Pytam i tu.

01.07.09, 21:38
O przycinanie wiśni i czereśni. Gdzieś przeczytałam, że po zbiorze owoców można przycinać te drzewka. Tak robiłam do tej pory i przy okazji je prześwietlałam ale.........zaraz puszczały nowe pedy i mocno sie zagęszczały, a nawet niektóre kilka kwiatów wypuściły, które oczywiście nie zaowocowały ponownie. W tym roku czereśnia to tak sie rozbujała, że co najmniej połowę gałązek trzeba wyciąc. Tylko teraz kiedy? Te co wyrosły do wewnątrz korony moge przyciąć u nasady i raczej bedzie z nimi spokój, ale te co wyrosły na zewnątrz? są tak długie, że nawet jak przytnę nad 4-5 oczkiem korona pozostanie wielka i boje sie, że te przycięcie zmobilizuje roslinę do ponownego wypuszczenia pedów, a wtedy to już będzie gąszcz. Wiec kiedy to zrobić najlepiej, jak u was te zabiegi wygladają?
    • deerzet Temat rzeka 01.07.09, 23:21
      Czereśnie, jak dorosną, nie tniemy już.
      Za młodu je formujemy na postać nam zdatną. Można nawet im korony w
      postać żagla, że tak powiem, wystrugać, przy linkach prowadzić wtedy.

      My naszą nowoposadzoną czereśnie tniemy skracająć jej te wybiegnięte
      pędy na postać ... podestów do przyszłego na nie wchodzenia. Każde
      ogłowienie przewodnika doroczne daje piękne rozczapierzanie się
      nowego pięterka korony.
      Każde to cięcie tworzy następną mini koronkę, w której zewnętrzne
      niektóre pędy pozostają, a te wrastające w środek korony należy
      redukować tak, by w dół nie rosły, zanadto nie zagęszczały korony,
      nie krzyżowały się, dublując.
      Nie tniemy wykształcających się krótkopędów, bo one rodzą owoc.
      A pędy zbyt ostrokątowo się rozrastające - te, co mają być
      przyszłymi nośnymi konarami, warto za młodu doginać odciągami,
      klamerkami, ciężarkami.

      Ten ogólny schemat cięciologii też pasuje do wiśni.
      Niektóre odmiany wiśni, jak ta łutówka, wymagają dodatkowo raz na
      kilka lat skracania wybiegniętych pędów, "łysiejących",
      nieowocujących już w swym środku.
      Dorocznie dorosłym wiśniom wycina się znaczny odsetek jej pędów,
      pobudzając tym wzrost ku owocowaniu, nie ku konarzystości.

      Uwaga też powinna być zwrócona na to, czy drzewko jest karłowe, czy
      średniorosłe. Te szczepione na niskie, mogą nie wymagać podcinania
      dolnych gałęzi - bo wyglądają prawie na krzewopodobne.

      Powtórzyć trzeba - temat rzeka!
      • deerzet Re: Terminy 01.07.09, 23:55
        Zapomniałem o terminach.

        Zalecanych pozbiorowych terminów śródletnich nigdy nie stosuję z
        przyczyny długiego przetrzymywania owoców na drzewach, pod siatkami.
        Smak ich, nabiegniętych słońcem, niech pozna ten, co mawia, że
        wiśnie to zawsze kwaśnica. Te czereśnie zakupywane na targowiskach w
        sezonie są przy naszych bezbarwne i bezsmakowe...

        Ale, do rzeczy.
        Dorosłym czereśniom, jako się rzekło, już właściwie, prócz nadłamań,
        cięcia są niepotrzebne. Mamy takie sadzone w l. 70. XX. wieku. Jak
        wtedy urosły, takie pozostały.

        Wiśnie nasze typu keleris, nefris [niebo w gębie, mlask!] ciąć
        musimy mocno, bo górują w nieboskłon, tworzą pionowe odrosty
        uniemożliwiające nam ... siatek przeciwszpaczych zakładanie.
        Większość ich rosnących w górę pędów ogławiać musimy. Czynię to
        własnoręcz, własnosekatorząc je na przedwiośniu. I funabenuję
        cięcia, na wsiaki słuczaj.

        Nasze łutówki zaś, dorosłymi 30-latkami będąc, nie tworzą już pędów
        nośnych, konaropodobnych - cięć odejmujących im, ich klasycznie
        łysiejących długopędów, nie szczędzimy. Czynię to wiosną z powodów
        jw.

        Wiem, wiem - wiśniom cięcia letnie w owoc je zapraszają - a cięcia
        wiosenne tylko im korony formują...

        Wybór terminów cięć też musi wziąć pod uwagę stan zaatakowania przez
        zarazę drzew pestowych. Wtedy, dla odmian do tej choroby skłonnych,
        cięcie zimowe neutralniejsze zdaje mi się.

        Nieprawdaż, Panie Pomologu?
        • yoma Re: Terminy 02.07.09, 08:56
          A powiedzże mi, Deerzecie, kiedyż wiśnie owocować zaczynają i czy czynić coś
          należy, aby im w tym pomóc. Albowiem od kiedy namówiłam moje
          dwudziestopięcioletnie drzewka do owocowania, czyli od jakich dwóch-trzech lat,
          sporo samosiejek się wokół uczyniło...
          • deerzet Samotne? Bez bczół, pszczmieli? 02.07.09, 11:12
            Jeśli ta namnożona wiśni liczba mnoga z odrośli sama powstała - a do
            tego brak w okolicy dla nich zapylacza, w podobnym terminie
            kwitnącego, to współczuję.

            To pewnie jak z moimi posadzonymi z odrośli i samosiewek
            wiśniami śliwowymi, dla niepoznaki mirabelkami zwanymi.
            Z 5 lat u nas obficie kwitną, ale nie owocują, dwie jeno sztuki przy
            płocie posadziłem, z trudem im miejsce znajdując.
            Do tego zaczęły mocno chorować, martwic kory, mimo mego
            zeszłorocznego ich odratowywania, doznały - jedna tego roku, prócz
            jednego konarka właściwie zmartwiała i dla drugiej, znów obficie w
            kwiecie wiosną bogatej, zabrakło więc chyba pyłku.

            Wiśnie - same w większości odmian, najpopularniejszych, w średnim
            wieku wyglądających z roku na rok podobnie, szczególnie na
            nienajlepszych glebach - trudno ocenić co do ich wieku.
            Może więc u {Yomy} podobnie - niby dwudziestopięcioletnie, ale może
            młodsze?
            Jeśli one wsiały się Wam tam same i są ziarnówkami
            nieszczepionymi, nie dziwota że mogą jeszcze nie chcieć
            owocować.
            Plus powszechne utrawnikowanie obejść, zanik pszczelarzy, mikry
            pojaw w pustyniach trawnikowych trzmieli.
            Posadzić/ zaokulizować im towarzyszki.
            Z cenzusem, rasowe.
            Te nie czekają, kwitną wcześnie.
            • yoma Re: Samotne? Bez bczół, pszczmieli? 02.07.09, 11:53
              No czekaj, ale zapylacz jest potrzebny, żeby owocowały, ja na razie pytam, czy
              pomóc im - i jak, jeśli - żeby kwitły :) Nie mówię, że teraz w tej chwili mają
              kwitnąć, oczywiście.

              Po kolei:
              - dwudziestopięcioletnie są dwudziestopięcioletnie, bo wiem, kiedy były sadzone,
              dziecięciem byłam...
              - czy nowe są z odrostów, czy może z pestek, tego nie wiem, bom im aż tak pod
              kieckę nie zaglądała
              - pczół, czmieli i innego brzęctwa u mnie mnogo
              - Deerzecie, komu jak komu, ale mnie od powszechnego zatrawnikowania chyba
              wymyślać nie możesz :)

              Współczuję sprawy mirabelek...
              • yoma Re: Samotne? Bez bczół, pszczmieli? 02.07.09, 11:54
                Ajajaj!

                Sama napisałam o owocowaniu, a chodziło mi o kwitnienie. Moja wina, moja wina
                (bijąc się w pierś łabędzią).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja