Do znawców róż...

20.06.08, 12:09
Kupiłam niedawno PIERWSZE W MOIM ŻYCIU(!!!) róże. Wreszcze się do
nich przekonałam. Długo to trwało aż wreszcie... Dwie sadzonki -
jedna kremowa ( pachnąca ) druga ciemno różowa - mają wielkie pełne
kwiaty i są odmianą pnącą ( ale nie proste tylko takie "wylewające
się" ). Zaczepiłam je na pergoli płaskiej w kształcie łuku (
niebawem zdjęcia ). Pytanie - czy mam na coś zwrócić szczególną
uwagę podczas pielęgnacji? Posadzone są od strony zachodniej. Czy
róże tego typu rosną bardzo szybko? Boję się, że pergola ta ( wys.
ok. 1,80 ) może szybko okazać się za niska. Co wówczas zrobić? Jaką
glebę preferują róże? Czy często należy je podlewać? Czy zniosą
kilka dni bez wody ( w razie urlopu ). Proszę o rady! Dziękuję.
    • jokaer Re:link 20.06.08, 12:29
      www.rosarium.com.pl/porady.php


      ---
      dagmargallery.republika.pl/
      www.ogrodziolowy.republika.pl/
      • gabula777 Re:link 20.06.08, 13:19
        Z różami bywa bardzo różnie.Nie da się nic jednoznacznie poradzić.Trzeba
        stosować ogólne zasady, obserwować swoje egzemplarze.Ja mam np.śmietankowo-
        białą pnącą różę od trzech lat i początkowo rosła wolno, miała kilka kwiatów w
        roku, a w zeszłym ruszyła jak szalona, puszczając grube pędy.W tym roku myślałam
        wiosną, ze może ją wykopię (kupiłam nawet inną), bo szalony wzrost przywodził na
        myśl coś dzikiego.Tymczasem pojawiło się masę pąków, kwitnie teraz przepięknie i
        w dodatku ma ulubiony przeze mnie kształt kwiatów.U mnie jest piaszczysta glina,
        niczym jej nie nawożę, w dodatku ryją pod nią bezustannie nornice, bo pod nią
        rośnie dywan dąbrówki.Małą część zaatakowała czarna plamistość, ale chyba
        opanowałam choróbsko.
        • effi007 Re:link 20.06.08, 18:49
          a czy wiesz jak się nazywają?
          • cereusfoto Re:link 20.06.08, 20:03
            Nie nie znam ich nazw. Tu jest link do zdjęć moich róż...
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,47179791,81150275.html
    • syswia Re: Do znawców róż... 21.06.08, 05:40
      Ja mam roze New Dawn. Pieknie rosnie w glinie poprawionej kompostem -
      dosypuje co roku. Roze trzeba 2-3 razy w sezonie zasilic nawozem do
      roz (maczka kostna? - przepraszam operuje nazwami angielskimi, nie
      wiem jak to bedzie po polsku). Ja swoja podlewam raz na tydzien -
      bardzo mocno, ale tylko od spodu. Roze nie lubia roszenia liscie -
      latwo sie wdaja choroby. Po kwitnieniu obrywam okwiat i powtarza
      kwitnienie (nie tak obficie). Po drugim kwitnieniu i na wiosne
      wycinam stare grube pedy, przemrozone i takie ktore rosna w zla
      strone (moja roza rosnie na ganku, w pelnym sloncu, w ciagu dwoch
      lat urosla pod sam dach, teraz musze ja kontrolowac). Raz na miesiac
      profilaktycznie pryskam preparatem przeciwko chorobom grzybowym i
      mszycom. W jednym roku podtanowilam nie pryskac i niestety doszlam
      do wniosku, ze trzeba - roslina wyraznie chorowala i odbilo sie to
      na kwitnieniu. Zadne domowe sposoby sie nie sprawdzily.
      • idyllla Re: Do znawców róż... 21.06.08, 08:30
        Ja podobnie jak autorka wątku jestem początkującą hodowczynią :))
        róz, też mam dwie - schwarze madonna (chyba tak sie to pisze) i
        pnąca sympatia. Mam pytanie o to profilaktyczne pryskanie - z
        Twojego postu wynika, że jest taki jeden preparat na wszystko,
        obawiam się, że jak się zacznie coś złego dziac z moimi rózami nie
        bedę wiedziała co im jest i nie zdążę odpowiednio zareagowac.
        Cóz to za cudowny specyfik?
        • syswia Re: Do znawców róż... 24.06.08, 03:41
          Ja uzywam preparatu Floritect firmy Wilson. Nie wiem, czy jest
          dostepny w Polsce. Dziala owadobojczo i przeciwgrzybiczo.
    • morgana_le_fay Re: Do znawców róż... 22.06.08, 11:22
      Mam obydwa rodzaje Twoich róż. Niestety nie pamiętam nazw, tak jak nie pamiętam nazw większości moich podopiecznych. Mam ok. 200 różnych róż i chyba słabą pamięć do nazw.
      Co do pielęgnacji to z mojego doświadczenia wynika, że im mniej uwagi poświęcasz, tym lepiej rosną. Podlewać obficie ale rzadko. Róże wolą mieć nieco suszej niż zbyt mokro. Umiejętnie przycinać przekwitłe kwiaty (skośnie nad trzecim-czwartym liściem skierowanym na zewnątrz). Te rasy które masz są u mnie jednymi z bardziej odpornych i bezproblemowych. Tylko ich nie rozpieszczaj zanadto.
      • cereusfoto Re: co się dzieje?... 22.06.08, 17:44
        No i pojawił się pierwszy różany problem. Zauważyłam, że górne pędy
        ( te najmłodsze ) oraz dopiero co rozwinięte kwiaty jakby są
        omdlałe. Czy to z upałów? Podlewam je dwa razy dziennie. Sprzedawca
        mówił, że tak trzeba dopóki się nie zakorzenią w ziemi. Ale może
        robię coś nie tak -tylko co? Róże jak już wspomniałam rosną od
        strony zachodniej - dobrze,że nie posadziłam ich od południa, bo
        chyba by się calkiem zmarnowały... A może przyciąć te oklapłe pędy (
        chociaż trochę szkoda). Nawet nad ranem, gdy nie mam jeszcze słońca
        pędy te wyglądają tak samo. Co robić?
        • jokaer Re: co się dzieje?... 22.06.08, 18:16
          a nie przelane ?;

          ten sam problem miałam z hyzopem dwa obok siebie,
          jeden świetny drugi łebki zwieszone, raz gorzej raz lepiej,
          w końcu część zwiędła jak byłam ostatnio, jakaś gadzina podkopała skutecznie;
          ale to tak na marginesie na zasadzie podobieństwa objawów

          może cieniuj troche te róże i podlewaj dopiero jak na pare centymetrów wgłąb przeschnie ziemia


          ---
          ogrodziolowy.republika.pl
          • gabula777 Re: co się dzieje?... 22.06.08, 18:36
            To nie tylko różany problem, ale wszystkich zalewanych roślin - więdną, bo
            nieukorzenione gniją w mokrej ziemi bez powietrza.Jak najszybciej spulchnij
            ziemię, cieniuj i zraszaj roślinę wodą ze środkiem grzybobójczym (róże są
            wrażliwe na choroby i powinno się unikać zraszania), ale w tym wypadku może
            pomóc.Podlewaj jak ziemia nieco przeschnie.
            • gabula777 Re: co się dzieje?... 22.06.08, 18:46
              Czasem to nie błędy popełnione po posadzeniu, ale jeśli roślina została
              przesuszona jeszcze w sklepie w doniczce, to może mieć uszkodzone drobne
              korzonki odpowiedzialne za dalszy rozwój.Potem zostanie podlana, klient kupi
              niczego nieświadomy, posadzi na wybranym miejscu, jeszcze mocniej podleje i
              wtedy te martwe korzonki zaczną gnić, co szybko się objawia.
              • gabula777 Re: co się dzieje?... 22.06.08, 19:07
                Ja mam hortensję kupioną w zeszłym roku po przecenie jak przekwitła (zlitowałam
                się nad nią, bo miała piękne, błękitne kwiaty), wcześniej 'maltretowaną' i
                przysuszaną w ostrym słońcu w pobliskim sklepie ogrodniczym, widziałam, bo
                przechodziłam obok.Ta roślina jakoś przezimowała, wyrosły liście,zaczątki
                kwiatostanów, ale do dzisiaj nie może dojść do siebie, system korzeniowy
                niewiele większy niż gdy ją kupiłam.Właśnie wczoraj postanowiłam poobcinać ją na
                sadzonki.Może coś wyjdzie?
                • jokaer Re:reanimacja 22.06.08, 21:38
                  takie rośliny do reanimacji najlepiej sadzić w doniczki i za rok lub dwa wysadzać juz w miejsce stałe


                  ---
                  ogrodziolowy.republika.pl
            • cereusfoto Re: co się dzieje?... 23.06.08, 09:20
              No to ładnie a ja myślałam, że mają za sucho. Trochę ograniczę to
              podlewanie. Mam nadzieję, że to pomoże. A swoją drogą u tej różowej
              róży kwiaty rano już są ładne nie oklapłe a więc wszystko na to
              wskazuje, że przyczyną ich omdleń są upały.
              • gabula777 Re: co się dzieje?... 23.06.08, 09:44
                Przyczyną 'omdleń' nie są upały, ale właśnie w taki czas nieukorzeniona roślina
                więdnie, ponieważ intensywniej transpiruje, a uszkodzone korzenie (pozbawione
                tych drobnych) nie są w stanie pobrać wody do uzupełnienia w tkankach.Trzeba
                starać się zwiększyć wilgotność wokół rośliny do czasu aż korzenie będą w stanie
                to zrobić.Najważniejsze są te drobne korzonki włośnikowe, które muszą się
                wytworzyć.Czasem lepiej roślinę na powrót posadzić do donicy, bo wtedy łatwiej
                uchronić ją przed upałami, wiatrem i suchym powietrzem.Dopiero jak zauważy się
                przyrosty i wyraźne ożywienie można wsadzić w grunt.Opisywana przeze mnie
                hortensja też dopiero teraz w czasie upałów 'pokazała' więdnąc, że jej system
                korzeniowy jest niesprawny, mimo, że rośnie cały czas w pojemniku.Widocznie raz
                uszkodzony nie może się odbudować.
                • cereusfoto Re: co się dzieje?... 24.06.08, 08:11
                  OK. Ale sadząc róże widziałam, że miały mnóstwo świeżych białych
                  korzonków. Czas pokaże - musi być dobrze!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja