Schnie mi bluszcz;-( Z serii; ratunku!

23.10.08, 09:36
Witam,
Miałam mszycę na bluszczu to wytępiłam.
Całe lato walczyłam z zastępami czarnych potworów, a potem
przyszło "niewiadamo co" i zjada mi bluszcz. Też popsikałam, ale
bluszcz zdziesiątkowany. A bluszcz pnie się po murze, więc jest
rośliną strategiczną w moim ogrodzie.
Na liścich bluszczu pojawiły się takie małe, prawie niewidoczne
żółte i białe kropeczki. I bluszcz zaczął miejscami zasychać.I teraz
pytanie; czy to jest wciornastek?
I czy psiakać czymś, czy zdechnie na zimę.
Pytanie o tyle istotne, że w ogrodzie pojawiły się biedronki, więc
nie chce ich zdziesiątkować. Czy biedronki jedzą to wredne
stworzenie?
Może ktoś, by poratował, bo bluszcz mam dorodny i szkoda go jak
diabli. Dzięki;-)
Pzdr.
Inguszetia
    • gabula777 Re: Schnie mi bluszcz;-( Z serii; ratunku! 23.10.08, 14:00
      Niestety nie pomogę, ale podłączę się do Twojego wątku.Posadziłam wiosną dwie
      wyrośnięte rośliny z donic, urosły trochę kiedy pojawiły się mszyce.Tępiłam
      trochę 'ręcznie', a raz chyba spryskałam przy okazji pryskania czegoś
      innego.Mszyce zginęły, ale pod koniec lata zauważyłam, że listki na nowych
      przyrostach są jakby skarlałe i niewyrośnięte, niektóre opadają zielone gdy
      dotknąć ręką i mają szarawe kropeczki, ale nie usychają.Podejrzewam
      przędziorka,ale nie jestem pewna, bo pajęczynek nie widać.Czekam do wiosny, bo
      co teraz robić, chyba je obetnę, ale mi szkoda, bo to praktycznie cały
      tegoroczny przyrost.
      • deerzet Re: ajuzo 23.10.08, 22:10
        U nas i bluszcz, i mszyce są w, żtp., symbiozie.

        Spokojnie.
        Za lat kilka będzie można ciąć nadmiar przyrostów - i na kompost!
        Cierpliwości.
        • claratrueba Re: ajuzo 24.10.08, 09:01
          Jako odwieczny fan bluszczu przechodziłam i to. Bluszcz mam wszędzie, mąż się
          dziwi, że jeszcze w domu się nie rozgościł i telewizora nie porósł. Te plamki
          były u mnie ze 3 lata temu, właśnie na jesieni, pokazywałam chore listki komu
          się dało, zagraniczne fora je widziały. Każdy prawie mówił co innego. W końcu
          przyszły mrozy a ja nie zrobiłam nic kompletnie zdurniała od nadmiaru diagnoz.
          Na wiosnę problem po prostu znikł. Natura tj. Dziad Mróz zrobiła swoje. Co
          ciekawsze, po tej "zarazie" wzrost był wyraźnie szybszy.
          • inguszetia_2006 Re: ajuzo 24.10.08, 09:48
            Witam,
            Pocieszyłaś mnie.
            Choć ogrom zniszczeń mnie wkurza.
            Tyle starań, tyle wysiłku, mur zarośnięty,a takie "niewiadomo co"
            podgryza. Boję się o korzenie;-(
            Pzdr.
            Inguszetia
            • claratrueba Re: ajuzo 24.10.08, 12:57
              Żałuję że wraz ze zmianą komputera moje bluszczowe wątki zginęły. Ale parę osób
              pisało mi, że żadnej chemii bluszcz nie toleruje. Reaguje marszczenie nowych
              listków i odpadaniem starych, jakby były ucięte. Z mszycą nie walczyć wcale albo
              pryskać pokrzywą. Robiłam to: wyciąg z pokrzywy ze sklepu zielarskiego + na oko
              dwadzieścia razy więcej wody. Natychmiastowego skutku nie ma, ale w sumie
              działa. U mnie nie schły gałązki, listki odpadały niezwiędnięte, jakby coś je
              obgryzło. A chemii wczesniej nie było, może jakieś przypadkowe krople. Pisali mi
              też, że czasem bluszcz tak się "odmładza" i potem rośnie jak szalony,
              szczególnie te ogołocone gałązki. To by się zgadzało.
Pełna wersja