arturk17
26.06.10, 20:56
21 czerwca Bronisław Komorowski, wracając z Afganistanu, spotkał się
na lotnisku w Erewaniu z szefem MSZ Armenii. Jak podał ormiański
serwis armtoday.info - tego dnia na erewańskim lotnisku z tym samym
ministrem spotkała się delegacja rosyjskich wojskowych. Czy
marszałek spotkał się także z nimi?
Służba prasowa ormiańskiego MSZ podała informację, że 21 czerwca
minister spraw zagranicznych Armenii Edward Nalbandjan spotkał się w
porcie lotniczym „Zwartnoc” z kandydatem na prezydenta Polski,
marszałkiem sejmu Bronisławem Komorowskim. Do spotkania doszło dzień
po I turze polskich wyborów prezydenckich, gdy Komorowski wracał z
Afganistanu.
Co ciekawe, żaden polski dziennikarz nie wspomniał o wizycie
marszałka ani słowem. O spotkaniu p.o. prezydenta nic też nie
wiedziała Kancelaria Prezydenta; gdy wysłaliśmy do niej pytania,
odesłano nas do Sejmu. W czwartek zapytaliśmy więc o charakter
wizyty marszałka w Erewaniu Biuro Prasowe Sejmu, ale dotąd także nie
otrzymaliśmy odpowiedzi.
O czym rozmawiano w Erewaniu? Służby prasowe tamtejszego rządu
poinformowały oficjalnie, że w czasie rozmowy marszałka
Komorowskiego z szefem MSZ Armenii poruszano kwestie ormiańsko-
polskiej współpracy, stosunków między Armenią i UE oraz roli Ormian
dla rozwoju polskiego społeczeństwa. Czy faktycznie były to tematy
tak palące dla marszałka, by poruszać je dzień po I turze wyborów
prezydenckich?
Jeszcze więcej wątpliwości budzi liczba spotkań i stron
uczestniczących w rozmowach. Jak podał serwis armtoday.info -
powołując się na źródła w kręgach dyplomatycznych - w tym samym dniu
(21 czerwca), na tym samym lotnisku, wylądowała delegacja wysokich
rosyjskich wojskowych. Oni także spotkali się z ministrem spraw
zagranicznych Armenii Edwardem Nalbandjanem. Czy marszałek spotkał
się również z nimi?
Gdy dziennikarze ormiańscy zaczęli spekulować, o czym mogli
rozmawiać wojskowi wysłannicy Kremla z ormiańskim ministrem i
polskim marszałkiem Sejmu - do akcji wkroczyli Rosjanie. Rosyjska
agencja informacyjna regnum.ru "ustaliła", że 21 czerwca żadna
delegacja wojskowa z Moskwy nie przebywała w Erewaniu, i że serwis
armtoday.info minął się z prawdą. Zdaniem Rosjan - pomyłka wzięła
się stąd, że marszałek Bronisław Komorowski był w mundurze wojskowym
i został wzięty przez informatorów ormiańskich dziennikarzy za...
wysokiego rangą rosyjskiego oficera. Problem jednak w tym, że na
zdjęciu opublikowanym przez armeńskie MSZ (patrz powyżej) widać, że
Komorowski nie przebywał w Erewaniu w mundurze. Dlaczego więc
rosyjska agencja informacyjna skłamała, dementując w taki sposób
informację o spotkaniu Komorowskiego, ministra spraw zagranicznych
Armenii i rosyjskich wojskowych?
Według ormiańskich internautów komentujących artykuł o wizycie
Komorowskiego - trójstronne rozmowy mogły dotyczyć wspólnej polsko-
rosyjskiej misji pokojowej, mającej zagwarantować stabilność w
niespokojnym regionie Górskiego Karabachu. To ormiańska enklawa
będąca przedmiotem sporu pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem. 18
czerwca wtargnęły tam uzbrojone azerskie bojówki. Wielu Ormian
twierdzi, że akcja była przygotowana wspólnie ze służbami
rosyjskimi. Polsko-rosyjska misja stabilizacyjna byłaby ciosem w
interesy amerykańskie, którzy rywalizują z Rosjanami o wpływy na
Zakaukaziu (Azerbejdżan, Armenia, Gruzja) - twierdzą ormiańscy
internauci w komentarzach.
Z informacji portalu Niezależna.pl wynika, że w ostatnim roku
przedstawiciele polskiego MSZ kilkakrotnie odwiedzali Erewań. Czyżby
więc przedmiotem rozmowy Komorowskiego, Ormian i Rosjan (jeśli miała
miejsce) faktycznie była wspólna misja w Górskim Karabachu? A może
ustalano jakieś inne szczegóły?
niezalezna.pl/article/show/id/35848