bakali
20.08.09, 13:33
Otwieram nowy wątek: prezentacje naszych roślin, z którymi wiąże się jakaś historia: są w rodzinie od pokoleń, zostały cudownie ocalone, spisane na straty nagle odżyły, są jedyne w swoim rodzaju, sa bohaterami romantycznej historii itp.
Zaczynam od mojego drzewka oliwnego.
Przywiózł je ze swojej plantacji zaprzyjaźniony Grek. Było prezentem dla mojego Szefostwa na otwarcie nowego biura. Stało się więc firmowym drzewkiem. Wielkie, wysokie na dwa metry, w olbrzymiej donicy. Dostaliśmy je w porze kwitnienia i rzeczywiście obsypane było białymi kwiatami.
Niestety warunki w biurze nie są dobrze dla żadnej rośliny: suche powietrze, dość ciemno. Do tego w okresie zimowym w biurze było mu za ciepło i zaczęło zrzucać listki. Później pousychały gałązki. Drzewko zaczęło wyglądac jak obraz nędzy i rozpaczy. W końcu w grudniu, przed Bożym Narodzeniem, nie wytrzymało konkurencji choinki i Szef postanowił suchy kikut wyrzucić. Już niósł donice na śmietnik, ale odebrałam mu biedaka i postanowiłam się nim zaopiekować. Drzewkiem, nie Szefem :)
Przywiozłam taksówką bagażową do domu, taksówkarz dość dziwnie spoglądał na badyl w wielkiej donicy, w domu od razu podcięłam wszystkie suche gałęzie. W środku były zielone, więc była nadzieja. Dośc radykalnie skróciłam tez pień na wysokość, choć nie było to łatwe,k bo pień był bardzo gruby i mój sekator ledwo dawał radę. Zdaje się, że cięliśmy z mężem nożem :) Zimę drzewko przestało w najchłodniejszym pokoju, a wiosną powędrowało na balkon. Szybko pojawiły się nowe listki. W tym roku spędza na balkonie drugi sezon i teraz, po dwóch latach, wygląda już dużo, dużo lepiej. Ma 1,5 metra wysokości i błyszczące zdrowe listki. Szef nie mógł uwierzyć, że to ta sama oliwka, którą ostatnio widział w charakterze stu nieszczęść :)
A oto moja oliwka:
jeszcze w mieszkaniu, po zimowaniu:
w tym roku, po drugim sezonie wczasów na balkonie:
Oczywiście jest tak duża, że zawsze mam problem z jej przezimowaniem :) ale to właściwie jedyny problem, jaki stwarza, jest całkowicie bezobsługowa, wystarczy ją czasem podlać. nawet żadne szkodniki i choroby jej się nie trzymają. Kochana oliwka :)