Co się dzieje z różą pomarszczoną?

05.10.03, 17:26
Trzy lata temu posadziłam żywopłot, za płotem, z róży pomarszczonej,
kupionej w szkółce ogrodniczej. Kierunek północ - południe, ok.10 m.
bieżących, pełne słońce, ziemia gliniasta, odległości ok. co 50 cm.
Dlaczego nie chce rosnąć??? co jest nie tak???
Zasychają całe gałęzie, do tego wiosną zasychają same czubki pędów, muszę
wycinać. Co to za paskudztwo ją opanowało??? Pomóżcie.
pozdrawiam
    • ignorant11 Re: Co się dzieje z różą pomarszczoną? 05.10.03, 23:24
      facelia napisała:

      > Trzy lata temu posadziłam żywopłot, za płotem, z róży pomarszczonej,
      > kupionej w szkółce ogrodniczej. Kierunek północ - południe, ok.10 m.
      > bieżących, pełne słońce, ziemia gliniasta, odległości ok. co 50 cm.
      > Dlaczego nie chce rosnąć??? co jest nie tak???
      > Zasychają całe gałęzie, do tego wiosną zasychają same czubki pędów, muszę
      > wycinać. Co to za paskudztwo ją opanowało??? Pomóżcie.
      > pozdrawiam


      Sława!

      Nie pamiętam, ale róża pomarszczona chyba woli ziemie piaszczystą i służy do
      obsadzania zboczy i nasypów..?
    • jerzy.wozniak Re: Co się dzieje z różą pomarszczoną? 11.10.03, 18:06
      Witam na forum Gazety!
      Jak zwykle nie opisaliście dokładnie zmian chorobowych i teraz muszę gdybać.
      Wiec po pierwsze zakładam że na liściach i łodygach nie ma szkodników a na
      strych i młodych pędach żadnych przebarwień kory. Jeśli tak jest to mogą to być
      następujące choroby:
      Nadmiar chlorków w podłożu – pozostałość po zbyt obfitym nawożeniu lub
      pozostałości po budowie płotu itp. należy tu podkreślić że róże nie lubią gleb
      gliniastych i mało przepuszczalnych.
      Jeśli na liściach są naloty to może to być mączniak prawdziwy lub
      rzekomy róży.
      Objawy takie powoduje również misecznik śliwowiec który potrafi
      dokładnie zniszczyć krzewy róż. Jego larwy są silnie spłaszczone i
      ciemnoczerwone, zaś dorosłe samice są okryte żółtobrązową tarczką.
      Jeśli po przekrojeniu chorych pędów wewnątrz jest niewielki otwór to
      roślina została opanowana przez tutkarza gałazkowca, lub nimułke łodygową.
      Szkodniki te są często przywlekane ze szkółek w których często występują
      prawdziwe epidemie tych szkodników.
      Proszę o obejrzenie roślin i list który z opisanych szkodników
      występuje na różach.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • facelia Re: Co się dzieje z różą pomarszczoną? 11.10.03, 19:46
        Panie Jerzy, bardzo dziękuję za odpowiedź,
        uściślając objawy,
        na liściach i łodygach nie ma żadnych szkodników,
        na młodych pędach nie ma żadnych przebarwień kory,
        na liściach nie ma żadnych nalotów,
        żadnego nawożenia od wielu lat nie było, ogrodzenie jest typu słupki/siatka.
        róża pięknie zaczyna rosnąć, wypuszcza wiele nowych, zielonych pędów,
        gdy przyjeżdżamy po pewnym czasie, całe gałęzie z liśćmi są brązowe, uschnięte.
        Często zaschnięte są same końce pędów (1/2/3 węzły), raczej wiosną, dziwnie to
        wygląda, gdy smętnie zwisają, jakby zostały celowo przez kogoś złamane.
        Niestety, nie oglądałam jak wygląda wnętrze chorych pędów, obejrzę, przy
        najbliższej okazji.
        W odległym końcu działki, w dużym półcieniu, przy kasztanie, rośnie wspaniale
        krzak róży bez tych objawów, ale kupiony został w innej szkółce.
        Chciałam już w tym roku wykarczować róże, ale mi szkoda, ciągle mam nadzieję że
        zaczną rosnąć.
        pozdrawiam serdecznie


        • facelia ? 30.10.03, 08:13
          Panie Jerzy, jak pomóc różom?
          pozdrawiam
    • jerzy.wozniak Re: Co się dzieje z różą pomarszczoną? 01.11.03, 08:27
      Witam na forum Gazety!
      No, niestety objawy wskazują ze jest to tak zwana zaraza ogniowa, Bardzo
      groźna choroba drzew i krzewów ozdobnych, a także roślin sadowniczych. Pojawia
      się dość rzadko, jej główne objawy to młode przyrosty i pąki kwiatowe bardzo
      szybko ciemnieją i więdną, charakterystycznie pochylając wierzchołek w
      kształcie raczki od parasola. Z daleka wygląda to jak porażenie przez mróz lub
      ogień - stąd nazwa. Na chorobę nie ma właściwie lekarstwa. Pewna poprawę daje
      opryskiwanie roślin jesienią i wczesną wiosna Miedzianem i podobnymi środkami
      ale głównie jej zwalczanie ogranicza się do wycinania i palenia porażonych
      pędów. Wskazane jest również zakwaszenie gleby do pH 5,5. Rany po cięciu
      posypywać miedzianem lub mieszanką miedzianu i balsamu do ran. Róże bardzo
      rzadko chorują na ta chorobę, ale to dla Pani żadna pociecha. Mam nadzieje
      tylko że się mylę i jest to na przykład silne porażenie szarą pleśnią lub
      innymi chorobami grzybowymi łatwymi do zwalczenia.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • facelia ?? 01.11.03, 09:10
        Panie Jerzy, dziękuję za odpowiedź.
        Czy choroba róż z roku na rok będzie się nasilać?
        Może więc lepiej i bezpieczniej wyrwać róże (spalić) i np. posadzić w tym
        miejscu berberys superba? Cy zaraza ogniowa nie przejdzie na niego?
        pozdrawiam
        • facelia ? 05.11.03, 18:04
    • jerzy.wozniak Re: Co się dzieje z różą pomarszczoną? 10.11.03, 10:57
      Witam na forum Gazety!
      Trudno powiedzieć! Czasem mija ona gdy regularnie obcinamy pędy, czasem należy
      w tym miejscu przeprowadzić kilkuletnia kwarantannę. Choroba ta atakuje zwykle
      drzewa owocowe a z ozdobnych głogi, irgi jarzębiny – o berberysie nie
      słyszałem. dlatego jej opisy rzadko pojawiają się w książkach o roślinach
      ozdobnych. Groźniejsza jest werticilioza która w początkowym stadium ma
      podobne objawy jednak szybko dochodzi do zamierania całych roślin. Atakuje ona
      zwykle klony perukowce czy wiązy. Choroba ta jest choroba układu korzeniowego
      i zaatakowane rośliny więdną począwszy od najdelikatniejszych młodych pędów.
      Jednak następnie szybko dochodzi do więdnięcia całych roślin. To co opisałaś
      wygląda mi na zarazę - w przyszłym roku regularnie począwszy od wiosny
      opryskiwał bym młode pędy róży (uprzednio wyciąwszy stare zainfekowane) i
      poczekał do lipca jeśli choroba się nie pojawi to nie ma sensu ruszać krzewów.
      Należy również dbać aby rośliny nie były moczone przy podlewaniu, a podłoże
      było cały czas lekko wilgotne.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
Pełna wersja