Gość: and
IP: 207.252.173.*
20.07.10, 21:54
"Był za to Lance Armstrong, wielki przegrany wyścigu. Zapowiadał ósme
zwycięstwo w Tourze, dziennik "L'Equipe" przewidywał dla niego co najmniej
miejsce w pierwszej piątce, a już po pierwszym tygodniu rywalizacji okazało
się, że nic z tego. Amerykanin stracił do najlepszych 13 minut już na
pierwszym trudnym, alpejskim etapie, potem każdy kolejny odcinek w górach
przynosił klęskę."
Wkurw.a mnie takie dziennikarstwo... Armstrong jest wielkim przegranym tego
wyscigu ale nie powiedzialbym ze jest slaby! Mial ogromnego pecha na jednym z
gorskich etapow - upadal chyba trzy razy i dlatego stracil ponad 11 minut
(moze warto o tym wspomniec w artykule?). A potem kazdy kolejny odcinek w
gorach nie mial juz dla niego zadnego znaczenia bo wyscig dla niego juz sie
skonczyl. Dzisiaj chcial wygrac etap (co wczesniej zapowiadal) ale nie udalo
sie. Szkoda.