Piłem sok brzozowy...

27.09.03, 14:35
Sława!

Wiele słyszałem o nim jaki dobry i jaki zdrowy, ale nigdy do tej pory nie
miałem okazji...

Teraz udało i się kupić, smakuje jak rozcieńczony sok lekki sok jabłkowy.

Czy ktoś z Was ma doświadczenia w pozyskiwaniu tego soku?


Słyszałem, że na wiosnę przed ścięciem brzóz, a mam sporo do przerzedzenia,
może by mi się udało..?

Słyszałem również o fermentowanym, może wyszłoby z niego fajne lekkie wino..?
    • kamea7 Re: Piłem sok brzozowy... 28.09.03, 19:57
      Nie wiem, gdzie kupiles ten sok brzozowy i ile w nim bylo naprawde soku. Byc
      moze, ze byl podobny do wody brzozowej- spirytus+ barwnik;-))))
      Ale do rzeczy. Sok mozesz uzyskac z brzozy na wiosne. Gdzies tak w marcu zanim
      brzozy listki wypuszcza zaczynaja krazyc soki. Musisz sam wybadac wiercac
      dziurke w korze- jak sok bedzie kapac w obfitych ilosciach, to mozesz pozyskac
      kilka buteleczek;-)
      Zrob tak- wywierc dzurke wloz, w dziurke sznureczek( bawelniany, nylonowy)a
      drugi jego koniec do butelki. Sok bedzie splywac po sznurku i napelni butle.
      Jak szybko? To zalezy od krazenia sokow, ilosci, dzurki....no sprawdzaj raz na
      godzine, aby cenny plyn sie nie wylal. Nie oslabiaj za bardzo drzewa, ktore ma
      rosnac i ustal ile soku ma dac drzewo. Dziurke zalep pozniej, zeby sok nie
      lecial.
      Ja pilam, taki soczek, prawdziwy, wiosenny. Wlasciwie niczym specjalnym nie
      jest, jest bezsmakowy, bezbarwny. Podobno jest zdrowy i zawiera mineraly i
      witaminy.
      Milego picia:-))))
      • ignorant11 Re: Piłem sok brzozowy... 29.09.03, 01:08
        kamea7 napisała:

        > Nie wiem, gdzie kupiles ten sok brzozowy i ile w nim bylo naprawde soku. Byc
        > moze, ze byl podobny do wody brzozowej- spirytus+ barwnik;-))))
        > Ale do rzeczy. Sok mozesz uzyskac z brzozy na wiosne. Gdzies tak w marcu
        zanim
        > brzozy listki wypuszcza zaczynaja krazyc soki. Musisz sam wybadac wiercac
        > dziurke w korze- jak sok bedzie kapac w obfitych ilosciach, to mozesz
        pozyskac
        > kilka buteleczek;-)
        > Zrob tak- wywierc dzurke wloz, w dziurke sznureczek( bawelniany, nylonowy)a
        > drugi jego koniec do butelki. Sok bedzie splywac po sznurku i napelni butle.
        > Jak szybko? To zalezy od krazenia sokow, ilosci, dzurki....no sprawdzaj raz
        na
        > godzine, aby cenny plyn sie nie wylal. Nie oslabiaj za bardzo drzewa, ktore
        ma
        > rosnac i ustal ile soku ma dac drzewo. Dziurke zalep pozniej, zeby sok nie
        > lecial.
        > Ja pilam, taki soczek, prawdziwy, wiosenny. Wlasciwie niczym specjalnym nie
        > jest, jest bezsmakowy, bezbarwny. Podobno jest zdrowy i zawiera mineraly i
        > witaminy.
        > Milego picia:-))))


        Sława!

        Na etykiecie piszą iż jest czysty i bez konserwantów...

        Barwę ma lekko złocistą i smak kojarzący się z lekkim i rozcieńczonym wodą
        sokiem jabłkowym...

        Zatem powiadasz iżaby pozyskac sok brzozowy wcale nie trzeba sie potem pozbywać
        drzewa, lecz można je traktować ja krowę?
        (Masaje doją z nich równiez krew, którą pija z mlekiem)
        • kamea7 Re: Piłem sok brzozowy... 29.09.03, 11:25
          sok jablkowy mowisz? a moze to sok jablkowy zrobiony na sok brzozowy? No wiesz
          taki trick;-) handlowy:-)))
          No mozesz traktowac brzoze jak zwierze, ale czy jak krowe? Moze jak koze.
          Najlepiej skonsultuj z jakims lesnikiem, zebys zbyt duzo nie wydoil, bo
          zwierze/drzewo padnie. I wtedy tylko kominek zima i marzenie o soku.I spytaj,
          czym masz zaklejac dzurke, zeby na darmo sok nie splywal. Jakbys gdzies znalazl
          sklad takiego soku, to podrzuc, bo sama jestem ciekawa, co zawiera. Byc moze
          sie nei oplaca skorka za wyprawke i lepiej kupic witaminy+mineraly w aptece a
          soki zosrawic w spokoju, to zanczy w drzewie. Popytaj tez lesnika , czy to w
          ogole jest legalne, bo jak Cie zlapie w lsie na dojeniu drzewa, to moze Cie to
          troche kosztowac. Chyba , ze na prywatnej dzialce z drzewa pzreznaczonego an
          sciecie.
    • wini3 Re: Piłem sok brzozowy... 29.09.03, 18:17
      Ja też ostatnio kupiłam sok z brzozy. W dużym słoju. Importuje go chyba z Rosji
      jakaś Polska firma . Drogi jak dobre wino. To jest niewątpliwie sok z brzozy.
      Ten lekki kwaskowaty smak to jest właśnie sfermentowany sok a nie jakiś
      jabłkowy. Czuję się ekspertem bo wypiłam go wiele litrów, właśnie z takich
      wielkich słoi a także dręczyłam brzozy i znam ten smak. To jest to - podobno
      samo zdrowie/ specjalnie nie odczułam/. Trochę mi przeszła na niego ochota,
      kiedy w słoju znalazłam wielką kosmatą muchę.
      • ignorant11 Re: Piłem sok brzozowy... 30.09.03, 01:48
        wini3 napisała:

        > Ja też ostatnio kupiłam sok z brzozy. W dużym słoju. Importuje go chyba z
        Rosji
        >
        > jakaś Polska firma . Drogi jak dobre wino. To jest niewątpliwie sok z brzozy.
        > Ten lekki kwaskowaty smak to jest właśnie sfermentowany sok a nie jakiś
        > jabłkowy. Czuję się ekspertem bo wypiłam go wiele litrów, właśnie z takich
        > wielkich słoi a także dręczyłam brzozy i znam ten smak. To jest to - podobno
        > samo zdrowie/ specjalnie nie odczułam/. Trochę mi przeszła na niego ochota,
        > kiedy w słoju znalazłam wielką kosmatą muchę.


        Sława!

        Ten sok podpisuje polska firma i chyba jest krajowy, a co to my własnych brzóz
        nie mamy?

        Pozatem nie jest sfermentowany ale świeży, może Tobie nie kojarzy się z sokiem
        jabłkowym, ale mnie przypomina, gdyż wydaje się do niego najbardziej zblizony:
        właśnie sok jabłkowy z wodą...

        Po ile kupujesz swój?
        Ja po 15 zł za 3 litry...

        A gdzie Ty kupujesz wino i do tego dobre po 5zł/l..?

        Też bym się napił...
        • wini3 Re: Piłem sok brzozowy... 30.09.03, 09:07
          No dobra! przesadziłam z ceną! ja kupowałam w podobnej. Na szczęście były upały
          i udało się wypić całość. Gdybyś znał smak soku prosto z drzewa to wiedziałbyś
          że to właśnie sfermentowany tak smakuje. A naszych brzóz szkoda - zresztą
          trzeba się oglądać za leśniczym i żartownisiami . Tak szybko to ten sok znowu
          nie leci i trzeba zostawić naczynie bez ochrony na kilka godzin a w tym czasie
          żartownisie mogą z sokiem robić co chcą! Jak sobie to wyobraziłam przestałam
          robić wyprawy po sok. Zresztą to tylko kilka dni w roku i trzeba pilnować
          terminu. Czy Rosjanom szutki do głowy nie przychodzą też nie wiemy ale może
          ktoś pilnuje jakości no i zostaje świetny słój! u Ruskich kupowało się wieczka
          do niego - /nie wiem czy jeszcze tym handlują /ale jest doskonały na ogórki,
          nalewki itp.
          • kamea7 Re: Piłem sok brzozowy... 30.09.03, 13:25
            ja ewentualnie moge pilnowac butelek z sokiem i siedziec w lasku brzozowym. Ale
            nie sama, bo ci zartownisie;-)mogliby mnie niezle nastraszyc i jeszcze zadac
            oddania cennego produktu. A na to nigdy nie moglabym pozwolic.
            Masz racje, politrowa butelka soku "skapuje" gdzies tak 5-6 godzin. I trzeba
            trafic w odpowiednia pore, kiedy sok zaczyna cyrkulowac i trwa to gdzies tak
            okolo 2-3tyg, o ile dobrze pamietam.
            Ignorant, pomysl o winie z dzikiej rozy i glogu- zamiast brzozowego . Jaki
            kolorek, jaki smak- delikatesss:-)
    • blenkitka Re: Piłem sok brzozowy... 04.10.03, 04:46
      sok brzozowy to oskoła tak sie dawniej go nazywalo. mozna go kupic w sklepach
      natura i niektorych spozywczych, zapewne rowniez w aptece. firma "oskoła"
      dostarcza go w 2 smakach naturalnym i dzikiej rozy.
      pozyskuje sie wczesna wiosna (od 1 marca do 15 kwietnia). nalezy wybierac
      drzewa duze, zdrowe, rosnace z dala od tras komunikacyjnych. na wysokosci 1m od
      ziemi wywierca sie swiderkiem otwor i wklada sie plastikowa rurke lub zalamana
      galazke pod ktora stawia sie duzy 5 litrowy pojemnik. codziennie rano zbiera
      sie sok. gdy pojemnik sie zapelni otwor w drzewie nalezy koniecznie (!)
      posmarowac mascia ogrodnicza i zatknac koreczkiem bo drzewo w innym wypadku
      moze zmarniec :(. najbezpieczniej wiec i najwiecej soku mozna zebrac z drzew
      przeznaczonych na sciecie.sok nalezy przechowywac w szklanym naczyniu w
      chlodnym miejscu, chroniac go przed sloncem (najlepiej w lodowce :))
      aha slyszalam ze mozna pic lekkoskwasnialy bo nie zaszkodzi i zachowuje
      wszystkie wartosci zdrowotne. :)
    • mjot1 Re: Piłem sok brzozowy... 04.10.03, 10:13
      Po „ściągnięciu” z brzozy trzymano go w piwnicy w beczkach, na wierzch sypano
      jęczmień, który kiełkując i z lekka fermentując wytwarzał ów napój o
      specyficznym smaku i wspaniale gaszący pragnienie.
      Skąd to wiem? Nie wiem! Ot gdzieś kiedyś to usłyszałem.

      A sam świeży sok tak jak napisano wyżej jest w sumie taki jakiś „bezpłciowy”...
      Gdzieś z dziesięć lat temu okaleczyłem jedną brzozę o średnicy pnia w pierśnicy
      ok. 30 cm i naciekło mi z niej kilka wiader soku! A ileż przeróżnych owadów tam
      się zleciało! Rośnie sobie biedaczka do dziś i nic się jej nie dzieje. Lecz jak
      przechodzę mimo to jakoś mi tak głupio i wstyd...

      Najniższe ukłony! M.J.
      • blenkitka Re: Piłem sok brzozowy... 04.10.03, 20:02
        mam kilka prac o ziololecznictwie i nie wspominiano tam akurat o wysypywaniu
        jeczniemia na beczki.. oczywiscie bylabym wdzieczna o informacje na ten temat.. bo
        lubie zbierac takie ciekawostki..
        coz teraz oskola nie jest juz tak potrzebna jak w przeszlosci kiedy czlowiek ratowal sie
        czym mogl zeby wzmocnic organizm i oczyscic po zimie gdyz mamy wiele innych
        srodkow :)
        a informacja o kolkowaniu brzozy po okaleczeniu jest na miejscu.. przez "rany" moga
        sie chyba w drzewie zadomowic rozna choroby np. grzybowe.. nie jestem ekspertem
        wiec.. smarowac mascia i zabijac.. przynajmiej tak mozemy sie odwdzieczyc za sok :)
        szkoda zeby wyciekal sok i sie marnowal gdy roslina sama go potrzebuje do
        intensywnego rozwoju..
        z tego co wiem do jednorazowej kuracji potrzeba ok. 15 l soku
        pozdrawiam :)
        • mjot1 Do Blenkitki 04.10.03, 22:06
          O jejku jejku!
          Widać niezbyt precyzyjnie się wyraziłem!? Nie miałem na myśli wysypywania
          jęczmienia na beczki, lecz do beczek. Do beczek, czyli na sok właśnie!
          I mieszanina ta ponoć podlegała fermentacji tworząc ów boski napój.
          Sądzę, że musiały być spełnione pewne reguły. Jak np. jakieś proporcje i reżim
          temperaturowy by to podległo procesom fermentacji.
          Ale niestety nie znam dokładnych procedur.
          Jak wspomniałem gdzieś kiedyś o tym jedynie słyszałem... Lecz na ile prawdą to
          jest? Nie wiem.
          Co do kaleczenia brzozy...
          Raz to uczyniłem. Spróbowałem owego specyfiku (bez fermentacji co prawda) i
          stwierdziłem, że „niewarta skórka za wyprawkę”.

          Najniższe ukłony!
          Uściślający M.J.
          • blenkitka Re: Do Blenkitki 06.10.03, 00:09
            heh znalazlam to :)
            "musialam to czytac ale zupelnie wypadlo mi z glowy.. "wiesniacy z oskoly
            brzozowej za pomoca rojenia (farmantacji) robia sobie nader przyjemny slodko-
            kwaskowaty, chlodzacy dlugo napoj... mozna tez z niej robic trunek do wina
            szampanskiego podobny, sposobem nastepujacym. wez 10 garncy swiezej oskoly,
            cukru funtow 8, warz (gotuj) w kotle pobielanym (wydaje mi sie ze w tamtych
            czasach byly garnki ktore trzeba bylo zabezpieczac dodatkowo, gdyz metale
            przechodzily do gotowanych potraw), az czwarta czesc wywrze, zdejmujac pilnie
            szumowiny, przecedz przez geste sukno i zlej do beczulki (lub szklanej butli)
            , gdy ostygnie do stopnia miernego ciepla, wlej 3 lyzki swiezych, ogrzanych
            bialych drozdzy, po czemu nastapi fermantacja, czyli rojenie; w ciagu rojenia
            dodaj 2 garnce starego francuskiego albo renskiego wina i na 4 cienkie platki
            pokrajane cytryny, odrzuciwszy z nich nasiona. po ukonczonemu rojeniu, nieco
            niepelna beczulka mocno sie szpuntuje i stawia w piwnicy, gdzie 4 tygodnie w
            zupelnej spokojnosci zasotawac winna; po uplywie tego czasu sciaga sie trunek
            ostroznie, aby go nie zamacic, i zlewa do butelek niepelno troche; butelki
            korkuja sie, oblewaja zywica (lakiem lub stearyna) i chowaja w chlodnej piwnicy
            do uzycia." (jozef gerard-wyzycki)
    • 2diana17 Re: Piłem sok brzozowy... 04.06.14, 08:47
      Proponuję ci odszukać na facebook Darka Trocewicza pochodzącego z Gryfowa Śląskiego, a mieszkającego w Międzyrzecu Podlaskim. On co roku zbiera sok brzozowy samodzielnie i na pewno powie jak to robić. Pozdrawiam.
      • budzik11 Re: Piłem sok brzozowy... 04.06.14, 09:04
        Po ponad 11 latach to bardzo cenna rada ;-)
        • mjot1 Re: Piłem sok brzozowy... 04.06.14, 09:21
          Co nagle to... ;-)
    • kodam3 Re: Piłem sok brzozowy... 04.06.14, 15:14
      ja piłam
      ściągnięty z brzozy
      ściaga się wczesna wiosą-dopóki brzoza nie wypusci liści
      nawierdza sie niewielki otworek z którego wycieka sok-na wysokości ok 50 cm-podstawiasz butelke i juz
      no trzeba się naczekac-bo ścieka powolutku
      nie przechowasz zbyt długo,bo robi sie niesmaczny
      wiec najlepiej zbierac i pic na bieżąco
      • kodam3 Re: Piłem sok brzozowy... 04.06.14, 15:15
        nawierca oczywiscie-małą wiertarką
        • dar61 Oskoła a sprawa polska 04.06.14, 18:04
          {Kodam3}:

          ... nawierca, oczywiscie - małą wiertarką ...

          Co na to brzoza?

          ***
          Producencie oskoły - ty na taką samowolę potencjalnych klientów patrzysz - I NIE GRZMISZ?!
          • kodam3 Re: Oskoła a sprawa polska 05.06.14, 16:51
            nic-rośnie sobie,wypuszcza liscie,rana się zabliźnia
            nic się nie dzieje-nie skarzy się,ze boli

            metodę te znam od lesnika
Pełna wersja