Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      F1. Christian Horner: Książkowy przykład team o...

    IP: 109.243.20.* 25.07.10, 17:24
    ALonso już strasznie mędzi...kiedyś to był dla mnie super driver dziś
    wiecej narzeka niż jedzie..., ale Massa musi się przyzwyczaić że w
    Ferrari zawsze tak było jest numer 1 i na "niego się jedzie"....Massa
    może wygrać tylko jak Alonso jest wystarczająco daleko lub ma
    awarie...
    A że to nie fair...
    czy to się różni w faworyzowaniu "szkopa" Vettela w Red Bull w
    stosunku do Webbera? czy czarnucha w Maclaren?

    Niczym...
      • kibic_pl F1. Christian Horner: Książkowy przykład team o... 25.07.10, 17:26
        Dziś widać,że Robert podjoł dobrą decyzję pozostając w Renault.
        Plotki o klauzuli w kontrakcie Ferrari wydają się być prawdziwe i tylko
        człowiek bez ambicji mógł się na to zdecydować.
        Brawo Robert świetna robota.Wiem,że kiedy już będziesz miał bolid
        nieustępującym w niczym konkurencji to zostaniesz bezapelacyjnym NR. 1
        • Gość: Aia Re: F1. Christian Horner: Książkowy przykład team IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.10, 18:05
          Panie kibic, Kubica podjął dobrą decyzję,a nie "podjoł".
          Merytorycznie zgadzam się z panem. Co do " czarnucha" z poprzedniego
          postu pana Maku, to mentalnie Hamilton jest odległy o lata świetlne
          od pieszczocha pana Briatore.
          • Gość: Aia Re: F1. Christian Horner: Książkowy przykład team IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.10, 18:08
            Panie Mako, przepraszam za literówkę.
            • robertw18 Jakie głupoty z tym "książkowym przykładem" 25.07.10, 20:49
              To tak samo jakby ktoś komuś np. z GW wykazał skrajną i bezdenną
              głupotę, ale tego wniosku końcowego by nie wypowiedział.
              Przedstawiciel GW zapewne by rozpoczął sprawę sądową o obrazę...
              Podobnie i tu. Jeśli przepisy nie zabraniają wypowiedzi o tym, że
              drugi członek zespołu jest szybszy (w takich okolicznościach jak
              dziś), to wszystko było w porządku i "formalnie" żadnych "team orders
              " nie było. Chociaż wyznaczono im teraz wysoką karę.

              Można się jedynie domyślać, chociaż niemal z pewnością, czego sobie
              życzyło przywództwo Ferrari, ale wprost tego nie powiedziano, choć
              bardzo wyraźnie dano do zrozumienia.

              Osobiście uznają, że "team orders" powinny być dopuszczalne, o ile
              mają brać w zawodach udział zespoły co najmniej dwuosobowe. Jakieś
              napomknienia, czy po prostu zagrania drugiego członka zespołu na
              rzecz pierwszego wynikające ze zrozumienia potrzeb zespołu - tego nie
              da się uniknąć, można tylko ukrywać, udawać, że tego nie ma. Wiadomo,
              że dla zespołu istotne jest by, któryś z zawodników został "WC".
              Niekiedy jeszcze idzie o to, by był odpowiedniej narodowości, by był
              "dodatkowy bonus", jak mawiał p. Theissen. Niech to będzie jasne, a
              nie ukrywane (bo potem wyciąga się mylne wnioski np. o
              umiejętnościach zawodników).
              Pozdr.
              • robertw18 PS. Co do p. Mako... 25.07.10, 21:11
                to można powiedzieć, że różnica we wskazanej sprawie jest. Jeśli
                jednemu z zawodników zabiera się część ulepszającą wóz i daje
                drugiemu, który tę część zniszczył, to tak jakby po kryjomu psuje się
                wrażenie z dokonań tego, który miał gorszy wóz.
                Tutaj tak to zrobiono, że wszyscy widzieli i słyszeli, iż zwycięstwo
                należało się p. Massie.
                Ale germańskojęzyczni rozpoczęli od razu wrzask (dosłownie, w BBC
                gość wykrzykiwał), choć przecież wcześniej, gdy "powiadamiano" p.
                Webbera o wielkiej szybkości p. Vettela, żadnych wniosków o karę nie
                było.
                Pozdr.
                NB. p. Schumacher uznaje, że wszystko było OK.
                Michael Schumacher says he totally understands why Felipe Massa let
                his Ferrari team-mate Fernando Alonso past to win the German Grand
                Prix - and thinks it was the right outcome.

                Schumacher was at the centre of several team order controversies
                during his career, most famously when Rubens Barrichello handed
                victory to him within sight of the chequered flag in the 2002
                Austrian GP.

                The outcry over that result led to the current ban on team orders.

                Schumacher said that personally he would have loved to see his friend
                Massa win - but that if Ferrari had instructed him to let Alonso
                through, it had made exactly the right choice.

                "I saw Felipe being in first position and obviously I was happy as
                he's a good friend of mine," said Schumacher.

                "Then hearing Alonso won the race, I was wondering 'what kind of
                strategy was that...'

                "But I have been criticised in the past for exactly that, and I have
                to say I understand [Ferrari's situation] 100 per cent and I would do
                exactly the same in that situation.

                "Because at the end of the day, what we're here for is winning the
                world championship."

                He pointed out that Ferrari would be pilloried if Alonso lost the
                championship by seven points or less - the margin he gained by
                getting ahead of Massa today.

                "Only one [driver] can win the world championship and by the end of
                the year if you think you could have lost the championship by exactly
                those points, you will ask yourself - and all the fans, the TV, the
                journalists and so on will ask - why do you do so?" Schumacher said.

                He also pointed out that team orders had been more subtly emloyed
                many times in recent years despite the rules, either with drivers
                changing position in the pits or not resisting what appeared to be
                straightforward overtaking moves.

                "If you go back to other years, in other teams, in other situations,
                in the last race [of the season] for example, there were clear team
                orders," Schumacher noted.

                "And everybody accepts those, and goes 'yeah, that's normal, it's the
                last race' and so on."

                Schumacher admitted that he now understood why he had been criticised
                so heavily in the past, as he was already dominating the 2002 title
                race when Barrichello handed the Zeltweg win to him - but said
                today's situation was very different and much more understandable.

                "I can see that in the years when we did it, people thought it was
                unnecessary because we were leading by so much - I can agree on that
                one in a way," he conceded.

                "But in principle, I cannot.

                "I fully accept and I agree with what's going on.

                "You have to do it in a way that's nice and maybe not too obvious,
                make it a nice fight, but there is only one target and that's winning
                the championship."
      • Gość: ojro F1. Christian Horner: Książkowy przykład team o... IP: 83.238.5.* 25.07.10, 17:58
        Książkowy przykład to był kiedyś na A1 Ring gdzie Barichello tuż przed
        metą musiał przepuścić Schumahera.
      • ko_menta_tors F1. Christian Horner: Książkowy przykład team o... 25.07.10, 17:59
        No, Hororr, masz rację! Na dosatek, jesteś bezstronny!!
      • Gość: miszcz stoperu F1. Christian Horner: Książkowy przykład team o... IP: *.gdynia.mm.pl 25.07.10, 18:19
        Proponuję po 0,800 sekundy kary dla obu.
      • Gość: Lesław F1. Christian Horner: Książkowy przykład team o... IP: *.pools.arcor-ip.net 25.07.10, 18:23
        A ja płacę za to żeby na wyścigach się wyprzedzali a nie jechali gęsiego.
        Przynajmniej coś się działo.
      • aurelw F1. Christian Horner: Książkowy przykład team o... 25.07.10, 19:08
        Nie bronie Ferrari ale jakim prawem Horner wypowiada się o ustawianiu
        wyścigu????Zapomniał baran co zrobił bodajże trzy wyścigi wstecz????tyle ze
        jego gó...any niemiecki pupil władował się w Webbera.....No tak..Austriacy i
        Niemcy to robią jest OK...jeśli to zrobią inni to już jest fe....
      • Gość: pazdzioch Re: F1. Christian Horner: Książkowy przykład team IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.10, 19:50
        Horner ty mendo jeb*ana - co za bezczelny typek

        przeciez pare wyscigow temu tez chcieli przeprowadzic team-orders, tyle ze w bardziej zakamuflowany sposob

        kazali Webberowi oszczedzac paliwo, wiec facet nieco odpuscil
        tymczasem pupilek Vettel zapierd* na maxa - Horner tylko czekal az wyprzedzi niczego nie spodziewajacego sie Webbera

        jak sie skonczylo kazdy widzil - Webber nie odpuscil, a pupilek skonczyl wyscig na poboczu


        Ferrari dzisiaj bezczelnie zakpilo z kibicow, ale Horner jest ostatnia osoba, ktora powinna im to wypominac
        • Gość: eeewtf Re: F1. Christian Horner: Książkowy przykład team IP: *.aster.pl 25.07.10, 20:52
          Ale co jest takiego złego w team orders? Chyba po to jest zespół, żeby
          współpracować na lepszy wynik? Jakoś np. w kolarstwie zespoły każą swoim
          zawodnikom czekać, żeby pomóc koledze, który miał awarię, albo zabraniają
          atakować, żeby lider zespołu nie miał problemów.
      • Gość: emklimk F1. Christian Horner: Książkowy przykład team o... IP: 94.75.112.* 25.07.10, 20:47
        Mało w tym wszystkim o głównym winnym - takim facecie od 3 lat rozwalającym krok po kroku zespół. Stefano, bądź facetem, skończ już i wstydu oszczędź. Czekam na powrót DiMontezemolo na stare śmieci, wreszcie zrobi z tym porządek. Szkoda, że Brawn i Todt już nie wrócą. Widać, że odnowiła się stara włoska choroba. Za dużo wina we krwi - im mniej włochów w ferrari tym lepiej.
    Pełna wersja