Jak można pomóc starej "Koszteli"?

22.10.03, 18:35
Na działce którą kupiliśmy, rośnie duża jabłoń (ok. 4-5m. wysokości), myślę
po smaku i wyglądzie owoców, ze jest to zielona "Kosztela". Miała w tym roku
niewiele owoców ale bardzo smacznych.
Problem polega na tym, że przez wiele lat działka była zaniedbana,
i jabłoń przypomina teraz raczej duży krzew niż drzewo, ma dużo bocznych
odrostów które same stały się już drzewkami, zarówno z ziemi jak i z pnia.
Chciałabym jabłoń odmłodzić, jest zdrowa, tylko bardzo zaniedbana.

Mam pytanie, na ile lat należy rozłożyć jej cięcie (chyba późną zimą?), aby
jej zbytnio nie osłabić? Od czego zacząć w pierwszym roku? Czy należy
zostawić tylko jeden pień drzewa, czy też można dwa albo trzy?
pozdrawiam
    • piasia Re: Jak można pomóc starej "Koszteli"? 22.10.03, 19:16
      to_maria napisała:
      > Chciałabym jabłoń odmłodzić, jest zdrowa, tylko bardzo zaniedbana.

      > Mam pytanie, na ile lat należy rozłożyć jej cięcie (chyba późną zimą?), aby
      > jej zbytnio nie osłabić? Od czego zacząć w pierwszym roku? Czy należy
      > zostawić tylko jeden pień drzewa, czy też można dwa albo trzy?
      > pozdrawiam

      Po pierwsze - są dwie szkoly na temat cięcia. Jedna mowi o cięciu późnozimowym,
      zanim ruszy wegetacja, druga dopuszcza cięcie letnie, kiedy rany się szybciej
      goją (no i jest cieplej, i śnieg z gałęzi nie sypie się na głowę).

      Po drugie - co to są dwa pnie? Czy tak wyrasta z ziemi, czy tak nisko się
      rozgałęzia? Jeśli to drugie - to proponuję zostawić.

      Po trzecie - mocne cięcie najlepiej rozłożyć na trzy lata, żeby drzewa za
      barzdo nie osłabić i nie zakłócić równowagi między korzeniami a koroną. W
      pierwszym roku najlepiej ściąć gałęzie wyrastające pionowo do góry i
      zacieniające resztę drzewa - owoców stamtąd razcej się nie da zebrać, a
      zasłaniają innym słońce.
      W drugim roku usuwamy konary, które zakłócają "porządek" w koronie i wszystkie
      dzikie odrosty (tzw. wilki)czyli cienkie pionowe witki, jakie drzewo wypuści po
      przycięciu góry.
      A w tzrecim roku nadajemy ostateczny kształt koronie. W pewneym starym sadzie
      widziałam coś, co mnie zachwyciło (pod wzgledem wygody zbierania) - stare
      jabłonie miały obciętą całą górę, a pozostałe gałęzie przygięte do ziemi,
      obsypane jabłkami. Wyglądały jak parasole, żeby zebrać wszystkie owoce,
      wystarzcyło mieć krzesło!
      Pozdrawiam
      PS dbaj o swoją kosztelę, to teraz rzadkość!
      • to_maria Re: Jak można pomóc starej "Koszteli"? 22.10.03, 19:46
        Piasia, dziękuję bardzo za obszerną odpowiedź, ale nadal nie wiem co robić.

        Problem polega na tym, ze te dodatkowe pnie, odrosty (całkiem już grube)
        wyrastają z ziemi wokół głównego pnia. Wygląda to raczej jak krzak leszczyny z
        jednym grubszym pniem, niż jak drzewo.
        Kupiłam nawet książkę o cięciu drzew i krzewów owocowych, ale odpowiedzi na
        pytanie, co robić w takim przypadku, nie znalazłam.

        Nie chcę zniszczyć jabłoni, na jabłkach tak bardzo mi nie zależy.
        Może więc zrobić tylko cięcie prześwietlające drzewo, powycinać cieńsze odrosty
        z ziemi a pozostałe zostawić? Może lepiej, żeby rosła zdrowo krzewo-kosztela,
        niż uschła lub zmarniała, po moim cięciu?
        Może coś poradzisz?
        pozdrawiam
        • piasia Re: Jak można pomóc starej "Koszteli"? 23.10.03, 15:04
          Jabłoń jak leszczyna - tego jeszcze nie widziałam! Myślę, że możesz zrobić tak
          jak piszesz - wyciąć część odrostów i prześwietlić całe drzewo. Usuń gałęzie,
          które rosną w różne dziwne strony i te, co idą pionowo w górę. Trochę jabłek
          nie zawadzi ;)))

          pzdr
          Pi

          PS: na pociechę dodam, że nie tak łatwo całkowicie zniszczyć drzewo
          nieodpowiednim cięciem - zawsze coś wypuści ;)
          • to_maria Re: Jak można pomóc starej "Koszteli"? 23.10.03, 15:48
            Pi, dzięki za podpowiedź, tak chyba zrobię, wiosną.
            Z tą leszczyną to trooochę przesadziłam, przyznaje,
            chodziło mi tylko o podkreślenie istnienia wielu odrostów od ziemi.
            pozdrawiam
            • palo_ma1 Re: Jak można pomóc starej 'Koszteli'? 23.10.03, 17:58
              to_maria napisała:

              > chodziło mi tylko o podkreślenie istnienia wielu odrostów od ziemi.

              Wytłumaczcie proszę, bo nie kumam: czy kosztela nie jest (bywa)
              jabłonią szczepioną? Czy odrosty z ziemi to też kosztela?

              Zaciekawiony pm:)
              • to_maria Re: Jak można pomóc starej 'Koszteli'? 23.10.03, 18:54
                palo_ma1 napisał:
                > Wytłumaczcie proszę, bo nie kumam: czy kosztela nie jest (bywa)
                > jabłonią szczepioną? Czy odrosty z ziemi to też kosztela?


                Odrosty od ziemi niewątpliwie są, nawet dosyć grube,
                czy to też Kosztela? nie wiem.
                Owoce zbierałam głównie z ziemi, inne rosły zbyt wysoko.
                pozdrawiam

                pozdrawiam
                • piasia Re: Jak można pomóc starej 'Koszteli'? 23.10.03, 19:40

                  > palo_ma1 napisał:
                  > > Wytłumaczcie proszę, bo nie kumam: czy kosztela nie jest (bywa)
                  > > jabłonią szczepioną? Czy odrosty z ziemi to też kosztela?

                  To wie tylko pierwszy własciciel owej koszteli. Na zdrowy rozum to kosztela
                  jest na tyle starą, odporną odmianą, że chyba nigdy nie szczepiło się jej na
                  mrozoodpornej podkładce. Bo po to własnie szczepi się drezwa - żeby nie
                  przemarzły w ostre zimy, żeby pień i korzenie były bardziej odporne niż ta
                  delikatna "góra" którą szczepimy.

                  Pamiętam, że podkładka dla śliw to ałycza, a dla jabłoni?.... chyba antonówka...
                  W każdym razie to co wyrasta z ziemi to może być też kosztela, a może nie.

                  Ja mam na działce młodą gruszę, która u dołu pnia wypuściła ewidentnie dzikie,
                  drobnolistne pędy. A w ogrodzie jabłoń, która w połowie była papierówką, a w
                  połowie malinówką....
                  • cytryniec Re: Jak można pomóc starej 'Koszteli'? 23.10.03, 21:36
                    piasia napisała:
                    A w ogrodzie jabłoń, która w połowie była papierówką, a w
                    > połowie malinówką....

                    Ludzie! Malinówka!
                    Gdzieś jeszcze można kupić malinówkę?
                    W sensie i jabłoń i jabłka?
                    • piasia Re: Jak można pomóc starej 'Koszteli'? 24.10.03, 15:02
                      A gdze mieszkasz? Bo zawsze istnieje możliwość wzięcia ode mnie kawałka gałęzi
                      i zaszczepienia u szkółkarza. Robi się to wczesną wiosną - tylko nie pamiętam,
                      które z 150-ciu drzew to malinówka ;))))

                      • cytryniec Re: Jak można pomóc starej 'Koszteli'? 24.10.03, 23:23
                        piasia napisała:

                        > A gdze mieszkasz?

                        W Lubinie albo koło Kłodzka(z przewagą Lubina niestety).
                        Oba na Dolnym Śląsku.

                        Bo zawsze istnieje możliwość wzięcia ode mnie kawałka gałęzi
                        > i zaszczepienia u szkółkarza. Robi się to wczesną wiosną - tylko nie
                        pamiętam,
                        > które z 150-ciu drzew to malinówka ;))))

                        Jaki problem?
                        Wezmę 150 gałęzi, kiedyś trafię :-)
                        • piasia Re: Jak można pomóc starej 'Koszteli'? 27.10.03, 17:44
                          Ustaliłam, które to są malinówki. Dwa drzewa koło orzecha nr 2. Zapamiętaj!

                          Jak wiosną będziesz przejeżdżał niedaleko Częstochowy albo Katowic, to
                          zapraszam do sadu. Wcześniej tylko znajdź jakiegoś szkółkarza, który podejmie
                          się fachowego zaszczepienia i umów się z nim.

                          pzdr

                          • cytryniec Re: Jak można pomóc starej 'Koszteli'? 29.10.03, 07:20
                            piasia napisała:

                            > Ustaliłam, które to są malinówki. Dwa drzewa koło orzecha nr 2. Zapamiętaj!

                            Zapisałem sobie w kajeciku.

                            > Jak wiosną będziesz przejeżdżał niedaleko Częstochowy albo Katowic, to
                            > zapraszam do sadu. Wcześniej tylko znajdź jakiegoś szkółkarza, który
                            podejmie
                            > się fachowego zaszczepienia i umów się z nim.

                            Roześlę wici. A na wiosnę chyba wybiorę się do Krakowa. Prawie po drodze:-)
                            STARKING!!???
                      • mjot1 Ho hooo?! 27.10.03, 19:19
                        „...tylko nie pamiętam, które z 150-ciu drzew to malinówka ;))))”
                        Sto pięćdziesiąt drzew!
                        Piasiu toż Ty jesteś jakimś obszarnikiem niemalże!
                        Ale masz faaajnie!
                        Czy te drzewa wszystkie są stare? Takie prawdziwe nasze? Nie jakieś
                        śliczne „wykwintosze”?
                        Tylko z drugiej strony cóż Ty „bido” robisz z owocami?
                        A może by tak cydr? Albo jakiś inny „calvados”?

                        Najniższe ukłony!
                        Zadziwiony M.J.
                        • ptasik Re: Ho hooo ho hooo hoooo 28.10.03, 11:38
                          No i prosze po pierwsze odkrylam bezposredniego krajana, do Lubina mam bowiem
                          16 km od polnocy:-)
                          Po drugie Pi jakby mi w myslach czytala:-) co mocno nie dziwi z reszta:-)
                          Bo otoz od odkrycia watku o koszteli, o mojej ulubionej jabloni koszteli nosze
                          sie z zamiarem spytania To_Marii skad Ona i czy nie zechcialaby mi podarowac
                          wczesna wiosna jakims sposobem kilku galazek, albo i odrostow...
                          Od lat marze , tak doslownie marze o koszteli w swoim sadzie. Ba nawet pare
                          razy pytalam tutaj czy ktos nie ma, albo nie wie gdzie rosna, gdzie mozna kupic
                          i nic.... az do dnia , w ktorym po otwarciu forum ogrody czytam tytul tego
                          postu....

                          Mario, czy moge zatem prosic o informacje, w ktorej czesci Polski mieszkasz i
                          czy moglabys pomyslec o podarowaniu mi odrostow lub galazek, abym za kilka lat
                          i ja mogla cieszyc podniebienie niebianskim smakiem koszteli?
                          Prosze....

                          A czy drzew owocowych niemoznaby rozmnazac sadzonkujac pedy za pomoca
                          ukorzeniacza? Ma ktos jakas praktyke w tym wzgledzie?
                          No bo skoro kosztela Marii to drzewo stare, a jak Pi pisze kiedys drzew na
                          podkladce sie nie szczepilo to i moja (zakladm, ze juz mam:-))) moglaby byc
                          kosztele z krwi i korzenia:-)
                          • piasia Re: Ho hooo ho hooo hoooo 28.10.03, 16:03
                            ptasik napisała:
                            > Od lat marze , tak doslownie marze o koszteli w swoim sadzie. Ba nawet pare
                            > razy pytalam tutaj czy ktos nie ma, albo nie wie gdzie rosna, gdzie mozna
                            kupic
                            >
                            > i nic.... az do dnia , w ktorym po otwarciu forum ogrody czytam tytul tego
                            > postu....

                            Nieznanice koło Klomnic koło Częstochowy. Sadownik Andrzej Niepamiętamnazwiska
                            ma kosztele!!!!!!!! Problem z kosztelą jest taki, że te jabłka zbiera się tylko
                            przez dwa tygodnie! A przechować można najwyżej miesiąc - nie mają kwasu, tylko
                            cukier i szybko się psują.

                            > A czy drzew owocowych niemoznaby rozmnazac sadzonkujac pedy za pomoca
                            > ukorzeniacza? Ma ktos jakas praktyke w tym wzgledzie?

                            Nie warto. Za długo czekac na efekty.

                            > No bo skoro kosztela Marii to drzewo stare, a jak Pi pisze kiedys drzew na
                            > podkladce sie nie szczepilo to i moja (zakladm, ze juz mam:-))) moglaby byc
                            > kosztele z krwi i korzenia:-)
                            Szybciej i łatwiej zaszczepić na już podrośniętym drzewku. Może być i
                            papoierówka, i antonówka i co tam jeszcze, a najlepiej zamówić szczepienie u
                            ogrodnika z zastrzeżeniem, że tzw. zraz mu się dostarczy.

                            Przy dobrych układach i zależnie od sposobu szczepienia można mieć jabłuszka
                            już za dwa-trzy lata. Przy sadzeniu z sadzonki - najwcześniej za pięć - sześć.

                            Do MJota:

                            Jestem taką obszarniczką że hoho!!! Mam cały hektar obsadzony stareńkimi
                            jabłoniami (niektóre pamiętają jeszcze wiek XIX). Zaniedbane to wszystko
                            i "niewygledne", ale za to ptaków robakojadów jeszcze więcej niż jabłek ;)
                            Już Was kiedyś tam za pieczonki zapraszałam!
                            Muszę jeszcze ściągnąć znajomego pomologa, żeby mi porozpoznawał odmiany, jakie
                            tam rosną. Wiem na pewno, że jest antonówka, landsberska, szara reneta,
                            malinówka, wealthy (zwnana przez mego Dziadka Łelsą), starking i wiele innych.

                            Najbardziej jestem dumna z posiadania starej czereśni pt. Doenissena żółta. Tej
                            odmiany już od dawna nigdzie nie ma. Nigdy nie widziałam jej na żadnym
                            straganie. Jest b. późna - dojrzewa wtedy, kiedy pojawiają się pierwsze wiśnie.
                            Jest twarda, chrupka, kremowo-żółta bez rumieńca, bardzo słodka. I rośnie tylko
                            u mnie. I ma prawie sto lat....

                            I tak bym mogła jeszcze długo...

                            Całuski dla wszystkich
                            Pi Obszarniczka-PrawieKułaczka
                          • to_maria Do Katuli 28.10.03, 18:46
                            Witam, oczywiście chętnie podaruje Ci "kawałek" mojej koszteli.
                            Nie wiem tylko, jak można sprawdzić, czy odrosty to też kosztele? czekać aż
                            zaowocują? trochę długo to może potrwać.
                            Sama myślałam o jej rozmnożeniu, bo ma bardzo smaczne owoce, nie wiem tylko, w
                            jaki sposób to można zrobić?
                            Owoce ma niezbyt duże, nie zielone, tylko zupełnie żółciutkie, inne niż te,
                            które widziałam w sprzedaży, ale to jest na pewno Kosztela, bo tak smakuje.
                            Owoce są miękkie, nie tak twarde jak owoce koszteli zielonej, które co roku
                            kupuje na targu, ale nie znam się na odmianach.

                            Drzewo rośnie w nieformowanym żywopłocie (m.in. są lipy, stare wiśnie, klony)
                            który oddziela działkę od pól uprawnych. Jest on mocno zagęszczony, zaniedbany,
                            przypadkiem odkryliśmy, że między drzewami rośnie też kosztela.
                            Działka jest w okolicach Warszawy, na północ od niej.
                            pozdrawiam

                            > Mario, czy moge zatem prosic o informacje, w ktorej czesci Polski mieszkasz i
                            > czy moglabys pomyslec o podarowaniu mi odrostow lub galazek, abym za kilka
                            lat
                            > i ja mogla cieszyc podniebienie niebianskim smakiem koszteli?
                            • piasia to nie Kosztela 29.10.03, 15:55
                              to_maria napisała:
                              > Sama myślałam o jej rozmnożeniu, bo ma bardzo smaczne owoce, nie wiem tylko,
                              w
                              > jaki sposób to można zrobić?
                              Znajdź w okolicy szkółkarza od drzewek owocowych i pogadaj z nim o zaszcepieniu
                              drzewka.

                              > Owoce ma niezbyt duże, nie zielone, tylko zupełnie żółciutkie, inne niż te,
                              > które widziałam w sprzedaży, ale to jest na pewno Kosztela, bo tak smakuje.
                              > Owoce są miękkie, nie tak twarde jak owoce koszteli zielonej, które co roku
                              > kupuje na targu, ale nie znam się na odmianach.

                              Ha, to nie może być kosztela. Cechy charakterystyczne koszteli to właśnie
                              zielony kolor, twardość i słodycz. Kosztele słyną z tego, że się je chrupie w
                              całym tego slowa znaczeniu, a ich zimnozielony kolor może zmylić - na pierwszy
                              rzut oka wydają się kwaśne jak ocet siedmiu zlodziei.
                              Jeżeli Twoje jabłuszka są miękkie i żółte, to to będzie coś innego... Ale nie
                              wiem co...
                              • to_maria Czy kosztela może być żółta? 29.10.03, 16:19
                                piasia napisała:
                                > Ha, to nie może być kosztela. Cechy charakterystyczne koszteli to właśnie
                                > zielony kolor, twardość i słodycz. Kosztele słyną z tego, że się je chrupie w
                                > całym tego slowa znaczeniu, a ich zimnozielony kolor może zmylić - na
                                > pierwszy rzut oka wydają się kwaśne jak ocet siedmiu zlodziei.
                                > Jeżeli Twoje jabłuszka są miękkie i żółte, to to będzie coś innego...

                                Jabłka nie są tak twarde jak koszteli zielonej, ale nie można ich nazwać
                                miękkimi, są troche twardawe.
                                Są lekko spłaszczone, zółte, z wyraźnym lekkim rumieńcem i słodziutkie, jak
                                kosztela.
                                Może ktoś wie, co to jest za odmiana?
                                • ptasik Re: Czy kosztela może być żółta? 29.10.03, 19:35
                                  Pi ja protestuje, po pierwsze zakazuje Ci kwestionowania, ze to kosztela, bo moje wspomnienia kosztelowe z dziecinstwa sa dokladnie takie slodkie i kruche jak opisuje Maria:-)
                                  Po drugie ja protestuje i zakazuje Ci odbierania mi nadzieji i marzen o spelnieniu marzen:-)
                                  Po trzecie ja protestuje....

                                  Mario - moim zdaniem to naprawde jest odmiana koszteli, z reszta moze Puma sie odezwie, albo kto inny kto sie na tym troche bardziej fachowo zna, znaczy wyksztalcony w tym kierunku i potwierdzi...
                                  Pozwole tez sie z toba skonatktowac blizej wiosny w celu ustalenia szczegolow, bardzo, bardzo Ci dziekuje:-)

                                  Serdecznie pozdrawiam

                                  Katula Kosztelowa
                                  • to_maria Re: Czy kosztela może być żółta? 29.10.03, 20:17
                                    Przy najbliższej okazji sprawdzę, jak to jest właściwie z tymi odrostami,
                                    czy jakieś nadają się do przesadzenia.
                                    Nadal czekam na opinię Eksperta,
                                    pozdrawiam

                                    Katula, czekamy do wiosny? skąd jesteś?
                                    • ptasik Re: Czy kosztela może być żółta? 29.10.03, 21:33
                                      Katula jest wiejską babą z dolnośląskij wsi, tzw. zagłębie miedziowe, gdzieś pomiędzy Głogowem a Lubinem...

                                      Mario ze szczepieniem i ucinaniem chyba to jedyne wyjście, chyba najrozsądniejsze wyjście, no chyba, że jakiś Znawca podpowie nam coś innego:-)
                                      • ptasik Re: Czy kosztela może być żółta? 29.10.03, 21:52
                                        No i jak zaczełam netowe poszukiwania koszteli, to wyczytalam m.in. , żę jabłkiem, którym szatan w raju skusił Ewę była właśnie kosztela.....
                                        Potem wyczytałam, że kosztela to odmiana jabłoni o słodkich owocach, potem znalazłam fotke, jest tu:
                                        www.tpdw.pl/images/sady/gatunki/4.php
                                        a potem znalazłam taki o to link:
                                        www.doba.pl/index.php?select=inf&inf=3452
                                        Nic to szukam bardzo zaintrygowana bardziej, a wracajac do poczatku tego postu juz chyba rozumiem swoje tesknoty za kosztela:-)))
                                        • ptasik Re: Czy kosztela może być żółta? 29.10.03, 21:55
                                          no i skuszona kosztela do reszty rozum stracilam:-) bo mialo byc - nic to zaintrygowana szukam dalej, a nie bardziej:-)))
                                          przepraszam...
                                          • to_maria Re: Czy kosztela może być żółta? 05.11.03, 17:38
                                            Katula, to jest właśnie to!
                                            moja kosztela wygląda dokładnie tak, jak na zdjęciu w pierwszym linku który
                                            podałaś, tzn. jest nakrapiana, z lekkim rumieńcem, tylko jest całkowicie
                                            żółciutka.
                                            A może jest tak, że kosztela staje się żółta dopiero wtedy, gdy całkowicie
                                            dojrzeje? a na sprzedaż zrywają ją zieloną, aby się lepiej przechowywała?

                                            Wróciliśmy dzisiaj z działki, wreszcie dokładnie obejrzałam kosztelę, liście
                                            już częściowo opadły, więc lepiej widać. To nie jest właściwie drzewo, pień
                                            najgrubszy został kiedyś ścięty (ok. 1 metr od ziemi) i wyrastają z niego nowe
                                            pnie. Pni tak samo grubych, wyrastających obok z ziemi, jest dokładnie osiem,
                                            policzyłam. Do tego dochodzą cieńsze pnie, których jest chyba drugie tyle, też
                                            wyrastające z ziemi. Niestety, są chyba zbyt grube (jak moja ręka) aby można je
                                            było przesadzić. Co na to powie Ekspert?

                                            Podobnie wygląda moja lipa, tworzy ją kilkanaście pni wyrastających z ziemi
                                            obok siebie. Dziwne, co też kiedyś na wsi z drzewami wyrabiano!
                                            pozdrawiam
                                            • ptasik Re: Czy kosztela może być żółta? 06.11.03, 21:41
                                              Poniewaz bardzo skrupulatnie sledze kosztelowy watek, skuszona ta kosztela niczym Ewa w raju po wsze czasy to i dzisiaj sobiem go otworzyla i przeczytala od deski do deski....
                                              I nagle patrze, oczy ze zdunmienia przecieram i czuje jak purpurowieje:-)))
                                              A czemuz to ? Bom Pi ogrodnikowi z krwi i kosci, czyli z zamilowania i wyksztalcenia rzekla, ze sobie na fachowca poczekam....

                                              Pi, pokornie o wybaczenie prosze,
                                              przy czym slodkiej zoltej koszteli bede sie trzymac i basta:-))))
                                              • piasia Re: Czy kosztela może być żółta? 07.11.03, 15:35
                                                ptasik napisała:
                                                > I nagle patrze, oczy ze zdunmienia przecieram i czuje jak purpurowieje:-)))
                                                > A czemuz to ? Bom Pi ogrodnikowi z krwi i kosci, czyli z zamilowania i
                                                wyksztal
                                                > cenia rzekla, ze sobie na fachowca poczekam....
                                                >
                                                > Pi, pokornie o wybaczenie prosze,
                                                > przy czym slodkiej zoltej koszteli bede sie trzymac i basta:-))))

                                                Wybaczam łaskawie ;))))

                                                Ze swej strony dodam, że od tygodnia próbuję dopaść telefonicznie jedynego w
                                                okolicy sadownika, który ma kosztele. Jak dopadnę to wycisnę wszelkie
                                                informacje na temat tego jabłuszka.
                                                A jak nie dopadnę, to dopadnę znajomego pomologa. Spróbuję to zrobić jeszcze
                                                dziś i definitywnie wyjasnić sprawę koszteli.
                                                Jak widzisz, ja też czekam na fachowca ;)))))
                                                • piasia Re: Czy kosztela może być żółta? 07.11.03, 17:48
                                                  Mam odpowiedź!!!!!!!!

                                                  Otóż kosztela jest zielona, gdy bardzo dojrzała - nabiera żółtawego odcienia.
                                                  W wyjątkowo słoneczne i upalne lata moze pojawić się bardzo delikatny rumieniec.
                                                  Wokół szypułki nie ma szarego nalotu.

                                                  i najważniejsze - jest to JEDYNA odmiana, która wokół szypułki nie ma
                                                  zagłębienia - jest płaska. To najbardziej charakterystyczna cecha koszteli.

                                                  Tyle fachowiec, który uprawia kosztele.
                                                  pozdrawiam
                                                  Pi
                                                  • ptasik Re: Czy kosztela może być żółta? 07.11.03, 21:00
                                                    Ufff, dzieki Ci o dzieki Laskawa Pani za wybaczenie:-)

                                                    Co do koszteli - prosze bardzo i wilk syty i owca cala - to znaczy i Maria i ja i Pi mialysmy racje......

                                                    No to pozostalo dzialac w zakresie pozyskania rajskiego jabluszka...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja