Refleksje na temat samodzielnego planowania ogrodu

01.08.08, 21:40
Sama tworzę swój ogród. Ile razy przesadzaliście rośliny?? Ja
wymiękam poprostu :(
Pierwotna koncepcja, wydawała się idealna. Nie wytrzymała nawet
trzech lat! Rośliny się rozrosły, miejsca nie mają, nie mam za
bardzo gdzie ich przesadzać - bo gdzie indziej jest inna koncepcja :)
Więc jesienią znowu będzie totalny harmider :( Płożące sie iglaki
rosną jak opętane, pęcherznice to juz wogóle, świerk siedzi i choć
rośnie to jak dla mnie zbyt wolno :( Irga wogóle to bani - nic a nic
nie rośnie. Wszystko trzeba przesadzać!!
A tyle książek przeczytałam, tak sie dzielnie wypytywałam i
podeszłam do tematu prawie profesjonalnie :)
Żałuję trochę, że sie nie zdecydowałam na pomoc projektanta ogrodów.
Zachęcona tym, że udało mi sie samodzielnie urządzić niemal idealną
kuchnię i łazienkę...przeliczyłam sie, ogród to coś o wiele wiele
trudniejszego. Trzymajcie kciuki żeby moje jesienne decyzje
przesadzeniowe nie były znowu wtopione ;)
    • przemoaj5 Re: Refleksje na temat samodzielnego planowania o 01.08.08, 22:03
      Cześć
      Prowadzęfirmę ogrodniczą i zawsze mamy te same problemy.
      Albo załozyc ogrod tak by po wyjsciu naszym sie podobał klientom
      (czyli gęste nasadzenia) lub roztawy docelowe (czyli iglaki co
      kilka metrów).
      Sądze ze to co robisz to lubisz wiec na pewno kiedyś będzie to
      ogród twoich marzeń

      Przemo
      gg:7721862
      • dar61 Ogrodnik docelowy ... 01.08.08, 22:43
        Ogrodnik docelowy to żaden ogrodnik.
        Założyć ogród i umrzeć?
        Nie! Samo przesadzanie i dopieszczanie w miarę rozrostu np. krzewów
        jest najciekawsze. A te skalniakowce to co rusz muszą wędrować.

        Przesadzałem tej zimy coś ze 4 krzewy, bo ścieżynę zagradzały. Nie
        jestem zwolennikiem cięcia na wzór fryzowania ich po francusku...

        A WSZYSCY sąsiedzi powycinali, po kilkunastu latach, swe przydomowe
        świerki. Jeden to nawet jodłę ciachnął. To nie lepiej sadzić je
        nieco dalej i dać podziwiać je potomkom?


        Wiedziałem, że tu się projektant zaraz odezwie i swą ofertę
        wciśnie...
        A regulamin forumowy mówi wyraźnie!...

        • shiva772 Re: Ogrodnik docelowy ... 01.08.08, 22:50
          Najlepsze jest to, że ja wzięłam pod uwagę rozrost roślin :) Tylko,
          że pani ze szkółki była nieco niekompetentna - wg. niej "pęcherznica
          to roślina wielkości krzaczka niewielkiej porzeczki". No i mamy
          teraz mały tłok :) Jutro do nich jadę po prezent dla koleżanki - mam
          zamiar kupić coś super wypasionego za około 100 zł, ciekawe co
          powiedzą na swoje porady bo nie omieszkam im dopiec...
          • kocia_noga Re: Ogrodnik docelowy ... 02.08.08, 09:51
            Ja też wciąż przekomponowuję.Tej jesieni znów będzie rozgardiasz,
            ale znalazłam rozwiązanie dla problemu co ze zbędnymi
            roślinami.Dawniej z bólem serca wyrzucałam, teraz mam zamiar
            obsadzać nimi zaniedbane groby na cmentarzu, znalazłam kilka takich.
            • ewr Re: Ogrodnik docelowy ... 04.08.08, 13:29
              Super idea. Gratuluję :-)
    • jokaer Re: Refleksje na temat samodzielnego planowania o 02.08.08, 18:56
      faktycznie trzeba przewertowac nieraz sporo książek, żeby wybrać jakąś wielkość
      spójną dla danej rosliny, dość istotna jest informacja, jak roślina szybko
      rosnie- szczególnie w przypadku iglaków- ale nie jest to łatwo znalężć choć
      polecam książkę Adama Marosza Drzewa i krzewy iglaste - dużo dobrych informacji
      ( wprawdzie wszytskich roślin nie ma, ale jest ich wystarczająco dużo)

      ja projektując ogród zakładam wielkość rośliny po latach 20 - 30 ; w tym czasie
      , bedą istnieć nieuchronne pustki, które doskonale mozna wypełnić dużymi
      bylinami, szczególnie paprociami, czy też krzewami liściastymi bezproblemowymi
      jeślki chodzi o przycinanie czy też późniejsze usunięcie

      nie ma czegoś takiego jak kształt ostateczny, tzn, niby jest , ale nie do końca,
      bo przecież ogród to żywy twór, w związku z tym podlega nieustannym przemianom i
      nie ma co się martwić zbytnio, że po iluś tam latach trzeba coś usunąć;
      rosliny po latach 20 - 30 zmieniaja swój wygląd, zmieniają swą bryłę, formę,
      kolorystyke, to z kolei ma wpływ na całokształt postrzeganego ogrodu;

      jedno jest pewne, stałe powinno byc coś takiego jak ZAŁOŻENIE OGROODU

      jedno jest pewne
      • jokaer Re: cd mojego wywodu :) 02.08.08, 19:03

        jedno jest pewne stałe powinno być coś takiego jak załozenie ogrodu,( przynajmniej na lat kilkanaście) czyli czy ma to byc ogród symetryczny - klasyczny, naturalistyczny, leśny, japoński itd, itd, ;
        ale w końcu też nie do końca, przecież każdą formę można kiedyś zmienić jesli nam się znudzi i uznamy, że chcemy coś innego;

        niewątpliwie jednak dobrze wiedzieć , ze np: taka pęcherznica zajmuje rosnąc swobodnie około 3 metry kwadratowe, ale możemy ją przecież pzrycinać :)i wtedy uzyskamy zupełnie nowy efekt, a nuż nowo powstała bryła geometryczna urozmaici nasz ogród ? :)


        ---
        dagmargallery.republika.pl/
        www.ogrodziolowy.republika.pl/
        • lizzie74 Re: cd mojego wywodu :) 02.08.08, 19:16
          Zgadzam się ze zdaniem przedmówcy ;-) A co do oczekiwania na ostateczne rozmiary
          roślin to mam taki patent: wzdłuż jednego z obrodzeń zaplanowałam kompozycję z
          krzewów, sadząc je w rozstępach zgodnych z oczekiwaną w przyszłości wielkością.
          Ponieważ na początku sięgały niewiele ponad kolano, miejsca między nimi
          wypełniłam bylinami i jednorocznymi. Teraz stopniowo usuwam byliny i przesadzam
          je w inne miejsca lub rozdaję do zaprzyjaźnionych ogrodów.
          • shiva772 Re: cd mojego wywodu :) 04.08.08, 00:53
            Mądrych ludzi to dobrze poczytać :) Na jesień będę już nieco
            mądrzejsza :) Bardzo ładnie w dziurach między małymi iglakami
            wygląda trawa kostrzewa sina.
    • rispetto Re: Refleksje na temat samodzielnego planowania o 04.08.08, 10:15
      eeee ... to sama radość ;-) Zgadzam się z wszystkimi przedmówcami,
      ale z jednym wyjątkiem. Jako, że ja również zakładałem ogród od zera
      na łysym polu, to od razu założyłem, że nie interesuje mnie to, że
      za 30 lat ogród będzie dobrze wyglądał. Wziąłem pod uwagę to, że np
      świerki nie mogą rosnąć co metr itd, ale nie wyobrażam sobie
      czekania tylu lat na efekty. Przyjąłem horyzont co najwyżej kilku
      lat, a nie kiludziesięciu, bo ten ogród ma być dla mnie, a nie dla
      kogoś, kto będzie tu mieszkał po mnie. Wiąże się to oczywiście z
      faktem, że raz na parę lat trzeba przesadzić to i owo, ale nie jest
      to zbyt wysoka cena za to, że ogród już (!!!) ładnie wygląda i
      dobrze się w nim czuję.
      Inna sprawa, że takie teoretyzowanie na temat przyrostów roślin jest
      często nic nie warte, bo rośliny potrafią być bardzo kapryśne i jak
      będą chciały to będą rosły, a jak nie będą chciały to nie. Podam
      przykład sosny himalajskiej, którą posadziłem przed domem na
      początku mojej przygody z ogrodem. Miała rosnąć 15-20 cm na rok, a w
      pierwszych dwóch latach rosła po pół metra! Musiałem ją przenieść w
      inne miejsce, gdzie ze względu na owe przyrosty miała pełnić rolę
      zasłony od sąsiedniej działki. I co? Po przesadzeniu trzeci rok
      rośnie jak powinna i jak piszą w książkach. W tym roku ma 15 cm
      więcej i na pewno nie przekroczy 20. Cuda? I jak tu coś "dokładnie"
      planować? Inny przykład to pistie kupione do oczka. W zeszłym roku
      kupiłem 4 sztuki i o tej porze wywozilem ich już całą taczkę na
      kompostownik, a w tym kupiłem 6 (bo tanie ;-)) i tylko parę się
      rozmnożyło, a powierzchnia oczka nadal jest łysa :/ Takie przykłady
      można mnożyć i mnożyć, więc przyjąłem do wiadomości, że przesadzanie
      to część życia ogrodnika ;-)
    • fengshuistyl Re: Refleksje na temat samodzielnego planowania o 04.08.08, 13:41
      a podziel sie idealną kuchnią , może jakieś foto , sugestie -
      Łazienką też mozesz Dzięki z góry
      • shiva772 Re: Refleksje na temat samodzielnego planowania o 04.08.08, 15:25
        Nie zamieszczam zdjęć raczej bo zawsze ktoś Cię objedzie a po co mi
        to ;) Kuchnia idealna - jest kuchnią idealną dla mnie - duża z dużym
        stołem, jasna z dwoma oknami, w stylu angielskim przemieszanym z
        rustykalnym. Zaplanowałam ja sama od a do z, tylko co do kolorów
        radziłam sie projektantki na forum :) Cała sztuczka tkwi w tym, że
        czytając sporo gazetek i książek plus forum o wnętrzach ( z ołówkiem
        w ręku) udało mi sie nie popełnic błędu, zajęło mi to zaledwie 3
        miesiące. Kilka sztuczek mogę podać: gdy kuchnia jest otwarta na
        pokój - nie powinno być widać lodówki z living roomu, przy oknach
        nie wieszamy ciężkich zabudowanych szafek, najlepiej gdy
        bezpośrednio przy oknie nic nie wisi (robi sie "ciasno", ciemniej),
        przy lodówce musi być kawałek blatu, nie powinno się raczej robić
        zlewu w kącie, nad stołem w części jadalnej powinna być lampa, na
        okna zamiast zazdrostek i innych zasłonek najlepiej jest powiesić
        żaluzje ale nie takie w rami tylko okrywające całą wnękę okienną.
        Sporo jest takich myków ale wiadomo, że dla każdego coś innego :)
        Z ogrodem się nie udaje...Choć jak na lajkonika nie jest najgorzej ;)
        • deerzet O rany... 04.08.08, 22:20
          A myślałem, że człek jak głodny to po prostu przygotuje papu i je.
          Zerwie jabłko czy pomidor.

          Ot, akademikowe przyzwyczajenia...
          A tu widelec z lewej (chyba) a łycha z prawej ...
          Te widelczyki do ślimaków to gdzie?
          • joma24 Re: O rany... 04.08.08, 23:38
            ja tez uczę sie na błędach , ale sprawia mi to frajdę. Jka ktos
            wczesniej napisał ogród zyje :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja