Kijanki w oczku wodnym

10.05.09, 17:58
Mam pytanie, moze ktoś będzie wiedział..?

Jak ustrzec się przed skladaniem skrzeku w oczku? (woda ma ok. 5x8 m
jeżeli to istotne). Żeby nie było kijanek, a potem miliona żab.
Zaznaczam, ze w oczku nie ma ryb i z założenia nie miało ich być.
Czyżby jednak ryba była jedyną alternatywą?
Będę wdzięczna za podpowiedzi i sugestie.
    • horpyna4 Re: Kijanki w oczku wodnym 10.05.09, 20:44
      Sprowadź bociana, będzie ekologicznie...
      A ryby są bardzo pożyteczne, bo zżerają larwy komarów.
      • ignorant11 Re: Kijanki w oczku wodnym 10.05.09, 22:07
        horpyna4 napisała:

        > Sprowadź bociana, będzie ekologicznie...
        > A ryby są bardzo pożyteczne, bo zżerają larwy komarów.

        Sława!

        A kijanki nie?

        A to udko zabie kłuje w zęby???????

        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • ayak Re: Kijanki w oczku wodnym 10.05.09, 22:50
          Hm, bocian odpada, bo mój pies zechce się z nim zaprzyjaźnić i nie
          wiem czy wyjdzie to na zdrowie i jednemu i drugiemu.

          Wiem, ze ryba pożyteczna, ale z różnych względów nie chciałabym jej
          mieć.
          Sąsiedzi jednak nastraszyli mnie tymi żabami, bo rzeczywiście w
          sporo ich w okolicy.
          I dlatego się zastanawiam czy w ogóle jest jakaś opcja? Czy tylko
          ryba? No ale ryby miało nie być :(
          • kocia_noga Re: Kijanki w oczku wodnym 11.05.09, 09:17
            Ech, boże, dajesz temu co nie może :)
            Bardzo chciałabym mieć stawek z żabkami, lubię obserwować jak ze
            skrzeku rozwijają się kijanki, potem rosną im skrzela, potem łapki,
            potem ogonki odpadają i takie maleńkie żabcie skaczą po trawie.
            Specvjalnie dla nich posadziłabym przy brzegu jakieś chociażby
            skromne zarośla,żeby miały się gdzie skryć. Nie wiem, co dzieje się
            z nadmiarem nażabku w naturze, ale sądzę,że i w ogrodzie zostałyby
            tylko te szczęściary.
            No cóż, nie ryby, nie żaby, to może jakiś specjalny odcvzyn wody?
            Wapno? Kwas?
            • dar61 rechot w oczku wodnym 11.05.09, 12:08
              Coś z miesiąc, dwa, trzy, temu w polskim radiu PR1 był reportaż o
              rodzinie, co przeklęła lokalny urząd za urządzenie im w poblizu domu
              stawu przy grobli - z całodobowym rechotem żab.
              Wszyscy sąsiedzi kpili z nerwowej reakcji tychże państwa, z
              wypisywania przez nich petycji o likwidację stawku, z wzywania
              reporterów.
              Po latach [dokończono reportaż z poślizgiem kilkuletnim] wielu
              sąsiadów zmieniło zdanie o nieznośności rechotu, kiedy mężczyzna z
              tego domu zmarł, niedługo po założeniu stawu, na rak. [nie "na
              raka", raki w stawie się nie zalęgły...].

              Sąsiedzi przyznali, że w tym rechocie coś musiało być, skoro
              cancer...

              {Kocia_noga} marzy:

              [...Bardzo chciałabym mieć stawek z żabkami...]

          • dar61 Drapieżniki w oczku wodnym 11.05.09, 12:44
            Są i inne drapieżniki w wodzie wyjadające ikrę, skrzek, larwy.

            Nie tylko ryby, głodzone w [za] małym stawku, mogłyby wyjadać skrzek.
            Z czasem w wodzie [niewymienianej, dziczejącej] zalęgłyby się
            drapieżne ślimaki, larwy ważek - morderczyń wielkich i w postaci
            larwalnej, i w postaci imago. Larwa ważki może zjeść i małą rybkę! A
            co dla niej kijanka...
            Warunek zasiedlania stawku: umieszczenie w nim roślin wodnych, nawet
            postawienie na dnie zadonicowanych i dociążonych kamykami kosaćców,
            papirusów - tworzących zakamarki, wzbogacających mikrosiedlisko.

            Ale ten jeden karasek [z żoną] obskoczyłby za kijankami wszystkie
            zakamarki, w reszcie roku pomóc mu trzeba by podkarmianiem.

            Ważna wzmianka: cały świat narzeka na wymieranie płazów, żab -
            teraz, po {Ayak'i} wybrzydzaniu, wiadomo już - dlaczego.

            Sposób jedyny na {Ayak'i} amfibiofobię jest prosty.
            Dookolny małooczkowy płotek, nie musi być wokół stawku - wystarczy
            dookoła działki. Na tyle wysoki, by skoczna żaba, chucią goniona, go
            nie przeskoczyła.

            Ale niech potem {Ayak} nam tu nie jęczy, że do jej ogródka żaden jeż
            nie zagląda...

            Nie dodam, bom miłosierny, że skrzek, ikra i inne barachło [?]
            biologiczne do naszych stawków dostają się per pedes [na nóżkach] -
            z pomocą przelotnych ptaków. One to międzylądując na innych
            jeziorach, stawach i kałużach, desant żabny i tak {Ayace} wykonają!


            "- Patrz, tam, o!- za krzaków?..
            - niech ich szlag!, Krzyżaków (...)
            Oj przemądra natura, MATULA, jest.
            Jak dobrze jest wiosną…
            podumać nad Prosną…
            lub snuć myśli w kółko
            nad inną rzeczułką
            Nad jakąkolwiek rzeczu-u-u-łką...

            www.pth.home.pl/portal/index.php?option=com_content&task=view&id=47&Itemid=55


            ---

            O! Traszka!
            Wodna, drapieżna, wymierająca!

            I nie rechocze. Chyba...
            • ayak Re: Drapieżniki w oczku wodnym 11.05.09, 13:01
              no i widzisz, nie dogodzisz :)
              Ja nie mam nic przeciwko małej żabce czy dwóch, czy panu żabowi,
              który swymi dźwiękami wabiłby żonę.
              Ale wiem ile kijanek powstaje z jednej takiej akcji. I w takim
              stawiku aż czarno od nich. I potem żaby dookoła trawnika, które
              zginą śmiercią tragiczną pod kosiarką lub w zębach kota.

              Woda jest filtrowna i raz do roku będzie wymieniana. Rośliny
              zasadzone, na razie lilije i szuwary tak zwane.

              Dzięki za sugestie, prawdopodobnie skonczy się na rybie, mąż się
              ucieszy, bo on nagle zapałał na rybę w stawiku. Przy okazji zje
              larwy komarów (ryba, nie mąż).
              • dar61 Re: kotu dogadzanie 11.05.09, 13:28
                Kot już mniejsza. Zaś wokół stawku można by ciasno, dodatkowo
                ozdobnie opłotkować - nawet sezonowo, tak by płotkiem gęstym świeżo
                odogonione żabięta wywieść w pole, łąkę czy w inne szuwary.
                Jeśli te tereny są za dalekie, to wie {Ayak}, jak to robią dzieci
                szkolne, co przyszosowo, na zmiany, chronią żaby przed
                rozpłaszczaniem przez opony samochodów? Nie?
                Już służę:

                Stawiamy niewysoki płotek. W wybranym miejscu przed płotkiem
                wykopujemy dołek chwytny. Wstawiamy na jego dnie dopasowany
                pojemniczek. Przychodzimy z rana, wymieniamy wypełnione młodymi
                amphibiae wiaderko na inne - a to z nocnym zbiorem wynosimy daleko
                od Naszego Ukochanego Trawnika.

                Chcieć, to móc, Szanowna {Ayak'o}.

                A mąż?
                A mąż, Tobie {Ayako}, rączki lizał!
                Po zjedzeniu smacznie przez {Ayakę} ogrillowanych karasków...

                ;-)
                • ayak Re: nie nie 11.05.09, 14:46
                  To ja już wolę te ryby, niech zjadają kijanki, komary i inne.

                  A mąż chciałby na nie patrzeć, zachwycac się i karmić.
                  Chociaż kto wie, zapomniana wędka w szopce leży...
    • dar61 Bodanie po folii 11.05.09, 12:13
      Bocian [ten, co "boda"] - nazwany od "bodania" [dziś - "badania"/
      patrzmy: "bodziec"], nakłuwania gruntu, wody w poszukiwaniu jadła.

      Jeśli stawek jest nafoliowy - radzę nie zwabiać badającego jego dno
      bodaniem bociana. Pokłute dno spuści wodę - może i potencjalny
      kijankowy problem zniknie, jak i ... stawek zniknie.
      • ayak Re: Bodanie po folii 11.05.09, 12:43
        Stawek ma folię owszem, ale na folię jest wylany beton i małe
        kamyczki, myślę więc, ze dziób bociana nie ma szans.
        Zresztą pies nie wpuści bociana do swojego własnego stawu :)
        Ten beton i kamyczki to właśnie ze względu na psa, żeby pazurami nie
        poorał folii. On się tam pławi, niedługo mu skrzela wyrosną...

        No cóż, widzę, że nie pozostanie mi nic innego, jak zastanowić się
        nad jakąś rybą... Ryba i pies w jednym stawiku, hm. I jeszcze kot na
        brzegu.

        Ja nie chcę kijanek w wodzie, ani potem małych żabek. Rzeczywiście
        zawsze na odwrót. Ale jak się jednak wylegną to zapraszam na odłów :)
        • dar61 Wajrakoarchiwum 11.05.09, 12:51
          Tutejsza Gazeta do chyba 13 czy 15 maja bezpłatnie otwiera swe
          archiwum artykułów.
          Proszę poszukać w nim sobie opowieści Adama Wajraka, sprzed lat, o
          podchowywanej przez nich wydrze.
          Pan Chryzostom i pan Adam donoszą, że wydra wielkim smakoszem żab
          jest. Nawet zimą spod lodu!

          Ale piesek {ayakowy} musiałby się z wydrą zaprzyjaźnić - bo
          sobie inaczej jadło wydzierać będą :-)))
    • chynia Re: Kijanki w oczku wodnym 11.05.09, 13:21
      A ja bym bardzo chciała żabki w oczku.W ubiegłym roku miałam kilka i
      młode,którymi się cieszyłam,ale przyszedł nie zapraszany zaskroniec i wszystkie
      zeżarł.Kilka razy odławiałam zaskrońce i wynosiłam nad pobliski potok,ale one
      powracały szybciej niż ja.Żadna żaba nie ocalała.Może zaproś zaskrońca,a żaby
      oddaj mnie.
      • kocia_noga Re: Kijanki w oczku wodnym 11.05.09, 14:18
        Wydra z psem nie za bardzo. W "Wydrach pana Gawina" jest dosadny
        opis takich prób. Ktoś tu komuś nie dorównuje w inteligencji (nie
        piszę dalej,żeby się kynofilom nie narazić).
        • ayak Re: Kijanki w oczku wodnym 11.05.09, 14:43
          kocia_noga napisała:

          > Ktoś tu komuś nie dorównuje w inteligencji (nie
          > piszę dalej,żeby się kynofilom nie narazić).

          wiem, wiem, pies nie dorównuje wydrze :)

          Legenda głosi, że labrador to połączenie psa i wydry. Bo struktura
          sierści podobna i też tak lubi wodę. Może więc by się
          zaprzyjaźnili..? ;)
    • ignorant11 Jak sie ma oczko, to... 11.05.09, 22:05
      Sława!

      trzeba połknac te zabe.
      :))


      tez mi miłosnicy przyrody, którym zabki przeszkadzaja albo mrówki...


      Ja lubie zwierzeta i mnie nie przerazaja nawet wstretne ptaszyska..,
      nawet takie z Chitchcoocka.

      Tylko tych gówien nie znosze.

      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • phelix Re: Jak sie ma oczko, to... 12.05.09, 15:15
        jak sie nazywa wstręt do żab?
        • deerzet Re: Jak 12.05.09, 22:56
          en.wikipedia.org/wiki/Rana_%28genus%29
          "Ranofobia"
          ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja