Pomidory wysadziłam, czy okryć folią?

24.04.09, 23:35
Wysadziłam w ogrodzie pomidory, sadzonki. Bidulki takie małe max
dwadzieścia centymetrów. Córka wysadziła w doniczkach w domu. Dużo mi
tego urosło w małych doniczkach, więc żeby ich nie przerywać
posadziłam do gruntu. Przez ostatni tydzień mieliśmy tu około
dwudziestu stopni temperatury. Myślałam, że to już czas sadzić. Teraz
temperatura spada, a za parę dni ma być około dziesięciu stopni. Co
mam robić, żeby te krzaki ratować? Czy można podwiązane do palików
pomidory okryć np folią?
    • horpyna4 Re: Pomidory wysadziłam, czy okryć folią? 25.04.09, 08:37
      Istniała taka zasada, że pomidory do gruntu sadzi się dopiero w
      trzeciej dekadzie maja. Bo zwykle wtedy kończą się przygruntowe
      przymrozki. To one załatwiają pomidory, a nie jakieś głupie +10.
      Jeżeli więc masz pomidory w gruncie, to przygotuj folię i oglądaj
      prognozy pogody; zwykle takie przymrozki są zapowiadane.
      I niech Cię nie zwiodą upały w dzień i ciepłe noce - majowy
      przymrozek potrafi wystąpić nagle.
      • mamabuly Re: Pomidory wysadziłam, czy okryć folią? 25.04.09, 14:37
        Super bardzo dsziękuję za rade. Skoro już tak się pośpieszyłam (nie
        miałam pojęcia bo jestem początkujacym ogrodnikiem) to teraz
        pozostaje mi tylko śledzenie prognoz.

        pozdrawiam
        • deerzet Re: wysadziłam, a jak te leje zasypać po wybuchu? 26.04.09, 12:01
          Folia to jedynie w postaci namiotu foliowego nad nimi.
          Okrycie z foli bąbelkowej też niewiele w czas nocnego
          przymrozku da.
          Tak zabiedzone i chyba niezahartowane stponiowym przyzwyczajaniem do
          chłodów pre-wiosennych pomidorki będą rosły symbolicznie, odchorują
          swoje, zaowocują może symbolicznie gdzieś pod koniec lat, jeśli w
          ogóle przeżyją.

          Mój wiekowy sąsiad miał wynalazki do szybszego sadzenia do gruntu,
          ale pod stały namiot foliowy. Porobił kratownice z podwójnie
          ofoliowanymi
          ściankami i "sufitem". Codzień na wieczór je w
          kwietniu nad trzema naraz swymi sadzonkami pomidorowymi
          stawiał i codzień rano odstawiał. Kupa roboty. I jeszcze pod nimi w
          co większe mroźne noce jakieś kołpaki z pudeł tekturowych nad każdy
          krzak. Hodował zmarzluchy holenderskie, blues...

          Inni wcześni pomidorowi hodowcy, w mej okolicy mieszkający, stawiali
          na noc nad sadzonką wiadra wymoszczone od środka wieloma warstwami
          gazet. Jeszcze inni - nad sadzonką stawiali do góry dnem wysoki wór
          po 50-kg pakunku na cukier luzem, taki z metr wysoki. Wielowarstwowy
          [7 warstw!, sprawdzałem].
          Ładnie te wory z daleka nad sadzonkami w dzień tkwiły, jednym swym
          narożem zawieszane od środka na palik przykrzaczkowy; w drugim
          narożu miały nacięcie pozwalające ten wór cierpiętniczy zsunąć po
          paliku nad sadzonkę...
          Wszystkie te sposoby wymagały codziennego za- i odkładania...
          Po potanieniu pomidorów w ostatnich latach wszyscy ci hodowcy
          zaniechali swej hodowli i codziennej mordęgi z nadstawkami.
          Oj, ginie tradycja w narodzie!

          Jeno taki kronikarz niedzielny jak Deerzet jeszcze pamięta co nieco.
          Taaak...
          Jak to z tą trójpolówką bywało... W 1. roku cieciorka, w 2. bób...
          Nie, chyba bobik albo hreczka, och sprawdzę w ...
          • phelix Re: wysadziłam, a jak te leje zasypać po wybuchu? 27.04.09, 11:54
            i gdzies jakos hreczkosieje wigineli.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja