żarnowiec a dzieci

21.04.09, 22:06
Przeczytałam w informacji nt żarnowca, zeby nie sadzic blisko placu
zabaw, dlaczego? ktoś mi wytłumaczy?
    • horpyna4 Re: żarnowiec a dzieci 21.04.09, 22:28
      Może dlatego, że zawiera trujące substancje (jest rośliną leczniczą),
      ale wiele pospolitych i ogólnodostępnych roślin też tak ma. Uważam,
      że nie należy przesadzać - przecież żarnowiec jest wysiewany w lasach
      na pokarm dla zwierzyny. Występuje dość obficie, zwłaszcza na skraju
      lasów.
      • deerzet Re: żarnowiec a dzieci 22.04.09, 08:24
        Sadzić przy placykach można - ale usunąć będzie go trudno...

        W lasach traktuje sie go jako uciążliwość, jest trudny do
        wyrugowania z uboższych siedlisk przy przygotowywaniu odnowienia
        lasu.
        Jego korzyść dla tych siedlisk kiedyś wiązano z jego wzbogacaniem
        gleby w azotany, jak to u motylkowatych [nie słoników].
        Dziś nie ceni się go zbyt...
    • inguszetia_2006 Re: żarnowiec a dzieci 22.04.09, 10:10
      Witam,
      Ja bym nie sadziła na placu zabaw. W zeszłym roku widziałam, jak
      maluchy chciały zjadać "kulki" z ligustra. Rzuciłam się do maluchów
      i złapałam za łapy i zaczęłam im wytrącać z rąk te kulki.
      Podskoczyły do mnie matki i opiekunki, że co ja robię. No to mówię,
      że ratuję życie dzieciom, bo właśnie łapki szły do buzi. Matki i
      opiekunki były zdziwione, że to truje. To raz. A dwa, stwierdziły,
      że widziały całą sytuację i już biegły... Tere fere kuku. Ja akurat
      siedziłam na ławce koło ligustra, więc wszystko widziałam. One nie
      widziały nic. A potem co? Co się stało z dzieckiem? Czy coś może
      jadło?
      To lepiej posadzić jarzębinę.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • kot_behemot8 Re: żarnowiec a dzieci 22.04.09, 10:30
        Ale żarnowiec nie ma owoców które mogłyby skusic dzieci do jedzenia.
        Ligustr to co innego, wyglada apetycznie:)
        • horpyna4 Re: żarnowiec a dzieci 22.04.09, 10:56
          Dlatego najbardziej niebezpieczny dla dzieci jest wawrzynek
          wilczełyko. Nie dość, że owoce trujące, to jeszcze apetycznie
          czerwone. Ale najlepiej jest uczyć dzieci od małego, że nie wolno
          brać wszystkiego do dzioba.
          Ligustr nie jest silnie trujący, nie słyszałam o przypadkach
          zatrucia jego owockami, chociaż w dużej ilości rósł w moich
          okolicach. Słyszałam za to (dość dawno zresztą) o zatruciach
          nasionami kąkola i nasionami lulka czarnego. Ten ostatni, jako
          roślina ruderalna, był bardzo pospolity. A jego nasiona bywały
          mylone przez dzieci z nasionami maku.
          No i jeszcze bywały zatrucia roślinami domowymi, zwłaszcza oleandrem.
Pełna wersja