linia kroplująca - co i jak?

28.04.09, 11:40
Witam,
Cały czas przymierzaliśmy się do zrobienia w ogrodzie
profesjonalnego nawadniania, ale całościowy koszt nas zawsze trochę
przerastał i zawsze były inne wydatki. Mamy posadzone dwa szpalery
iglaków i po prostu mamy już dość ich podlewania, traci się na to
cały wieczór. Ostatnio pan który dostarczał nam iglaki podsunął nam
pomysł żeby kupić taką linię kroplującą 1 zł/m, ułożyć wzdłuż
iglaków i szybkozłączką podłączać do szlaufu. Jak kiedyś wreszcie
będziemy robić całość, ogrodnik bez problemu wepnie się w tą linie.
Pomysł bardzo nam się podoba, ale zupełnie nie wiemy jak do tego
podejść. Wyobrażam sobie, że idę do marketu, kupuję dajmy na to 20 m
linii, ale co do tego jeszcze potrzebuję? Ta linia gdzieś się kończy
więc jakaś zatyczka? i jak podłączać to do szybkozłączki? Jakaś
złączka do tego jest? Potrzebuję coś jeszcze?
Dzięki za rady!
    • wilczyca1953 Re: linia kroplująca - co i jak? 28.04.09, 12:01
      Czego to ludzie nie wymyślą,prawda Deerzet?
      • deerzet Re: kobyłka u płota 28.04.09, 12:47
        Kobyłka by powiedziała, po konsultacji z wałachem i ogierem, że
        kroplowanie oszczędnym jest.

        Całe kibuce w upalnym Izraelu na tym stoją - i dawno im się zwrócił
        koszt tej inwestycji.

        Rozgałęźniki, trójniki, zatyczki końcowe, kroplowniki, dysze,
        ODŻELAZIACZE zapobiegające zarastaniu kamieniem kotłowym, linie
        kompensujące spadek/ wyrównujące ciśnienie na co dłuższych liniach
        nawadniania, automaty-minikomputerki dozujące wodę, czujnik
        elektroniczne wilgotności gruntu...
        Ostrzeżenie - to wciąga i uzależnia

        Można skorzystać z gotowych rozwiązań - nietanio wyjdzie - lub
        samemu skompletować instalację w auto-sklepach [rurki/ trójniczki,
        kolanka].
        Ja kupiłem całość za 70 PLN, dokupując tylko widoczne tu na foto:
        www.gardena.com/INT/PL/pl/content/press/a_07_2007-14_PLpl.jsp
        ... niezłe kroplowniki.

        I komputerek. I czujniczek, i [...].

        Stosowałem je do upraw warzyw - nigdy nie podlewam dodatkowo
        ozdobnych krzewów, bylin. Po to się je ściółkuje, by sobie same
        radziły z deszczu korzystając.


        • karol512 Re: kobyłka u płota 28.04.09, 13:09
          Dzięki za odpowiedz, ale ja właśnie nie chcę robić nic wymyślnego,
          skomplikowanego itd bo mnie to troszkę przeraża a po prostu mam
          zaplanowane że kiedyś komuś zlecę całość. Chcę tymczasowo jedną
          prostą rurkę do której będę podłączała szlauf jak będę potrzebowała
          podlać. żadnych czujników deszczu, rozgałęziaczy, cudów na kiju itd.
          Po prostu nie wiem czy coś MUSI być żeby to działało a nie te
          wszystkie dodatki, które MOGĄ być.
          • deerzet Re: chabeta u płota, spragniona 28.04.09, 14:04
            Linie kroplujące wymyślono po to, by oszczędzać wodę i podlewać
            nawet w środku upalnego dnia, punktowo, oszczędnie.
            Po to rurki ropzgałęziające instalację robi się z czarnego
            polietylenu [brak szoku podlania zimną wodą w upał], po to są one w
            cieniuteńkich średnicach, by sączyły wodę, bez względu na za duże
            czy za słabe ciśnienie w instalacji.

            Z tego kompletu zachwalam jednak zaplanować zakup owego
            mikrokomputerka nakręcanego na kran - zainstalować go wewnątrz
            pomieszczenia [ochrona przed przymrozkami] - oraz czujniczka
            wkłuwanego w ziemię, w miarę opadów deszczu daje on komputerkowi
            sygnał zastopowania podlewania podeszczowego.
            Mogłem dzięki nim wyjechać na dwa miesiące na wakacje, niestety nie
            przewidziałem jednego roku wścibskiej sąsiadki, co na wspólnym
            ogródku ZAKRĘCIŁA mi kran nad komputerkiem...

            Same podłączenie instalacji kroplującej jest prościzną - ma ona
            początkową redukującą różnice średnic złączkę pozwalającą na wpięcie
            się w typowe szybkozłączki zwykłego półcalowego węża ogrodniczego.

            Zamiast tego [~150 PLN] mikrokomputerka można wkręcić na kran
            dozownik wody, nastawić na nim przy podlewaniu ilość wody - i pójść
            spać. Dozownik sam wyleje co trzeba - i się, napędzany ciśnieniem
            wody, sam zamknie.
            Jedyną, jaką widzę, trudność - to zakup BARDZO DOBRZE spasowanych i
            szczelnych szybkozłączek - bo one pod skokiem ciśnienia wody
            potrafią się rozłączać, zsuwać z węża - i szkoda wody.
            Są szybkozłączki wygodą, są uniwersalne - acz od nich mocniejsze są
            obejmy łączące, takie skręcane śrubką -do kupienia na dowolną
            średnicę - w dobrych auto-sklepach czy sklepach "żelaznych".

            W komplet kroplującej linii wejdą więc [nie licząc klasycznego węża
            DOBREJ jakości, im grubsza jego ŚCIANKA, tym lepiej], komputerka/
            dozownika i czujniczka wilgotności:
            - złączka przejściówka do węża czarnego;
            - wąż czarny średniej grubości [na metry w Casto*amie];
            - wkłuwane w niego, w odstępie rozstawy roślin, kolankowate
            rogałęźniki;
            - czarne rurki [najmniejszej średnicy, jw. do nabycia]
            doprowadzające wodę do kroplowników;
            - same kroplowniki [choć zamiast kroplownika wystarczy i otwarty
            wylot rurki - nie zarasta ona wtedy w dyszy kroplownika zatykającym
            wylot kamieniem kotłowym z twardej, zwykle, wody. Te kroplowniki
            jednak mają tę, a nawet tą, zaletę, że można w KAŻDYM punkcie
            wylotowym, przy roślinie nawadnianej, regulacją kroplownika wodę
            dozować wg potrzeb indywidualnych, wysokościowych, gleby w mscu
            posadzenia, itp.
            - zaślepka końcowa.
            - trzymadełka kroplowników, końców rurek.
            Szpalerów dwa? - dwa razy po komplecie...


            Każdą zmianę rozstawu kroplujących odgałęzień można skorygować
            dokupując zaślepki na linie rozgałęzione, z których zrezygnowaliśmy -
            i wkłuć się w innym punkcie czarnej rurki doprowadzającej.

            Te gotowe [i do kupienia w częściach] kroplujące zestawy firmowe
            mają też swe zalety - odsyłam do reklamówek producentów.

            Radzę od małego jednak posadzone jałowce czy inne, za
            przeproszeniem, tuje przyzwyczajać do samozaspokajamia swych
            hydrofilnych zachcianek.
            Instalacja opisana służy[-ła] mi jedynie do zasilania pomidorowej
            plantacyjki podnamiotowej.


            Wystarczyło sprawdzić szczelność - i przyjść po północy do
            mikropomputerka, by inaugurować po ciemku sezon nawadniania conocny
            [noc - najmniejsze straty wody, najlepsze osiągi]. A potem już samo
            cieknie, oj cieknie...
            • karol512 Re: chabeta u płota, spragniona 28.04.09, 14:41
              Teraz wszystko jasne, bardzo dziękuję za odpowiedz!
Pełna wersja