topiramax
21.06.10, 10:41
Przyznaję, że po trzech godzinach od ogłoszenia wstępnych wyników byłam
wczoraj znużona euforią głównych rywali, którzy robili dobrą minę do złej gry
(oprócz Napieralskiego, który moim zdaniem miał prawdziwe powody do
satysfakcji)i dali nam w pigułce to co chcieliśmy zobaczyć i usłyszeć jako
potencjalni zwolennicy. Rozbieżności w sondażach powyborczych już komentowałam
wczoraj i do tej żenady poziomu pracowni sondażowych wracać nie chcę.
Natomiast mimo mojego zmęczenia nie uciekła mi wczoraj po 23.00 w materiale
TVPInfo -ciekawostka, która nagle miała okazję usłyszeć cała Polska ale może
nie każdy zatrybił. Oto robi się z Jarosława Kaczyńskiego OJCA i DZIADKA. W
felietonie przedstawiającym jak wczorajszy dzień wyborów spędzili główni
rywale można było się dowiedzieć, że: Jarosław Kaczyński przyszedł na
głosowanie z cytuję "wnuczką" i od tej "wnuczki" dostał na do widzenia laurkę.
Rozczula fakt posłużenia się dzieckiem w dalszej kampanii (choć to akurat
nawet w zwykłych praktykach PR jest uważane za nieetyczne, naganne).
Bulwersuje natomiast sprawa, że dopiero teraz w takich okolicznościach ujawnia
się, że Córka Marty Kaczyńskiej to wnuczka Jarka a więc tym samym nie Lecha a
co za tym poszło w świat: Marta Kaczyńska to nie córka Lecha tylko Jarka. Może
był to program z cyklu "tylko dla orłów" ale dla mnie sprawa jest oczywista,
że bocznymi drzwiami próbuje się teraz prostować biografię braci koala,
uważając, że w tym ferworze emocji nikt nie spauzuje na chwilę aby się
namyślić nad fałszem jaki się nam przedstawia i/lub przedstawiało przez lata.
Czyli od kiedy to Jarek ma córkę i wnuczkę? Dla amatorów brazylijskich
telenowel pozostaje pytanie: czy Lech wiedział i jak to wpływało na relacje z
bratem? Czy Dziwisz się zdziwi, ze pochował na Wawelu faceta, któremu własny
brat rodzinę rozbił? Jak to się ma do wejścia w nową fazę kampanii Jarosława
K.? Co ma na celu ta strategia szokowa?
Ponieważ informacje zawarte w felietonie nie wzbudziły zastrzeżeń prowadzących
wieczór wyborczy w TVP Info uważam, że coś jest na rzeczy...