henryk-sikora
21.06.10, 07:22
Łatwo sie głosuje i urządza komuś życie nie ponosząc żadnych tego
konsekwencji. Sam mieszkałem 20 lat za granicą i jedyny raz kiedy
wziąłem aktywny udział w kampanii wyborczej i głosowałem to był 1989
rok, gdy chodziło o suwerenność Polski i wolność. W latach 90-tych
nie przyszło mi do głowy, aby urządzać życie rodakom w kraju, gdyż
skutki tych wyborów mnie nie dotyczyły. Ludzie traktują wybory jako
taki sobie plebiscyt wyrażenia swoich sympatii politycznych. Ja
uczestnicząc w wyborach mam przekonanie do tego aktu politycznego
tak jakbym to ja decydował o wyborze prezydenta, czy parlamentu.
Polonusy posiadają w zdecydowanej większość obywatelstwo kraju
osiedlenia i wybierają sobie władze w tych krajach i ponoszą tego
wyboru konsekwencje. Biorąc udział w wyborach do władz w Polsce nie
ponoszą żadnej odpowiedzialnośći za ten najważniejszy akt polityczny
jakim dysponuje każdy obywatel. Dlatego uważam taką postawę, udział
polonusów w wyborach, za niemorlaną!!!