Dodaj do ulubionych

Dlaczego moje kiwi nie kwitnie i...

01.06.09, 12:38
nie owocuje?Czy to jeszcze za wcześnie?Cztery lata temu posadziłam i faceta i
kobitę i nic.Nie było jeszcze ani jednego kwiatka a co za tym idzie i
owocka.Czy muszę dłużej czekać.Sadziłam sadzonki dość duże,ze sklepu
ogrodniczego(sprawdzony,wiele roślin tam nabyłam).Niemoę pozwolić mu na zbyt
szerokie rozrastanie i zawsze muszę go trochę skrócić,może to błąd? Pomocy!!!
Obserwuj wątek
    • cereusfoto Re: Dlaczego moje kiwi nie kwitnie i... 01.06.09, 13:15
      A ja kupiłam 1 roku temu i mam kilka kwiatków. Mam jeden rodzaj
      ponoć taki obupłciowy. Problemem jest tylko to, że moje liście nie
      przybierają biało - różowej barwy - tylko zaczerwieniony jedynie
      brzeg - mimo, że miały to być ozdobne liście. Ktoś wie czemu?
    • turchanyi Re: Dlaczego moje kiwi nie kwitnie i... 01.06.09, 13:45
      Powinno juz owocować moim zdaniem.
      Ja miałam posadzone całkiem malutkie rosliny - jedna męska i 2
      żeńskie. Na początku zostały przyciete w sierpniu - żeby się ładnie
      rozkrzewiły, potem rosły bardzo szybko i w następnych 2-3 latach
      przycinam mocno w lutym. Ale - UWAGA - aktinidia owocuje na pędach 2-
      letnich, więc przycinając w lutym uważam żeby im zostawić trochę
      tych pędów z ubiegłego sezonu, bo tylko na nich będą owoce. Owocuje
      mi pięknie. Obcinam pędy, które zdecydowanie przeszkadzają i
      wpychają się tam, gdzie ich nie trzeba. Gdy pies złamał pęd kiwi w
      marcu lub kwietniu, sok płynął ze złamania jak woda b. długo.
      Aktualnie jest dużo pąków kwiatowych. Powinny się rozwinąć jak tylko
      zrobi się cieplej.
      Pozdrawiam!
    • deerzet Za nisko, ciemnawo, zimno, płasko 01.06.09, 14:25
      Aktynidię kolomiktę mamy od lat 20.
      Nieprzycinaną. Ciepła Ziemia Lubuska. Zaowocawała kolomikta 1x.
      Słownie: jeden raz.

      Miała ongi też pokrewny zapylacz - aktynidię ostrolistną. Na tamtej,
      w dwóch egzemplarzach rosnącej, od roku circa 1990, nigdy nie
      mieliśmy owoców - a kwitły też dopiero po osiągnięciu coś chyba z
      dziesięciu lat. Może światła, wyżej rosnąc, musiały mieć więcej?
      Rosły na podporach przyściennych, na pd. nagrzanych ścianach willi.

      Nasza kolomikta osiąga swe warunki sprzyjające kwitnieniu tylko na
      wyższych, wzniesionych na dwa metry na trejażu, gałęziach. Tniemy ją
      tylko formująco.

      A jeśli miałyby być tylko na wysokości psa na kiwi, chyba by niechęć
      do kwitnienia je ogarniała, dogłębna...
      • turchanyi Re: Za nisko, ciemnawo, zimno, płasko 01.06.09, 15:31
        Ta z owocami na wysokości psiego pyska owocuje bardzo obficie! Te
        pedy są na poręczy tarasu (taras ok 1,5 m nad ziemią), ma słońce i
        wszystko co trzeba. Co pies bardzo docenia, bo wyjątkowo mu owoce
        smakują, dla ludzi zostają owoce po drugiej stronie poręczy, gdzie
        pies nie dosięgnie (ale też dużo).
        • deerzet Re: samotność aktynidialna 03.06.09, 20:58
          Ciekawym, czy może {Mirzan} i {Turchanyi} mają samotne osobniki
          aktynidialne, może nawet tę moją a. kolomikta?
          Może w okolicy sąsiedzi pylą tajemnie, acz skutecznie?

          Tego roku nasza sypnęła kwiatem, jak nigdy do tych pór.
          Z nadzieją na smaczny zbiór
          pozdrawia Zielonych Zbór
          D.
              • mirzan Re: samotność aktynidialna 04.06.09, 08:04
                Narazie pod folią,bo mała.Pojdzie na służbę w teren,bo pod folią tak
                się panoszy,że wszystko chce zarosnąć.Kiedyś wywaliłem taką z tego
                powodu.
                Najlepiej posadzić dwa obojnaki jednego gatunku,czyli albo
                pstrolistne,różne odmiany,albo ostrolistne,różne odmiany.Nie można
                liczyć na to,że sprzedawca wie,która męska,a która żeńska,one nie
                mają takiego miejsca gdzie się zagląda celem ustalenia płci.
                  • dar61 Re: oczekiwanie [na obupłciowość?] 04.06.09, 10:27
                    Pierwsze kwiatki moja ostrolistna miała właśnie po 10 latach - co
                    obie sztuki, jednorodne płciowo ich wdzięki, uśmierciło z mej ręki.

                    A a. nie-kolomikta, {Mirzanie} chyba nie jest obojnakiem? No, chyba
                    że nie jestem na bieżąco z osiągnięciami genetyki łysenkowskiej...
                    ;-))

                    A. chińska w polskim klimacie nie-namiotowym nie przeżyje długo,
                    wieszczę.
                    Choć powodzenia życzę.
                    • mirzan Re: oczekiwanie [na obupłciowość?] 04.06.09, 12:53
                      To genetyka szymanowska.Kolomicta Dr Szymanowski jest obojnakiem,
                      ale zapylana własnym pyłkiem,zrzuca owoce.Dokupiłem jej obojnaka
                      Sientiabrska,też zrzuciła owoce,bo akurat Szymanowski był przycięty
                      do ziemi,przygotowany do podróży na ognisko.na przyszłyropk zakwitną
                      obie i będą miały ostatnią szansę.
                      Obojnaki arguta,czyli ostrolistne owocują bezbłędnie.A chińska u mnie
                      pracuje jako ciekawostka,ma ładne włochate liście.
                      • dar61 Re: mezalians 04.06.09, 14:02
                        Nasza 7-metrowa 20-letnia a.kolomikta dostała do towarzystwa rok
                        temu 3-letnią swą krajankę.
                        Mam nadzieję, że ta różnica wieku, jak obie zakwitną, nie sprowadzi
                        na nas policji ogródkowej obyczajowej z Polskiego Związku
                        Działkowców. Tej, co za wysokie drzewa zakazuje sadzić, składki
                        zdzierai nos zadziera...
                        Nie chcemy z nią zadzierać.
      • mirzan Re: Za nisko, ciemnawo, zimno, płasko 01.06.09, 20:10

        > Miała ongi też pokrewny zapylacz - aktynidię ostrolistną.

        Aktinidia ostrolistna nigdy nie będzie w ogrodzie zapylaczem dla
        pstrolistnej,ponieważ pstrolistna kwitnie dużo wcześniej.Pstrolistne
        obojnaki też muszą zapylać się wzajemnie z inną rośliną,bo jeśli się
        same zapylają,owoców nie będzie.
    • katpecz Re: jak jest z tym wiatrem? 28.05.10, 12:05
      Ja chcialabym miec u siebie kiwi. Szukam pnącza na pergolę na
      tarasie, przeczytałam wszystkie wątki, opisy i najbardziej do mnie
      przemawia właśnie kiwi (ew. cytryniec). Boję się jednego -
      stanowisko ma być osłonięte. U mnie na działce takich stanowisk nie
      ma, wieje zawsze i wszędzie. Mieszkam na końcu wioski i mam wrażenie
      że wszystkie wiatry świata tu właśnie zawracają.
      Jak to u was jest w realu z tym wiatrem i kiwi? Mogę kupić / wsadzić
      i nie przejmować się zbytnio wiatrem? czy będzie porażka na takiej
      wietrznej działce?
      Katarzyna
    • bozena222 Re: Dlaczego moje kiwi nie kwitnie i... 12.04.21, 07:26
      U mnie troszkę inaczej. Mam kilka sadzonek i już kilkuletnich krzewów ale najstarszy, może nawet ponad 10 lat pięknie i obficie kwitnie ale nigdy nie owocował, pozostałe czasem pokaże się kilka owoców albo w ogóle. Nie wiem czy czekac czy wyciąć.
      • dar61 Jak ciąć aktynidię na kocimietkę 29.04.21, 08:20
        ...Co roku powinno się podcinać kiwi...

        Radzę z tym uważać na przedwiośniu - aktynidie strasznie płaczą ze swych ran sokami, to wręcz wodospad, do tego bieleje na krzewie ślad - a po tym pod krzewem są wręcz kałuże - i nie pomaga smarowanie ran preparatami typu sztuczna kora.
        Cięcie zachwalam na koniec sezonu, nie u jego zarania - trochę to zmniejsza tę Niagarę.

        Okopywanie aktynidii w poziomie jej korzeni już w forum wielekroć opisywałem w wariancie zwabiania tym sposobem wszystkich kotów z okolicy - tarzających się nad miejscem wyziewów spod ziemi.
        Nieco temu zapobiega zebranie, wybranie tych korzeni odciętych i odłożenie ich w jakimś zakątku nieco dyskretniejszym dla kotów, by się na nich tam mogły tarzać w spokoju i dyskretniej toczyć pianę z pyska.
        Najlepszym sposobem było zebrać te korzenie z wykopków/ wykopek w jakiś np. worek foliowy, nieco rozwarty dla wąchania kocimiętkolubów, by zawartość za szybko nie wyschła.
        Dwa miesiące wizyt kotów w innym miejscu - aż sama grządka aktynidii nie wywietrzeje. U nas ona rośnie u podstawy trejaża przy ogrodowej Świątyni Dumania i ogrodowej konsumpcji ... lektur.
        Nie żebyśmy kocich wizyt nie chcieli, ale same koty chcą mieć w swym wąchaniu aktynidiowych wyziewów nieco dyskrecji...

        PS Nie każda aktynidia to tzw. kiwi.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka