Pytanie do właścicieli psów i ogrodów.

19.06.09, 09:33
Jak sobie radzicie by Wasz ulubieniec nie niszczył roslin? Mój notorycznie je
obsikuje, w ten sposób zniszczył mi 6 tuj, musiałam je wyciąc . Wiem,ze mozna
ogradzać każda roslinkę ale to nie wygląda ładnie, moze są jakies inne sposoby
?:((
    • horpyna4 Re: Pytanie do właścicieli psów i ogrodów. 19.06.09, 10:03
      Jak się ma psa w ogrodzie, to warto obsadzić ogród roślinami
      odpornymi na obsikiwanie. Tuje do takich nie należą.
      • dr_ewa999 Re: Pytanie do właścicieli psów i ogrodów. 19.06.09, 10:38
        horpyna4 napisała:

        > Jak się ma psa w ogrodzie, to warto obsadzić ogród roślinami
        > odpornymi na obsikiwanie. Tuje do takich nie należą.



        Horpyno-ponieważ jestem początkującą " ogrodniczką" nawet nie wiedziałam,ze sa
        takie rosliny:((Możesz podać, które rosliny sa odporne na obsikiwanie? Moze
        warto się nad nimi zastanowić...
    • dzaju Re: Pytanie do właścicieli psów i ogrodów. 19.06.09, 10:30
      a ten pies jeszcze młody, do wytresowania?

      ja nie mam problemu, ponieważ wypuszczam do ogrodu po spacerze.I jak
      zostaje w nim sam na godzinę, dwie to nic nie robi.A jak jest z nami
      w ogrodzie to spokojnie i dłużej wytrzymuje do 5 godzin. Ale od 5
      mca jego życia takie zasady wprowadziłam a jak próbowal to uczyłam,
      że nie wolno.To nie bylo specjalnie trudne.

      Na pewno inaczej jest gdy pies cały dzień spędza w ogrodzie.



      www.domzklimatem.pl
    • dr_ewa999 Re: Pytanie do właścicieli psów i ogrodów. 19.06.09, 10:36
      Pies ma trzy lata i raczej trudno juz będzie go nauczyć :((( Cały dzień biega po
      ogrodzie, nawet wówczas gdy jestem w pracy...
      Czytałam o takich różnych elektronicznych urządzeniach, ktore odstraszaja psy na
      odległośc kilku metrów od danego miejsca......nie wiem, czy to zdaje egzamin?
      • horpyna4 Re: Pytanie do właścicieli psów i ogrodów. 19.06.09, 10:55
        Na psi mocz (a także mocz kocurów) najbardziej wrażliwe są iglaki.
        Czasem pomaga częste spłukiwanie ich wodą, niektórzy zalecają też
        polewanie uschniętych już fragmentów roztworem nawozu dolistnego,
        po uprzednim spłukaniu wodą oczywiście.

        Jeżeli pies nie jest zbyt wysoki, a teren zbyt suchy, to może też
        pomóc sadzenie iglaków na podwyższeniach. A także posadzenie przed
        nimi niskich, kolczastych krzaków - pies będzie unikał z nimi
        kontaktu.

        Podobno może pomóc też usypywanie przed iglakami lekko opadających
        na zewnątrz placyków z okrągłych kamieni, mniejszych, niż kocie łby.
        Chodzi o to, żeby psu było niewygodnie po tym chodzić. Widziałam
        kiedyś zdjęcia placów zabaw, gdzie właśnie były takie otoczenia, np.
        piaskownic.
      • deerzet Re: psa odwyczajanie od znakowania 19.06.09, 11:53
        www.easypet.pl/Artykul-6.aspx
        Dość drogie takie strefowanie ogrodu.
        Może kiedyś, na wzór obroży dla szczekliwych psów, zaproponuje się
        obroże na [biiip!] dla psów?

        Pes może mieć problemy z nerkami. Warto go fachowo przzebadać.
        A jeśli nie ma to:


        Dedukuję, że w ogród {doktorowoewowy} mogą, nawet w gości,
        przychodzić inne psy, suki.
        Wasz rezydent wtedy po prostu "odznacza", jako własne skrapiając,
        znaki pozostawiane przez gości.
        Znam opowieści o takich psach [i kotach! - to z mej autopsji], nigdy
        nie znaczących moczem mieszkań, obejść domów, co gościom potrafią
        buty ni z tąd, ni z owąd, obsikać.

        Znawcy odczytują to tak, że pies domowy wyniuchał ślad zaznaczania
        butów, nogawek, pończoch przez "tamtego" psa/ kota - "to ja mu
        odpowiem zapachowo, że też ten jego zapach swoim zapachem odświeżę".

        Warto zerknąć więc na zachowanie psa-gościa, i na obwąchiwanie gości
        rodzaju homo przez swą psinę.

        Inna rzecz, że w ogrodzie powinien być rejon z luźnym piachem, dla
        oddawania długu naturze przez psy, tamże powinny być te psy
        doprowadzane, na siłę przerywając im sikanie i załatwianie innych
        defeko-potrzeb, po zaciągnięciu i odczekaniu, aż pies zrobi swoje
        głośne i pochwalne podzięki
        powinny być mu zadane. W innym
        miejscu oddawanie długu należy karcić, szybko za każdym razem
        doprowadzając psa w rejon jego ubikacji. Tak wychować można nawet
        wiekowego psa, w nowe miejsce sprowadzonego. Wiek psa nie gra
        większej roli - tylko metoda kija i marchewki w połączeniu.

        Warto, by to samo pytanie zadała {Dr E.} na to forum:

        forum.gazeta.pl/forum/f,128,Zwierzeta.html
        Może tam Agora nie wyoszczędziła porad oddelegowanych tam
        specjalistów. A włączają [włączały] się tam do doradzania zawodowi
        psów układacze, dziwnie ostatnio jakoś inaczej nazywani...

        D.
    • inguszetia_2006 Re: Pytanie do właścicieli psów i ogrodów. 19.06.09, 15:42
      Witam,
      Ja sobie kiedyś tak poradziłam,że posadziłam sumaka octowca i miałam
      duuużo trawy;-D Jak mi się zachciało bluszczu, to odgrodziłam
      płotkiem, ale i tak psy właziły i co bluszcz się przyczepił, to się
      zaraz odczepił, bo psy mu pomogły. Poza tym kopały namiętnie dziury
      i zawsze jakiś kamień wpadał mi pod kosiarkę. Cud, że wszyscy w
      okolicy mają całe szyby w oknach. Wszystkie iglaczki obsikiwały na
      amen. Małe krzaczki też. Irgę też podkopały, więc dałam sobie siana
      i odechciało mi się roślinek. Tuje odgrodziłam i jakoś przeżyły.
      Teraz odżywam ogrodniczo, jak psów nie ma. Jak były psy, to był
      sajgon;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      • meet_amor_foza Re: Pytanie do właścicieli psów i ogrodów. 19.06.09, 15:52
        inguszetio masz rację ;) ja miałam to samo, tzn. puki miałam pieska, póty
        roślinki dzień za dniem coraz bardziej wymierały :) a teraz kiedy piesek
        przeniósł się do krainy wiecznych polowań, kwiatki odżyły.
        • claratrueba Re: Pytanie do właścicieli psów i ogrodów. 20.06.09, 08:31
          Od zawsze miałam i psy i ogród. W pełnej symbiozie. Co najwyżej z "drobnymi
          wpadkami". Wymaga to trochę pracy nad psem. Trzeba z nim wychodzić na spacery i
          łazić aż zrobi to po cośmy wyszli. Najlepiej pobiegać- szybciej mu "natchnienie"
          przyjdzie. Wszelkie próby siknięcia natychmiast powstrzymywać "nie wolno!",
          jeśli nie zdążymy trzeba szybko spłukać dużą ilością wody. Chodzi i o to by mocz
          nie uszkodził rosliny i o usunięcie go by pies go już nie czuł (to zachęca do
          recydywy). Trudno ten nadzór prowadzić cały dzień ale rozwiązaniem są preparaty
          do rozsypywania zniechęcające psy (w OBI, ogrodniczych)Działają świetnie ale
          tylko do pierwszego deszczu (przy obecnej pogodzie można uznać, że nie działają).
          • dr_ewa999 Re: Pytanie do właścicieli psów i ogrodów. 20.06.09, 20:26
            Dziękuję za Wasze rady, są dla mnie bardzo cenne, spróbuję " popracować" nad
            psiakiem", choć wiem,ze nie będzie to łatwe :((
            • piorunka Re: Pytanie do właścicieli psów i ogrodów. 21.06.09, 00:20
              ja mam w ogrodzie dwie suki - czyli nie mam problemu z obsikiwaniem ale ponieważ
              młodsza ma mieć docelowo 35-40 kg (mały walec), więc musiałam poświęcić trochę
              czasu na nauczenie obchodzenia roślin i niewłażenia tam gdzie niewskazane oraz
              kopania...
              owszem, trochę to trwało,ale się udało...
              mam pytanie..czy pies musi cały dzień w tym ogródku siedzieć ?
              czy obsikiwanie to jedyny Wasz problem ?
              powodzenia w szkoleniu ! konsekwencja i czujność to podstawa sukcesu :)
    • zuzazuzazuza Re: Pytanie do właścicieli psów i ogrodów. 21.06.09, 11:15
      Myślę, że można "współistnieć" w ogrodzie z psem tzn. podsadzić cenne
      rośliny kolczastymi typu berbersy, róża, albo ogrodzić siatką.
      Oczywiście pracować nad psami ucząc co mu wolno a czego nie, ale jednak
      dając trochę swobody. Ja nie mam problemu z obsikiwaniem (nie mam tuj),
      ale wzdłuż płotu zostawiłam ścieżkę dla psów (oczywiście biegają wzdłuż
      płotu), dalej mam wysokie kamienie i dopiero moje rośliny. Psy są
      wyspacerowywane i nie wydają się być niezadowolone, ani my też...
      Zostawiłam w jednym kącie trochę bałaganu, bo psy mają tam spiżarkę
      (zakopują smaczki), i pozwalam na kopanie dołków na trawniku do spania-
      o dziwo pozwolenie na wykopanie jednego dużego dołka koło fotela, gdzie
      zazwyczaj siedzimy załatwiło sprawę i pies szcześliwy i chłodno mu :)
      Nie pozwalam natomiast wchodzić do domu (poza burzą), wynosić butów z
      tarasu i kopac dołków na grządkach- jakoś działa, z drugiej strony nie
      przejmuję się aż tak bardzo, jak mi coś zniszczą ;)
      Uważam, że mam "wystarczająco" zadbany ogród i nie daję się zwariować...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja