Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      Wyg& & #35 8364;py ITI

    IP: *.blaster.pl / 62.233.181.* 20.02.04, 13:35
    ITI chce kupić najbardziej znienawidzony klub w Polsce jakim jest Legia.Co to
    za strategia marketingowa.
      • Gość: M Re: Wyg& & & #35 35 8364;py ITI IP: 81.18.220.* 20.02.04, 14:06
        Hehe. Boli, co?
      • nancyboy Re: Wyg& & & #35 35 8364;py ITI 20.02.04, 14:16
        Ulzylo Ci po tym jak to napisales?
        Legia, wzmocniona materialnie przez ITI napewno zdobedzie nowych kibicow a i
        tych "nienawidzacych" jak piszesz napewno bedzie mniej.
      • Gość: dvibes Re: Wyg& & & #35 35 8364;py ITI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.04, 15:34
        Strategia jest prosta. Gdy osiagasz sukces sportowy, kibice sami przychodza. O
        Groclinie 5 lata temu slyszala grupka fanatykow. Teraz nawet moja matka
        interesowala sie tym, czy sprzedaja Niedzielana.

        Kto nie lubi Legii? Gdy Leszek Pisz zdobywal bramke w Goeteborgu, cieszyl sie
        caly kamping - ludzie z Katowic, Lodzi i Poznania. Podobnie bylo w warszawskim
        pubie, gdy Widzew awansowal do LM po 2:3 w Kopenhadze. Wbrew pogladam wielu
        zakompleksionych szownistow futbol potrafi jednoczyc cale polskie
        spoleczenstwo. Szczegolnie gdy jest to futbol z sukcesami. A taki, jesli uda
        sie mariaz z ITI, bedziemy mieli na Legii.



      • Gość: gazza Re: Wyg& & & #35 35 8364;py ITI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.04, 18:07
        pytasz: jaka ? odpowiadam : najlepsza...
      • Gość: Lalamido Re: Wyg& & & #35 35 8364;py ITI IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.04, 18:39
        ITI wcale nie musi byc wybawieniem

        wszyscy uwazaja ja za swietna firme z uwagi na spektakularne inwestycje
        medialne;

        ale jak dotad kilakrotnie nie udalo jej sie wejsc na GPW , m.in. ze wzgledu na
        jej "niejasna strukture (zapewne organizacyjna)" - Bussines Week Polska

        cholera wie co to za luksemburska firma, i co przez Legie chce osiagnac
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja