Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      CZY SAFIN WYGRA AUSTRALIAN OPEN ?

    IP: *.ny325.east.verizon.net 27.01.04, 19:19
    Safin pokonal w 5 setach Roddicka,a teraz ma grac z Agassim.
    Kto stawia na SAFINA?
      • kataryna.kataryna Re: CZY SAFIN WYGRA AUSTRALIAN OPEN ? 27.01.04, 19:56
        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

        > Safin pokonal w 5 setach Roddicka,a teraz ma grac z Agassim.
        > Kto stawia na SAFINA?



        Ja! To mój ulubiony tenisista i nie mogłam się już doczekać jego powrotu do
        formy. I muszę się pochwalić, że 2000 obstawiłam u bukmachera jego zwycięstwo w
        US Open jeszcze przed rozpoczęciem turnieju, płacili 15:1. Od tamtego finału z
        Samprasem jestem do niego bardzo przywiązana.
        • maksimum Re: CZY SAFIN WYGRA AUSTRALIAN OPEN ? 30.01.04, 05:08
          kataryna.kataryna napisała:

          > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
          >
          > > Safin pokonal w 5 setach Roddicka,a teraz ma grac z Agassim.
          > > Kto stawia na SAFINA?
          >
          >
          > Ja! To mój ulubiony tenisista i nie mogłam się już doczekać jego powrotu do
          > formy. I muszę się pochwalić, że 2000 obstawiłam u bukmachera jego zwycięstwo
          w US Open jeszcze przed rozpoczęciem turnieju, płacili 15:1. Od tamtego finału
          >z Samprasem jestem do niego bardzo przywiązana.

          Zamiast szastac szmalem na ciuchy,obstawiasz swojego ulubienca.
          My girl!
      • Gość: mu fan NIE WYGRA.. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.01.04, 22:12
        Obecnie nie widzie nikogo kto mógłby się przeciwstawić Federerowi ....
        • Gość: mal Re: NIE WYGRA.. IP: *.tarchomin.waw.pl / *.tarchomin.pl 27.01.04, 23:13
          Może Nalbandian się przeciwstawi...
          • Gość: fanka tenisa Re: NIE WYGRA.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.04, 12:08
            Niestety nie wygra. Mówię niestety bo to mój ulubieniec i cieszę się,że
            wrócił na kort i to w takim pięknym stylu.

            Ale patrząc realistycznie to przegra z Agassim w 3 krótkich setach. Po prostu
            zabraknie mu sił. Pomimo wielkich chęci, to chłopakowi zabraknie sił w nogach,
            aby nadążać za szybkimi i celnymi uderzeniami Agassiego.

            Przewiduję finał Federer-Agassi. Wygra Federer w 4 setach.
            • Gość: ina Re: NIE WYGRA.????? a moze! IP: *.icpnet.pl 29.01.04, 14:03
              eee szkoda Agassiego no coz teraz Maratowi pozostanie Federer choc mysle, ze w
              4 setach Szwajcar da rade. Tak bym obstawiala. A kibicowac bede Ferrero :)
              • Gość: kataryna Re: NIE WYGRA.????? a moze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 15:00
                Gość portalu: ina napisał(a):

                > eee szkoda Agassiego no coz teraz Maratowi pozostanie Federer choc mysle, ze
                w
                > 4 setach Szwajcar da rade. Tak bym obstawiala. A kibicowac bede Ferrero :)



                A ja Maratowi. Federera też lubię ale on nie jest tak charakterny jak Marat i
                nerwy go zjedzą. Przez te kilka dni do finału rozmyślania o wielkiej szansie
                tak biedaka sparaliżują, że na korcie go zjedzą emocje. Inaczej Marat, on jak
                będzie chciał to Federera rozniesie. Chyba, że znowu będzie miał humory i jak
                to już mu się zdarzało, przegra sam ze sobą. Zapowiada się ciekawy mecz, dwóch
                graczy, z których każdy jest sam dla siebie największym rywalem w drodze po
                tytuł.
                • Gość: Yousuf Re: NIE WYGRA.????? a moze! IP: 213.17.228.* 29.01.04, 15:05
                  Czy Federer czy Ferero i tak taryfy ulgowej nie będzie!
                  Jak Marat wypocznie to każdego z nich rozniesie. I tak będzie.
                • maksimum Re: NIE WYGRA.????? a moze! 30.01.04, 18:16
                  Gość portalu: kataryna napisał(a):

                  > Gość portalu: ina napisał(a):
                  >
                  > > eee szkoda Agassiego no coz teraz Maratowi pozostanie Federer choc mysle,
                  > ze w
                  > > 4 setach Szwajcar da rade. Tak bym obstawiala. A kibicowac bede Ferrero :)
                  >
                  >
                  > A ja Maratowi. Federera też lubię ale on nie jest tak charakterny jak Marat i
                  > nerwy go zjedzą. Przez te kilka dni do finału rozmyślania o wielkiej szansie
                  > tak biedaka sparaliżują, że na korcie go zjedzą emocje. Inaczej Marat, on jak
                  > będzie chciał to Federera rozniesie. Chyba, że znowu będzie miał humory i jak
                  > to już mu się zdarzało, przegra sam ze sobą. Zapowiada się ciekawy mecz,
                  dwóch graczy, z których każdy jest sam dla siebie największym rywalem w drodze
                  >po tytuł.

                  A skad wy dziewczyny tak dobrze sie na facetach znacie?
              • maksimum MARAT FEDERERA NOSEM WCIAGNIE. 31.01.04, 01:04
                Gość portalu: ina napisał(a):

                > eee szkoda Agassiego no coz teraz Maratowi pozostanie Federer choc mysle, ze
                w 4 setach Szwajcar da rade. Tak bym obstawiala. A kibicowac bede Ferrero :)

                Przyjrzalem sie chlopakom w polfinale.
                To sa twarde korty,a te wymagaja duzej sily.Dziwie sie ze Ferrero doszedl tak
                wysoko,przeciez to Mosquito i musial pasc z rak mocniejszego Federera.

                W drugim polfinale Safin pokonal Agassiego,ktory ma najlepszy odbior serwa w
                tenisie.
                W 4 secie Marat pogadal po rosyjsku troche z rakieta i pilce tez naublizal,ale
                w piatym ludziom galy z orbit wyszly jak pogonil Andre.
                Federer w polfinale pokazal bardzo niewiele i z tym nie pogra z Safinem.
                Safin juz wyeliminowal dwoch najlepszych w tym turnieju:Roddicka i Agassiego.
                A w finale Federera nosem wciagnie.
                • Gość: MACIEJ KTO WYGRA :FEDERER 63% SAFIN 37% IP: *.ny325.east.verizon.net 31.01.04, 05:40
                  www.msnbc.msn.com/id/3032986/
                  67% kibicow stawia na Federera a tylko 37% na Safina i w tej mniejszosci jest
                  Kataryna i ja.
                  Za to final kobiet strasznie nudny,choc dziewczyny ladnie ubrane.
                  Wygrala J.Henin.
                  • Gość: MACIEJ MARAT PADL BEZ WALKI IP: *.ny325.east.verizon.net 01.02.04, 06:55
                    Wyszedl Safin do finalu jak cien czlowieka.
                    Od pierwszego gema zmeczony.W calym meczu z Federerem mial 4 asy,podczas gdy z
                    Agassim mial ich az 36.
                    Przecietnie Marat serwuje 20 asow na mecz.
                    Prawie kazdy pierwszy set w siatce i tyle sie Marat nagral.
                • the_reda Re: MARAT FEDERERA NOSEM WCIAGNIE. 02.02.04, 11:23
                  maksimum napisał:


                  > Przyjrzalem sie chlopakom w polfinale.
                  > To sa twarde korty,a te wymagaja duzej sily.Dziwie sie ze Ferrero doszedl tak
                  > wysoko,przeciez to Mosquito i musial pasc z rak mocniejszego Federera.


                  Ferrero potrafi i umie grać na kortach twardych. Jako nieliczny Hiszpan
                  przystosował się do nawierzchni twardych i to z niezłymi wynikami (finał US Open.)
                  Nie wiem, czy wiesz, ale Marat też pól życia spędził w Hiszpani grywając na
                  mączce.

                  Na porażkę z Federerem złożyło się kilka czynników: jakieś odniesione wcześniej
                  kontuzje, obecne kontuzje i przede wszystkim konsekwentna gra przeciwnika,
                  który potrafi wykorzystywać blędy rywala.
                  Ferero w pierwszym secie grał na prawdę dobrze, szybko kończył akcje, sprawnie
                  poruszał się po korcie, a później....szkoda gadać....


                  > W drugim polfinale Safin pokonal Agassiego,ktory ma najlepszy odbior serwa w
                  > tenisie.
                  > W 4 secie Marat pogadal po rosyjsku troche z rakieta i pilce tez naublizal,ale
                  > w piatym ludziom galy z orbit wyszly jak pogonil Andre.


                  Niewątpliwie Marat poprawił swoją koncentrację i wolę walki na korcie. Gdyby nie
                  jego skupienie, koncentracja, przegrałby ten mecz, odpuszczając sobie, zresztą
                  jak to już robił nie raz. Poza tym świetnie kontrował Agassiego, zagrywał często
                  w niebronioną stronę forhendową Agassiego. Swietny był ten mecz.


                  > Federer w polfinale pokazal bardzo niewiele i z tym nie pogra z Safinem.

                  A co miał Macieju pokazywać???? Przeciwnik był niewymagający, nie chciał grać,
                  Ferrero przyznał po meczu, że na korcie nadrabiał ale tylko miną. Nie musiał nic
                  pokazywać bo nie było takiej potrzeby.


                  > Safin juz wyeliminowal dwoch najlepszych w tym turnieju:Roddicka i Agassiego.

                  I gdzie Ci Amerykanie??? Roddick przegrał bo zlekceważył rywala. Był o niebo szybszy,
                  sprawniejszy od Marata a przegrał. Oprócz niego jakoś nie widać następców Samprasa.

                  > A w finale Federera nosem wciagnie.

                  Jak widać odwrotnie:)
                  • maksimum KIEDY SIE ODPUSZCZA A KIEDY NIE 02.02.04, 23:05
                    the_reda napisała:

                    > maksimum napisał:
                    >
                    >
                    > > Przyjrzalem sie chlopakom w polfinale.
                    > > To sa twarde korty,a te wymagaja duzej sily.Dziwie sie ze Ferrero doszedl
                    > tak wysoko,przeciez to Mosquito i musial pasc z rak mocniejszego Federera.
                    >
                    > Ferrero potrafi i umie grać na kortach twardych. Jako nieliczny Hiszpan
                    > przystosował się do nawierzchni twardych i to z niezłymi wynikami (finał US
                    Open.)
                    > Nie wiem, czy wiesz, ale Marat też pól życia spędził w Hiszpani grywając na
                    > mączce.
                    > Na porażkę z Federerem złożyło się kilka czynników: jakieś odniesione
                    wcześniej
                    > kontuzje, obecne kontuzje i przede wszystkim konsekwentna gra przeciwnika,
                    > który potrafi wykorzystywać blędy rywala.
                    > Ferero w pierwszym secie grał na prawdę dobrze, szybko kończył akcje, sprawnie
                    > poruszał się po korcie, a później....szkoda gadać....

                    Chyba nie chcesz powiedziec,ze mu kondycji zabraklo juz w polfinale.
                    Nie mowimy o Maracie,najwiekszym i najciezszym z nich lecz o Mosquito!
                    Ferrero byl po prostu slabiutki i to wszystko.

                    > > W drugim polfinale Safin pokonal Agassiego,ktory ma najlepszy odbior serwa
                    > w tenisie.
                    > > W 4 secie Marat pogadal po rosyjsku troche z rakieta i pilce tez naublizal
                    > ,ale w piatym ludziom galy z orbit wyszly jak pogonil Andre.
                    >
                    > Niewątpliwie Marat poprawił swoją koncentrację i wolę walki na korcie. Gdyby
                    nie jego skupienie, koncentracja, przegrałby ten mecz, odpuszczając sobie,
                    >zresztą jak to już robił nie raz.

                    Zapomnialas dodac,ze odpuszcza sie wtedy,kiedy nie ma sie juz sily grac.

                    > Poza tym świetnie kontrował Agassiego, zagrywał często
                    > w niebronioną stronę forhendową Agassiego. Swietny był ten mecz.

                    Agassi ma bardzo dobry forhand,a chodzilo Ci prawdopodobnie o backhand.
                    Backhand Agassiego jest tez bardzo dobry,ale nie az tak jak forhand i dlatego
                    Agassie obiegal odbior serwisu Marata by go wziac na forhand.
                    Marat mial 33 asy w meczu z Agassim,a Agassi jest najlepszym odbierajacym w
                    biznesie.
                    Caly problem dla Agassiego polegal na tym,ze Marat uderzal pilke za silno nawet
                    dla Agassiego.

                    > > Federer w polfinale pokazal bardzo niewiele i z tym nie pogra z Safinem.
                    >
                    > A co miał Macieju pokazywać???? Przeciwnik był niewymagający, nie chciał grać,
                    > Ferrero przyznał po meczu, że na korcie nadrabiał ale tylko miną. Nie musiał
                    nic pokazywać bo nie było takiej potrzeby.

                    Tez prawda,ale byly dosc proste zagrania do ktorych mogl sie przylozyc a ktore
                    przegral.

                    > > Safin juz wyeliminowal dwoch najlepszych w tym turnieju:Roddicka i Agassie
                    > go.
                    >
                    > I gdzie Ci Amerykanie??? Roddick przegrał bo zlekceważył rywala. Był o niebo
                    szybszy, sprawniejszy od Marata a przegrał. Oprócz niego jakoś nie widać
                    >następców Samprasa.

                    Wbrew pozorom tenis nie jest najlepiej platna dyscyplina sportu w USA,mimo
                    wszystko mysle ze agassi pogra jeszcze kilka lat i Roddick sie poprawi.

                    > > A w finale Federera nosem wciagnie.
                    >
                    > Jak widać odwrotnie:)

                    Szkoda,ze tego przed finalem nie napisalas.
                    • the_reda Re: KIEDY SIE ODPUSZCZA A KIEDY NIE 03.02.04, 14:11
                      maksimum napisał:

                      >
                      > Chyba nie chcesz powiedziec,ze mu kondycji zabraklo juz w polfinale.
                      > Nie mowimy o Maracie,najwiekszym i najciezszym z nich lecz o Mosquito!
                      > Ferrero byl po prostu slabiutki i to wszystko.


                      Był słabiutki, nawet bardzo. Widać było gołym okiem, ale tak na niego naskoczyłeś,
                      że poczułam się w obiowiązku chociaż trochę go uprawiedliwić.



                      >
                      > Zapomnialas dodac,ze odpuszcza sie wtedy,kiedy nie ma sie juz sily grac.



                      O, Macieju, chyba nigdy nie widziałeś Marata wcześniej. On potrafił przegrywać
                      prawie już wygrane mecze. Nie wiedzieć czemu po prostu przestawał grać. Winą
                      obarczam jego psychikę i słabą koncentrację, którą o dziwo bardzo poprawił, co
                      widać było w Australii.
                      Dla przykładu podam jego występ sprzed 2 lat właśnie w Australii-przegrał
                      w finale z T.johanssonem. To Marat przegrał a nie Johansson wygrał. Zlekceważył
                      wtedy przeciwnika, a jak już mu gra nie wychodziła to nawet się nie starał.



                      > Agassi ma bardzo dobry forhand,a chodzilo Ci prawdopodobnie o backhand.


                      Nie, nie nie. Chodziło mi właśnie o niebronioną stronę forhandową Agassiego.
                      POnieważ backhand jest bronią Agassiego ustawiał się właśnie tam, a Marat
                      zagrywał pięknie po lini na forhand Agassiego, a robił to tak precyzyjnie, że
                      Agassi tylko odprowadzał piłkę wzrokiem. Takich akcji w meczu było co najmniej
                      kilkanaście.



                      >
                      > Tez prawda,ale byly dosc proste zagrania do ktorych mogl sie przylozyc a ktore
                      > przegral.


                      Takich uderzeń było bardzo mało. Federer robi w meczu niewiele niewymuszonych
                      błędów. Z drugiej strony gdy prowadzi się wysoko w meczu trudno ciągle zachować
                      na tym samym poziomie koncentrację. Błędy zdarzają się nawet tym największym,
                      ale tym oni różnią się od przeciętniaków, że nie popełniają ich w ważnych strategicznie
                      momentach.


                      > Wbrew pozorom tenis nie jest najlepiej platna dyscyplina sportu w USA,mimo
                      > wszystko mysle ze agassi pogra jeszcze kilka lat i Roddick sie poprawi.

                      Myśle, że o tym, że Agassi będzie grał jeszcze kilka lat będzie decydować ten rok,
                      jak będzie szło mu dobrze i obędzie się bez kontuzji to zobaczymy go za rok w
                      Australii.

                      Co do Roddicka ma bardzo duże wrócić na pozycję lidera.....jak się postara:)
      • Gość: mu fan Mówiłem że tak będzie!!!!!:))) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.02.04, 01:02
        FEDERER KRÓLEM AUSTRALII:)) Roger jest moim ulubionym tenisistą.Kocham jego
        styl gry,uwielbiam patrzeć z jaką łatwością wykonuje najtrudniejsze
        zagrania.TO jest mistrz na najbliższe lata:0Federer Rules!!!!
        • Gość: MACIEJ Mówiłem że tak będzie!!!!!:)))ZGADYWALES,ZE TAK BE IP: *.ny325.east.verizon.net 02.02.04, 04:07
          Zgadywales,tak jak i my wszyscy.Pewnosci zadnej nie bylo.
          Federer zagral w finale lepiej niz w polfinale,a Safin w finale nawet w polowie
          nie pokazal tego co w polfinale.
          Gdyby Safin w finale zagral tak jak z Roddickiem czy Agassim ,to by pogonil
          Federera w trzech krotkich.
          W finale Safin mial 3 asy,a w polfinale 33,wiec co tu porownywac.
          Zastanow sie co by sie stalo,gdyby Federer musial grac w tej polowce co Safin i
          spotkalby na swojej drodze Roddicka i Agassiego ?
          Bo polfinal z Mosquito,to byl walk in the park.
          Federer rozegral do finalu 18 setow,a Safin 27 setow!
          CZYLI 50% WIECEJ GRAL SAFIN NIZ FEDERER.
          I nic dziwnego ,ze Safin wyszedl do finalu slaniajac sie na nogach.
          • the_reda Re: Federer królem, Safin bohaterem 02.02.04, 11:59
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Zgadywales,tak jak i my wszyscy.Pewnosci zadnej nie bylo.
            > Federer zagral w finale lepiej niz w polfinale

            Nieprawda, grał tak samo, tyle, że finałowy rywal był troszęczkę bardziej wymagający.

            >,a Safin w finale nawet w polowie nie pokazal tego co w polfinale.

            Prawda, ale były powody jego dośc mało skutecznej gry.

            > Gdyby Safin w finale zagral tak jak z Roddickiem czy Agassim ,to by pogonil
            > Federera w trzech krotkich.

            Nie ma takiej możliwości, żeby to było możliwe. Federer za dobrym tenisistą jest,
            żby przegrać w finale w trzech krótkich setach i to bez walki.
            Myślę, że mecz ułożyłby się inaczej gdyby Marat wygrał pierwszego seta. Nabrałby
            wiary w swoją grę, uwierzyłby w siebie i próbował pomimo zmęczenia wygrać ten mecz.
            A tak.... to o ile w drugim secie jeszcze walczył to w trzecim wogóle nie istniał
            na korcie. Rozkojarzył się jak za dawnych czasów, gadał i ze sobą i z kibicami.
            Pogodził się z przegraną, przestał walczyć, aż przykro było patrzeć.
            Gdyby wygrał tego jednego seta to miałby podstawę i chęci walki do meczu.


            > W finale Safin mial 3 asy,a w polfinale 33,wiec co tu porownywac.
            > Zastanow sie co by sie stalo,gdyby Federer musial grac w tej polowce co Safin i
            >
            > spotkalby na swojej drodze Roddicka i Agassiego ?

            Ale zauważ, że Federer też miał na swojej drodze trudnych rywali. Hewitt i Nalbandian,
            tylko mi nie pisz, że tego ostatniego nie znasz. A dlaczego nie grał z nimi pięciosetówek?
            Dlatego, że był na tyle skuteczny w swojej grze, że wygrał z nimi w 4-rech.
            Nie chcesz zauważyć Macieju, że Federer grał w całym turnieju rewelacyjnie,
            odprawiał przeciwników szybko i bez większego wysiłku pokazując przy tym swoją
            lekkośc uderzeń i umiejętności taktyczne. Był po prostu w świetnej formie i
            potrafił to wykorzystać.



            > Bo polfinal z Mosquito,to byl walk in the park.
            > Federer rozegral do finalu 18 setow,a Safin 27 setow!
            > CZYLI 50% WIECEJ GRAL SAFIN NIZ FEDERER.

            Na pewno była to jedna z przyczyn przegranej Marata. Sama myślałam, że Marat przegra w pólfinale z Agassim po ciężkim mećzu z Roddickiem. Ma chłopak zdrowie!
            No i wygrał z nimi bo wygrywał pierwsze sety które miały ogromne znaczenie w całym
            meczu. Psychologiczne znaczenie dla Marata.

            > I nic dziwnego ,ze Safin wyszedl do finalu slaniajac sie na nogach.

            Marat pomimo przegranej zasługuje na tytuł bohatera turnieju. Zdołał wrócić do gry
            w takim znakomitym stylu.
            • maksimum Re: Federer królem, Safin bohaterem 33:3 02.02.04, 23:25
              the_reda napisała:

              > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              >
              > > Zgadywales,tak jak i my wszyscy.Pewnosci zadnej nie bylo.
              > > Federer zagral w finale lepiej niz w polfinale
              >
              > Nieprawda, grał tak samo, tyle, że finałowy rywal był troszęczkę bardziej
              wymagający.

              A zeby wygrac z bardziej wymagajacym rywalem,trzeba lepiej grac.

              > >,a Safin w finale nawet w polowie nie pokazal tego co w polfinale.
              >
              > Prawda, ale były powody jego dośc mało skutecznej gry.
              >
              > > Gdyby Safin w finale zagral tak jak z Roddickiem czy Agassim ,to by pogonil
              > > Federera w trzech krotkich.
              >
              > Nie ma takiej możliwości, żeby to było możliwe. Federer za dobrym tenisistą
              jest,żby przegrać w finale w trzech krótkich setach i to bez walki.

              A jak to bylo z Samprasem w 2000 w US Open? Gdzie Sampras byl zdecydowanym
              faworytem.


              > Myślę, że mecz ułożyłby się inaczej gdyby Marat wygrał pierwszego seta.
              Nabrałby
              > wiary w swoją grę, uwierzyłby w siebie i próbował pomimo zmęczenia wygrać ten
              mecz.
              > A tak.... to o ile w drugim secie jeszcze walczył to w trzecim wogóle nie
              istniał na korcie. Rozkojarzył się jak za dawnych czasów, gadał i ze sobą i z
              kibicami.
              > Pogodził się z przegraną, przestał walczyć, aż przykro było patrzeć.
              > Gdyby wygrał tego jednego seta to miałby podstawę i chęci walki do meczu.

              To jest takie gdybanie,gdy nie zauwaza sie ,ze Safin juz w pierwszym i drugim
              gemie byl zmeczony i nie bardzo wiedzial co robi.

              > > W finale Safin mial 3 asy,a w polfinale 33,wiec co tu porownywac.
              > > Zastanow sie co by sie stalo,gdyby Federer musial grac w tej polowce co Sa
              > fin i spotkalby na swojej drodze Roddicka i Agassiego ?
              >
              > Ale zauważ, że Federer też miał na swojej drodze trudnych rywali. Hewitt i
              Nalbandian,
              > tylko mi nie pisz, że tego ostatniego nie znasz. A dlaczego nie grał z nimi
              pięciosetówek?

              Bo Nalbandian byl rozstawiony z numerem 8 a Hewitt chyba 15,a Agassie z 4.
              Poza tym Roddick byl rozstawiony z numerem 1.

              > Dlatego, że był na tyle skuteczny w swojej grze, że wygrał z nimi w 4-rech.
              > Nie chcesz zauważyć Macieju, że Federer grał w całym turnieju rewelacyjnie,
              > odprawiał przeciwników szybko i bez większego wysiłku pokazując przy tym swoją
              > lekkośc uderzeń i umiejętności taktyczne. Był po prostu w świetnej formie i
              > potrafił to wykorzystać.

              Tak to wlasnie wygladalo,bo trzech najlepszych zawodnikow w turnieju
              (Roddick,Agassi,Safin) bylo rozstawionych w drugiej polowce.
              I jak Safin wygral z Roddickiem i wykonczyl sie do cna w polfinale z Agassim
              to do finalu z jakims tam Federerem wyszedl kompletnie wykonczony fizycznie.

              > > Bo polfinal z Mosquito,to byl walk in the park.
              > > Federer rozegral do finalu 18 setow,a Safin 27 setow!
              > > CZYLI 50% WIECEJ GRAL SAFIN NIZ FEDERER.
              >
              > Na pewno była to jedna z przyczyn przegranej Marata. Sama myślałam, że Marat
              przegra w pólfinale z Agassim po ciężkim mećzu z Roddickiem. Ma chłopak zdrowie!
              > No i wygrał z nimi bo wygrywał pierwsze sety które miały ogromne znaczenie w
              >całym meczu. Psychologiczne znaczenie dla Marata.

              Jak sie ma sile grac,to sie wygrywa pierwsze sety a pozniej caly mecz,a jak sie
              nie ma sily,to sie przegrywa pierwszy set itd.
              Dla przypomnienia: 33 asy w polfinale i 3 asy w finale.
              Zebys nie zapomniala,ze w polfinale gral inny Safin niz w finale.
              To nie Federer wykonczyl Safina,lecz Roddick i Agassi,ze o Martinie nie wspomne!

              > > I nic dziwnego ,ze Safin wyszedl do finalu slaniajac sie na nogach.
              >
              > Marat pomimo przegranej zasługuje na tytuł bohatera turnieju. Zdołał wrócić
              >do gry w takim znakomitym stylu.

              Jak na dziewczyne,to calkiem dobry komentarz!
              • maksimum POLITYKA W SPORCIE DLA THE REDA 02.02.04, 23:44
                Jak juz jestes taka swietna znawczynia tenisa,to mam przy okazji kilka pytan
                dla ciebie.
                Z usmiechem politowania spytalas,:co sie dzieje z amerykanskim tenisem.
                Oczywiscie wszyscy zazdroszcza Amerykanom i chcieliby widziec ich jako
                loserow,wiec ja Ci otworze troche oczy.

                Zastanawialas sie zapewne dlaczego Federer jest teraz nr 1.
                I Ty ,jak i wszyscy Ci podobni doszli do wniosku,ze jest najlepszy i nikt nawet
                nie zbliza sie do niego.

                A moze zastanowilabys sie dlaczego organizatorzy Australian Open rozstawili
                CZTEROKROTNEGO ZWYCIEZCE A.OPEN (1995,2000,2001,2003) w tej samej polowce co
                rozstawiony z numerem 1 Roddick.
                Tak sie dziwnie sklada,ze obaj sa z Ameryki i ubiegloroczny zwyciezca musi
                jeszcze przed finalem spotkac sie z NUMERO UNO.
                Dla uprzyjemnienia zycia tej dwojce,wrzucono tam rowniez Amerykanina Martina
                i bardzo dobrze grajacego Safina.
                Przez samo dojscie do polfinalu Federer zdobywal pierwsza pozycje w rankingu.
                No wiec Federer nie zostal rozstawiony z najlepszymi,tylko z jakimis Mosquito i
                no 15 Hewitt.
                W ten prosty sposob zmniejsza sie potege tenisa amerykanskiego i czyni sie
                idola z Federera.
                Ty tez pewno jakbys rozstawiala graczy,to ustawilabys zeszlorocznego zwyciezce
                turnieju w tej samej polowce co numer 1,szczegolnie ze obaj z tej przekletej
                AMERYKI! I jeszcze im Martina na dodatek i kogos bardzo dobrego zeby ich
                powykanczal.
                • Gość: MACIEJ KOMEDIA SIOSTR WILLIAMS W WIMBLEDONIE IP: *.ny325.east.verizon.net 03.02.04, 00:58
                  Kilka lat temu,kiedy siostry Williams byly bezapelacyjnie najlepsze w tenisie
                  dowcipnisie z Wimbledonu ustawili je nie dosc ,ze w tej samej polowce,to
                  jeszcze w tej samej cwiartce.
                  Wiadomo o co chodzilo.
                  Zeby jakas miernota z drugiej polowki doszla do finalu.
                  Siostry protestowaly,ale wiadomo ze turniejem rzadza organizatorzy,ktorzy z
                  zalozenia sa madrzejsi,wiec jedna z nich sie wycofala,a druga wygrala spacerkiem
                  Wimbledon.
                  Kto na tym stracil?
                  Oczywiscie wszyscy,a najwiecej kibice,bo nie mogli ogladac tenisa na najwyzszym
                  swiatowym poziomie.
                  Nie tylko siostry Wiliams byly niezadowolone z rozstawiania w Wimbledonie i
                  kilku tenisistow bojkotowalo Wimbledon,co swiadczy o tym,ze rozstawianie jest
                  bardzo istotne w ostatecznym wyniku turnieju.
              • the_reda Re: Federer królem, Safin bohaterem 33:3 03.02.04, 14:29
                maksimum napisał:


                > A jak to bylo z Samprasem w 2000 w US Open? Gdzie Sampras byl zdecydowanym
                > faworytem.

                Tenis ma to do siebie że nie ma w nim 100% faworytów. Faworyci jak historia
                pokazuje potrafią przegrywać już w pierwszych rundach.



                > To jest takie gdybanie,gdy nie zauwaza sie ,ze Safin juz w pierwszym i drugim
                > gemie byl zmeczony i nie bardzo wiedzial co robi.

                Zmęczony musiał również być podczas meczu z Agassim, tylko wygrywając pierwszego
                seta "zwietrzył" możliwośc wygrania meczu. W końcówce był tak skoncentrowany, że
                widział tylko nadlatujące piłki. Taka koncentracja przydałaby mu się w każdym
                rozgrywanym meczu.


                > Bo Nalbandian byl rozstawiony z numerem 8 a Hewitt chyba 15,a Agassie z 4.
                > Poza tym Roddick byl rozstawiony z numerem 1.


                Rozstawienie nie jest adekwatne do aktualnej formy danego tenisisty.
                Zauważ, że w finałach u panów bardzo rzadko spotykają się turniejowa 1 i 2.
                co turniej to w finale niespodzianka.



                > Jak sie ma sile grac,to sie wygrywa pierwsze sety a pozniej caly mecz,a jak sie
                >
                > nie ma sily,to sie przegrywa pierwszy set itd.

                Nie tylko siłę, bo w grę wchodzi koncentracja, taktyka i stan psychiczny danego
                zawodnika. Samą siłą meczu nie wygrasz - głowa jest tak samo ważna jak siła,
                każdy, kto choć trochę na tenisie się zna, to wie. Przykładem jest Phillopousiss.
                Wielki tenisista, serwujący piekielnie szybko, ale za mało precyzyjny, za mało
                zwrotny i dlatego przegrywa.



                > Jak na dziewczyne,to calkiem dobry komentarz!


                Jeśli to miał być komplement skierowany do mnie to bardzo dziękuję.
                I co to znaczy, że jak na dziewczynę? Co? Masz niezwykle konserwatywne poglądy
                co do miejsca dziewczyn w życiu. Nie da się ukryć.

                • maksimum NIE TYLKO TALIBY NIE LUBIA AMERYKANOW 03.02.04, 15:45
                  the_reda napisała:

                  > maksimum napisał:
                  >
                  > > A jak to bylo z Samprasem w 2000 w US Open? Gdzie Sampras byl zdecydowanym
                  > > faworytem.
                  >
                  > Tenis ma to do siebie że nie ma w nim 100% faworytów. Faworyci jak historia
                  > pokazuje potrafią przegrywać już w pierwszych rundach.

                  Czyli nie przypominasz sobie tego Wimbledonu,gdzie obie siostry Williams byly
                  rozstawione w tej samej cwiartce i jedna z nich zrezygnowala z gry a druga
                  spacerkiem wygrala Wimbledon?

                  > > To jest takie gdybanie,gdy nie zauwaza sie ,ze Safin juz w pierwszym i dru
                  > gim gemie byl zmeczony i nie bardzo wiedzial co robi.
                  >
                  > Zmęczony musiał również być podczas meczu z Agassim, tylko wygrywając
                  pierwszego
                  > seta "zwietrzył" możliwośc wygrania meczu. W końcówce był tak skoncentrowany,
                  że widział tylko nadlatujące piłki. Taka koncentracja przydałaby mu się w każdym
                  > rozgrywanym meczu.

                  Probujesz chyba odseparowac zmeczenie fizyczne od psychicznego?
                  Mnie tatus uczyl,ze w zdrowym ciele,zdrowy duch i samopoczucie psychiczne jest
                  uzaleznione od fizycznego.
                  Ja tez u siebie zauwazylem,ze jak lepiej czuje sie fizycznie,to mam wiecej
                  pomyslow i lepiej mnie glowa pracuje.

                  > > Bo Nalbandian byl rozstawiony z numerem 8 a Hewitt chyba 15,a Agassie z 4.
                  > > Poza tym Roddick byl rozstawiony z numerem 1.
                  >
                  > Rozstawienie nie jest adekwatne do aktualnej formy danego tenisisty.

                  No wiec 4-krotny zwyciezca Austr Open Agassi przed tym wlasnie turniejem mial
                  27 wygranych meczow bez ani jednego przegranego,co wskazuje na BARDZO WYSOKA
                  FORME i wszyscy dobrze znajacy sie na tenisie ,wlacznie z tymi ktorzy
                  rozstawiali graczy w turnieju o tym wiedzieli.
                  Poza tym Roddick mial pozycje numer 1 na swiecie i tez gral bardzo dobrze i TO
                  WLASNIE ZAMOTYWOWALO ORGANIZATOROW TURNIEJU,ZEBY USTAWIC ICH W TEJ SAMEJ
                  POLOWCE.
                  Martin bardzo mocno serwuje i tez na jego nieszczescie jest Amerykaninem i
                  dlatego trafil do plowki amerykanskiej.
                  Federer za to gral z innym Amerykaninem(3 runda),ktorego pewnie znasz ,jak i
                  wszyscy kibice tenisa i nazywa sie on Todd Reid i mecz ten trwal 1 godz i 14
                  minut.
                  W tej samej trzeciej rundzie Safin gral z Todd Martinem i mecz trwal 3 godziny
                  i 25 minut.
                  Jak myslisz:Czy Safin lubi grac mecze 5-cio setowe i nie chcialby dostac
                  jakiegos patalacha z ktorym by wygral w 1 godz i 14 minut?????????


                  > Zauważ, że w finałach u panów bardzo rzadko spotykają się turniejowa 1 i 2.
                  > co turniej to w finale niespodzianka.

                  Jeszcze rzadziej nierozstawiony zawodnik jak Safin dochodzi do finalu!
                  Fachowcy wiedza w jakiej formie jest kazdy zawodnik przed rozstawianiem w
                  turnieju.
                  Wszyscy wiedzieli,ze Agassi byl zeszlorocznym zwyciezca i mial przed Austr Open
                  27 kolejnych wygranych meczow i mimo wszystko rostal rozstawiony w tej samej
                  polowce co numer 1 na swiecie w tym czasie Roddick.
                  Spojrz prawdzie w oczy,nie tylko Taliby nie lubia Amerykanow i maja swoje
                  sposoby na to zeby im zycie obrzydzic.

                  > > Jak sie ma sile grac,to sie wygrywa pierwsze sety a pozniej caly mecz,a ja
                  > k sie nie ma sily,to sie przegrywa pierwszy set itd.
                  >
                  > Nie tylko siłę, bo w grę wchodzi koncentracja, taktyka i stan psychiczny
                  danego zawodnika. Samą siłą meczu nie wygrasz - głowa jest tak samo ważna jak
                  >siła, każdy, kto choć trochę na tenisie się zna, to wie.

                  Masz racje i mozna to bardzo dobrze wytlumaczyc na przykladzie rannego
                  zolnierza,ktory jest mniej skuteczny niz zdrowy i wypoczety zolnierz.
                  No wiec zanim sie go wykonczy,trzeba go oslabic.

                  > Przykładem jest Phillopousiss.
                  > Wielki tenisista, serwujący piekielnie szybko, ale za mało precyzyjny, za mało
                  > zwrotny i dlatego przegrywa.

                  Czy on nie mial problemow z kolanami i dlatego taki malo zwrotny jest?????

                  > > Jak na dziewczyne,to calkiem dobry komentarz!
                  >
                  > Jeśli to miał być komplement skierowany do mnie to bardzo dziękuję.
                  > I co to znaczy, że jak na dziewczynę? Co? Masz niezwykle konserwatywne poglądy
                  > co do miejsca dziewczyn w życiu. Nie da się ukryć.

                  Tak,to mial byc komplement.
                  Pozdr Maciej
                  • maksimum 5-CIO SETOWCY vs 3-SETOWCY 04.02.04, 15:07
                    www.australianopen.com/en_AU/scores/stats/day16/0124ms.html
                    Pomysl organizatorow turnieju byl bardzo dobry,zeby w gornej polowce grali 5-
                    cio setowcy jak Martin,Safin,Roddick,Agassi a w dolnej polowce kulturalni
                    EUropejscy 3-setowcy jak Federer i Mosquito.
                    Bo dlaczego Safin nie wykonczyl Roddicka w 3 setach?
                    Lubia grac faceci dlugo i namietnie i slaniac sie po kortach przez 3 i pol
                    godziny.
                    Albo dlaczego Agassi nie wykonczyl Safina w 3 krotkich setach?
                    Oni wszyscy znaja sie jak lyse konie i tam nikt nikogo nie zaskoczy,ani nikt
                    nikogo nie lekcewazy.
                    Ogladaja swoje mecze nawzajem i trenerzy wylapuja te subtelnosci,ktore zawodnik
                    moglby pominac.
                    No i zaczyna sie final i wszyscy fachowcy od ogladania tenisa sa juz przed
                    telewizorami i widza jak lekko brykajacy po korcie Federer wygrywa w 3 setach
                    ze slaniajacym sie na nogach Safinem.
                    No bo Federer byl wsrod 3-setowcow i do finalu przestal na korcie 10 godzin,co
                    dzielac przez 6 meczow daje mu srednia 1 godz i 40 minut na mecz.
                    A Safin w 6 meczach przeganial na kortach ponad 18 godzin,czyli ponad 3 godziny
                    na mecz.
                    I ten biedak wydusil z siebie az 3 asy w finale,podczas gdy srednio mial 20 na
                    mecz,a z Agassim az 33.
                    Ciekawie by ten mecz wygladal jakby sie w pierwszej rundzie spotkali.
                    O,przepraszam ,nie mogli,bo 5-cio setowcy oddzielnie i 3 -setowcy oddzielnie.
                  • the_reda Re: Rozstawienia i rankingi 04.02.04, 15:51
                    Widzę Macieju, że moje pytanie "I gdzie są Amerykanie?" zirytowało Cię nie na żarty
                    i do tego stopnia, że zwęszyłeś spisek w tenisie a porażki Amerykanów upatrujesz
                    w złym ich rozstawieniu:)

                    Ale po kolei:

                    Rozstawienie zawodników opiera się na rankingu Entry System czyli im zawodnik
                    odnosi większe sukcesy tym ma więcej punktów a co za tym idzie wyższą pozycję.
                    A jego ranking to numer rozstawienia. Sprawiedliwe.
                    Punkty są tak samo liczone dla Amerykanów jak i innych zawodników. Czyli żadnego
                    spisku nie ma.

                    Tak więc Agassi przed Australią był 4 i z tymże numerem został rozstawiony.
                    Dla mnie logiczne.
                    Przytoczyłeś jego 27 wygranych pod rząd pojedynków (wierzę na słowo co do tej
                    liczby:) ale zauważ są to wygrane tylko w tym samym turnieju Austr. Open w kolejnych
                    latach. Tylko za zasługi nie można go rozstawić z "Jedynką" no bo idąc tym tokiem
                    myślenia to trzeba by każdemu zwycięzcy przyznawać co rok "jedynkę".
                    Dla przykładu taki T.Johansson-zwycięzca z 2002r okazał się nie tylko graczem
                    sezonowym, co jednego turnieju. Po zwycięstwie w Australii nie pokazał nic
                    szczególnego, ba, nawet przeciętnego.
                    Agassi wygrał rok temu Austalię ale podczas całego późniejszego sezonu 2003
                    niczym się nie wybił, a przeciwnicy nie spali. Roddick wygrał kilka znaczących
                    turniejów i dlatego on zakończył sezon na pozycji lidera. I jako lider został
                    rozstawiony w Australii.
                    Rozstawionych jest 32 zawodników, 1 na górze drabinki, 2 na dole, 3 na górze, 4
                    na dole itd. Dlatego byłi w tej samej częsci. Proste, logiczne i sprawiedliwe.
                    Twoja teoria upadła.

                    Istnieje jeszcze tzw. "medyczny ranking" (ma on swoją nazwę angielską, ale wyleciała
                    mi z głowy). V.Williams z niej skorystała w tym roku, dzięki niemu była rozstawiona
                    z 3 pomimo, że w rankingu zajmowała pozycję w 2-giej dziesiątce. To dowód na to,
                    że wszystkich traktuje się jednakowo bez względu na narodowość czyli Twoja teoria,
                    że Amerykanie są lekceważeni upadła:) z kretesem:)


                    Co do Roddicka. Miał on takie same szanse na zachowanie pozycji lidera jak Federer
                    na jego zdobycie. Roddick w turnieju był w świetnej formie, odprawiał rywali
                    jeden za drugim ale dopoki nie spotkał na drodze Safina. Mogł ten mecz wygrać,
                    bo był sprawniejszy i szybszy od Marata, ale go zlekceważył. Marat swoją skuteczną
                    grą wywarł taką presję ma Rodicka, że ten się pogubił i psuł forhandy. A miał
                    szansę wygrać.
                    Niemniej Roddick niedługo wróci na szczyt bo ma bardzo dobrego trenera. Gilbert
                    jak podjrzewam w pierwszym rzedzie nauczy go jak wygrywać mecze, gdy nie ma się
                    swojego dnia. Trzeba przyznać, że za jego kadencji Roddick i tak poprawił swoją
                    grę i umiejętności taktyczne.

                    Tylko dziwię się dlaczego Amerykanie na dzień dzisiejszy nie mają utalentowanych
                    młodych graczy. Poza Roddickiem nikt się nie wybija zwłaszcza u kobiet. Trochę
                    to zaskakujące. Tylko proszę nie traktuj tego pytania jak atak na Amerykanów:)

                    Pzdr. reda

                    • maksimum Re: Rozstawienia i rankingi 05.02.04, 01:30
                      the_reda napisała:

                      > Widzę Macieju, że moje pytanie "I gdzie są Amerykanie?" zirytowało Cię nie na
                      żarty i do tego stopnia, że zwęszyłeś spisek w tenisie a porażki Amerykanów
                      upatrujesz w złym ich rozstawieniu:)
                      >
                      > Ale po kolei:
                      >
                      > Rozstawienie zawodników opiera się na rankingu Entry System czyli im zawodnik
                      > odnosi większe sukcesy tym ma więcej punktów a co za tym idzie wyższą pozycję.
                      > A jego ranking to numer rozstawienia. Sprawiedliwe.
                      > Punkty są tak samo liczone dla Amerykanów jak i innych zawodników. Czyli
                      żadnego spisku nie ma.
                      >
                      > Tak więc Agassi przed Australią był 4 i z tymże numerem został rozstawiony.
                      > Dla mnie logiczne.
                      > Przytoczyłeś jego 27 wygranych pod rząd pojedynków (wierzę na słowo co do tej
                      > liczby:) ale zauważ są to wygrane tylko w tym samym turnieju Austr. Open w
                      kolejnych
                      > latach. Tylko za zasługi nie można go rozstawić z "Jedynką" no bo idąc tym
                      >tokiem myślenia to trzeba by każdemu zwycięzcy przyznawać co rok "jedynkę".

                      Nie co rok jedynke,lecz TYLKO za ostatni rok,bo rok temu Agassi wygral turniej
                      a przed turniejem byl na 4 pozycji w rankingu.
                      Jesli zawodnik wygral juz 4 razy ten turniej tzn ze czuje sie tam bardzo dobrze
                      i ma wielkie szanse na powtorzenie sukcesu.
                      Ivan Lendl wygral US Open ale nigdy French Open.
                      Zawodnicy na jednych kortach graja lepiej niz na innych i TO WLASNIE TRZEBA
                      WZIAC POD UWAGE.
                      Jesli Roddick byl rozstawiony z nr 1,to Agassi powinien byc z nr 2 i to dla
                      mnie jest proste jak sloma.

                      > Dla przykładu taki T.Johansson-zwycięzca z 2002r okazał się nie tylko graczem
                      > sezonowym, co jednego turnieju. Po zwycięstwie w Australii nie pokazał nic
                      > szczególnego, ba, nawet przeciętnego.
                      > Agassi wygrał rok temu Austalię ale podczas całego późniejszego sezonu 2003
                      > niczym się nie wybił, a przeciwnicy nie spali.

                      To dlaczego w rankingu byl na 4 pozycji?

                      > Roddick wygrał kilka znaczących
                      > turniejów i dlatego on zakończył sezon na pozycji lidera. I jako lider został
                      > rozstawiony w Australii.
                      > Rozstawionych jest 32 zawodników, 1 na górze drabinki, 2 na dole, 3 na górze,
                      ɰ na dole itd.

                      1 na gorze,2 i 3 na dole a 4 na gorze.ale to nie ma znaczenia,bo widze ,ze
                      wiesz o co chodzi.

                      > Dlatego byłi w tej samej częsci. Proste, logiczne i sprawiedliwe.
                      > Twoja teoria upadła.

                      Wcale nie logiczne i w ogole nie sprawiedliwe.
                      Przeciez widzialas,ze wgornej polowce Safin gral 5-cio setowe mecze z Martinem,
                      Roddickiem,Agassim i przecietnie byl na korcie ponad 3 godziny.
                      Podczas gdy w dolnej polowce Federer byl na korcie przecietnie 1 godz i 40 min.
                      Gdzie tu widzisz sprawiedliwosc?

                      > Istnieje jeszcze tzw. "medyczny ranking" (ma on swoją nazwę angielską, ale
                      wyleciała
                      > mi z głowy). V.Williams z niej skorystała w tym roku, dzięki niemu była
                      rozstawiona
                      > z 3 pomimo, że w rankingu zajmowała pozycję w 2-giej dziesiątce. To dowód na
                      to że wszystkich traktuje się jednakowo bez względu na narodowość czyli Twoja
                      teoria, że Amerykanie są lekceważeni upadła:) z kretesem:)
                      >
                      >
                      > Co do Roddicka. Miał on takie same szanse na zachowanie pozycji lidera jak
                      Federer
                      > na jego zdobycie. Roddick w turnieju był w świetnej formie, odprawiał rywali
                      > jeden za drugim ale dopoki nie spotkał na drodze Safina. Mogł ten mecz wygrać,
                      > bo był sprawniejszy i szybszy od Marata, ale go zlekceważył.

                      Ty chyba w dalszym ciagu wierzysz w Krolewne Sniezke?
                      Oni sie wszyscy znaja jak LYSE KONIE.
                      Tam nie ma zadnego lekcewazenia.Zanim Roddick zagral z Safinem ,to on widzial
                      jego 5 setowy mecz z Martinem,a Todd jest kawal chlopa i macha rakieta jak
                      cepem.
                      Nie wierz w zadne zaskoczenie.Safin byl po prostu najlepszym graczem w turnieju
                      ale niestety dla niego trafil na duuuuuuuuuuzo silniejsza polowke.
                      Gdyby Marat byl w drugiej polowce,to mialabys final Safin -Agassi i mysle,ze
                      Safin by wygral.


                      > Marat swoją skuteczną
                      > grą wywarł taką presję ma Rodicka, że ten się pogubił i psuł forhandy. A miał
                      > szansę wygrać.
                      > Niemniej Roddick niedługo wróci na szczyt bo ma bardzo dobrego trenera.
                      Gilbert
                      > jak podjrzewam w pierwszym rzedzie nauczy go jak wygrywać mecze, gdy nie ma
                      się swojego dnia. Trzeba przyznać, że za jego kadencji Roddick i tak poprawił
                      >swoją grę i umiejętności taktyczne.

                      Gilbert byl trenerem Agassiego przez dlugi czas.Gdyby byl taki dobry,to by
                      Agassi nie pogonil.

                      > Tylko dziwię się dlaczego Amerykanie na dzień dzisiejszy nie mają
                      utalentowanych
                      > młodych graczy. Poza Roddickiem nikt się nie wybija zwłaszcza u kobiet. Trochę
                      > to zaskakujące. Tylko proszę nie traktuj tego pytania jak atak na Amerykanów:)

                      Zaskocze Cie bardzo,ale tenis nie jest popularny w USA.
                      Pieniadze nie sa duze i caly rok jest sie na rozjazdach.
                      Pierwsza 10 zarabia ponad milion i reklamy tez sie licza.
                      Wydatki sa duze,bo sami oplacaja trenerow,podroze,hotele itd.
                      Przecietny hokeista zarabia ponad milion rocznie i nie placi za
                      trenera ,podroze i hotele,no i sezon tez jest krotszy.

                      > Pzdr. reda

                      Ja tez Cie pozdrawiam
                      Maciej

                  • the_reda Re: Wimbledon i siostry Williams 04.02.04, 16:04
                    Z tym Wibledonem to jest taka historia, że zwyczajnie nie mam go gdzie oglądać.
                    Żadna stacja go nie pokazuje :(

                    A z siostrami Williams to całkiem inna bajka. Wcale się nie dziwię, że nie chcą
                    grać ciągle ze sobą bo są siostrami a za kadencji rządzenia ich papy, musiały
                    grać finały. Kwestia czy były ustawiane przez ojca. Dla mnie były.

                    Jeśli Serena wróci na korty to i tak będą się spotykać. I to wcześniej niż w
                    finałach. Będzie to wynikiem ich rozstawienia, obie dośc spadły w rankingu, więc
                    nie będą miały przydzielonych 1 i 2.
                    A powrócić na korty też nie jest łatwo.

                    Pzdr.reda
                    • maksimum Re: Wimbledon i siostry Williams. US Open? 05.02.04, 22:35
                      the_reda napisała:

                      > Z tym Wibledonem to jest taka historia, że zwyczajnie nie mam go gdzie
                      >oglądać. Żadna stacja go nie pokazuje :(

                      Mowisz o Polsce.
                      Powinnas sobie lepiej zaplanowac summer vacations.
                      Wimbledon jest tuz po French Open i mam to wszystko na duzym ekranie od
                      pierwszej rundy.
                      A ode mnie do US Open jest jak beretem rzucic.
                      Wyobraz sobie,ze w polowie lat 1980tych spotkalem I.Lendla gdy wygrywal tu US
                      Open.
                      Prywatnie jest calkiem inny niz na korcie.
                      Po pierwsze bardzo dobrze mowi po polsku,mily,grzeczny,czesto sie usmiecha.

                      > A z siostrami Williams to całkiem inna bajka. Wcale się nie dziwię, że nie
                      chcą
                      > grać ciągle ze sobą bo są siostrami a za kadencji rządzenia ich papy, musiały
                      > grać finały. Kwestia czy były ustawiane przez ojca. Dla mnie były.

                      Kazdy gracz musi miec menadzera i mnie sie wydaje,ze on byl troche za ostry ale
                      mial racje w bardzo wielu przypadkach.
                      Wtedy gdy w Wimbledonie rozstawiono je w jednej cwiartce,ojciec sie klocil,zeby
                      byly rozstawione w roznych polowkach niezaleznie z jakimi numerami.
                      Nie chodzilo mu o to by jedna byla nr 1 a druga nr 2,lecz zeby nie trafily na
                      siebie przed finalem.
                      Mial jak najbardziej racje,tylko Wimbledon rozdmuchal sprawe,ze on chce rzadzic.
                      Ojciec je trenowal i wychowal i trzeba przyznac,ze zrobil to bardzo dobrze.
                      Mimo ze byly najlepsze w juniorkach,nie pozwolil im grac i jezdzic po calym
                      swiecie i mial racje.
                      Jak jest czas na szkole,trzeba chodzic do szkoly.

                      > Jeśli Serena wróci na korty to i tak będą się spotykać. I to wcześniej niż w
                      > finałach. Będzie to wynikiem ich rozstawienia, obie dośc spadły w rankingu,
                      >więc nie będą miały przydzielonych 1 i 2.

                      Nigdy nie chodzilo o 1 i 2 ,chodzilo o to by byly w innych polowkach.

                      > A powrócić na korty też nie jest łatwo.
                      >
                      > Pzdr.reda
                      sportsillustrated.cnn.com/2004/tennis/02/03/bc.ten.safin.daviscup.ap/index.html
                      Pozdr Maciej
                      • maksimum Re: Wimbledon i siostry Williams. 05.02.04, 22:48
                        sportsillustrated.cnn.com/tennis/2003/wimbledon/news/2003/07/05/wimb_sat_ap/

                        W niektorych turniejach spotykaja sie przed finalem,choc moglyby w finale.
                        W wiekszosci jednak spotykaja sie w finale.
                      • the_reda Re: Wimbledon i siostry Williams. US Open? 05.02.04, 23:56
                        maksimum napisał:

                        > Mowisz o Polsce.
                        > Powinnas sobie lepiej zaplanowac summer vacations.

                        Jak się kiedyś dorobię to wybiorę się na pewno na wielkiego szlema.
                        Takie marzenie z dzieciństwa.


                        > Wimbledon jest tuz po French Open i mam to wszystko na duzym ekranie od
                        > pierwszej rundy.
                        > A ode mnie do US Open jest jak beretem rzucic.
                        > Wyobraz sobie,ze w polowie lat 1980tych spotkalem I.Lendla gdy wygrywal tu US
                        > Open.
                        > Prywatnie jest calkiem inny niz na korcie.

                        Lendla nie pamiętam, to nie moje czasy, za mała byłam, żeby go pamiętać.
                        Dokonania jego znam, ale nigdy nie widziałam żadnego z nim meczu.


                        > Po pierwsze bardzo dobrze mowi po polsku,mily,grzeczny,czesto sie usmiecha.


                        Po polsku? Serio? Czy on nie pochodził z ówczesnej Czechosłowacji?.



                        > Kazdy gracz musi miec menadzera i mnie sie wydaje,ze on byl troche za ostry ale
                        >
                        > mial racje w bardzo wielu przypadkach.


                        Niewątpliwie tak, gdyby nie on, siostry Wiliams nie osiągnęłyby tego co dziś mają.
                        Jemu zawdzięczają sukcesy. Poza tym świetnie kierował karierą tenisową swoich
                        córek, pomimo tego iż sam nigdy nie grał w tenisa. Zdobył to o co mu pierwotnie
                        chodziło czyli duże pieniądze.


                        > Wtedy gdy w Wimbledonie rozstawiono je w jednej cwiartce,ojciec sie klocil,zeby
                        >
                        > byly rozstawione w roznych polowkach niezaleznie z jakimi numerami.
                        > Nie chodzilo mu o to by jedna byla nr 1 a druga nr 2,lecz zeby nie trafily na
                        > siebie przed finalem.
                        > Mial jak najbardziej racje,tylko Wimbledon rozdmuchal sprawe,ze on chce rzadzic
                        > .

                        Czy miał rację? Władze nie mogły spełnić jego prośby bo były nie zgodne z przepisami.
                        Ich ranking wskazywał na inne rozstawienie, gdyby władze wyraziły zgodę to musiałyby
                        spełniać później inne zachcianki i to również iinych zawodników. Powstałby
                        bałagan. Lepiej trzymać się reguł i zasad.


                        > Ojciec je trenowal i wychowal i trzeba przyznac,ze zrobil to bardzo dobrze.

                        Tutej trzeba oddać mu rację. Zrobił to jak na laika wyjątkowo dobrze.
                        Choć o jego zachowaniu można się długo sprzeczać. Nie raz obrażał inne zawodniczki, krytykować każdemu wolno ale wypadałoby to czynić w kulturalny sposób. I te ustawiane mecze zdecydowanie psują jego wizerunek.


                        > Mimo ze byly najlepsze w juniorkach,nie pozwolil im grac i jezdzic po calym
                        > swiecie i mial racje.
                        > Jak jest czas na szkole,trzeba chodzic do szkoly.


                        Oglądałam niedawno dokument o siostrach Williams. Rzeczywiście gdy któraś z nich
                        oblała jakąs klasówkę, zabraniał im grać dopóki nie nadrobiły zaległości w nauce.

                        Pytanie takie mi się nasuwa: Czy Serena zdoła wrócić do takiej formy przed
                        kontuzją gdy jej papa już nie uczestniczy zawodowo w karierze swoich córek.
                        Czy czasem nie zabraknie jego mocnej ręki.
                        • maksimum Re: Wimbledon i siostry Williams. US Open? 06.02.04, 00:57
                          the_reda napisała:

                          > maksimum napisał:
                          >
                          > > Mowisz o Polsce.
                          > > Powinnas sobie lepiej zaplanowac summer vacations.
                          >
                          > Jak się kiedyś dorobię to wybiorę się na pewno na wielkiego szlema.
                          > Takie marzenie z dzieciństwa.

                          Ja tez sobie kiedys w Polsce zaplanowalem,ze do Stanow wyjade i nie ma to jak
                          realizowac swoje marzenia.

                          > > Wimbledon jest tuz po French Open i mam to wszystko na duzym ekranie od
                          > > pierwszej rundy.
                          > > A ode mnie do US Open jest jak beretem rzucic.
                          > > Wyobraz sobie,ze w polowie lat 1980tych spotkalem I.Lendla gdy wygrywal tu
                          > US Open.
                          > > Prywatnie jest calkiem inny niz na korcie.
                          >
                          > Lendla nie pamiętam, to nie moje czasy, za mała byłam, żeby go pamiętać.
                          > Dokonania jego znam, ale nigdy nie widziałam żadnego z nim meczu.

                          Byl to jeszcze okres ,kiedy zawodnicy dominowali przez kilka lat i wtedy
                          dominowali Lendl i Navratilova.

                          > > Po pierwsze bardzo dobrze mowi po polsku,mily,grzeczny,czesto sie usmiecha
                          > .
                          > Po polsku? Serio? Czy on nie pochodził z ówczesnej Czechosłowacji?.

                          Sam sie zdziwilem.
                          Przypuszczalem ,ze rozumie polski,bo sie kumplowal troche z W.Fibakiem,ale
                          bylem zaskoczony,ze on mowil ladnie gramatycznie po polsku.
                          Aha,i pomoc domowa do dzieci ma z Polski z Buska Zdroj.

                          > > Kazdy gracz musi miec menadzera i mnie sie wydaje,ze on byl troche za ostr
                          > y ale mial racje w bardzo wielu przypadkach.
                          >
                          > Niewątpliwie tak, gdyby nie on, siostry Wiliams nie osiągnęłyby tego co dziś
                          mają.
                          > Jemu zawdzięczają sukcesy. Poza tym świetnie kierował karierą tenisową swoich
                          > córek, pomimo tego iż sam nigdy nie grał w tenisa. Zdobył to o co mu
                          pierwotnie chodziło czyli duże pieniądze.
                          >
                          >
                          > > Wtedy gdy w Wimbledonie rozstawiono je w jednej cwiartce,ojciec sie klocil
                          > ,zeby byly rozstawione w roznych polowkach niezaleznie z jakimi numerami.
                          > > Nie chodzilo mu o to by jedna byla nr 1 a druga nr 2,lecz zeby nie trafily
                          > na siebie przed finalem.
                          > > Mial jak najbardziej racje,tylko Wimbledon rozdmuchal sprawe,ze on chce rz
                          > adzic
                          >
                          > Czy miał rację? Władze nie mogły spełnić jego prośby bo były nie zgodne z
                          przepisami.
                          > Ich ranking wskazywał na inne rozstawienie, gdyby władze wyraziły zgodę to
                          musiałyby spełniać później inne zachcianki i to również iinych zawodników.
                          >Powstałby bałagan. Lepiej trzymać się reguł i zasad.

                          Organizator nie musi rozstawiac zgodnie z lista rankingowa i Wimledon bardzo
                          czesto z tego korzystal.Mial swoja faworyte,jak np Navratilova.

                          > > Ojciec je trenowal i wychowal i trzeba przyznac,ze zrobil to bardzo dobrze
                          > .
                          > Tutej trzeba oddać mu rację. Zrobił to jak na laika wyjątkowo dobrze.
                          > Choć o jego zachowaniu można się długo sprzeczać. Nie raz obrażał inne
                          zawodniczki, krytykować każdemu wolno ale wypadałoby to czynić w kulturalny
                          >sposób.

                          Wiesz jaki to malpi gaj jest na tym tenisowym cyrku objazdowym.
                          Zazwyczaj tak jest,ze ludzie z duzymi osiagnieciami sa very intense.
                          Ja tez wiem jak moje dzieci wychowac i nie lubie sluchac rad innych osob.

                          > I te ustawiane mecze zdecydowanie psują jego wizerunek.

                          On nie ustawial,ktora ma wygrac,to jest zwykla plotka prasowa,zeby
                          skompromitowac jego i rodzine.

                          > > Mimo ze byly najlepsze w juniorkach,nie pozwolil im grac i jezdzic po caly
                          > m swiecie i mial racje.
                          > > Jak jest czas na szkole,trzeba chodzic do szkoly.
                          >
                          > Oglądałam niedawno dokument o siostrach Williams. Rzeczywiście gdy któraś z
                          nich oblała jakąs klasówkę, zabraniał im grać dopóki nie nadrobiły zaległości w
                          >nauce.
                          >
                          > Pytanie takie mi się nasuwa: Czy Serena zdoła wrócić do takiej formy przed
                          > kontuzją gdy jej papa już nie uczestniczy zawodowo w karierze swoich córek.
                          > Czy czasem nie zabraknie jego mocnej ręki.

                          Venus ma najlepsze lata za soba,Venus moglaby jeszcze pograc,ale one obie juz
                          sie niezle oblowily i maja duzo mniejsza chec do gry.
                          Tym wysokim i silnym jak Safin i Williamsowne czesciej przytrafiaja sie tez
                          kontuzje.Serena wydaje mnie sie duzo bardziej rozwazna,zeby nie powiedziec
                          madrzejsza od Venus.Venus jechala duzo na emocjach.


                          • the_reda Re: Wimbledon i siostry Williams. US Open? 06.02.04, 11:21
                            maksimum napisał:


                            > On nie ustawial,ktora ma wygrac,to jest zwykla plotka prasowa,zeby
                            > skompromitowac jego i rodzine.


                            Ano ustawiał. Wszystkie finały(oprócz Wimbledonu) widziałam na własne oczy.
                            Stąd mogę wyciągnąc wnioski. Nie jestem w stanie uwierzyć, że Venus która
                            błyskawicznie porusza się po korcie, nie odpuszcza żadnych piłek, nawet gdy
                            jest w beznadziejnej sytuacji stara się przynajmniej do nich dobieć, nagle
                            grając ze swoją siostrą stoi na korcie jak kołek. Nie tylko dziwne co podejrzane.
                            Na korcie właściwie nie było między nimi walki. Zwłaszcza na US Open. Venus
                            jest typem wojowniczki na korcie, ona nie ma w zwyczaju oddawać gemów od tak sobie.
                            I tu nagle przegrywa z siostrą w 2 krótkich setach i to na swojej ulubionej
                            nawierzchni szybkiej. Widać było, że się nawet nie stara, nie dobiega, nawet
                            nie startuje do piłki. Biernośc z jej strony widac było gołym okiem.


                            >
                            > Venus ma najlepsze lata za soba,Venus moglaby jeszcze pograc,ale one obie juz
                            > sie niezle oblowily i maja duzo mniejsza chec do gry.
                            > Tym wysokim i silnym jak Safin i Williamsowne czesciej przytrafiaja sie tez
                            > kontuzje.Serena wydaje mnie sie duzo bardziej rozwazna,zeby nie powiedziec
                            > madrzejsza od Venus.Venus jechala duzo na emocjach.

                            To Serena jest tą która zdecydowanie bardziej uzewnętrznia swoje emocje.
                            Venus oskarża się o to iż na korcie nie pokazuje żadnych uczuć, ze jest jak
                            posąg.

                            Ale Serena jest na pewno tą która na korcie pokazuje bogatszy wachlarz uderzeń.
                            Jej wybór odbić jest na pewno większy w niż Venus, ale jest też tą która mniejsza
                            wagę przywiązuje do treningu. Venus po przegranej w Australii, przekonała się
                            dotkliwie, że powrócić jest niezwykle trudno. Jak sama przyznała zamierza teraz
                            więcej grać i występować w wiekszej ilości turniejów, choć jej plany były całkiem
                            inne.

                            • maksimum Re: Wimbledon i siostry Williams. US Open? 08.02.04, 06:07
                              the_reda napisała:

                              > maksimum napisał:
                              >
                              >
                              > > On nie ustawial,ktora ma wygrac,to jest zwykla plotka prasowa,zeby
                              > > skompromitowac jego i rodzine.
                              >
                              >
                              > Ano ustawiał. Wszystkie finały(oprócz Wimbledonu) widziałam na własne oczy.
                              > Stąd mogę wyciągnąc wnioski. Nie jestem w stanie uwierzyć, że Venus która
                              > błyskawicznie porusza się po korcie, nie odpuszcza żadnych piłek, nawet gdy
                              > jest w beznadziejnej sytuacji stara się przynajmniej do nich dobieć, nagle
                              > grając ze swoją siostrą stoi na korcie jak kołek. Nie tylko dziwne co
                              >podejrzane.

                              A nie dziwilas sie,ze Safin stal jak kolek w finale z Federerem?
                              One sie za dobrze znaja by sie czymkolwiek zaskoczyc.

                              > Na korcie właściwie nie było między nimi walki. Zwłaszcza na US Open. Venus
                              > jest typem wojowniczki na korcie, ona nie ma w zwyczaju oddawać gemów od tak
                              sobie.
                              > I tu nagle przegrywa z siostrą w 2 krótkich setach i to na swojej ulubionej
                              > nawierzchni szybkiej. Widać było, że się nawet nie stara, nie dobiega, nawet
                              > nie startuje do piłki. Biernośc z jej strony widac było gołym okiem.

                              Bo gdyby sie starala,to i Serena zaczelaby sie wiecej starac i wynik bylby taki
                              sam.
                              One sie za dobrze znaja,zeby sie zaskoczyc.Nie zauwazylas,ze ostatnie kilka lat
                              niemal zawsze wygrywa Serena.
                              Bo gdyby bylo tak jak mowisz,to by wygrywaly na zmiane.
                              Zreszta to byloby unamerican!
                              Tak jak polfinal Federer vs Fererro.Ferrero przycisnie,to Federer jeszcze
                              mocniej.

                              > > Venus ma najlepsze lata za soba,Venus moglaby jeszcze pograc,ale one obie
                              > juz sie niezle oblowily i maja duzo mniejsza chec do gry.
                              > > Tym wysokim i silnym jak Safin i Williamsowne czesciej przytrafiaja sie te
                              > z kontuzje.Serena wydaje mnie sie duzo bardziej rozwazna,zeby nie powiedziec
                              > > madrzejsza od Venus.Venus jechala duzo na emocjach.
                              >
                              > To Serena jest tą która zdecydowanie bardziej uzewnętrznia swoje emocje.
                              > Venus oskarża się o to iż na korcie nie pokazuje żadnych uczuć, ze jest jak
                              > posąg.

                              Ona juz jest wyczerpana fizycznie i psychicznie.Nie pokazuje emocji,bo nie ma
                              sily.

                              > Ale Serena jest na pewno tą która na korcie pokazuje bogatszy wachlarz
                              uderzeń.
                              > Jej wybór odbić jest na pewno większy w niż Venus, ale jest też tą która
                              mniejsza
                              > wagę przywiązuje do treningu. Venus po przegranej w Australii, przekonała się
                              > dotkliwie, że powrócić jest niezwykle trudno. Jak sama przyznała zamierza
                              teraz
                              > więcej grać i występować w wiekszej ilości turniejów, choć jej plany były
                              >całkiem inne.

                              Ja watpie,ze Venus bedzie kiedykolwiek tak grala jak kilka lat temu.
                              Pamietasz jak ona wygladala na poczatku kariery?
                              Byla duzo mocniej zbudowana i serwowala 125 mph na zawolanie,to jest szybciej
                              niz wiekszosc facetow.
                              Grala tez kiedys mixa z takim wysokim bialym Amerykaninem i byli
                              narzeczenstwem,ale sie rozeszlo po kosciach.
                              On grywal jeszcze indywidualnie ale ostatnio go nie widuje.
                              Na poczatku kariery Venus wygrywala z Serena,a pozniej role sie odmienily.
                              Venus znienacka schudla i stracila sile uderzen i nie ma tej energii co kiedys.
                              Ona po prostu gorzej gra niz na poczatku kariery i juz do tej formy nie wroci.
                              Serena zaczynala spokojniej i z rozwaga az zaczela bic siostre,bo jest jak sama
                              zauwazylas lepsza i mnie sie wydaje,ze sprawa psychiczna jest tutaj decydujaca.
                              Serena wydaje mnie sie duzo madrzejsza od siostry.

                              • maksimum RODDICK ZASERWOWAL 150 MIL NA GODZ 08.02.04, 06:19
                                240 km/ godz., czyli najszybszy serwis w historii tenisa


                                pap 07-02-2004, ostatnia aktualizacja 07-02-2004 20:28

                                "Amerykanin Andy Roddick zaserwował piłkę z prędkością 240 km/godz. w pojedynku
                                z Austriakiem Stefanem Koubkiem podczas rozgrywanego w Uncasville meczu Pucharu
                                Davisa. To najszybszy serwis w historii tenisa w oficjalnych rozgrywkach.

                                Dotychczas rekord prędkości serwisu wynosił 239,7 km/godz. Dzielili go Roddick
                                (turniej w Queen's Park w Londynie 2003) i Brytyjczyk Greg Rusedski (turniej w
                                Indian Wells 1998). "

                                Widzialem ten mecz.
                                Szybkosc pilki byla mierzona w milach i bylo 150 mph czyli 241,2 kph.
                                Roddick byl zaskoczony a pozniej podniosl rece do gory i byly oklaski.

                              • the_reda Re: Wimbledon i siostry Williams. US Open? 08.02.04, 16:44
                                Oczywiście masz rację, Venus to nie ta sama Venus co kiedyś. Schudła radykalnie
                                przez co nawabiła się anemii, chyba z rok temu. Porównując jej siłę uderzeń z
                                innymi zawodniczkami to i tak gra mocno, dla niektórych za mocno. Do niej
                                należy co by nie mówić również najszybszy serwis.
                                Wracając jeszcze do jej meczy z siostrą, oczywiście znają się na wylot obie,
                                ale gdy jedna gra a druga stoi i udaje, że nie jest wstanie dobiec do piłki,
                                chociaż przy jej długich nogach wystarczą zaledwie 3 susy, to jest to podejrzane.
                                Niemniej jednak ostatni ich mecz w zeszłym roku w Australii był zdecydowanie
                                najlepszy, a na trybunach nie było ich ojca.

                                Powinni za nie granie na korcie tj. za totalną olewkę nakładać wysokie kary.
                                Widziałam ostatnio kawałek meczu Dawenport-Dokic, wygrany przez tą pierwszą
                                6:1 6:0. Dokic bezczelnie stała i patrzyła gdzie piłki padają, nawet z łaski
                                swojej nie chciało jej się do nich ruszyć. Taka wyrachowana, że nawet pozorów
                                nie stawiała jakoby choć trochę jej na meczu zależało.
                                I o dziwo, jej ojciec jest również uważany za osobę która bardziej szkodzi
                                córce niż pomaga w sportowych osiągnięciach.
                                Podobny problem istnieje niestety w Polsce. Rodzice nie potrafią rozróżnić
                                swoich zadań. Nie widzą granicy pomiędzy rodzicelstwem a trenerstwem swoich
                                pociech.

                                Dokić jak nic powinni wlepić kilka tysięsy dolców kary. Nauczyłaby się nie
                                lekceważyć kibiców.
                                • maksimum Re: Wimbledon i siostry Williams. US Open? 08.02.04, 18:40
                                  the_reda napisała:

                                  > Oczywiście masz rację, Venus to nie ta sama Venus co kiedyś. Schudła
                                  radykalnie
                                  > przez co nawabiła się anemii, chyba z rok temu. Porównując jej siłę uderzeń z
                                  > innymi zawodniczkami to i tak gra mocno, dla niektórych za mocno. Do niej
                                  > należy co by nie mówić również najszybszy serwis.

                                  Ja mam swoja teorie na ten temat i nie wiem jak ja zaakcetujesz.
                                  Mnie sie wydawalo,ze Venus jechala na prochach,albo steroidy albo human growth
                                  hormon.Ona miala bicepsy jak chlop.Jednym uderzeniem jednej reki ona by
                                  normalnego faceta zwalila z nog.
                                  I grala wtedy wszystko,single,double z siostra i mix z tym niewydarzencem.
                                  Tak na zdrowy rozum,to po co bogatej dziewczynie,pierwszej w rankingu grac
                                  double czy mix?
                                  Pozniej nagle schudla,ale jej chudniecie nie bylo potrzebne,bo ona jest duzo
                                  lepiej zbudowana niz jej siostra.
                                  Dlatego to chudniecie bylo spowodowane odstawieniem prochow.
                                  Przeciez Serena jest wieksza kluska i nie wybiera sie na odchudzanie.
                                  Moja teoria jest taka,ze Venus lykala,a Serena nie i efekty sa takie jak widac.
                                  Pamietasz ta sprinterke amerykanska Flo-Jo czy jakos tam,ktora nazdobywala
                                  medeli na 100m na olimpiadzie?
                                  Miala dlugie kolorowe paznokcie i extrawagancka mode propagowala.
                                  Ona tez nagle zyskala mase miesniowa i bicepsy uwidocznily sie jak nigdy.
                                  Nie tak dawno zmarla,bo jej serce wysiadlo.
                                  To jest niemozliwe,zeby swiatowej klasy sportowiec umieral w wieku 40 lat,jesli
                                  wczesniej sie nie nalykal.

                                  > Wracając jeszcze do jej meczy z siostrą, oczywiście znają się na wylot obie,
                                  > ale gdy jedna gra a druga stoi i udaje, że nie jest wstanie dobiec do piłki,
                                  > chociaż przy jej długich nogach wystarczą zaledwie 3 susy, to jest to
                                  podejrzane.
                                  > Niemniej jednak ostatni ich mecz w zeszłym roku w Australii był zdecydowanie
                                  > najlepszy, a na trybunach nie było ich ojca.

                                  Ja bym nieobecnosci ojca z tym nie kojarzyl.
                                  Dla nich gra w finale jest tym samym co trening i jak jedna zacznie lepiej grac
                                  to druga tez.

                                  > Powinni za nie granie na korcie tj. za totalną olewkę nakładać wysokie kary.
                                  > Widziałam ostatnio kawałek meczu Dawenport-Dokic, wygrany przez tą pierwszą
                                  > 6:1 6:0. Dokic bezczelnie stała i patrzyła gdzie piłki padają, nawet z łaski
                                  > swojej nie chciało jej się do nich ruszyć. Taka wyrachowana, że nawet pozorów
                                  > nie stawiała jakoby choć trochę jej na meczu zależało.
                                  > I o dziwo, jej ojciec jest również uważany za osobę która bardziej szkodzi
                                  > córce niż pomaga w sportowych osiągnięciach.

                                  OK! Ale jak ja pozwole dzieciakom robic co chca,to mnie na glowe wejda!

                                  > Podobny problem istnieje niestety w Polsce. Rodzice nie potrafią rozróżnić
                                  > swoich zadań. Nie widzą granicy pomiędzy rodzicelstwem a trenerstwem swoich
                                  > pociech.
                                  > Dokić jak nic powinni wlepić kilka tysięsy dolców kary. Nauczyłaby się nie
                                  > lekceważyć kibiców.

                                  A moze jej cos dolegalo?
                                  • the_reda Re: Wimbledon i siostry Williams. US Open? 09.02.04, 14:16
                                    maksimum napisał:


                                    > Ja mam swoja teorie na ten temat i nie wiem jak ja zaakcetujesz.
                                    > Mnie sie wydawalo,ze Venus jechala na prochach,albo steroidy albo human growth
                                    > hormon.Ona miala bicepsy jak chlop.Jednym uderzeniem jednej reki ona by
                                    > normalnego faceta zwalila z nog.
                                    > I grala wtedy wszystko,single,double z siostra i mix z tym niewydarzencem.
                                    > Tak na zdrowy rozum,to po co bogatej dziewczynie,pierwszej w rankingu grac
                                    > double czy mix?
                                    > Pozniej nagle schudla,ale jej chudniecie nie bylo potrzebne,bo ona jest duzo
                                    > lepiej zbudowana niz jej siostra.
                                    > Dlatego to chudniecie bylo spowodowane odstawieniem prochow.
                                    > Przeciez Serena jest wieksza kluska i nie wybiera sie na odchudzanie.
                                    > Moja teoria jest taka,ze Venus lykala,a Serena nie i efekty sa takie jak widac.

                                    Mnie się podobnie wydaje,ale z tą różnicą, że skłonna jestem stwierdzić, że obie swego czasu łykały jakieś hormony na porost masy mięśniowej,
                                    może nie były to sterydy ale możliwe, że hormony. Spójrz na Serenę, ona ma
                                    mięśnie większe od niejednego przeciętnego faceta. Nie sposób wytworzyć sobie
                                    aż takich mięśni tylko od biegania i machania rakietą na korcie i to w tak
                                    młodym wieku. Siłownia owszem robi swoje, ale na taką masę mieśniową jaką ma
                                    Serena ćwiczy się latami po kilkadziesiąt godzin dziennie i to w przypadku
                                    mężczyzn. Musiała coś brać. Do tego, ona ma równomiernie rozłożone te mięśnie,
                                    tak samo rozwinięte mięśniowo łydki, uda i bicepsy. Jest to nienaturalne
                                    w jej wieku, nawet przy zawodowej czynności sportowej.

                                    Venus może i odstawiła jakieś środki,ale nie sądzę, że to były jakieś prochy.
                                    Oficjalna nota na ten temat mówi o anemii powstałej na skutek przemęczenia i
                                    wyczerpania. One tak jak mówiłeś grały oprócz singli i deble i miksty. Trzeba
                                    wziąć również pod uwagę sposób ich gry czyli siła przede wszystkim. Nie sposób
                                    grać w tak dużej ilości turniejów, ciągle na takim wysokim poziomie angazując
                                    całą swoją siłę w każde uderzenie bez uszczerbku na zdrowiu. Venus jest
                                    troszeczkę innej budowy niż siostra i myslę, że ta nadmierna eksplatacja
                                    własnych sił odbija się dzisiaj na jej stanie zdrowia. Kontuzja za kontuzją.

                                    Jeśli brały jakieś dodatkowe substacje, to przynajmniej
                                    je odstawiły na czas poprzednich igrzysk olimpijskich. Grały tam, wygrały, a wiadomo,
                                    że kontrole antydopingowe zawodników olimpijskich odbywają się wielokrotnie.
                                    Czy nie dziwi Cię, że tak mało zawodników z czołowej grupy nie wybiera się
                                    na igrzyska? Podejrzane. Jedni tłumaczą się, że im termin nie odpowiada, inni,
                                    że ze sponsorem nie mogą dojśc do porozumienia, inni z kolei, że chcą wtedy
                                    odpocząc, a inni stwierdzają, że medal olimpijski się nie liczy w świecie tenisowym.
                                    O zgrozo! Co niektórzy robią wszystko, aby wymigać się od igrzysk. Można mieć
                                    przypuszczenia, że boją się kontroli antydopingowej. Nie sądzisz?




                                    > Pamietasz ta sprinterke amerykanska Flo-Jo czy jakos tam,ktora nazdobywala
                                    > medeli na 100m na olimpiadzie?
                                    > Miala dlugie kolorowe paznokcie i extrawagancka mode propagowala.
                                    > Ona tez nagle zyskala mase miesniowa i bicepsy uwidocznily sie jak nigdy.
                                    > Nie tak dawno zmarla,bo jej serce wysiadlo.
                                    > To jest niemozliwe,zeby swiatowej klasy sportowiec umieral w wieku 40 lat,jesli
                                    >
                                    > wczesniej sie nie nalykal.

                                    Pamiętam ją. Wszystkich wręcz wstrząsnęła jej śmierć. Jeje przypadek to przestroga
                                    dla ćpaczy czy innych zakochanych w sterydach.



                                    > Ja bym nieobecnosci ojca z tym nie kojarzyl.
                                    > Dla nich gra w finale jest tym samym co trening i jak jedna zacznie lepiej grac
                                    > to druga tez.


                                    Niemniej ja mam swoje przypuszczenia co do układania meczy przez ich ojca,
                                    przynajmniej na początku ich kariery.



                                    >
                                    > OK! Ale jak ja pozwole dzieciakom robic co chca,to mnie na glowe wejda!

                                    A jakby tam trochę Ci posiedzialy to by przynajmniej jakąs uciechę miały!

                                    A tak poważnie to w tenisie można sypać przykładami, jak rodzice wręcz przeszkadzają
                                    swoim pociechom w zawodowej karierze. Np. ojciec Dokic poprzez swoją kłótnię
                                    z władzami australijskimi zabronił córce grać w tym kraju.
                                    Kolejny smutny wręcz przykład J.Dementiewej, która podróżuje po turniejach
                                    tylko ze swoją matką. Nie ma trenera, który by doradził czy poprowadził ją
                                    przez szereg meczy. I właśnie w braku trenera upatruję jej ciągłe porażki.

                                    Ale są i dobre przykłady na swoistą mądrość rodziców. Mama Safina, mmimo, że
                                    sama grała w tenisa i była jego pierwszą trenerką stwierdziła, że oddając go
                                    w ręcę ekspertów tylko poprafi jakość gry syna. I dziś można podziwiać jego
                                    umiejętności.


                                    >
                                    > A moze jej cos dolegalo?

                                    Na rozum jej padło, co najwyżej. Fizycznie nic jej nie było, stała jak kołek
                                    i dosłownie czekała na koniec meczu. Wnerwia mnie takie podejście. Kara i to
                                    najlepiej finansowa powinna być wyciągnięta wobec jej postawy.
                                    • maksimum Re: Wimbledon i siostry Williams. US Open? 09.02.04, 19:13

                                      > Mnie się podobnie wydaje,ale z tą różnicą, że skłonna jestem stwierdzić, że
                                      obie swego czasu łykały jakieś hormony na porost masy mięśniowej,
                                      > może nie były to sterydy ale możliwe, że hormony. Spójrz na Serenę, ona ma
                                      > mięśnie większe od niejednego przeciętnego faceta. Nie sposób wytworzyć sobie
                                      > aż takich mięśni tylko od biegania i machania rakietą na korcie i to w tak
                                      > młodym wieku. Siłownia owszem robi swoje, ale na taką masę mieśniową jaką ma
                                      > Serena ćwiczy się latami po kilkadziesiąt godzin dziennie i to w przypadku
                                      > mężczyzn. Musiała coś brać. Do tego, ona ma równomiernie rozłożone te mięśnie,
                                      > tak samo rozwinięte mięśniowo łydki, uda i bicepsy. Jest to nienaturalne
                                      > w jej wieku, nawet przy zawodowej czynności sportowej.

                                      One sa inaczej zbudowane i Venus moze wrzucic troche ciala,ale Serena jest za
                                      duza od pasa w dol i przyrost wagi bardzo zwalnia jej poruszanie sie po korcie.
                                      Zobacz jaki ich ojciec jest kolos,ze o matce nie wspomne.
                                      Venus weszla w ojca a Serena w matke(big ass).
                                      Zwiekszona masa ciala oslabia serce,one obie sa za ciezkie jak na tenis.
                                      Podziwiam jedna i druga ,ze im sie chce jeszcze latac.
                                      Widzialas jak przegrala Davenport.
                                      W pierwszym secie nawet wygrywala,pozniej powietrze z niej wyszlo jak z Safina
                                      w finale i nie stawiala zadnego oporu.

                                      > Venus może i odstawiła jakieś środki,ale nie sądzę, że to były jakieś prochy.
                                      > Oficjalna nota na ten temat mówi o anemii powstałej na skutek przemęczenia i
                                      > wyczerpania. One tak jak mówiłeś grały oprócz singli i deble i miksty.

                                      Takie obciazenie to mogla wytrzymac Navratilova,ktora jest bardzo dobrze
                                      zbudowana i nie az tak wielka jak Williamsowne.


                                      > Trzeba
                                      > wziąć również pod uwagę sposób ich gry czyli siła przede wszystkim. Nie sposób
                                      > grać w tak dużej ilości turniejów, ciągle na takim wysokim poziomie angazując
                                      > całą swoją siłę w każde uderzenie bez uszczerbku na zdrowiu. Venus jest
                                      > troszeczkę innej budowy niż siostra i myslę, że ta nadmierna eksplatacja
                                      > własnych sił odbija się dzisiaj na jej stanie zdrowia. Kontuzja za kontuzją.
                                      >
                                      > Jeśli brały jakieś dodatkowe substacje, to przynajmniej
                                      > je odstawiły na czas poprzednich igrzysk olimpijskich. Grały tam, wygrały, a
                                      wiadomo,
                                      > że kontrole antydopingowe zawodników olimpijskich odbywają się wielokrotnie.
                                      > Czy nie dziwi Cię, że tak mało zawodników z czołowej grupy nie wybiera się
                                      > na igrzyska? Podejrzane. Jedni tłumaczą się, że im termin nie odpowiada, inni,
                                      > że ze sponsorem nie mogą dojśc do porozumienia, inni z kolei, że chcą wtedy
                                      > odpocząc, a inni stwierdzają, że medal olimpijski się nie liczy w świecie
                                      tenisowym.

                                      Ja wierze w te tlumaczenia,medal olimpijski przechodzi do historii,ale oni graja
                                      praktycznie caly rok i te podroze.
                                      Wyobrazasz sobie mieszkac wieksza czesc roku w hotelach??????

                                      > O zgrozo! Co niektórzy robią wszystko, aby wymigać się od igrzysk. Można mieć
                                      > przypuszczenia, że boją się kontroli antydopingowej. Nie sądzisz?

                                      Na dluzsza mete nie mozna sie szprycowac,bo to bokiem wyjdzie,zobacz ze Sampras
                                      jest prawie lysy w wieku 30 lat.

                                      > > Ja bym nieobecnosci ojca z tym nie kojarzyl.
                                      > > Dla nich gra w finale jest tym samym co trening i jak jedna zacznie lepiej
                                      > grac to druga tez.
                                      >
                                      >
                                      > Niemniej ja mam swoje przypuszczenia co do układania meczy przez ich ojca,
                                      > przynajmniej na początku ich kariery.

                                      Moze i tatko chcial,zeby raz jedna wygrala,raz druga,zeby klotni w domu nie bylo
                                      ale nie chce mnie sie w to wierzyc.

                                      > > OK! Ale jak ja pozwole dzieciakom robic co chca,to mnie na glowe wejda!
                                      >
                                      > A jakby tam trochę Ci posiedzialy to by przynajmniej jakąs uciechę miały!

                                      Rozne dzieciaki sa,ale te moje sa tak rozbrykane,ze to pojecie ludzkie
                                      przechodzi.

                                      > A tak poważnie to w tenisie można sypać przykładami, jak rodzice wręcz
                                      przeszkadzają
                                      > swoim pociechom w zawodowej karierze. Np. ojciec Dokic poprzez swoją kłótnię
                                      > z władzami australijskimi zabronił córce grać w tym kraju.
                                      > Kolejny smutny wręcz przykład J.Dementiewej, która podróżuje po turniejach
                                      > tylko ze swoją matką. Nie ma trenera, który by doradził czy poprowadził ją
                                      > przez szereg meczy. I właśnie w braku trenera upatruję jej ciągłe porażki.
                                      >
                                      > Ale są i dobre przykłady na swoistą mądrość rodziców. Mama Safina, mmimo, że
                                      > sama grała w tenisa i była jego pierwszą trenerką stwierdziła, że oddając go
                                      > w ręcę ekspertów tylko poprafi jakość gry syna. I dziś można podziwiać jego
                                      > umiejętności.
                                      >
                                      > > A moze jej cos dolegalo?
                                      >
                                      > Na rozum jej padło, co najwyżej. Fizycznie nic jej nie było, stała jak kołek
                                      > i dosłownie czekała na koniec meczu. Wnerwia mnie takie podejście. Kara i to
                                      > najlepiej finansowa powinna być wyciągnięta wobec jej postawy.

                                      A czy ona tlumaczyla sie w jakis sposob po meczu?
                                      • the_reda Re: Wimbledon i siostry Williams. US Open? 12.02.04, 13:26
                                        maksimum napisał:

                                        Zebrałam się na odpowiedź (najazd gości był w domu).


                                        > One sa inaczej zbudowane i Venus moze wrzucic troche ciala,ale Serena jest za
                                        > duza od pasa w dol i przyrost wagi bardzo zwalnia jej poruszanie sie po korcie.
                                        > Zobacz jaki ich ojciec jest kolos,ze o matce nie wspomne.
                                        > Venus weszla w ojca a Serena w matke(big ass).
                                        > Zwiekszona masa ciala oslabia serce,one obie sa za ciezkie jak na tenis.
                                        > Podziwiam jedna i druga ,ze im sie chce jeszcze latac.

                                        Venus wcale nie jest za ciężka. Rusza się świetnie po korcie. Jej ruchy nie
                                        są typowo tenisowe raczej przypominają susy, a Serena owszem po kilku przebieżkach
                                        zipie.


                                        > Widzialas jak przegrala Davenport.
                                        > W pierwszym secie nawet wygrywala,pozniej powietrze z niej wyszlo jak z Safina
                                        > w finale i nie stawiala zadnego oporu.


                                        Meczu Davenport-Henin nie widziałam (jakoś turniej kobiet przeszedł koło mnie,
                                        nie było ciekawych meczy). Receptura na wygranie z Davenport na pierwszy rzut
                                        oka jest łatwa, rozrzucanie jej po kątach precyzyjnymi uderzeniami. Wtedy po niej. Pomimo, że schudła i tak nie należy do tenisistek, które lubią biegać.
                                        Groźna jest ale gdy stoi w miejscu i do piłek nie musi dobiegać.
                                        Na pewno w meczu było tak, że Henin mimo, że przy niej wygląda na krasnala,
                                        rozrzucała Davenport po liniach, zmuszając ją do biegu.



                                        > Takie obciazenie to mogla wytrzymac Navratilova,ktora jest bardzo dobrze
                                        > zbudowana i nie az tak wielka jak Williamsowne.


                                        Navratilowa po tylu latach gry wyrobiła sobie niezłe bicepsy, a i styl gry
                                        jej jest trochę inny. Skraca akcje poprzez woleje przez co nie traci tyle
                                        siły w ciągu meczu. U niej liczy się przede wszytkim taktyka, a póżniej siła,




                                        > Ja wierze w te tlumaczenia,medal olimpijski przechodzi do historii,ale oni graj
                                        > a
                                        > praktycznie caly rok i te podroze.
                                        > Wyobrazasz sobie mieszkac wieksza czesc roku w hotelach??????


                                        Więc wychodzi na to, że jakaś staromodna jestem. Dla mnie medal był, jest i będzie
                                        największym osiągnieciem w sporcie.
                                        I co z tego, że mieszkają w hotelach (i to w 6-cio gwiazdkowych)? Przecież są
                                        zawodowcami (z niezła kasą) i wiedzą na co się piszą uprawiając tenis. Nikt ich
                                        nie zmusza do grania(czasem poza własnymi rodzicami). Jak się chce zarabiać taką
                                        forsę, to trzeba się czegoś wyrzec (tyczy się to nie tylko tenisa czy sportu wogóle). A z hotelami to nie wybrzydzaj, bo nie mieszkają przecież w motelach,
                                        tylko w luksusach.



                                        > > O zgrozo! Co niektórzy robią wszystko, aby wymigać się od igrzysk. Można m
                                        > ieć
                                        > > przypuszczenia, że boją się kontroli antydopingowej. Nie sądzisz?


                                        Olimpiada jest raz na 4 lata a z czołowki tenisowej wybierają się tylko pojedyncze
                                        osoby. Musi mieć to w niektórych przypadkach związek z dopingiem, a raczej
                                        strachem z jego wykryciem.


                                        > Na dluzsza mete nie mozna sie szprycowac,bo to bokiem wyjdzie,zobacz ze Sampras
                                        > jest prawie lysy w wieku 30 lat.


                                        Tylko mi nie wmawiaj, że Sampras to stary koksowiec, bo nie uwierzę! I niby
                                        łysina ma być podstawą do oskarżeń o doping? Mój kuzyn wyłysiał w wieku 18lat
                                        (i nie za sprawą sterydów).




                                        > Moze i tatko chcial,zeby raz jedna wygrala,raz druga,zeby klotni w domu nie byl
                                        > o
                                        > ale nie chce mnie sie w to wierzyc.


                                        Poczekaj Maciej z kilka lat. Papcio Williams wyda autobiografię gdzie ze wszystkimi
                                        pikantnymi szczególami opisze życie zawodowe(i nie tylko) swoich córek.



                                        > Rozne dzieciaki sa,ale te moje sa tak rozbrykane,ze to pojecie ludzkie
                                        > przechodzi.


                                        A w tenisa grają?



                                        > A czy ona tlumaczyla sie w jakis sposob po meczu?

                                        Oj Maciej, Maciej....Przecież nie powie: "wiecie nie chciało mi się grać, dajcie
                                        mi święty spokój". Fizycznie jej nic nie było, inaczej nie grałaby w kolejnym
                                        turnieju w Paryżu.


                                        Pzdr.
                                        • maksimum Re: Wimbledon i siostry Williams. US Open? 12.02.04, 22:27
                                          the_reda napisała:

                                          > > Widzialas jak przegrala Davenport.
                                          > > W pierwszym secie nawet wygrywala,pozniej powietrze z niej wyszlo jak z Sa
                                          > fina w finale i nie stawiala zadnego oporu.
                                          >
                                          >
                                          > Meczu Davenport-Henin nie widziałam (jakoś turniej kobiet przeszedł koło
                                          mnie,
                                          > nie było ciekawych meczy). Receptura na wygranie z Davenport na pierwszy rzut
                                          > oka jest łatwa, rozrzucanie jej po kątach precyzyjnymi uderzeniami. Wtedy po
                                          niej. Pomimo, że schudła i tak nie należy do tenisistek, które lubią biegać.
                                          > Groźna jest ale gdy stoi w miejscu i do piłek nie musi dobiegać.
                                          > Na pewno w meczu było tak, że Henin mimo, że przy niej wygląda na krasnala,
                                          > rozrzucała Davenport po liniach, zmuszając ją do biegu.

                                          Te duze jak Davenport i Venus maja to do sibie ze nie sa za bardzo zwrotne,a
                                          zmienic kierunek silnie odbitej pilki tez nie jest latwo.

                                          > > Wyobrazasz sobie mieszkac wieksza czesc roku w hotelach??????
                                          >
                                          > Więc wychodzi na to, że jakaś staromodna jestem. Dla mnie medal był, jest i
                                          >będzie największym osiągnieciem w sporcie.

                                          Powiesisz do gabloty i wnuki oczy naciesza!
                                          Przeciez oni na olimpiadzie zadnej kasy nie dostaja.

                                          > I co z tego, że mieszkają w hotelach (i to w 6-cio gwiazdkowych)? Przecież są
                                          > zawodowcami (z niezła kasą) i wiedzą na co się piszą uprawiając tenis. Nikt
                                          ich nie zmusza do grania(czasem poza własnymi rodzicami). Jak się chce zarabiać
                                          taką forsę, to trzeba się czegoś wyrzec (tyczy się to nie tylko tenisa czy
                                          sportu wogóle). A z hotelami to nie wybrzydzaj, bo nie mieszkają przecież w
                                          >motelach, tylko w luksusach.

                                          W luksusach mieszka 10 najlepszych,ktorzy maja jeszcze firse z reklam,a reszta
                                          tak jak im powiedzialas w motelach.

                                          > > > O zgrozo! Co niektórzy robią wszystko, aby wymigać się od igrzysk. Mo
                                          > żna mieć przypuszczenia, że boją się kontroli antydopingowej. Nie sądzisz?
                                          >
                                          >
                                          > Olimpiada jest raz na 4 lata a z czołowki tenisowej wybierają się tylko
                                          pojedyncze osoby. Musi mieć to w niektórych przypadkach związek z dopingiem, a
                                          >raczej strachem z jego wykryciem.

                                          Ja jestem pewien,ze o tym decyduja w 100% sprawy finansowe.
                                          Zobacz turniej hokejowy na olimpiadzie-jada tylko ci,ktorzy nie zakwalifikowali
                                          sie do Stanley Cup albo odpadli w pierwszej rundzie.

                                          > > Na dluzsza mete nie mozna sie szprycowac,bo to bokiem wyjdzie,zobacz ze Sa
                                          > mpras jest prawie lysy w wieku 30 lat.
                                          >
                                          >
                                          > Tylko mi nie wmawiaj, że Sampras to stary koksowiec, bo nie uwierzę! I niby
                                          > łysina ma być podstawą do oskarżeń o doping? Mój kuzyn wyłysiał w wieku 18lat
                                          > (i nie za sprawą sterydów).

                                          Pewno wyrwal sobie wlosy ze strachu,ze bedzie musial do wojska isc.

                                          > > Moze i tatko chcial,zeby raz jedna wygrala,raz druga,zeby klotni w domu ni
                                          > e bylo ale nie chce mnie sie w to wierzyc.
                                          >
                                          >
                                          > Poczekaj Maciej z kilka lat. Papcio Williams wyda autobiografię gdzie ze
                                          wszystkimi pikantnymi szczególami opisze życie zawodowe(i nie tylko) swoich
                                          >córek.

                                          Myslisz,ze coreczki go od kapuchy odsuna?

                                          > > Rozne dzieciaki sa,ale te moje sa tak rozbrykane,ze to pojecie ludzkie
                                          > > przechodzi.
                                          >
                                          > A w tenisa grają?

                                          Syn nawet niezle odbija,corka slabiutko,ale to moze dlatego ze nie kupilem
                                          malych rakiet i duzymi graja.
                                          Za to w ping-ponga syn jest mistrzem.Ma 9 lat i doroslych ludzi ogrywa.

                                          > > A czy ona tlumaczyla sie w jakis sposob po meczu?
                                          >
                                          > Oj Maciej, Maciej....Przecież nie powie: "wiecie nie chciało mi się grać,
                                          dajcie mi święty spokój". Fizycznie jej nic nie było, inaczej nie grałaby w
                                          >kolejnym turnieju w Paryżu.

                                          Mnie ona wyglada na nawiedzona.Nie ma co wszystkigo na tatusia zwalac.
                                          Taki tumiwisizm w dawnym socjalistycznym wykonaniu.

                                          > Pzdr.
                                          • the_reda Re: Wimbledon i siostry Williams. US Open? 14.02.04, 16:18
                                            maksimum napisał:


                                            > Te duze jak Davenport i Venus maja to do sibie ze nie sa za bardzo zwrotne,a
                                            > zmienic kierunek silnie odbitej pilki tez nie jest latwo.


                                            Dla amatorów owszem, ale przy ich zawodostwie to bułka z masłem.


                                            >
                                            > Powiesisz do gabloty i wnuki oczy naciesza!
                                            > Przeciez oni na olimpiadzie zadnej kasy nie dostaja.
                                            > Ja jestem pewien,ze o tym decyduja w 100% sprawy finansowe.
                                            > Zobacz turniej hokejowy na olimpiadzie-jada tylko ci,ktorzy nie zakwalifikowali
                                            >
                                            > sie do Stanley Cup albo odpadli w pierwszej rundzie.


                                            I to mówi prawdziwy kibic???? Tylko o kasie! Załamać się mozna... takiej odpowiedzi
                                            się nie spodziwałam.
                                            A gdzie prestiż? A gdzie satysfakcja z wywalczenia medalu? Gdzie zawodowa duma
                                            z wpisania się w karty historii sportu?
                                            Przecież raz na 4 lata przez jeden miesiąc oczy wszystkich kibiców sportowych
                                            zwrócone są właśnie na igrzyska. Każdy medalista jest adorowany, podziwiany i
                                            przynajmniej na chwile na ustach wszystkich, bo zainteresowanie olimpiadą,
                                            pomimo dzisiejszej komercjii jest ogromne.
                                            W tenisie czy w NHL co rok odbywają się te same turnieje i w tych samych miejscach, a igrzyska raz na 4 lata.
                                            Udział w igrzyskach ma swoją specyfikę i wielki prestiż. L.Dawenport, gdy występowała
                                            na ostatnich w Sydney zrezygnowała z mieszkania w lussusowym hotelu na rzez
                                            wioski olimpijskiej. Chodzi o atmosferę, ducha igrzysk! Kasa później!



                                            >
                                            > Pewno wyrwal sobie wlosy ze strachu,ze bedzie musial do wojska isc.


                                            A Ty jak rozumiem, już wiesz najlepiej jaka była przyczyna wyłysienia mojego kuzyna.




                                            > Myslisz,ze coreczki go od kapuchy odsuna?

                                            Jaka kapucha??? Nie rozumiem Twojej aluzji.
                                            Cokolwiek miałaby ta kapucha oznaczać, one i tak już go odsunęły. Nie widać
                                            go na trybunach. Zyskał na tym napewno ich stosunek do prasy i kibiców, który
                                            można obecnie nazwać kulturalnym.



                                            >
                                            > Syn nawet niezle odbija,corka slabiutko,ale to moze dlatego ze nie kupilem
                                            > malych rakiet i duzymi graja.
                                            > Za to w ping-ponga syn jest mistrzem.Ma 9 lat i doroslych ludzi ogrywa.


                                            Gratulacje dla syna.


                                            > Mnie ona wyglada na nawiedzona.Nie ma co wszystkigo na tatusia zwalac.
                                            > Taki tumiwisizm w dawnym socjalistycznym wykonaniu.


                                            Nawiedzona ale przez tatusia, sama się nie-nawiedziła. I skutki widać. Przegrała
                                            mecz, zresztą swój pierwszy w Paryżu.
                                            • maksimum Re: Wimbledon i siostry Williams. US Open? 14.02.04, 19:52
                                              the_reda napisała:

                                              > maksimum napisał:
                                              >
                                              > > Te duze jak Davenport i Venus maja to do sibie ze nie sa za bardzo zwrotne
                                              > ,a zmienic kierunek silnie odbitej pilki tez nie jest latwo.
                                              >
                                              > Dla amatorów owszem, ale przy ich zawodostwie to bułka z masłem.

                                              Widze,ze teraz Ty zaczynasz mnie dokuczac.
                                              Do silnie odbitej pilki jest trudniej doleciec,ze wzgledu na skrocony czas lotu
                                              a tym samym porzadnie uderzyc i to wyglada tak samo bez wzgledu na poziom
                                              zawodnikow.

                                              > > Powiesisz do gabloty i wnuki oczy naciesza!
                                              > > Przeciez oni na olimpiadzie zadnej kasy nie dostaja.
                                              > > Ja jestem pewien,ze o tym decyduja w 100% sprawy finansowe.
                                              > > Zobacz turniej hokejowy na olimpiadzie-jada tylko ci,ktorzy nie zakwalifik
                                              > owali sie do Stanley Cup albo odpadli w pierwszej rundzie.
                                              >
                                              > I to mówi prawdziwy kibic???? Tylko o kasie! Załamać się mozna... takiej
                                              odpowiedzi się nie spodziwałam.
                                              > A gdzie prestiż? A gdzie satysfakcja z wywalczenia medalu? Gdzie zawodowa duma
                                              > z wpisania się w karty historii sportu?
                                              > Przecież raz na 4 lata przez jeden miesiąc oczy wszystkich kibiców sportowych
                                              > zwrócone są właśnie na igrzyska. Każdy medalista jest adorowany, podziwiany i
                                              > przynajmniej na chwile na ustach wszystkich, bo zainteresowanie olimpiadą,
                                              > pomimo dzisiejszej komercjii jest ogromne.
                                              > W tenisie czy w NHL co rok odbywają się te same turnieje i w tych samych
                                              miejscach, a igrzyska raz na 4 lata.
                                              > Udział w igrzyskach ma swoją specyfikę i wielki prestiż. L.Dawenport, gdy
                                              występowała
                                              > na ostatnich w Sydney zrezygnowała z mieszkania w lussusowym hotelu na rzez
                                              > wioski olimpijskiej. Chodzi o atmosferę, ducha igrzysk! Kasa później!

                                              Medale byly dosc powszechne za komuny,a teraz zyje sie dla siebie.

                                              > > Myslisz,ze coreczki go od kapuchy odsuna?
                                              >
                                              > Jaka kapucha??? Nie rozumiem Twojej aluzji.
                                              > Cokolwiek miałaby ta kapucha oznaczać, one i tak już go odsunęły. Nie widać
                                              > go na trybunach.

                                              Bo coreczek nie widac na kortach.

                                              > > Mnie ona wyglada na nawiedzona.Nie ma co wszystkigo na tatusia zwalac.
                                              > > Taki tumiwisizm w dawnym socjalistycznym wykonaniu.
                                              >
                                              >
                                              > Nawiedzona ale przez tatusia, sama się nie-nawiedziła. I skutki widać.
                                              >Przegrała mecz, zresztą swój pierwszy w Paryżu.

                                              Co by potwierdzalo moja teorie,ze charakter sie tez dziedziczy.
                                              • Gość: MACIEJ HEWIIT I PHILIPPOUSSIS POKONALI FERRERO IP: *.ny325.east.verizon.net 17.02.04, 07:13
                                                sportsillustrated.cnn.com/tennis/results/2003/daviscup/
                                                A Ferrero doszedl do polfinalu Australian Open.
                                                Teraz dopiero widac jaka byla mocna ta polowka w ktorej grali Federer i Ferrero.
                                                • the_reda Re: Wygrana Roddicka, Hewitta, trudny powrót 19.02.04, 10:31
                                                  Iwanisevica i jego przegrana w Roterdamie. Nie daje mu dużych szans na wygrywanie
                                                  w zawodowym tourze. Będzie mu ciężko wrócić do formy po póltora rocznej przerwie.


                                                  W Artwierpi zapowiada się na kolejny finał Belgijek. Wczoraj grała siostra
                                                  Marata Safina - Dinara. Mecz był z tych, o których najlepiej szybko zapomnieć.
                                                  Mnóstwo błędów, wręcz usypiające tempo przypominające walkę dwóch młodych-zdolnych
                                                  z tym, że jedna kontuzjowana, a druga za słaba,żeby samej przejąć inicjatywę.



                                                  www.eurosport.com/home/pages/V3/L0/S57/E6166/sport_Lng0_Spo57_Evt6166.shtml

                                                  pzdr.
                                                  • maksimum Wygrana Roddicka, Hewitta-MEKA RODDICKA Z MARTINEM 19.02.04, 11:53
                                                    the_reda napisała:

                                                    > Iwanisevica i jego przegrana w Roterdamie. Nie daje mu dużych szans na
                                                    wygrywanie
                                                    > w zawodowym tourze. Będzie mu ciężko wrócić do formy po póltora rocznej
                                                    przerwie.
                                                    >
                                                    >
                                                    > W Artwierpi zapowiada się na kolejny finał Belgijek. Wczoraj grała siostra
                                                    > Marata Safina - Dinara. Mecz był z tych, o których najlepiej szybko zapomnieć.
                                                    > Mnóstwo błędów, wręcz usypiające tempo przypominające walkę dwóch młodych-
                                                    zdolnych z tym, że jedna kontuzjowana, a druga za słaba,żeby samej przejąć
                                                    >inicjatywę.

                                                    > pzdr.
                                                    --------------------------------------------------------------------------------
                                                    ---Roddick outlasts Martin

                                                    American top seed Andy Roddick toiled for more than two hours to overcome
                                                    compatriot Todd Martin 7-6 1-6 7-5 in the first round in Memphis on Wednesday.
                                                    Follow Eurosport TV and eurosport.com/.co.uk's LIVE coverage of the semi-finals
                                                    from Memphis Saturday from 22:00 cet!

                                                    Nie dziwisz sie teraz,ze Safin gral 5 setow z Martinem w Australian Open.
                                                    Kazdy by padl w finale po 5 -cio setowkach z Martinem,Roddickiem i Agassim.
                                                    Moja teoria spiskowa sie sprawdza.
                                                    • the_reda Re: Wygrana Roddicka, Hewitta-MEKA RODDICKA Z MAR 19.02.04, 14:02

                                                      > ---Roddick outlasts Martin
                                                      >
                                                      > American top seed Andy Roddick toiled for more than two hours to overcome
                                                      > compatriot Todd Martin 7-6 1-6 7-5 in the first round in Memphis on Wednesday.
                                                      > Follow Eurosport TV and eurosport.com/.co.uk's LIVE coverage of the semi-finals
                                                      >
                                                      > from Memphis Saturday from 22:00 cet!


                                                      Obejrzę, obejrzę... gdzie bym taką sytuację odpuściła! Roddick mam nadzieję, że
                                                      rozniesie wszystkich w pył, jak tydzień wcześniej.


                                                      > Nie dziwisz sie teraz,ze Safin gral 5 setow z Martinem w Australian Open.

                                                      Ten Martin zawsze dobrze grał. Pamiętam jego mecze z Samprasem. Trochę, przyznam
                                                      mnie zaskoczył, bo on już młodzianem nie jest.


                                                      > Kazdy by padl w finale po 5 -cio setowkach z Martinem,Roddickiem i Agassim.

                                                      Może nie tyle co padł co osłabł i to znacznie. Dalej podtrzymuję, że gdyby wygrał
                                                      pierwszego seta w finale to pomimo zmęczenia (diabelnie dużego) pokusiłby się
                                                      chociaż o walkę. A tak w koncówce znowu się zdekoncetrował pokazując swoje
                                                      humorki. Zrezygnował choć mógł walczyć bo co by nie mówić to Marat ma siłe
                                                      za trzech.


                                                      > Moja teoria spiskowa sie sprawdza.

                                                      A mnie coś mówi, że nie da rady Cię przekonać, że spisku nie ma. Część drabinki
                                                      z Safinem była jak się okazało, ale dopiero po zakończeniu turnieju, silniejsza.
                                                      Nikt nie przypuszczał przed Austr. Open, że Marat dojdzie do finału, że pokona
                                                      Amerykanów. A ranking z rozstawieniem musi być, bo przecież czemuś on musi służyć.

                                                      Pzdr.
                                                      Ps. Tak w zwyczaju masz ranne szperanie w necie?
                                                    • maksimum Re: Wygrana Roddicka, Hewitta-MEKA RODDICKA Z MAR 19.02.04, 18:26
                                                      the_reda napisała:

                                                      >
                                                      > > ---Roddick outlasts Martin
                                                      > >
                                                      > > American top seed Andy Roddick toiled for more than two hours to overcome
                                                      > > compatriot Todd Martin 7-6 1-6 7-5 in the first round in Memphis on Wednes
                                                      > day.
                                                      > > Follow Eurosport TV and eurosport.com/.co.uk's LIVE coverage of the semi-f
                                                      > inals from Memphis Saturday from 22:00 cet!

                                                      Dziekuje za link.

                                                      > Obejrzę, obejrzę... gdzie bym taką sytuację odpuściła! Roddick mam nadzieję,
                                                      >że rozniesie wszystkich w pył, jak tydzień wcześniej.

                                                      Nawet nie wiem gdzie tego szukac.Mam 4 kanaly sportowe,ale tutaj tenis nie za
                                                      bardzo popularny i wszedzie jest hokey i kosz.
                                                      Duzo mowi sie o zakupie dokonanym przez Yankees i ze szykuja sie znowu na
                                                      mistrzostwo.

                                                      > > Nie dziwisz sie teraz,ze Safin gral 5 setow z Martinem w Australian Open.
                                                      >
                                                      > Ten Martin zawsze dobrze grał. Pamiętam jego mecze z Samprasem. Trochę,
                                                      >przyznam mnie zaskoczył, bo on już młodzianem nie jest.

                                                      To jest wielki chlop i nie moze formy utrzymac caly rok,ale jak sie
                                                      przygotuje,to gra bardzo dobrze.

                                                      > > Kazdy by padl w finale po 5 -cio setowkach z Martinem,Roddickiem i Agassim
                                                      > .
                                                      > Może nie tyle co padł co osłabł i to znacznie. Dalej podtrzymuję, że gdyby
                                                      wygrał
                                                      > pierwszego seta w finale to pomimo zmęczenia (diabelnie dużego) pokusiłby się
                                                      > chociaż o walkę. A tak w koncówce znowu się zdekoncetrował pokazując swoje
                                                      > humorki. Zrezygnował choć mógł walczyć bo co by nie mówić to Marat ma siłe
                                                      > za trzech.

                                                      Safin wg mnie jest za duzy by mogl forme utrzymac caly rok.Bedzie przygotowywal
                                                      sie do wazniejszych turniejow.

                                                      > > Moja teoria spiskowa sie sprawdza.
                                                      >
                                                      > A mnie coś mówi, że nie da rady Cię przekonać, że spisku nie ma. Część
                                                      drabinki z Safinem była jak się okazało, ale dopiero po zakończeniu turnieju,
                                                      >silniejsza.

                                                      To tylko przecietnym ogladaczom tak sie wydawalo,bo oni wszyscy znaja sie jak
                                                      lyse konie i organizatorzy tez wiedza,kto w danej chwili gra najlepiej.


                                                      > Nikt nie przypuszczał przed Austr. Open, że Marat dojdzie do finału, że pokona
                                                      > Amerykanów. A ranking z rozstawieniem musi być, bo przecież czemuś on musi
                                                      >służyć.

                                                      Ja mysle bardzo podobnie,ale NIGDY bym nie rozstawial zeszlorocznego zwyciezcy
                                                      z obecnym numer 1 w tej samej polowce.
                                                      Przeciez Agassi wygral 4X A.Open i nie powinien byc razem z no 1 Roddickiem .
                                                      Wyobraz sobie ,ze Agassi jest rozstawiony w dolnej polowce z Federerem i
                                                      spotykaja sie w polfinale.
                                                      Nie ma dla mnie znaczenia ,kto wygralby by mecz,ale moglby byc 5-cio setowy.
                                                      I wtedy Safin po lzejszym polfinale spotyka sie z niezle zmeczonym Agassim lub
                                                      Federerem.I wszyscy ogladaja final na jaki zasluzyli.
                                                      Bylo ogromnym nieporozumieniem rozstawienie 4 bardzo dobrych graczy
                                                      (Safin,Martin,Agassi,Roddick) w gornej polowce i TYLKO jednego (Federer) w
                                                      dolnej polowce.
                                                      Efektem tego bylo ,ze Federer spedzil 10 godzin na korcie przed finalem a Safin
                                                      ponad 18 godzin i kibice obejrzeli "sprawiedliwy" final.

                                                      > Pzdr.
                                                      > Ps. Tak w zwyczaju masz ranne szperanie w necie?

                                                      Obudzilem sie o 4 rano zupelnie bez powodu i jak robilem sobie platki zeby sie
                                                      zamulic to pomyslalem o Tobie i zajrzalem na forum.
                                                    • the_reda Re: Wygrana Roddicka, Hewitta-MEKA RODDICKA Z MAR 20.02.04, 10:40
                                                      maksimum napisał:

                                                      > Nawet nie wiem gdzie tego szukac.Mam 4 kanaly sportowe,

                                                      He he to i tak o 3 więcej ode mnie! Jest taki tematyczny kanał Tennis Channel,
                                                      nie masz go? On chyba tylko w USA nadaje.


                                                      >ale tutaj tenis nie za
                                                      > bardzo popularny i wszedzie jest hokey i kosz.


                                                      Z tą popularnością tenisa to mnie zaskoczyłeś. Zawsze mi się zdawało, że zajmuje
                                                      przynajmniej czołowe miejsce w oglądalności zaraz po dyscypinach o których
                                                      typowy europejczyk tylko słyszał. Bejsbol (czy jak to tam się pisze), rugby.
                                                      Tym bardziej, że pamiętam, ze na koniec roku w plebiscycie orgazizowanym przez
                                                      redaktorów sportowych w całego świata zazwyczaj nagradzani byłi tenisiści i
                                                      tenisistki np. J.Capriati wcześniej L.Dawenport, kiedyś Sampras.
                                                      Ale jak tak skojarzyć fakty to rzeczywiśćie coś w tym musi być. Sampras, przypomniało
                                                      mi się, narzekał, że po wygraniu swojego 14 tytułu wielkiego szlema, na konferencji
                                                      prasowej było zaledwie 2 dziennikarzy z USA, a zainteresowamnie w jego kraju
                                                      jego dokonaniem było nikłe. Albo jeszcze lepszy przykład - turniej Masters
                                                      tenisistek w L.A - trybuny świecą pustkami, jak na tę rangę turnieju to
                                                      zaskakujące, choć wydaje mi się, że to głównie wina reklamy.


                                                      > Duzo mowi sie o zakupie dokonanym przez Yankees i ze szykuja sie znowu na
                                                      > mistrzostwo.

                                                      NHL nie jest u nas zbytnio popularne, może za sprawą Czerkawskiego czy Oliwy
                                                      pokazują bramki w wiadomościach sportowych.


                                                      > Safin wg mnie jest za duzy by mogl forme utrzymac caly rok.Bedzie przygotowywal
                                                      >
                                                      > sie do wazniejszych turniejow.

                                                      On często narzeka na mięśnie grzbietu, rzeczywiście przy jego wzroście i masie
                                                      ciała kręgosłup daje się we znaki. Ja myślę, że jak każdy utytułowany tenisista
                                                      będzie sobie wybierać turnieje, może sobie na to pozwolić i grać tylko w tych
                                                      najważniejszych.



                                                      > To tylko przecietnym ogladaczom tak sie wydawalo,bo oni wszyscy znaja sie jak
                                                      > lyse konie i organizatorzy tez wiedza,kto w danej chwili gra najlepiej.


                                                      Oczywiście masz rację. Często się zdaża, że ranking tenisisty nie odzwierciedla
                                                      jego aktualnej formy i dlatego dochodzi do ciągłych niespodzianek w tenisie.
                                                      Ale z drugiej strony to Austr, Open jest specyficzny, zaraz na początku roku,
                                                      nie zawsze wiadomo jak wygląda forma danego tenisisty, który przed tym turniejem
                                                      nigdzie nie grał. Doliczyc do tego kontuzje i niespodzianki gotowe. Gdzieś czytałam
                                                      że za pare lat Australian Open będzie rozgrywany w marcu aby każdy zawodnik
                                                      miał więcej czasu do jego przygotowania, podobnie jak mają zwiększyć okres
                                                      między Roland Garros a wimbledonem.



                                                      > Ja mysle bardzo podobnie,ale NIGDY bym nie rozstawial zeszlorocznego zwyciezcy
                                                      > z obecnym numer 1 w tej samej polowce.
                                                      > Przeciez Agassi wygral 4X A.Open i nie powinien byc razem z no 1 Roddickiem .


                                                      Może na upartego byłoby to możliwe do zrealizowania, ale było by z tym wiele
                                                      bałaganu. Trzebaby utworzyć nowe przepisy, kodeksy, regulaminy, dokładnie
                                                      w nich zaznaczyć, który zawodnik ze względu na swoje dokonania w danym turnieju
                                                      może skorzystać z takiego jak propozujesz przywileju (wbrew swojemu obecnemu
                                                      rankingowi). Ile musiałby wygrać, z jakim odstępem czasu i ile tych turniejów.
                                                      Nie do zrealizowania jak dla mnie. Za wygrywanie mają kase, puchar i sławe.
                                                      Agassi tymi swoim 4krotnym wygraniem Austr.Open zapisał się w pamięci, ale
                                                      na obecną pozycję w rankingu (podstawa rozstawiena) pracuje się cały rok. Nie da
                                                      się iść nikomu na ustępstwo bo jak jednemu pójdziesz na rękę to następy zgłosi
                                                      się w kolejce. Podasz mu dłoń a on Ci całą rękę zje. Lepiej jak ranking a nie
                                                      subiektywna ocena decyduje o rozstawienu.



                                                      > Wyobraz sobie ,ze Agassi jest rozstawiony w dolnej polowce z Federerem i
                                                      > spotykaja sie w polfinale.
                                                      > Nie ma dla mnie znaczenia ,kto wygralby by mecz,ale moglby byc 5-cio setowy.
                                                      > I wtedy Safin po lzejszym polfinale spotyka sie z niezle zmeczonym Agassim lub
                                                      > Federerem.I wszyscy ogladaja final na jaki zasluzyli.
                                                      > Bylo ogromnym nieporozumieniem rozstawienie 4 bardzo dobrych graczy
                                                      > (Safin,Martin,Agassi,Roddick) w gornej polowce i TYLKO jednego (Federer) w
                                                      > dolnej polowce.
                                                      > Efektem tego bylo ,ze Federer spedzil 10 godzin na korcie przed finalem a Safin
                                                      > ponad 18 godzin i kibice obejrzeli "sprawiedliwy" final.

                                                      Zresztą dobrze mogło być tak, że powiedzmy Nalbandian
                                                      czy Hewitt zagraliby w turnieju jak Safin i wtedy nie byłoby problemu. Każdy turniej
                                                      to właściwie niespodzianka, ja np.nie przywidziałam przed turniejem, że Safin
                                                      dojdzie tak daleko, jak nie przewidziałam, że Iwanisevic otrzymując dziką kartę
                                                      wygra Wimbledon w 2001r, nie przewidziałam również wygranej T.Johansona w Australii
                                                      jak nie przewidziałam, że jakiś tam Vervek będzie zeszłorocznym finalistą
                                                      Rollanda Garrosa. Same niespodzianki.

                                                      > Obudzilem sie o 4 rano zupelnie bez powodu i jak robilem sobie platki zeby sie
                                                      > zamulic to pomyslalem o Tobie i zajrzalem na forum.

                                                      Wiedziałam! Jak coś napiszę to od razu zmulenie u ludzi!!! :))))


                                                      Pozdrawiam
                                                    • maksimum L.BLASZCZYK-J. PERSSON 3:1 W CHICAGO-19 LUTY URODZ 20.02.04, 16:18
                                                      Wlaczylem ESPN wczoraj i widze ze Blaszczyk i czeka przy stole na Perssona.
                                                      Grali do trzech wygranych,ale krotkie sety do 11,ze kazdy serwuje po dwa razy a
                                                      nie piec.
                                                      Dwa pierwsze wygral minimalnie Blaszczyk a trzeciego Persson.Widownia
                                                      chicagowska szalala,przypuszczam,ze byli to sami Polacy.
                                                      A syn do mnie:Tato oni wcale nie graja lepiej od Ciebie.
                                                      A ja do niego:Juz niedlugo i Ty bedziesz gral jak oni.
                                                      Syn jest bardzo szybki i serw ma strasznie kasliwy.

                                                      > He he to i tak o 3 więcej ode mnie! Jest taki tematyczny kanał Tennis Channel,
                                                      > nie masz go? On chyba tylko w USA nadaje.

                                                      To zalezy jaka masz kablowke.Ja tych sportowych mam nawet wiecej niz 4 ,ale jak
                                                      tam bejsbole pokazuja,to nawet tam nie zagladam.

                                                      > Z tą popularnością tenisa to mnie zaskoczyłeś. Zawsze mi się zdawało, że
                                                      zajmuje
                                                      > przynajmniej czołowe miejsce w oglądalności zaraz po dyscypinach o których
                                                      > typowy europejczyk tylko słyszał. Bejsbol (czy jak to tam się pisze), rugby.
                                                      > Tym bardziej, że pamiętam, ze na koniec roku w plebiscycie orgazizowanym przez
                                                      > redaktorów sportowych w całego świata zazwyczaj nagradzani byłi tenisiści i
                                                      > tenisistki np. J.Capriati wcześniej L.Dawenport, kiedyś Sampras.
                                                      > Ale jak tak skojarzyć fakty to rzeczywiśćie coś w tym musi być. Sampras,
                                                      przypomniało mi się, narzekał, że po wygraniu swojego 14 tytułu wielkiego
                                                      szlema, na konferencji
                                                      > prasowej było zaledwie 2 dziennikarzy z USA, a zainteresowamnie w jego kraju
                                                      > jego dokonaniem było nikłe. Albo jeszcze lepszy przykład - turniej Masters
                                                      > tenisistek w L.A - trybuny świecą pustkami, jak na tę rangę turnieju to
                                                      > zaskakujące, choć wydaje mi się, że to głównie wina reklamy.

                                                      Widzisz,tutaj korty sa wszedzie i masz zalozona siatke,tylko isc i grac i tez
                                                      czesto stoja puste.Obok mnie byly korty,to je zaorali i zrobili hokey rink.

                                                      > > Przeciez Agassi wygral 4X A.Open i nie powinien byc razem z no 1 Roddickiem
                                                      >
                                                      > Może na upartego byłoby to możliwe do zrealizowania, ale było by z tym wiele
                                                      > bałaganu. Trzebaby utworzyć nowe przepisy, kodeksy, regulaminy, dokładnie
                                                      > w nich zaznaczyć, który zawodnik ze względu na swoje dokonania w danym
                                                      turnieju
                                                      > może skorzystać z takiego jak propozujesz przywileju (wbrew swojemu obecnemu
                                                      > rankingowi). Ile musiałby wygrać, z jakim odstępem czasu i ile tych turniejów.
                                                      > Nie do zrealizowania jak dla mnie. Za wygrywanie mają kase, puchar i sławe.
                                                      > Agassi tymi swoim 4krotnym wygraniem Austr.Open zapisał się w pamięci, ale
                                                      > na obecną pozycję w rankingu (podstawa rozstawiena) pracuje się cały rok. Nie
                                                      da się iść nikomu na ustępstwo bo jak jednemu pójdziesz na rękę to następy
                                                      zgłosi się w kolejce. Podasz mu dłoń a on Ci całą rękę zje. Lepiej jak ranking
                                                      >a nie subiektywna ocena decyduje o rozstawienu.

                                                      Moze nie pamietasz,ze Lendl wygrywal US Open ale nigdy French Open!
                                                      Na jednych kortach zawodnik czuje sie lepiej niz na innych i wielu z nich
                                                      przygotowywuja sie wlasnie na te korty na ktorych graja lepiej,a ranking tego
                                                      nie uwzglednia.

                                                      > > Efektem tego bylo ,ze Federer spedzil 10 godzin na korcie przed finalem a
                                                      > Safin ponad 18 godzin i kibice obejrzeli "sprawiedliwy" final.
                                                      >
                                                      > Zresztą dobrze mogło być tak, że powiedzmy Nalbandian
                                                      > czy Hewitt zagraliby w turnieju jak Safin i wtedy nie byłoby problemu.

                                                      Na twardych kortach decyduje sila,a Hewitt szybkoscia nadrabia.

                                                      > > Obudzilem sie o 4 rano zupelnie bez powodu i jak robilem sobie platki zeby
                                                      > sie zamulic to pomyslalem o Tobie i zajrzalem na forum.
                                                      >
                                                      > Wiedziałam! Jak coś napiszę to od razu zmulenie u ludzi!!! :))))

                                                      No i przy okazji prezent dla corki na jej urodziny wyciagnalem spod mojego lozka
                                                      i postawilem obok niej.
                                                      Nie wiem ktore to byly urodziny Kopernika 19 lutego ale corka skonczyla 7 lat.

                                                      > Pozdrawiam
                                                    • maksimum JASIEK POKAZAL JAK GRAC W PING-PONGA 21.02.04, 04:22
                                                      www.killerspin.com/when/event_2003-dec-29-1.html
                                                      Znowu na ESPN transmisja z Chicago w ktorej same asy pokazuja jak grac w ping-
                                                      ponga.
                                                      Cos mnie sie zdaje,ze oni nawet jakas lige utworzyli,czy cos takiego!
                                                      Widzialem Blaszczyka jak dokladal Perssonowi,pozniej byli Kim i Matsushita,a na
                                                      koncu wyszedl Jasiek!
                                                      On gra tak jak ja,dluga,krotka,lewa,prawa i jeszcze raz to samo.
                                                      Jasiek wlasnie Kima konczyl,a Kim sie specjalnie nie czul obrazony,bo przegrywal
                                                      z samym Waldnerem.
                                                    • the_reda Re: Porażka Roddicka i Federera 21.02.04, 12:52
                                                      Się narobiło....raczej porobiło.... Sprawdzam rano wyniki i widzę
                                                      www.tenisklub.pl/

                                                      Ja tu na Roddicka stawiałam, a ten mi taki numer wywija. Przegrywa z
                                                      T.Enqvistem i to w dwóch setach! A nie bede tego turnieju oglądać!
                                                    • maksimum Re: Porażka Roddicka i Federera 21.02.04, 13:37
                                                      the_reda napisała:

                                                      > Się narobiło....raczej porobiło.... Sprawdzam rano wyniki i widzę
                                                      > www.tenisklub.pl/
                                                      >
                                                      > Ja tu na Roddicka stawiałam, a ten mi taki numer wywija. Przegrywa z
                                                      > T.Enqvistem i to w dwóch setach! A nie bede tego turnieju oglądać!

                                                      Roddick jest troche narowisty jak dla mnie,ale moze sie jeszcze wyrobic.
                                                      Wygral poprzedni turniej pokonujac M.Fish'a w finale.
                                                      --------------------------------------------------------------------------------
                                                      ---sports.espn.go.com/sports/tennis/index

                                                      A Twoj Roger ma 1-6 rekord z Henmanem i znowu zrobil kupe.
                                                      Czy wiedzialas,ze Roger nie ma trenera?
                                                      Znowu mnie cos zerwalo w nocy i poszedlem jak zwykle do kuchni sie platkami
                                                      zamulic i tak z niczego mnie do glowy przyszlo,ze Ty nawet mozesz miec i
                                                      rakiete w domu.
                                                    • maksimum Re: Porażka Roddicka i Federera-WILKA ZLAPAL 21.02.04, 14:45
                                                      maksimum napisał:

                                                      > the_reda napisała:
                                                      >
                                                      > > Się narobiło....raczej porobiło.... Sprawdzam rano wyniki i widzę
                                                      > > www.tenisklub.pl/
                                                      > >
                                                      > > Ja tu na Roddicka stawiałam, a ten mi taki numer wywija. Przegrywa z
                                                      > > T.Enqvistem i to w dwóch setach! A nie bede tego turnieju oglądać!

                                                      A dlaczego nic nie napisalas,ze Roddick mial kontuzje plecow??????????????

                                                      sportsillustrated.cnn.com/2004/tennis/02/21/bc.ten.lgns.memphistennis.r/index.html

                                                      Nasmiewasz sie z Amerykanow i mnie dokuczasz,mimo ze ja juz przy porannych czy
                                                      tez polnocnych platkach juz o meczu w tenisa z Toba mysle.
                                                      Cos mu w plecy wlazlo,widocznie sie za bardzo wysila przy serwowaniu!

                                                      > Roddick jest troche narowisty jak dla mnie,ale moze sie jeszcze wyrobic.
                                                      > Wygral poprzedni turniej pokonujac M.Fish'a w finale.
                                                      > ------------------------------------------------------------------------------
                                                      -
                                                      > -
                                                      > ---sports.espn.go.com/sports/tennis/index
                                                      >
                                                      > A Twoj Roger ma 1-6 rekord z Henmanem i znowu zrobil kupe.
                                                      > Czy wiedzialas,ze Roger nie ma trenera?
                                                      > Znowu mnie cos zerwalo w nocy i poszedlem jak zwykle do kuchni sie platkami
                                                      > zamulic i tak z niczego mnie do glowy przyszlo,ze Ty nawet mozesz miec i
                                                      > rakiete w domu.
                                                    • the_reda Re: Porażka Roddicka i Federera-WILKA ZLAPAL 21.02.04, 15:11
                                                      maksimum napisał:

                                                      > A dlaczego nic nie napisalas,ze Roddick mial kontuzje plecow??????????????

                                                      Nie wiedziałam, że takowej się nabawił. Słowo!!!!


                                                      > Nasmiewasz sie z Amerykanow i mnie dokuczasz,mimo ze ja juz przy porannych czy
                                                      > tez polnocnych platkach juz o meczu w tenisa z Toba mysle.

                                                      Toż to miałam napisać właśnie, że jak Ty nie przestaniesz mnie dokuczać to
                                                      wyzwę Cię na pojedynek!!!!!


                                                      > Cos mu w plecy wlazlo,widocznie sie za bardzo wysila przy serwowaniu!


                                                      Ten rekord sewru nie wyszedł mu na dobre. Gilbert mu pokaże gdzie może wsadzić
                                                      sobie to szpanerstwo!!!!


                                                      > > Roddick jest troche narowisty jak dla mnie,ale moze sie jeszcze wyrobic.


                                                      Taki z lekka z niego szowmen, ale już mu przechodzi odkąd Gilbert się za niego
                                                      wziął. Pamiętam jak sam wyśmiewał się z niego, że kaszkieciki z daszkiem nosi
                                                      jak dziewczyna!!!


                                                      > > A Twoj Roger ma 1-6 rekord z Henmanem i znowu zrobil kupe.

                                                      Zrobił i to wielką, ale wybaczam mu, w końcu kupa to rzecz ludzka. Tylko na
                                                      dobre mu to wyjdzie!!!!


                                                      > > Czy wiedzialas,ze Roger nie ma trenera?

                                                      I bez trenera wygrał Australian Open!!! To tylko podwierdza jego nieprzeciętny
                                                      talent.


                                                      > > Znowu mnie cos zerwalo w nocy i poszedlem jak zwykle do kuchni sie platkam
                                                      > i
                                                      > > zamulic i tak z niczego mnie do glowy przyszlo,ze Ty nawet mozesz miec i
                                                      > > rakiete w domu.

                                                      A mam i to dwie. I wiem jak z nich pożytek zrobić!!!!
                                                    • maksimum Re: Porażka Roddicka i Federera-WILKA ZLAPAL 21.02.04, 19:01
                                                      the_reda napisała:

                                                      > maksimum napisał:
                                                      >
                                                      > > A dlaczego nic nie napisalas,ze Roddick mial kontuzje plecow??????????????
                                                      >
                                                      > Nie wiedziałam, że takowej się nabawił. Słowo!!!!


                                                      sportsillustrated.cnn.com/2004/tennis/02/21/bc.ten.lgns.memphistennis.r/index.html
                                                      Tam pisza,ze cos mu w plecy wlazlo i chiropractor nad nim pracowal,ale Enquist
                                                      juz w poprzednich latach dobrze gral w tym turnieju,co zawsze trzeba wziac pod
                                                      uwage przy rozstawianiu.

                                                      > > Nasmiewasz sie z Amerykanow i mnie dokuczasz,mimo ze ja juz przy porannych
                                                      > czy tez polnocnych platkach juz o meczu w tenisa z Toba mysle.
                                                      >
                                                      > Toż to miałam napisać właśnie, że jak Ty nie przestaniesz mnie dokuczać to
                                                      > wyzwę Cię na pojedynek!!!!!

                                                      Sopot czy NYC ?
                                                      A gdyby zwyciestwo nie bylo przekonywujace,to zagramy tez w ping-ponga!

                                                      > > Cos mu w plecy wlazlo,widocznie sie za bardzo wysila przy serwowaniu!
                                                      >
                                                      >
                                                      > Ten rekord sewru nie wyszedł mu na dobre. Gilbert mu pokaże gdzie może wsadzić
                                                      > sobie to szpanerstwo!!!!

                                                      To tez prawda!

                                                      > Taki z lekka z niego szowmen, ale już mu przechodzi odkąd Gilbert się za niego
                                                      > wziął. Pamiętam jak sam wyśmiewał się z niego, że kaszkieciki z daszkiem nosi
                                                      > jak dziewczyna!!!

                                                      On moze i taki skromny jest,bo zawsze buzie chowa pod daszek.

                                                      > > > A Twoj Roger ma 1-6 rekord z Henmanem i znowu zrobil kupe.
                                                      >
                                                      > Zrobił i to wielką, ale wybaczam mu, w końcu kupa to rzecz ludzka. Tylko na
                                                      > dobre mu to wyjdzie!!!!

                                                      Henman,to jest wielki myslak,a Roger tez sie za intelektualiste podaje,ale
                                                      widocznie Henman go rozgryzl lepiej i stad ta kupa na srodku kortu.

                                                      > > > Znowu mnie cos zerwalo w nocy i poszedlem jak zwykle do kuchni sie pl
                                                      > atkami zamulic i tak z niczego mnie do glowy przyszlo,ze Ty nawet mozesz mie
                                                      > c i rakiete w domu.
                                                      >
                                                      > A mam i to dwie. I wiem jak z nich pożytek zrobić!!!!

                                                      Szukamy hali,czy czekamy na lato?
    Pełna wersja