oddają jej coraz więcej, dzięki czemu powstają wspaniałe
połacie ugorów. Moich ulubionych ugorów!
Jakież wspaniałe łany nawłoci i wszelakich innych chabazi mijałem. Jakież
cudowne zagajniki brzózek samosiejek gęstych tak, że żadna dwunożna istota
tam się nie wedrze. A wśród tego uroczyska.
Niedostępne uroczyska wokół jakiś mokradeł czy rowów porośnięte zwartymi
kępami drzew i tarniny. Cudowny świat owadów, ptasząt, drobnej zwierzyny...
Powoli powstają charakterystyczne dla naszego krajobrazu miedze. Już nikt nie
walczy o każdy skrawek ziemi i miedze rozrastają się wspaniale w szerz i
wzwyż. Matka Natura sadząc na odzyskanych gruntach rośliny dobiera gatunki
bezbłędnie! Tam wszystko ma swój cel i sens. Tam wraca życie...

Ja wiem, że my niedługo otrząśniemy się i zaczniemy ponownie dzielnie
zagospodarowywać wszystko zgodnie z obowiązującą wiedzą. Ale mam jednocześnie
nadzieję, że nie nastąpi to natychmiast, że stan obecny potrwa jak
najdłużej...

Najniższe ukłony!
Reprezentujący wybitnie aspołeczną postawę M.J.
    • kropka Re: Ależ jest pięknie... 19.09.03, 14:09
      "piękna nasza Polska cała" to prawda. Jeżdżę dość dużo po kraju i czasami aż
      mnie zatyka. Potrafię zatrzymać się gdzieś na poboczu i patrzeć jak sroka w
      gnat. Zapominam wtedy o terminach, o ważnych, służbowych sprawach starając się
      zapamiętać te obrazy namalowane przez naturę. I choć "robię w sztuce", nie znam
      artysty, który potrafiłby tak zachwycić, tak wzruszyć swoją twórczością.
      • ptasik Re: Ależ jest pięknie... 19.09.03, 14:39
        i o to poraz kolejny dowiaduje sie, zem w czepku urodzona:-)
        Bo M.Jot musial zjechac szmat kraju, zeby Go mogly lany nawloci zachwycic,
        uroczyska wsrod samosiejek brzoz, tarnina, miedze rozrastajace sie wszerz i
        wzdluz, a mnie przed dom niemalze wyjsc tylko wystarczy i mam to wszystko
        lacznie ze strumyczkiem na wyciagniecie dloni....
        A jeszcze teraz jak Pani Jesien pod dyktando Matki Natury malowac to zaczela na
        zloto, pomaranczowo, czerwono i brazowo to zachwytom mym konca nie widac.... i
        czuje sie szczesliwa prawdziwie...
        To fakt, zaden artysta, nawet ten najlepszy oddac tego nie potrafi. Ja tez
        zawsze powtarzam, ze najlepsze zdjecia i obrazy robie oczyma...... ze najlepsze
        i najwazniejsze momenty to te chwile zachwytow nad dzielem Matki Natury, kiedy
        czas staje w miejscu, kiedy dociera do nas ze zdwojona moca swiadomosc tego co
        najwazniejsze.....
    • mjot1 Re: Ależ jest pięknie Ale... 22.09.03, 14:14
      Skończyło się... Po kilkudniowej urlopowej labie ruszyłem raniutko do pracy.
      Po wyjściu z chałupinki las przywitał mnie cieplutkim oddechem, gdym wyszedł na
      odkrytą przestrzeń i zacząłem się zagłębiać w bagienne zaniżenie terenu począł
      ogarniać mnie raźny chłodek by już we wsi ponownie owiało mnie ciepłem... To
      jak orzeźwiający tusz poranny.
      A nieboskłon nad lasem jaśniał czerwienią, lecz z każdym krokiem zmieniając
      barwy i ich odcienie. Od coraz jaśniejszych czerwieni poprzez całą gamę różów
      aż po jaśniuteńkie złoto by raptem zaskoczyć stalowoszarą smugą. A nad tym
      wszystkim wisiał cieniutki srebrny sierp księżyca...
      Niestety samego wschodu słoneczka nie dane mi było widzieć. Doszedłem do
      przystanku i nadjechał autobus przypominając, że czas wrócić w realia. Nastrój
      prysł.
      Zaczęły targać mną myśli i pytania straszne, godzące wręcz w podstawy!
      Kim był ten, który wymyślił pracę?
      Kim są ci, którzy wmówili nam, że praca owa to największe dobro człowieka?
      Kim jesteśmy my skoro daliśmy sobie to wmówić?

      Najniższe ukłony!
      Narastającym buntem wypełnion M.J.
      • ptasik Re: Ależ jest pięknie Ale... 22.09.03, 14:29
        Mnie nikt tej bzdury nie wmowil:-))))
        Kiedys ktos na moje slowa, ze praca uszlachetnia odrzekl, ze lenistwo
        uszczesliwia:-)
        I tego sie trzymam i Tobie radze:-)))
    • jerzy.wozniak Re: Ależ jest pięknie... 22.09.03, 18:30
      Witam na forum Gazety!
      Tuś mjocie utrafił, ale niestety w porównaniu z zamierzchłymi czasami gdy rzeki
      były ściekami z powodu istnienia niezliczonej ilości mleczarni las były czyste
      bo nie było tyle plastikowych butelek, a ludzie nie byli aż tak zmotoryzowani.
      Teraz las to śmietniki, zaś wielka nadęta akcja sprzątanie świata ogranicza się
      do wyręczania MPO w sprzątaniu parków i miejskich lasków. Zamiast pogonić
      dzieciaki do lasu co by napatrzyły się na przyrodę i zobaczyły jak ich
      tatusiowie wszędzie wywalili butelki, bo nikt ich nie zbiera na tak zwany
      zwrot. Oj gdzie te czasy, gdy o butelkę w lesie było trudno, bo każda warta był
      określoną kwotę w złotych, a skupy przyjmowały je chętnie.
      Teraz dla dziewcząt nieco milszy wątek – jesień jest tak kolorowa że nawet nie
      wychodzi mi na zdjęciach. Są nijakie nie wiem może to brak na zdjęciu tej
      delikatnej mgiełki wilgoci, czy może po prostu nie wszystko co piękne można
      utrwalić, jeśli tak to jesienne barwy drzew z pewnością do nich należą. Nawet
      na obrazach mistrzów wychodzą tak bezdusznie. Uwielbiam jesień, te kolory, ta
      nuta zadumy nad przemijaniem, ten aromat grzybowego lasu, cisza, te mgły nad
      jeziorami, gdy już wiadomo ze za chwile pochłonie je ciężka mroźna zima.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
Pełna wersja