zasychajace owoce łótówki-pilne!!!

18.07.09, 19:22
Mam całkiem niezłą łótówkę, sporo owoców. Niestety w tym roku opanowała ją
jakaś paskudna choroba. Nigdzie nie mogę sie doczytac co to może być??A więc :
owoce w fazie już dojrzewajacej marszcza się, zasychają, wyglądają paskudnie.
Nigdy nie miała takich objawów a mam już ją perę ładnych lat. Liscie i gałęzie
nie wykazują śladów jakiejś choroby.Wiem ze juz z tych owoców w tym roku nie
będę miał pozytku, ale czy w przyszłym roku?? Pomożecie?? Dziękuję
    • jokaer Re: zasychajace owoce łótówki-pilne!!! 19.07.09, 11:41
      może jest to gorzka zgnilizna owoców, tylko przed zmumifikowaniem powinny
      być widoczne plamy i skupiska kremowopomarańczowych zarodników grzyba


      ---
      ogrodziolowy.republika.pl
      dagmargallery.republika.pl
    • dar61 Re: owoce łutówki-pilne!!! 19.07.09, 23:28
      Teraz na opryski jest za późno.
      Drzewo przeżyje bez trudu.
      A jesienią i wczesną wiosną można je ochemizować profilaktycznie.

      U nas nasza jedyna łutówka nie ma tego roku ani jednego owocu bez
      wgłębienia w owocni swej, do pestki sięgającego.
      Domyślam się, że żery w pestce mają owady, ale owocnia dorasta do
      pełnych, choć z wgłębieniem, rozmiarów i jest pyszna.
      Pestek nie zjadamy.


      "Starczy szczęścia łut, zwykły szczęścia łut", śpiewał ojciec Jej
      Fair Lady.
      Zapewne o tej samej wiśni śpiewał, co choruje u {Dziejanusza}.

      Nie bój nic, {Dziejanuszu}!
      W przyszłym roku też nic nie będzie z tych tegorocznych owoców.
      Zapewne spadną i sprofanowane będą ich prochy przez detrytus w
      ściółce sadu...
      ;-)
      • dziejanusz Re: owoce łutówki-pilne!!! 20.07.09, 21:54
        No i dobrze mi tak-złapałeś mnie dar61 za słowo. To mi się należy. Pewnie że w
        przyszłym roku ...itp. Ale przecież nie to miałem na myśli. A wracając do
        owoców-jeszcze raz je dzisiaj obejrzałem- one (owoce) po prostu najpierw dostają
        plam a potem normalnie... się marszczą i kurczą (kurcze pieczone) i zasychają.
        Nie widzę oznak gnicia. No to kto coś dopowie...??
        • dziejanusz Re: owoce łutówki-pilne!!! 20.07.09, 21:56
          Oczywiście łutówki...
        • dar61 Re: skurcz bolesny u Dziejanusza, w rozkroku 21.07.09, 11:49
          Wieszczę początek choroby drzew pestkowych u wiśni dziejanuszowych.
          Łońskiego roku też tak zasychały jednej z wielu wiśni u nas owoce,
          potem liście, a w tym roku te gałęzie po prostu zmartwiały.
          Ja nie chcę ratować tej wiśni opryskami, wręcz testuję ją
          [podkrzesując temu 6-metrowej wysokości drzewu usychające gałęzie],
          ile wytrzyma. Z przyczyny tego, że inne nasze odmiany w sadzie na tę
          chorobę nie chorują wcale.

          Słowem, ergopodobnym:
          Czuj duch, {Dziejanuszu}...

          Jeśli, oby, nie ma u Was tej b. trudnej do zwalczania chemicznego
          choroby, to ja bym na miejscu {Dziejanusza}:
          - spojrzał na darń podwśniową kradnącą wodę drzewku i zamienił ją na
          czarny ugór;
          - wspomógł dorocznym, przedsezonowym nawożeniem grunt podwiśniowy;
          - przerzedził klasycznie, corocznie koronę wiśni [jeśli nie jest za
          młodociana oczywiście] dając owocom światło i moc, słodycz i sok ;
          - poczekał na następny MNIEJ mokry i deszczowy rok i stanąłbym w
          rozkrok.

          Tak stojąc wtedy zacząłbym przemyśliwać o skłonności tej odmiany
          wiśni do chorób grzybowych i po opryskiwacz sięgnąłbym.

          Po opryskiwacz, w którym chlupotałby preparat oparty na bioczosie.
          Lub na innym mleku czy miedzi, usilnie tu przez elegijnie
          ekologicznie nawiedzone forumianki (tudzież Deerzeta) wychwalanym...

          P.S.
          Anno Domini 2009 - rok tanich, jak barszcz Sosnkowskiego, wiśni.
          [wieszczy Dar61]
Inne wątki na temat:
Pełna wersja