gordon26
23.06.10, 09:45
Szanowny autorze , nie jestem znawcą dzieł sztuki ani finansistą.
Macie chęć bycia tytułem opiniotwórczym co oznacza podawanie informacji na
których można opierać się podczas typowej polskiej rozmowy np przy kuflu piwa.
Wiec do rzeczy , czytając tytuł można odnieść wrażenie iż Manet przynosi zyski
a ja ma inne zdanie. Gdybym by właścicielem który kupił sobie obraz w 89 roku
za 18 mil w formie inwestycji strzeliłbym sobie w głowę
bardzo prosto to udowodnić wpisując np do exela w 2 sekundy formułę - i co ona
powiedziała
facet zainwestował( zakładam ze kupił go dla zarobku, nie z miłości ) 21 lat
temu 18 mil
zakładaj bardzo pesymistycznie (dla polaków) choć w kraja zachodu rentowność
obligacji 2 procent w skali roku, i inwestując te pieniądze w równie
bezpieczne instrument jak sztuka co dostaniemy po 21 latach?
zapomniałem dopisać iż odsetki po roku dopisuję do kwoty na początku 18 mil i
kupuje obligację w następnym roku za całość pieniędzy
przy 2 procentach po 21 latach dostaję 26,7 mil
przy 3 procentach 32,5
a to tylko stopa wolna od ryzyka wiec zakładając że lokując na lokatach
bankowych można by było wyciągnąć o wiele więcej.
nie chce mi się sprawdzać inflacji w tych okresach ale jeżeli ona była w
granicach 2 procent średnio rok po roku można śmiało stwierdzić iż ten autor
jest kiepską inwestycją, a tak krzykliwy tytuł o rekordowej sprzedaży powinien
brzmieć Manet po 21 latach nie potrafi pokryć inflacji zainwestowanego w niego
pieniądza, pozdrawiam i zdrowego rozsądku życzę
a zakładam również ze te dwa dzieła są równorzędne , jednak jeżeli okaże się
że to dziś sprzedane jest lepsze,,droższe,, od tego z 89 roku to będzie
absolutna porażka.
AAA i jeszcze jedno mając tak duże pieniądze nie trzeba inwestować tylko w
kraju tzw zachodu gdzie zyski z obligacji są mizerne, co by było gdyby koleś
przez specjalistę kupował obligację i średnio rocznie wyciągał 5 % ----50,1
miliona :)