Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      Jak sie wygrywa mecze?

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 18:46
    Ano w 22 minucie meczu Gornik Wisla sedzia Zyro powinien wyrzuci z boiska
    Milailowicza. Ale nie wywalil. No i Milailowicz strzelil za chwile bramke.
    Zaraz potem i tak Serb wypadl, ale bylo juz 2-0.
      • Gość: byk [...] IP: *.chello.pl 27.03.04, 19:08
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: papa Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.ha.tuniv.szczecin.pl 27.03.04, 19:30
        A skąd wiadomo, że miał wywalić?
        • Gość: duch olabogi Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 27.03.04, 20:11
          no bo Porter tak twierdzi...

          Milajlovic - piekny balet na polu karnym przeciwnika, dawno takiego w polskiej
          lidze nie widzialem, facet jest dobrym nabytkiem, bedzie jeszcze lepszym jak
          uspokoi nerwy i nie da sie nabierac na podpuchy takich starych wyg jak
          Podbrozny...

          A Ty, Porter, co jest? Zona na Ciebie nakrzyczala, czy pies naszczekal?
          • mikolaj24 Re: Jak sie wygrywa mecze? 27.03.04, 20:16
            >A Ty, Porter, co jest? Zona na Ciebie nakrzyczala, czy pies naszczekal?
            Ducha zobaczył...
          • sardo Re: Jak sie wygrywa mecze? 28.03.04, 04:44
            Masz Porter rację powinien wylecieć z boiska. Powstrzzymał się przed wślizgiem
            na "bezpośrednią czerwień" ale już drugiej "żółtej" sobie nie darował.
            Za to zakręcił dziś trzema obrońcami Górnika jak Proszowianką. Nigdy nie
            widziałem, żeby w ekstraklasie takie bramki padały. Wisła grając w 10 od 27
            min. pokazała swą siłę i umiejętność gry.
            Ja tam Legii się nie obawiam :)
            • Gość: Porter Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 22:17
              Na pewno Wisla pokazala duzo dobrej pilki, ale nie wyciagalbym z
              dotychczasowych wystepow Wisly, ani Legii zadnych wnioskow, co do rzeczywistej
              sily gry. Przeciwnicy obydwu druzyn byli beznadziejni.
      • Gość: SEVEN Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 27.03.04, 20:10
        heh, ale gola mijailovic strzelil pieknego.. przyznaj, ze po prostu liczyles, ze znowu skonczy sie
        na wymeczonym 2-1 albo remisie, a tak Cie wislacy zawiedli.. i znowu musial nam sedzia
        pomoc:) i wszystko to kupione pewnie:))
      • Gość: papa Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.ha.tuniv.szczecin.pl 27.03.04, 20:20
        Mina skwaśniała Porterowi czy ocet z niego się zrobił?
      • Gość: Porter Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 20:37
        Albo wszyscy gramy wedlug takich samych przepisow, albo to nie jest sport,
        tylko np. ustawiony przetarg na dostawe kabli. W pierwszej kolejce z boiska
        wylecial Wroblewski, bo sedzia postanowil traktowac przepisy serio, ale okazuje
        sie, ze Wisla ma znowu fory. I niepotrzebnie, bo dwie bramki strzelila
        [rawidlowo, wiec wcale nie bylo powodu, zeby jej pomagac.
        • Gość: duch olabogi Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 27.03.04, 20:42
          Ty, Porter, lepiej tego meczyku z Odra nie przypominaj... bylo, minelo, ciesz
          sie z 7:2...
          • Gość: Porter Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 20:48
            Czemu mam nie przypominac? A gdyby Wrobel nie dostal czerwonej kartki,
            podwyzszyl na 2-0 dla Legii, to byloby w porzadku? Moim zdaniem nie byloby. Z
            takiego samego powodu to, co wydarzylo w Zabrzu tez nie bylo w porzadku.
            Nawiasem mowiac, trzecia bramka zostala strzelona po tym, jak ktorys z
            zawodnikow Wisly wykonal rzut wolny ze dwadziescia metrow od miejsca faulu. I
            to tez nie bylo w porzadku, podobnie, jak decyzja Marczyka w meczu Legia -
            Wisla przy golu Magiery.
            • Gość: duch olabogi Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 27.03.04, 21:07
              nie jest w porzadku to, ze porownujesz przewinienia Milajovica z wslizgiem
              Wroblewskiego

              nie jest w porzadku to, ze porownoujesz sytuacje po ktorej padla druga bramka w
              meczu Legia - Odra z jakakolwiek sytuacja w meczu Gornik - Wisla

              nie sa w porzadku Twoje proby wybielania tego co zdarzylo sie podczas meczu
              Legii z Odra przy pomocy meczu Gornik - Wisla
              • Gość: wiślak Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.chello.pl 27.03.04, 21:34
                Nikt chyba nie porównuje faulu Wróblewskiego z Mijajlovica, ale chyba przyznasz
                że w momencie kiedy Serb strzelał bramkę nie powinno go już być na boisku.
                Wejście w zawodnika Górnika jak najbardziej kwalifikowało się na żółć (drugą,
                czyli w konsekwencji czerwień). I tyle. Wisła wygrała zasłużenie i zdecydowanie
                więc nie ma co więcej rozstrząsać, ale tak oczywiste rzeczy jak sytuacja z
                Mijajlovicem powinny być oczywiste dla wszystkich, niezależnie komu kibicują.
                Porter przesadził z tym "jak się wygrywa mecze", tylko że kto jak to, ale Ty
                nie powinieneś mu zwracać uwagi, bo tak szowinistycznej, nieobiektywnej i
                węszącej wszędzie spisek Legii osoby jak Ty to drugiej tu nie ma. Przykro mi,
                że robisz "koło pióra" normalnym kibicom Wisły, może zamiast wyl;ewać tu swoje
                domysły pójdziesz zagrzewać naszą Wisełkę na stadion i tam wyładujesz oralnie
                swoje emocje, z tego co widzę ograniczas się raczej do napinania na forum,
                zapraszam na Reymonta.
                • Gość: Porter Decyzje sedziowskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 23:56
                  Zgadzam sie z przedmowca, a tytul "Jak sie wygrywa mecze" wydawal mi sie
                  trafny, bo nie przyszlo mi do glowy, ze Gornik moze byc tak slaby. Oczywiscie,
                  w perspektywie dalszego rozwoju sytuacji, decyzja p. Zyro nie miala znaczenia.
                  Ale byla niewlasciwa i mogla miec znaczenie. Zdarza sie, ze nietrafne decyzje
                  ustawiaja mecz. Groclin wygral u siebie z Polkowicami dzieki takim decyzjom,
                  Lech zremisowal z Amika...
                  • Gość: gg Dzięki Bogu Wisła grała w dziesiątke. 0-4 IP: *.compower.pl 27.03.04, 23:58
                  • mihal_04 Re: Decyzje sedziowskie 28.03.04, 00:15

                    Gość portalu: Porter napisał(a):

                    > Ale byla niewlasciwa i mogla miec znaczenie. Zdarza sie, ze nietrafne decyzje
                    > ustawiaja mecz. Groclin wygral u siebie z Polkowicami dzieki takim decyzjom,
                    > Lech zremisowal z Amika...

                    ...Legia wygrala z Polonia...
                    • Gość: Porter Re: Decyzje sedziowskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 01:17
                      Na nogi, na nogi, panie Kolego...
                • Gość: duch olabogi Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 28.03.04, 00:42
                  to ja juz wole atak klonow...
              • Gość: Porter Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 21:42
                A co zdarzylo sie w czasie meczu Legia - Odra?

                Przypadek Milailovicia jest bardzo podobny do przypadku Wroblewskiego. W jednym
                i drugim nalezala sie czerwona kartka. Roznica polega na tym ze Wroblewski ja
                dostal, Milailovic - nie. BTW w meczach trzech kolejek ekstraklasy bylo kilka
                zagran identycznych z wejsciem Wroblewskiego. Po zadnym z nich sedzia czerwonej
                kartki nie pokazal.

                Mam jeszcze jedno pytanie: czy na pewno byl spalony przy bramce dla Gornika?
                Moim zdaniem podanie Jakesza nie bylo podaniem do przodu, przez linie obroncow,
                tylko do tylu, wiec nie moze byc mowy o spalonym. Ale moge sie mylic. Poza tym
                nie jestem pewien, czy sedzia odgwizdal niesluszny spalony, czy raczej, widzac
                zagrozenie pod bramka Wisly na wszelki wypadek gwizdnal faul na Klosie...
                • Gość: duch olabogi Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 28.03.04, 00:42
                  gdyby, jak twierdzisz, zagrania w stylu Wroblewskiego byly czyms powszechnym,
                  to mielibysmy mecze pierwszej ligi rozgrywane przez zawodnikow na wozkach
                  inwalidzkich. Natomiast Mijalovic... faul na Moskalu byl ewidentny, pozniej byl
                  popis aktorski Podbroznego, ktory zapragnal udowodnic, ze na tej niwie potrafi
                  dorownac Saganowskiemu...

                  Jezeli nie widziales spalonego to - sorki - ale albo zgubiles okulary, albo za
                  duzo dzisiaj piwa wypiles... nota bene bramka byla przecudnej urody i szkoda,
                  ze nie zostala uznana... prawie tak piekna jak bramka strzelona przez
                  Mijalovica...ktora to bardzo spokojnie moze zostac wybrana bramka wiosny...

                  a jezeli chodzi o rezyserowanie spotkan pilkarskich.... well, zdaje sie ze
                  pierwsze Twoje pytanie dotyczyclo tego co zdarzylo sie podczas meczu Legia -
                  Odra... czyzbys doprawdy TEGO nie ogladal?
                  • Gość: Porter Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 01:17
                    Obydwa faule Milailovicia powinny skonczyc sie pokazaniem zoltej kartki,
                    nawiasem mowiac uderzyl, korzystajac z nieuwagi sedziego, jeszcze raz
                    przeciwnika bez pilki, tak, ze macie w Wisle nastepnego psychola. Gratulacje.
                    Co do popisow aktorskich - to mysle, ze masz w Wisle przynajmniej kilku
                    fachowcow od efektownych upadkow, ktorym Saganowski nie dorasta do piet.
                    Nawiasem mowiac, ofiara Wroblewskiego - Gorski nie jezdzi na wozku inwalidzkim,
                    tylko gra w kolejnych meczach Odry. A identyczne zagrania - wejscie
                    wyprostowana noga w okolice kolana - zaprezentowali: Koscielnik (zero kar) w
                    meczu z Legia, Becalik (w meczu ze Switem, zolta), inny zawodnik Widzewa (w tym
                    samym meczu, zolta), Romuzga (Wisla w meczu z Lechem - zolta) i jeszcze paru
                    innych.

                    Teraz spalony: strzelajacy byl za linia obroncow. To poza dyskusja. Ale podanie
                    nie bylo podaniem do przodu, przez linie obroncow, tylko do tylu. Strzelajacy
                    musial sie cofnac, zeby zagrac pilke. Nie mam pojecia czy w takiej sytuacji
                    jest spalony.
                    • Gość: duch olabogi Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 28.03.04, 10:36
                      Porter, czy Ty kolanem nazywasz to miejsce gdzie stopa laczy sie z lydka? Chyba
                      tak, no bo wlasnie Twoj Niszczyciel Wroblewski wlasnie w to miejsce celowal.
                      Ten jego wslizg byl obliczony na zakonczenie kariery przeciwnika. Jezeli
                      jakiekolwiek faule wykonane na wiosne, na polskich boiskach porownojesz z tym
                      wyczynem to obrazasz wszystkich pozostalych pilkarzy, rowniez Legii... I
                      zareczam Ci, ze biorac pod uwage dokonania Wroblewskiego, ze w psycholach
                      zdecydowanie przoduje w naszej lidze Legia... a Gorski nie jezdzi na wozku, bo
                      mial cholerne szczescie...


                      A jak wygrywa sie mecze? Strzelajac cztery bramki nawet wtedy, gdy gra sie na
                      boisku przeciwnika, nawet wtedy gdy gra sie w oslabieniu... Warto rowniez
                      zwrocic uwage, ze zadnej z bramek Wisly strzelonych wiosna nie mozna nazwac
                      mianem "sprytnej"... mozna natomiast nazwac tym mianem obie bramki strzelone
                      przez Legie w meczu z Odra... Na szczescie ten specyficzny spryt opuscil Legie
                      w dwoch nastepnym meczach... z niepokojem jednak bede czekal na nastepne mecze
                      Legii, szczegolnie te rozgrywane na wlasnym boisku, pod czujnym okiem obu panow
                      W...
                      • berserk75 Re: Jak sie wygrywa mecze? 28.03.04, 14:37
                        Gość portalu: duch olabogi napisał(a):

                        Warto rowniez
                        > zwrocic uwage, ze zadnej z bramek Wisly strzelonych wiosna nie mozna nazwac
                        > mianem "sprytnej"... mozna natomiast nazwac tym mianem obie bramki strzelone
                        > przez Legie w meczu z Odra...

                        powiedzieć o Tobie kretyn to komplement
                      • demkel Re: Jak sie wygrywa mecze? 28.03.04, 15:07
                        Warto rowniez
                        > zwrocic uwage, ze zadnej z bramek Wisly strzelonych wiosna nie mozna nazwac
                        > mianem "sprytnej"

                        A bramkkę na 3:0 z meczu z Górnikiem? Wolny został wykonany jakieś 10 metrów od
                        miejsca gdzie został popełniony faul. Sędzia tu popełnił błąd, powinien przerwać
                        grę i cofnąć akcję.

                        ... mozna natomiast nazwac tym mianem obie bramki strzelone
                        > przez Legie w meczu z Odra...

                        Tylko tą drugą, karny był jak njabardziej prawidłowy

                      • Gość: Porter Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 21:24
                        > Porter, czy Ty kolanem nazywasz to miejsce gdzie stopa laczy sie z lydka?
                        Chyba
                        >
                        > tak, no bo wlasnie Twoj Niszczyciel Wroblewski wlasnie w to miejsce celowal.
                        > Ten jego wslizg byl obliczony na zakonczenie kariery przeciwnika. Jezeli
                        > jakiekolwiek faule wykonane na wiosne, na polskich boiskach porownojesz z tym
                        > wyczynem to obrazasz wszystkich pozostalych pilkarzy, rowniez Legii... I
                        > zareczam Ci, ze biorac pod uwage dokonania Wroblewskiego, ze w psycholach
                        > zdecydowanie przoduje w naszej lidze Legia... a Gorski nie jezdzi na wozku,
                        bo
                        > mial cholerne szczescie...

                        1. Gorski mial szczescie, bo Wroblewski go nie trafil, zagranie Wroblewskiego
                        kwalifikowalo sie na czerwona kartke, mimo, ze nie trafil dokladnie
                        przeciwnika, w Wroblewski to psychol, ktory musi nauczyc sie panowac nad soba,
                        bo moze komus zrobic krzywde a na dodatek oslabia nieustannie druzyne. Calkiem
                        sie z Toba w tej kwestii zgadzam. Co Twojej uwagi, ze takich zagran nie ma, to -
                        pradon pour le mot, pieprzysz. Przed chwila w Kontrowersjach mozna bylo
                        obejrzec zagranie Piotra Swierczewskiego, w meczu Gornik - Lech. Tez dokladnie
                        nie trafil, ale gdyby trafil, bylby dramat, bo uderzal w staw z boku, od
                        srodka, w obciazona noge, czego z pewnoscia nie wytrzymalyby wiezadla.
                        Swierczewski nie dostal _ZADNEJ_ kartki.
                        Koscielniak uderzyl prosta noga, z przodu tuz pod kolano Jarzebowskiego. Na
                        oko - piec centymetrow wyzej i trafilby dokladnie w staw. A wtedy noga zgielaby
                        sie do tylu. Czysty przypadek, ze nie zrobil duzej krzywdy, w nagrode nie
                        dostal _ZADNEJ_ kartki.
                        Becalik wszedl wslizgiem majac noge podniesiona powyzej kolana przeciwnika,
                        trafil nad kolanem. Pare centymetrow nizej i bylby dramat. A tak byla tylko
                        kontuzja przeciwnika. Trener, widzac, co sie dzieje, zmienil Becalika w
                        pietnascie minut od wejscia przez niego na boisko.
                        Wejscie Romuzgi - od tylu na obciazony staw skokowy Nawrocika. Tu nie bylo o
                        malo co, nie bylo szczescia, atak zostal wykonany dokladnie i skonczyl sie
                        zlamaniem nogi z przemieszczeniem. Damian Nawrocik do wielkiej pilki raczej juz
                        nie wroci. Sedzia, oburzony brutalnoscia ataku, pokazal atakujacemu _ZOLTA_
                        kartke.
                        Jestem zwolennikiem bezlitosnego karania za takie zagrania. Takze Legionistow.
                        Zgadzam sie, zeby od Legionistow zaostrzone traktowanie zaczac. Ale nie zgadzam
                        sie, zeby na nich poprzestawac.

                        Proponuje, zebys nie wypisywal glupot na temat sprytnych goli w meczu z Odra.
                        Przy drugiej bramce sedzia popelnuil blad, zas karny byl ewidentny, gdyby nie
                        faul, Sagan bylby sam na sam. To co w tej sytuacji moze dziwic, to brak
                        czerwonej kartki dla Gorskiego. Byl to pierwszy karny dla Legii w tym sezonie.
                        Mozesz przypomniec mi ile karnych wykonywala Wisla? A moze przypomnisz gorzki
                        lament, jaki wydawali Wislacy po meczu z Odra, gdzie sedzia osmielil sie nie
                        nabierac na wislackie jaskolki?

                        Twoj niepokoj, z jakim bedziesz obserwowac rozwoj sytuacji, jest
                        nieuzasadniony. Wisly w ilosci dziwnych bramek Legia nie dogoni. Z Gornikiem
                        padly dwie dziwne bramki dla Wisly: Milailovicia, ktory powinien wyleciec
                        wczesniej z boiska i pierwsza bramka Zurawskiego, ktory dostal pilke po wolnym,
                        wykonanym dwadziescia pare metrow od faulu, z toczacej sie pilki. To nie sa
                        dziwne bramki. To sa nieprzepisowe bramki. Przepisy mowia, ze za uderzenie
                        nalezy sie czerwona kartka (a Milailovicz uderzyl Probierza), zas wolny
                        powinien byc wykonywany ze stojacej pilki ustawionej w miejscu przewinienia (a
                        nie dwadziescia pare metrow blizej bramki, z pilki znajdujacej sie w ruchu).

                        Co do nowych panow, to mysle, ze Walter to panisko. A Cupial? Wez mu sie
                        przyjrzyj, przeciez on nawet wyglada, jakby jakis kolejny przetarg na kable
                        wlasnie ustawial. I takie prostacko - biznesowe podejscie ma przelozenie na
                        sport. Znajdz kogo trzeba przekupic i posmaruj. Beda karne i oskary, nie bedzie
                        natomiast kartek.
                        • Gość: duch olabogi Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.03.04, 12:09
                          Porter! Moze panowie W i W to paniska i kudy tam Cupialowi do nich, pragne
                          jednak zaznaczyc, ze Cupial stworzyl juz w miare sprawnie funkcjonujacy klub
                          pilkarski... natomiast W i W musza tego jeszcze dokonac. A jezeli chodzi o
                          gusta... well, no ja na miejscu kibicow Legii z dozym rezerwom przygladalbym
                          sie facetom, ktorzy porownuja mecze Legii do Big Brothera i jezdza jaguarami...
                          no niby to jest samochod, ale w pewnym wieku i na pewnym stanowisku... no
                          Porer, czy naprawde Twoim zdaniem jest do dowod Dobrego Smaku???

                          No ja sie zaczynam powaznie zastanawiac, czy dla Panow W i W kupowanie Legii
                          nie jest kolejnym objawem kryzysu wieku sredniego...

                          Chamskie faule powinny byc bezwzglednie tempione. Sa jednak bardziej chamskie
                          faule, po ktorych pilkarz oglada czerwona kartke (Wroblewski) i mniej chamskie,
                          po ktorych pokazuje sie zolta (Milalovic). Serb mial pelne prawo byc na boisku
                          kiedy strzelal bramke - i zupelnie slusznie wylecial po nastepnym faulu... a ze
                          Podbrozny zachowal sie jak aktor z telenoweli pilkarskiej to juz zupelnie inna
                          sprawa... sam pozniej powiedzial, ze prowokowanie tez jest czescia gry w
                          pilke...

                          nie, nie ogladalem wczorajszych kontrowersji, moze uda mi sie obejrzec
                          dzisiejsza powtorke... do poprzedniej kolejki zagranie Wroblewskiego bylo
                          najbardziej chamskim faulem jaki tej wiosny widzialem w polskiej lidze...
                          jezeli po kontrowersjach zmienie zdanie - dam znac.
                          A Nawrocika to cholernie szkoda, bardzo podoba mi sie jak gra w pilke i mam
                          nadzieje, ze nie masz racji oceniajac jego kontuzje...

                          A jezeli chodzi o te nieszczesna bramke w meczu Legia - Odra... No Porter, no z
                          calym naleznym Ci szacunkiem... no przeciez ogladasz mecze, duzo meczow... czy
                          kazdy pad, taki jak go wykonal Saganowski jest nagradzany karnym? No fakt,
                          Gorski pomogl Saganowskiemu upasc.... ale Saganowski mial wiecej woli padania w
                          tej sytuacji niz checi utrzymania sie na nogach i kontynuowania ciekawie
                          zapowiadajacej sie akcji...
                          Uwazam, ze sedzia w tym meczu ulegl presji... byc moze byla to presja
                          kibicow... presja atmosfery na stadionie... no ale byl nadzwyczaj dobrze
                          usposobiony wobec Legii... no nie zaprzeczaj... jezeli sie do tego dolozy fakt
                          obecnosci obu panow W na trybunach... to ciagle ich zastanawianie sie nad tym
                          czy kupic Legie, czy tey kolejna wyspe na Morzu Egejskim... i to ze na ich
                          nastroj mogla wplynac jakosc gry prezentowanej przez Legie, a wiec ten mecz z
                          Odra nalezalo, po prostu nalezalo wygrac... well, Porter, jezeli odpowiada Ci
                          smak zwyciestwa w tym meczu to Twoj problem... proponuje jednak, zebys
                          przeplukal usta czyta, zrodlana woda...
                          • Gość: Porter Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.w3cache.pl / *.pl 29.03.04, 14:52
                            > Porter! Moze panowie W i W to paniska i kudy tam Cupialowi do nich, pragne
                            > jednak zaznaczyc, ze Cupial stworzyl juz w miare sprawnie funkcjonujacy klub
                            > pilkarski... natomiast W i W musza tego jeszcze dokonac. A jezeli chodzi o
                            > gusta... well, no ja na miejscu kibicow Legii z dozym rezerwom przygladalbym
                            > sie facetom, ktorzy porownuja mecze Legii do Big Brothera i jezdza
                            jaguarami...
                            >
                            > no niby to jest samochod, ale w pewnym wieku i na pewnym stanowisku... no
                            > Porer, czy naprawde Twoim zdaniem jest do dowod Dobrego Smaku???

                            Nigdy o tym nie myslalem w tych kategoriach. Ale nie widze nic zdroznego w
                            jezdzeniu jaguarem.

                            Chamskie faule powinny byc bezwzglednie tempione. Sa jednak bardziej chamskie
                            > faule, po ktorych pilkarz oglada czerwona kartke (Wroblewski) i mniej
                            chamskie,
                            >
                            > po ktorych pokazuje sie zolta (Milalovic). Serb mial pelne prawo byc na
                            boisku
                            > kiedy strzelal bramke - i zupelnie slusznie wylecial po nastepnym faulu...

                            Oczywiscie, ze mial prawo, bo o tym decyduje sedzia, pokazujac, badz nie,
                            czerwona kartke. Ale Milailovic zaczal od dania Probierzowi w rylo lokciem, ze
                            co powinien wyleciec z boiska od razu, a dostal zolta kartke, potem go
                            brutalnie skosil, za co nie dostal kartki, choc powinien, nastepnie strzelil
                            bramke, a dopiero pozniej wykonal kolejny brutalny faul, dostal druga zolta i
                            wylecial z boiska. Sedzia popelnil blad i to byl blad brzemienny w skutki.

                            >
                            > Podbrozny zachowal sie jak aktor z telenoweli pilkarskiej to juz zupelnie
                            inna
                            > sprawa... sam pozniej powiedzial, ze prowokowanie tez jest czescia gry w
                            > pilke...

                            Podbrozny? James Podbrozny?

                            A jezeli chodzi o te nieszczesna bramke w meczu Legia - Odra... No Porter, no z
                            >
                            > calym naleznym Ci szacunkiem... no przeciez ogladasz mecze, duzo meczow...
                            czy
                            > kazdy pad, taki jak go wykonal Saganowski jest nagradzany karnym? No fakt,
                            > Gorski pomogl Saganowskiemu upasc.... ale Saganowski mial wiecej woli padania
                            w
                            >
                            > tej sytuacji niz checi utrzymania sie na nogach i kontynuowania ciekawie
                            > zapowiadajacej sie akcji...


                            Wola Saganowskiego nie miala tu nic do rzeczy, faul byl taki, ze Saganowski nie
                            mial prawa utrzymac sie na nogach.

                            > Uwazam, ze sedzia w tym meczu ulegl presji... byc moze byla to presja
                            > kibicow... presja atmosfery na stadionie... no ale byl nadzwyczaj dobrze
                            > usposobiony wobec Legii... no nie zaprzeczaj... jezeli sie do tego dolozy
                            fakt
                            > obecnosci obu panow W na trybunach...

                            Istotnie sedzia Marczyk byl niesamowicie dobrze usposobiony dla Legii, bo
                            wyrzucil z boiska Wroblewskiego, a nie wyrzucil Gorskiego, a potem jeszcze
                            jednego gracza za faul na wychodzacym sam na sam Saganowskim. No, ale
                            podyktowal dla Legii karnego, wiec to juz jest cos, bo dotychczas zadne faule
                            na zawodnikach Legii nie byly karane w ten sposob. W zeszlym roku sedzia
                            Fijarczyk nie podyktowal w meczu z Odra trzech ewidentnych karnych. Blad
                            sedziego Marczyka przy drugiej bramce dla Legii byl ewidentny, z tym, ze
                            okazalo sie to dopiero dwa dni po meczu.
                            Jezeli uznac, ze Marczyk byl przychylnie usposobiony dla Legii, to nalezaloby
                            tez uznac, ze mecz Gornik - Wisla sedziowal czlonek wislackiego fan-clubu. Bo
                            nie wyrzucil z boiska Milailovicia mimo dwoch zagran kwalifikujacych sie do
                            takiego potraktowania i uznal bramke Zurawskiego, mimo, ze wolny zostal
                            wykonany z dala od miejsca w ktorym popelniono przewinienie.
                  • Gość: bazyliszek Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.chello.pl 28.03.04, 12:29
                    Gość portalu: duch olabogi napisał(a):

                    pozniej byl
                    > popis aktorski Podbroznego, ktory zapragnal udowodnic, ze na tej niwie
                    potrafi
                    > dorownac Saganowskiemu...

                    jaki znowu popis aktorski Saganowskiego?! znowu pijesz do karnego w meczu z
                    Odrą?!
                    otóż wbij sobie w ten pusty i głupi łeb, że NAWET OBROŃCA Odry przyznał się do
                    faulu. chyba, że ty wiesz lepiej od niego samego co zrobił w polu karnym...
                    kłamstwo powtórzone sto razy i tak pozostanie kłamstwem...
                    • Gość: Bonhart Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 13:57
                      Nie ma sie co denerwowac. Jak ktos sie nie zna na pilce to dalej bedzie
                      puszczal swoja zdarta plyte. Jak nie chce czegos zobaczyc to nie zobaczy, nawet
                      jesli po drugiej stronie stanelo 1000 eksoertow a Gorski zlozyl oswiadczenie na
                      pismie. Nawet takie ladne miasto jak Krakow nie jest wolne od roznego rodzaju
                      idiotow.
      • Gość: gg Re: 0-4 tak się wygrywa IP: *.compower.pl 27.03.04, 22:54
        • berserk75 Re: 0-4 tak się wygrywa 28.03.04, 14:41
          wygrać 0:4 to jak... przegrać :)))))))))

          kolejny językowy idiota. wygrana 0:4, zdobyty gol, strzelona bramka. itd. itd.
      • Gość: majrix Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 27.03.04, 23:25
        Szkoda że Wisła nie pogubiła punktów, choć z drugiej strony dobrze że krętacze
        z Zabrza (przełożenie meczu w pierwszej kolejce) dostali łupnia. A i tak mam
        nadzieje że w eliminacjach LM bedzie grała rzeczywiście najlepsza polska
        drużyna (oczywiście najlepsza w sierpniu!!) i mam nadzieję że będzie to Legia!!!
        • Gość: duch olabogi Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 28.03.04, 00:44
          no wiec ja mysle, ze Legia bedzie musiala odebrac punkty Wisle na boisku
          Wisly... zeby zdobyc mistrza w tym sezonie...
          • Gość: Sioux Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: 5.2.* / *.chello.pl 28.03.04, 01:18
            Gość portalu: duch olabogi napisał(a):

            > no wiec ja mysle, ze Legia bedzie musiala odebrac punkty Wisle na boisku
            > Wisly... zeby zdobyc mistrza w tym sezonie...

            No i to zrobi!
            • Gość: Porter Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 01:31
              Pozyjemy, zobaczymy. Wisla zdecydowanie sie obudzila w Zabrzu.
              • Gość: Sioux Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: 5.2.* / *.chello.pl 28.03.04, 01:43
                Gość portalu: Porter napisał(a):

                > Pozyjemy, zobaczymy. Wisla zdecydowanie sie obudzila w Zabrzu.

                Obudziła się i może, ale kompleksu Legii chyba nie wyleczyła.
      • Gość: duch olabogi jak sie wyinterpretowuje mecze??? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 28.03.04, 15:49
        Ponizsze rozwazania dedykujw wszystkim "Wroblewskim intelektu", ktorych na
        przednowku obrodzilo wsrod kibicow jedynie slusznej druzyny ze stolicy...

        mecz wyinerpretowany to taki, w ktorym bramki padaja dzieki dokonywanej przez
        sedziego interpretacji przebiegajacych na boisku zdarzen... Przykladem takiego,
        wyinterpretowanego meczu byl wlasnie pojedynek Legia - Odra... oba gole Legii
        urodzily sie najpierw w glowie sedziego zanim rzeczywiscie mogli je ujrzec
        pozostali obserwatorzy meczu...

        Potrafie zrozumiec, ze Legii bylo bardzo potrzebne te zwyciestwo... wszak obaj
        Panowie W byli na trybunach... lecz doprawdy zadziwia mnie prezentowane przez
        kibicow Legii zadowolenie po wygranej nad Odra.... Panowie, czy naprawde nie
        lepiej doliczyc Legii sluzbowe trzy punkty i spuscic na to wszystko co sie
        dzialo podczas tego meczu dobrotliwy calun milczenia???


        Natomiast jezeli chce ktos zobaczyc mecz wygrany - to niech sobie obelrzy
        powtorke Gornik - Wisla, albo.......... Leczna - Legia...
        • Gość: wiślak Powtórzę co napisałem... nie kompromituj kibiców IP: *.chello.pl 28.03.04, 16:05
          Wisły.


          Nikt chyba nie porównuje faulu Wróblewskiego z Mijajlovica, ale chyba przyznasz
          że w momencie kiedy Serb strzelał bramkę nie powinno go już być na boisku.
          Wejście w zawodnika Górnika jak najbardziej kwalifikowało się na żółć (drugą,
          czyli w konsekwencji czerwień). I tyle. Wisła wygrała zasłużenie i zdecydowanie
          więc nie ma co więcej rozstrząsać, ale tak oczywiste rzeczy jak sytuacja z
          Mijajlovicem powinny być oczywiste dla wszystkich, niezależnie komu kibicują.
          Porter przesadził z tym "jak się wygrywa mecze", tylko że kto jak to, ale Ty
          nie powinieneś mu zwracać uwagi, bo tak szowinistycznej, nieobiektywnej i
          węszącej wszędzie spisek Legii osoby jak Ty to drugiej tu nie ma. Przykro mi,
          że robisz "koło pióra" normalnym kibicom Wisły, może zamiast wyl;ewać tu swoje
          domysły pójdziesz zagrzewać naszą Wisełkę na stadion i tam wyładujesz oralnie
          swoje emocje, z tego co widzę ograniczas się raczej do napinania na forum,
          zapraszam na Reymonta.

          A co do karnego dla Legii sprawa też jest oczywista- sam Górski stwierdził że
          faulował. I powinno być to widoczne niezależnie od sympati klubowych. Ponawiam
          zaproszenie na Reymonta, napinaczu.


          • Gość: duch olabogi Re: Powtórzę co napisałem... nie kompromituj kibi IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 28.03.04, 16:09
            misiu, jak juz wczesniej pisalem - atak klonow byl smieszniejszy...

            podpisuj sie lepiej - wis(L)ak...
            • Gość: wiślak Re: Powtórzę co napisałem... nie kompromituj kibi IP: *.chello.pl 28.03.04, 16:16
              Czy tak trudno zrozumieć, że można być obiektywnym kibicem? Śmieszysz mnie
              coraz bardziej, te Twoje chore wywody w połączeniu z tym że na meczu Wisły to
              chyba nigdy nie byłeś. Nie jest to za to o tyle śmieszne, że kompromitujesz
              innych normalnych kibiców Wisełki. Tacy jak Ty tylko zwiększają antagonizmy
              międzyklubowe. Co z tego że piszesz językowo poprawnie, skoro merytorycznie
              prezentujesz poziom kibola spod budki z piwem.
        • Gość: Bonhart Re: jak sie wyinterpretowuje mecze??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 16:28
          Gość portalu: duch olabogi napisał(a):

          > Ponizsze rozwazania dedykujw wszystkim "Wroblewskim intelektu", ktorych na
          > przednowku obrodzilo wsrod kibicow jedynie slusznej druzyny ze stolicy...
          >
          > mecz wyinerpretowany to taki, w ktorym bramki padaja dzieki dokonywanej przez
          > sedziego interpretacji przebiegajacych na boisku zdarzen... Przykladem
          takiego,
          >
          > wyinterpretowanego meczu byl wlasnie pojedynek Legia - Odra... oba gole Legii
          > urodzily sie najpierw w glowie sedziego zanim rzeczywiscie mogli je ujrzec
          > pozostali obserwatorzy meczu...
          >
          > Potrafie zrozumiec, ze Legii bylo bardzo potrzebne te zwyciestwo... wszak
          obaj
          > Panowie W byli na trybunach... lecz doprawdy zadziwia mnie prezentowane przez
          > kibicow Legii zadowolenie po wygranej nad Odra.... Panowie, czy naprawde nie
          > lepiej doliczyc Legii sluzbowe trzy punkty i spuscic na to wszystko co sie
          > dzialo podczas tego meczu dobrotliwy calun milczenia???

          Pewnie, najlepiej gdyby sedziego w ogole nie bylo albo, jak juz jest, gwizdal
          karne tylko Wisle (jak jeszcze niedawno bylo). Czy zwyciestwa Wisly rowniez
          byly "wyinterpretowane" (coz za ciekawy neologizm)?
          Chyba cale forum spuszcza calun milczenia na twoje smieszne wywody, "Jopie
          intelektu".
          • Gość: duch olabogi Re: jak sie wyinterpretowuje mecze??? IP: *.jagiellonia.krakow.pl 28.03.04, 17:37
            jezeli ma byc juz do kogos porownywany - to wole do Pana magistra Mariusza
            Jopa....

            juz dawno sie w polskiej lidze nie zdarzylo, zeby wszystkie bramki stzelone
            przez zwycieska druzyne zostaly wyinterpretowane przez sedziego - pierwsza
            mniej, za to druga o wiele, wiele bardziej... dlatego zapewne mecz Legia - Odra
            utkwil mi tak w pamieci, chociaz to nie ja go wywolalem w tym watku...

            pozdrowienia dla Bonharta Wroblewskiego i calej sfory innych wroblewskich....

        • Gość: bazyliszek wbij to sobie w ten pusty i głupi łeb... IP: *.chello.pl 28.03.04, 18:11
          napisałem wprawdzie to już wyżej, ale mam dosyć powtarzania przez ciebie ciągle
          tych samych bredni, więc zrobie to jeszcze raz.
          karny dla Legii był podyktowany prawidłowo. wbij sobie w ten pusty i głupi łeb,
          że NAWET OBROŃCA Odry przyznał się do faulu. chyba, że ty wiesz lepiej od niego
          samego co zrobił w polu karnym...
          kłamstwo powtórzone sto razy i tak pozostanie kłamstwem...
          • Gość: duch olabogi poczciwy moj bazyliszku... IP: *.jagiellonia.krakow.pl 28.03.04, 18:26
            no bo ja myslalem zawsze, ze bazyliszki umieja czytac miedzy wierszami, ale
            okazuje sie, ze bajki klamia....

            a co mial Twoim zdaniem powiedziec Obronca Odry? To, ze wiaze duze nadziej z
            przejsciem Sochy do Legii, i ze nie mialby nic przeciwko temu, zeby zagrac w
            jednej druzynie z kolega, ktoremu niechcacy pomogl strzelic bramke ( o ile
            sobie przypominam to Saganowski strzelil karnego)???

            no wiec wbij sobie w ta slicznie lokami blond przyozdobiona lepetynke, ze
            takich padow jakie zaliczyl Saganowski jest troche w polskiej lidze. I doprawdy
            nie wszystkie z nich nagradzane sa karnymi... a niektore zolta kartka...
            • Gość: bazyliszek głupi mój duszku... IP: *.chello.pl 28.03.04, 21:03
              doprawdy o różnych już teoriach spiskowych słyszałem, ale ten wytwór chorego
              umysłu, który raczyłeś zaprezentować w powyższym poście przebija wszystkie. jak
              wielkim trzeba byc paranoikiem, i jak gigantyczną mieć obsesję, żeby tworzyć
              takie piramidalne teorie?! ja myślałem, że ty zwyczajnie nie lubisz Legii, a ty
              po prostu durniem jesteś...

              zawodnik Odry przyznał, że sfaulował Saganowskiego - jest to oczywisty fakt "w
              sprawie". jednak jak widać nie dla ciebie. jeśli fakty nie pasują do twoich
              teorii to tym gorzej dla faktów! brawo, w ten sposób można skutecznie ignorować
              rzeczywistość i pozostac w swoim chorym świecie, w ktorym wszystko odpowiada
              naszym wyobrażenium...

              sytuacja wygląda tak - z jednej strony mamy słowa obrońcy Odry, z drugiej twoją
              niedorzeczną, niepopartą żadnym dowodem teorię. jeśli chcesz możesz w nią
              wierzyć, jest to twój problem. w końcu z każdą obsesją można żyć - na świecie
              są ludzie, którzy np. ufają, że widzieli zielone stworki. nie przeszkadza im to
              w miare normalnie funkcjonować w społeczeństwie...

              nie zamierzam kontynuować dyskusji z człowiekiem żyjącym w świecie złudzeń...
              • Gość: duch olabogi bardzo madrutki moj bazyliszku IP: *.jagiellonia.krakow.pl 28.03.04, 21:29
                mysle, ze dobrze robisz wracajac do dobrej krainy bajek dla grzecznych dzieci,
                gdzie kazda ropucha zmienia sie po ucalowaniu w ksiezniczke, kaczki wydalaja z
                siebie zlote jaja, a w kazdej pustej butelce spi dobry dzin, ktory spelnia
                kazde zyczenie znalazcy... krainy, gdzie wylacznie sprawiedliwe wyniki zapadaja
                w meczach pilkarskich, a sedziowie odgwizduja tylko rzeczywiscie popelnione
                faule...

                faktycznie, od tej naszej rzeczywistosci, w ktorej ludzie co innego mowia, a co
                innego mysla - nawet ozdobiona lokami blond glowka bazyliszka moze rozbolec...
                • Gość: bazyliszek ciągle głupi duszku... IP: *.chello.pl 28.03.04, 23:22
                  po pierwsze - co ci odwaliło z tymi loczkami?! trafiłeś kulą w płot, tak samo
                  jak z karnym...

                  widzisz, ja żyję w realnym świecie, to ty pogrążasz sie w krainie obsesji, w
                  której wszystko wygląda tak jak sobie wyobrażasz. niestety, muszę cię
                  rozczarować - REALNY ŚWIAT NIE JEST PROJEKCJĄ WYOBRAŻEŃ TWOJEGO ROZUMKU. to, że
                  tobie się wydaje, że coś się dzieje, naprawdę nie oznacza, że dzieje się
                  naprawdę...

                  doprawdy ciekawy masz sposób pojmowania świata. nie dość, że w swojej
                  rzeczywistości tworzysz paranoiczne teorie, wiedząc lepiej od innych co sami
                  robią i myślą, to jeszcze BRAK WIARY W TWOJE OBSESJE JEST DLA CIEBIE DOWODEM
                  NIEZROZUMIENIA RZECZYWISTOŚCI PRZEZ INNYCH... niesamowite - sam od razu
                  asekurujesz swoją paranoję!

                  musi ci być ciężko żyć ze świadomością, że wszyscy prócz ciebie się mylą i nie
                  dostrzegają ukrytej prawdy. w sumie to ciekawy przykład megalomanii i
                  podbudowywania swego ego...
                  • Gość: duch olabogi ciagle przepoczciwy bazyliszku IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.03.04, 11:33
                    czy bramki dla Legii w meczu Legia - Odra padaly po interwencjach sedziego w to
                    co sie dzialo na boisku? Po jego takiej a nie innej interpretacji zachodzacych
                    na boisku zdarzen? Tak, czy nie? Jezeli bazyliszki nie ogladaja meczow w jakims
                    rownoleglym swiecie to chyba odpowiedz na to pytanie moze byc tylko jedna.
                    Zatem nazwanie ich "wyinterpretowanymi" - obojetnie od tego czy komus podoba
                    sie ten neologizm, czy nie; obojetnie od tego, czy gracze Odry popelniali
                    przewinienia, czy nie - jest w pelni uzasadnione.

                    No, chyba, ze rownoleglym swiatem bazyliszkow rzadza zupelnie inne zasady
                    logiki... I kto tu mowi o obsesji....


                    • Gość: bazyliszek tylko, że tu nie o to chodzi... IP: *.chello.pl 29.03.04, 21:51
                      tylko, że nie ma czegoś takiego jak "wyinterpretowany gol". może być co
                      najwyżej "zinterpretowana sytuacja" - błędnie, lub prawidłowo (jestem
                      filologiem i mam pewne pojęcie o języku). a ty na dokładkę twierdziłeś, że nie
                      było faulu, pisząc o "popisie aktorskim Podbroznego, ktory zapragnal udowodnic,
                      ze na tej niwie potrafi dorownac Saganowskiemu".
                      i pisałeś to pomimo, że sam obrońca przyznał, że faulował Saganowskiego...

                      a nazwałem cię durniem i idiotą, z racji twojej spiskowej teorii dziejów (tej o
                      rzekomej tajemnej umowie pomiędzy Socha, a piłkarzem z Wodzisławia).
                      jeśli ją podtrzymujesz to znaczy, że naprawdę nim jesteś, ogarniętym na dodatek
                      ciężką paranoją.
                      a jeśli jej nie podtrzymujesz, to może wyjaśnisz skąd się pojawiła w tym
                      wątku...
                      • Gość: duch olabogi kiedy nie wiadomo o co chodzi... IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 30.03.04, 10:15
                        Kiedys mialem problem ze slowem "deweloper". No i dzwonilem do znajomych w
                        Polsce i prosilem, zeby mi podali jak taka osobe okresla sie w Polsce. I
                        dowiedzialem sie, ze amerykanski deweloper bedzie deweloperem rowniez w
                        Polsce...

                        Jezeli filogowie nie maja ochoty na radzenie sobie z deweloperem, na tworcze
                        adaptowanie jezyka polskiego do zachodzacych przemian cywilizacyjnych -
                        ograniczaja sie li tylko do obrony literek z kreseczkami, ch, rz i innych
                        takich - to ja mam ich w naprawde wielkim powazaniu i ich upominania jezykowe
                        sa dla mnie mniej wiecej tyle warte co niegdysiejsze sniegi...

                        Po tym wstepie przechodze do meritum

                        Skoro mniej wiecej zgodzilismy sie co do tego, ze gole byly wyinterpretowane
                        przez sedziego - patrz definicja wyinterpretowania pieterko wyzej - to
                        przejdzmy zatem do zinterpretowania sytuacji towarzyszacej meczowi Legia -
                        Odra. No bo bylo ich troje - Legia, Odra i ta trzecia, syttttuuuacja...

                        A sytuacja byla taka, ze na kilka dni przed meczem Legia - Odra przeszedl do
                        Legii Socha. I ptaszki coraz glosniej cwierkaly o powstawaniu coraz
                        mocniejszych wiezow przyjazni miedzy oboma klubami.

                        W tle meczu Legia - Odra nalezy rowniez dostrzec oblicza dwoch panow W, ktorzy
                        w chyzych jaguarach pojawiali sie co chwila przy Lazienkowskiej wciaz pary z
                        geby na temat zakupu Legii nie puszczajac... No i sytuacja byla taka, ze Legia
                        powinna byla ten mecz z Odra wygrac. Kazdy inny wynik mogl polozyc sie cieniem
                        na przyszlosci druzyny. No bo przeciez panowie W wciaz sie zastanawiali na co
                        przeznaczyc swoje pieniadze...

                        No i sytuacja byla taka, ze juz w czwartej minucie meczu Saganowski ( byly
                        gracz Odry) wpadl pomiedzy swoich dawnych kolegow i z wieksza lub mniejsza
                        pomoca Gorskiego pada na murawe - okazujac przy tym niebanalne umiejetnosci
                        aktorskie. No i zostala stworzona taka sytuacja - za sprawa Saganowskiego i
                        Gorskiego - ze sedzia wyinterpretowal z niej bramke...

                        Cztery minuty pozniej Saganowski ponownie pada na polu karnym Odry, chyba nie
                        dosc przekonywujaco jednak skoro tym razem nie udaje sie przekonac sedziego by
                        wyinterpretowal bramke z tej sytuacji...

                        A w drugiej polowie mamy z kolei taka sytuacje, ze pada bramka, ktora nie
                        powinna byla pasc. Jednak sedzia stanal na wysokosci zadania i uznanie tej
                        bramki jakos sobie wyinterpretowal...

                        A najsmieszniejsze rzeczy dzieja sie po meczu. We wszystkich wywiadach Gorski
                        stanowczo twierdzi, ze faulowal Saganowskiego. Daje tym wyznaniem piekny
                        przyklad wszystkim innym obroncom klubow pierwszoligowaych, ktorzy na podobnie
                        pryncypialna krytyke swoich dzialan na boisku nigdy by sobie nie pozwolili -
                        obawiajac sie przede wszystkim tego, ze sokole oko sedziow w kolejnych meczach
                        bedzie sledzic kazdy ich ruch nogi i reki... obawiajac sie rowniez wladz swego
                        klubu i prezesa...

                        No i sytuacja nam sie tak pieknie rozwija, ze wladze klubu, ktory przegra
                        dzieki temu, ze sedzia tak a nie inaczej wyinterpretowal bramki - w ogole nie
                        oprotestowaly zapadajacych podczas meczu decyzji... wydaja sie rownie
                        zadowolone z takiego wyniku co ze zwyciestwa, albo remiusu....

                        PS. Musze przyznac, ze zdziwiles mnie swoim "zawodowym wyznaniem". Wydawalo mi
                        sie zawsze, ze filolodzy obdarzaja swych intrelokutorow bardziej wyszukanymi
                        epitetami nizli zywcem z piaskownicy wyjete: "duren", czy "idiota"... Przykro
                        mi, ale po lekturze Twoich postow moja opinia o filologach niestety nie ulegla
                        poprawie....
                        • Gość: bazyliszek na koniec... IP: *.chello.pl 30.03.04, 22:42
                          "ptaszki ćwierkają" - brawo, brawo... nie wiem jak chorą trzeba mieć
                          wyobraźnię, zeby zbudować tak pokręcona teorię, nie popartą żadnymi,
                          najmniejszymi przesłankami...

                          co do neologizmów i nowych wyrażeń - nie każdy ma talent Witkacego. dlatego
                          lepiej używać słów i wyrażeń już stosowanych w języku. publiczne używanie przez
                          kogoś zwrotu wymyślonego przez niego samego, i tylko przez niego stosowanego
                          jest irracjonalne... poza tym - termin "wyinterpretowany gol" jako określenie
                          każdej bramki strzelonej "dzięki interwencji sedziego" jest nieprecyzyjny i ma
                          negatywne konotacje. słowo "wyinterpretowany" związane jest bowiem z
                          terminem "interpretacja", który nie zakłada przecież obiektywności (np.
                          interpretacja sceniczna),a tym samym zakłada dowolność oceny danej sytuacji na
                          boisku...

                          co do rozczarowania filologami: staram się wyrażać jasno i precyzyjnie,
                          nadmierne komplikowanie języka nie świadczy o madrości! zaletą dobrej
                          wypowiedzi, ustnej czy pisanej, jest precyzyjne oddanie myśli połączone z
                          łatwością zrozumienia przekazu. słowa takie jak "dureń", czy "głupek" należą do
                          języka literackiego, nie widze więc żadnego problemu z ich stosowaniem. a
                          używanie wulgaryzmów, również w literaturze pięknej, ma długą i piękną
                          tradycję...

                          podsumowując:
                          primo - przesadziłem, obrażając cię - przepraszam.
                          secundo - wciąż nie mogę uwierzyć jak można stworzyć tak chorą, niesamowitą
                          teorię o spisku. w tym względzie podtrzymuję swoje słowa z poprzednich postów w
                          całej rozciągłości...

                          na tym kończę dyskusję. jeśli chcesz mieć ostatnie słowo, to możesz się wpisać,
                          a potem niech ten wątek spada w otchłań zapomnienia - chyba nam wszystkim
                          dobrze to zrobi...
            • Gość: Bonhart Re: Jopowi (jopu?) z gratulacjami. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 00:14
              > a co mial Twoim zdaniem powiedziec Obronca Odry? To, ze wiaze duze nadziej z
              > przejsciem Sochy do Legii, i ze nie mialby nic przeciwko temu, zeby zagrac w
              > jednej druzynie z kolega, ktoremu niechcacy pomogl strzelic bramke ( o ile
              > sobie przypominam to Saganowski strzelil karnego)???

              O! A wiec jednak spisek. Zapewne masz nagranie rozmowy Gorskiego z Socha gdzie
              ten pierwszy zapewnia drugiego o absolutnej lojalnosci...
              Powiem tak - w kategorii absurd roku zgarniasz grand prix.

              PS> Wroblewski w kategorii potyczek krakowsko-warszawskich zaslynal swego czasu
              szybkim rajdem po ktorym padla wazna czasu bramka (pewnie nie pamietasz bo ty
              komentujesz mecze ale ich nie ogladasz). Jop (podobno magister, nie widac po
              wyrazie twarzy) natomiast dal sie przescignac jednemu z najwolniejszych
              pilkarzy Europy. Jesli szybkosc obu ma symbolizowac lotnosc umyslu to gratuluje
              ci tylulu "Jopa intelektualnego".
              • Gość: duch olabogi Muszę wam przyznać rację... IP: *.acn.pl 29.03.04, 01:30
                Przemyślałem swoje dotychczasowe postępowanie i zauważyłem jaki byłem głupi
                i zaślepiony. To co, że moje teorie spiskowe są bzdurne, ja w ten sposób
                wyrażam siebie. Nie mam kolegów, a na forum czasem ktoś coś do mnie napisze.
                W gruncie rzeczy jestem wielkim fanem reprezentacji Polski i nie mam nic do
                Legionistów. Uważam, że to bardzo przyjaźni ludzie i prawdę mówiąc zasługują na
                tytuł mistrzowski w tym roku.
                Uff.Musiałem to z siebie wyrzucić.
              • Gość: duch olabogi Re: Jopowi (jopu?) z gratulacjami. IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.03.04, 11:42
                Nie, nie mam nagrania rozmowy Gorskiego z Socha, nie sadze rowniez, zeby takowa
                miala miejsce... ale wiem, ze Odra dla nikogo z jej graczy nie jest klubem
                docelowym, to jest klub, z ktorego odchodzi sie do innych, lepiej
                placacacych... a Legia z ITI i Socha wydaje sie naturalnym miejscem
                zatrudnienia dla graczy Odry marzacych o kontynuowaniu kariery... a stosunkow z
                ewentualnym pracodawca nie nalezy zadrazniac.... i tyle.

                I Nie wydaje mi sie, zeby ten zbior zdroworozsadkowych wnioskow zaslugiwal na
                nazwanie absurdu roku...

                A sytuacje Wroblewskiego z Jopem pamietam, zapewne Jope spoznil sie no bo
                zastanawial sie wtedy nad tezami swej pracy magisterskiej...

                A ligowe mecze ogladam, choc, musze to przyznac, przestalem chodzic na stadion
                Wisly. Wroce jak bedzie mozna na niego wejsc nie narazajac sie na polamanie
                zeber... Zwykle ogladam mecze w CK Browarze, przy piwku...
                • Gość: Bonhart Re: Jopowi (jopu?) z gratulacjami. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 12:02
                  > Nie, nie mam nagrania rozmowy Gorskiego z Socha, nie sadze rowniez, zeby
                  takowa
                  >
                  > miala miejsce... ale wiem, ze Odra dla nikogo z jej graczy nie jest klubem
                  > docelowym, to jest klub, z ktorego odchodzi sie do innych, lepiej
                  > placacacych... a Legia z ITI i Socha wydaje sie naturalnym miejscem
                  > zatrudnienia dla graczy Odry marzacych o kontynuowaniu kariery... a stosunkow
                  > z ewentualnym pracodawca nie nalezy zadrazniac.... i tyle.

                  Zastanawiam sie czy ty naprawde w to wierzysz? Paranoja. Jednak jestes jopkiem.

                  > I Nie wydaje mi sie, zeby ten zbior zdroworozsadkowych wnioskow zaslugiwal na
                  > nazwanie absurdu roku...

                  Kurde, nie moge ci odmowic ze potrafisz czasem czlowieka rozsmieszyc.

                  > A sytuacje Wroblewskiego z Jopem pamietam, zapewne Jope spoznil sie no bo
                  > zastanawial sie wtedy nad tezami swej pracy magisterskiej...

                  tia... pewnie byla to "rola obroncow w pilce noznej - rozwazania na podstawie
                  meczu Legia - Wisla". Jeszcze wtedy nie wiedzial jaki bedzie wynik i pewnie
                  wlasnie nad tym sie zastanawial.
                  • Gość: duch olabogi Re: Jopowi (jopu?) z gratulacjami. IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.03.04, 12:16
                    Ciesza sie bramik strzelone przez Legie w meczu Legia - Odra? OK. Jest to Twoj
                    problem, radz sobie z nim sam...

                    Na miejscu kibica Legii bardziej cieszyly by mnie jedna bramki strzelone przez
                    te druzyne w meczach z Leczna, Polonia.... podczas jesiennego meczu z Wisla...
                    o meczu Legia - Odra wolalbym jak najszybciej zapomniec...
                    • Gość: Bonhart Re: Jopowi (jopu?) z gratulacjami. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 14:01
                      Ciesze sie z kazdej bramki strzelonej przez moja druzyne. Mecz z Odra moze nie
                      byl najlepszy w wykonaniu Legii ale wygrana jak najbardziej zasluzona. Co do
                      drugiej bramki - powiedziano juz wiele, kazdy moze miec swoje zdanie. Natomiast
                      karnego zobaczy kazdy kto ogladal ten mecz badz powtorke. Oprocz ciebie
                      oczywiscie. Bramkarz Odry polozyl sie na Saganowskim i powalil go na murawe w
                      polu karnym. To nie byl faul? To chyba mylisz pilke nozna z futbolem
                      amerykanskim. Odgwizdanego przez Marczyka karnego nie kwestionowali: Wit
                      Zelazko, zaden z ekspertow i komentatorow, trener Odry, ani nawet zawodnik Ordy
                      ktory faulowal. A ty probujesz tu udowadniac jakies niejasne machinacje na
                      linii - Odra Wodzislaw - Edward Socha nie majac kompletnie argumentow poza
                      jakimis chorymi insynuacjami. Zajmij sie, jopku, swoja druzyna, pochodz na jej
                      mecze, wkladaj energie w doping. W ten sposob bardziej pomozesz prawdziwym
                      kibicom swojego klubu i samej druzynie. Bo na tym forum robisz Wisle i
                      niezarazonym "jopowizna" kibicom krecia robote.

                      PS> Widzialem powtorki bramek z meczu z Gornikiem. Czyzby Piotr Lech szukal
                      zatrudnienia w Wisle i nie chcial sie narazic przyszlym pracodawcom? Czy po
                      prostu lubi Macka Zurawskiego i chce mu pomoc w awansie do "klubu stu"?
                      PPS> Krytykowales Wroblewskiego za wslizg. Moze powiesz pare slow o tym waszym
                      Serbie. Bo on pilki rowniez nie atakowal.
                      • Gość: duch olabogi Re: Jopowi (jopu?) z gratulacjami. IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.03.04, 14:28
                        acha, to nie Gorski, ale bramkarz Odry sfaulowal Saganowskiego... faktycznie,
                        my chyba nie mamy o czym dyskutowac...

                        co wy tam bierzecie na tej zylecie???
                        • Gość: Bonhart Re: Jopowi (jopu?) z gratulacjami. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 14:33
                          Napisalem bramkarz? Sorry mialo byc pilkarz.
                          Nie lap mnie za slowka bo wczesniej pisalem o Gorskim.
                          Klawiatura wyprzedzila moja mysl odnosnie bramkarza Piotra Lecha.
                          A dyskutowac pewnie nie mamy za bardzo o czym bo paranoiczne dyskusje sa mi
                          obce.

                          PS> Ostatnio przenioslem sie na Kryta.
                          • Gość: duch olabogi Re: Jopowi (jopu?) z gratulacjami. IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.03.04, 17:53
                            jakie slowka? Ty fakty mylisz nie slowka...

                            co bierzecie na krytej?
                            • Gość: Bonhart Re: Jopowi (jopu?) z gratulacjami. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 18:12
                              >Nie ma sie co denerwowac. Jak ktos sie nie zna na pilce to dalej bedzie
                              >puszczal swoja zdarta plyte. Jak nie chce czegos zobaczyc to nie zobaczy,
                              nawet
                              >jesli po drugiej stronie stanelo 1000 eksoertow a Gorski zlozyl oswiadczenie
                              na
                              >pismie. Nawet takie ladne miasto jak Krakow nie jest wolne od roznego rodzaju
                              >idiotow.
                              Gość portalu: duch olabogi napisal(a):
                              > a co mial Twoim zdaniem powiedziec Obronca Odry? To, ze wiaze duze nadziej z
                              > przejsciem Sochy do Legii, i ze nie mialby nic przeciwko temu, zeby zagrac w
                              > jednej druzynie z kolega, ktoremu niechcacy pomogl strzelic bramke ( o ile
                              > sobie przypominam to Saganowski strzelil karnego)???
                              Gość portalu Bonhart napisal(a):
                              >O! A wiec jednak spisek. Zapewne masz nagranie rozmowy Gorskiego z Socha gdzie
                              >ten pierwszy zapewnia drugiego o absolutnej lojalnosci...
                              >Powiem tak - w kategorii absurd roku zgarniasz grand prix.

                              Oto moje wypowiedzi z tego watku dotyczace sytuacji z karny. Dwukrotnie pada z
                              mojej strony nazwisko Gorskiego, ktory raczej bramkarzem nie jest. Wiec nie
                              pier...l wasc od rzeczy. Ja wiem ze jak sie nie ma argumentow to najlepiej jest
                              wysmiac czyjes przejezyczenie.

                              PS> To jak z tym Lechem? Kiedy przywdzieje wasze barwy? A moze to bliski
                              przyjaciel Maciusia Ż.?
                              PPS> Na krytej nic nie bierzemy. Ty za to z pewnoscia zapomniales dzisiaj o
                              zaleceniach lekarza :P

      • Gość: papa Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.ha.tuniv.szczecin.pl 28.03.04, 23:54
        Ciekawe o co jest się kłucić. To Czarny jest na boisku po to by ocenić czy
        kartkę się należy czy nie. Kiedy dać kartkę mówią o tym przepisy. Daje się
        kartkę zawodnikowi jeśli:
        1. jest winny niesportowego zachowania
        2. słownie lub czynnie okazuje niezadowolenie
        3. uporczywie narusza przepisy gry
        4. opóźnia wznowienie gry
        5. nie zachowuje wymaganej odległości od piłki podczas wykonywania rzutu z rogu
        lub rzutu wolnego
        6. wchodzi lub powraca na pole gry bez zgody sędziego
        7. rozmyślnie opuszcza pole gry bez zgody sędziego

        Poza tym są takie między innnymi zalecenia:
        1. Atak nogami z tyłu, który naraża na niebezpieczeństwo przeciwnika, musi być
        traktowany jako rażący, brutalny faul.
        2. Jakiekolwiek symulowanie, pozorowanie akcji, w jakimkolwiek miejscu na polu
        gry, które ma na celu oszukanie, wprowadzenie w błąd sędziego, musi być
        traktowane jako niesportowe zachowanie.

        Interpretacja należy do Czarnego. I to co on zadecyduje jest wiążące. W tym
        wypadku ocena czy zachowanie jest sportowe czy nie należało do Czarnego w tym
        konkretnym wypadku uznał, że nie. Ale wywalił i słusznie Milailovicia jak
        sfaulował jeszcze raz (uporczywie naruszał przepisy gry). Każdy kto raz
        usiłował wydać sprawiedliwy wyrok w kontrowersyjnej sytuacji (prawie każda na
        boisku jest taka) wie, że nie łatwe to zadanie.

        Jeśli chodzi o spalony i niuznanie bramki to prawidłowo bo:
        Zawodnik, który w momencie dotknięcia lub zagrania piłki przez współpartnera,
        przebywa na pozycji spalonej, może zostać ukarany jedynie, gdy bierze on,
        według opinii sędziego, aktywny udział w grze poprzez:
        ·przeszkadzanie w grze
        ·przeszkadzanie przeciwnikowi
        ·***odnoszenie korzyści z przebywania na tej pozycji****
        • Gość: Cyfra Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.dip.t-dialin.net 29.03.04, 12:14
          Szarpanie i drapanie


          Nikola Mijailovic dal sie sprowokowac


          - Ja wylecialem z boiska, a tu sa slady zachowania mojego przeciwnika - mowil
          po meczu obronca Wisly, Nikola Mijailovic, pokazujac... zadrapania na szyi.

          Michal Probierz, ktorego Serb dwa razy sfaulowal, za co sedzia Jaroslaw Zyro
          ukaral go zoltymi kartkami, a w 29 minucie pokazal czerwona, chwytal sie
          roznych sposobow. Lapal tez Mijailovica za koszulke, sprytnie kopal. A wszystko
          po to, by wyprowadzic mlodego wislaka z rownowagi. Cel osiagnal. - Zalilem sie
          liniowemu, prosilem o interwencje, bez skutku - narzekal Nikola.

          Sam nie byl calkiem bez winy, przede wszystkim dal sie sprowokowac. Bedzie mogl
          jednak wystapic przeciwko Amice Wronki, ma w sumie trzy zolte kartki, to
          jeszcze nie eliminuje go z gry w tym spotkaniu.

          - Od dawna wiadomo, jak postepuje Probierz. Dlaczego nikt nie ostrzegl
          Mijailovica? - zapytalismy trenera Henryka Kasperczaka.

          - Rzeczywiscie, moglismy mu o tym powiedziec. Postepowanie Mijailovica wynikalo
          z braku doswiadczenia, jest jeszcze mlody. Takich fauli nie powinien, mimo
          wszystko, popelnic.

          - Juz po pierwszej zoltej kartce chcial go Pan zmienic, rozgrzewal sie Maciej
          Stolarczyk. Nie za dlugo Pan z tym zwlekal?

          - Raczej nie zdazylem tego zrobic.

          (SAS)

          • Gość: Porter Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.w3cache.pl / *.pl 29.03.04, 12:39
            Po tym, co potrafia zmyslac Wislacy, nie mam watpliwosci, ze sam sie podrapal.
            W tym lamencie nie zgadza sie nawet ilosc brutalnych fauli. Bylo ich trzy, a
            nie dwa. Dziwie sie tez, ze nie mial obtarcia na łokciu, po tym, jak wyjechał w
            dziob Probierzowi. Powinien za to dostac od razu czerwona kartke. Nie dostal.
            Dostal zolta. Za chwile brutalnie sfaulowal Probierza, powinien dostac zolta
            kartke, nie dostal nic. Dopiero za trzeci kolejny brutalny faul wylecial z
            boiska. O dwa faule za pozno.

            Roznica pomiedzy kibicami Legii i Wisly polega na tym, ze zachowanie
            Wroblewskiego spotkalo sie z potepieniem fanow jego druzyny. Natomiast
            zachowanie Milailovicia (przeciez on normalnie uderzyl przeciwnika) jest
            usprawiedliwiane przez kibicow Wisly. To nieuczciwi ludzie sa, ot co.
            • Gość: yeti Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 14:13
              Czy ty Porter nie przesadzasz? Mijalowic wyleciał z boiska , ale na
              nieszczęście zdązył strzelić gola. Faktem jest że grał ostro (jest z tego
              znany), faktem jest że Probierz go prowokował (też jest z tego znany, niestety
              nie przez Mijalowica) i faktem jest że sędzia odpuścił mu jeden faul, tzn nie
              pokazał kartki. Mógł to zrobić albo nie. Kasperczak widział co się święci i
              jeszcze przed kartką dla Serba kazał się grzać Stolarczykowi, niestety Nicola
              był szybszy. Wisła i tak by wygrała. Takich sytuacji mamy na pęczki co
              kolejkę. Tyle tylko że jak dotyczą Wisły to jest wielkie larum i ogłaszanie że
              Wisła mecz kupiła.. pzdr.
              • Gość: Bonhart Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 14:20
                Pewnie nie bylobo larum gdyby pewien jopek nie wrzucal tu swoich prowokacji.
                Wiesz jak jest - "jak Kuba Bogu...". A ze to dotyczy Twojej druzyny. W wypadku
                prowokacji jopka dotyczy to mojej. Nikt nie mowil ze Wisla kupila. Natomiast
                taka sugestia w stosunku do Legii jak najbardziej padla. I to nawet
                niespecjalnie zawoalowana. Bledy sedziow byly, sa i beda, wiec bez urazy.
                • Gość: duch olabogi Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.03.04, 14:50
                  no bo o kupowanie meczow, sedziow i oscarow nikt nigdy, przenigdy, na tym forum
                  Wisly nie oskarzal...
                • robbeb Re: Jak sie wygrywa mecze? 29.03.04, 22:38
                  Gość portalu: Bonhart napisał(a):

                  > Pewnie nie bylobo larum gdyby pewien jopek nie wrzucal tu swoich prowokacji.

                  Myśle że nie byłoby larum gdyby pewien internetowy filozof nie założył tego
                  prowokacyjnego tematu.
            • Gość: duch olabogi Re: Jak sie falszuje historie? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.03.04, 14:42
              Zolta kartke Mila dostal za probe zdecydowanego wyrwania sie z objec Probierza

              nastepnie sfaulowal Moskalu - i to byl jedyny brutalny faul popelniony w tym
              meczu przez Serba... faktycznie, za ten faul nie dostal zoltej kartki...moze
              sedzia doszedl do wniosku ze pierwsza pokazal dosc pochopnie...

              kolejna zolta kartke Mila dostal za faul na Probierzu...

              Wydaje mi sie, ze jezeli zarzuca sie komus nieuczciwosc - to samemu wypada byc
              uczciwym - no bo inaczej to kabaret sie robi...
              • Gość: Bonhart Re: Jak sie falszuje historie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 14:53
                Ty bys go rozgrzeszyl nawet gdyby urwal komus noge. I tym sie wlasnie roznisz
                od kibicow (w miare) obiektywnych.
                • sardo Re: Jak sie falszuje historie? 29.03.04, 15:01
                  Mam rozumieć, że siebie uważasz za tego obiektywnego?
                  Wolne żarty. Taka sama prawda jak program gospodarczy Leppera.
                  • Gość: Porter Po czym poznac yntelegienta? IP: *.w3cache.pl / *.pl 29.03.04, 15:39
                    Teraz rzecz stala sie latwa. Yntelegienta mozna poznac po tym, ze porownuje
                    swoich rozmowcow do Leppera.
                    Kiedys bylo trudniej i takie np. goralskie dziewczyny poznawaly yntelegientow
                    po penisach.
                    "Maryna, a co to takiego ten penis?
                    Tyz ch... ino mienkciejszy!"
                    • sardo Re: Po czym poznac yntelegienta? 29.03.04, 15:49
                      Ja nikogo do Leppera nie porównuję on jest nie do podrobienia. Ja tylko
                      stwierdzam, że Bonhart ma tyle wspólnego z obiektywnym podejściem do piłki co
                      Andrew z ekomomią.
                      • Gość: Bonhart Re: Po czym poznac yntelegienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 17:45
                        Pokaz mi gdzie bylem nieobiektywny?
                        Mowiac ze karny dla Legii byl sluszny?
                        Czyzbys zarazil sie od jopka?
              • Gość: Porter No wlasnie.? IP: *.w3cache.pl / *.pl 29.03.04, 15:24
                > Zolta kartke Mila dostal za probe zdecydowanego wyrwania sie z objec Probierza
                >
                > nastepnie sfaulowal Moskalu - i to byl jedyny brutalny faul popelniony w tym
                > meczu przez Serba..

                Otoz nieprawda. Milailovic nie probowal sie nikomu wyrywac. Zagral pilke, i po
                chwili, kiedy uznal, ze nikt nie patrzy - zdzielil lokciem Probierza w twarz.
                Uderzenie przeciwnika bez pilki naklada na sedziego _OBOWIAZEK_ pokazania
                czerwonej kartki. Sedzia pokazal zolta z zupelnie niejasnych powodow. Moze
                dlatego, ze uznal, iz chamstwo nie jest chamstwem, jezeli dopuszcza sie go
                zawodnik Wisly Krakow. A moze np. koleguje sie z p. Saksem. Albo jest po prostu
                slabym sedzia i nie widzial co sie dzieje na boisku.
                Nastepnie nastapilo kolejne chamskie zagranie - faul na Moskalu (nie, jak
                twierdzilem na Probierzu, przepraszam za pomulke), sedzia stchorzyl, ugial sie
                pod presja zawodnikow Wisly i nie pokazal drugiej zoltej.
                Potem pacjent, ktory powinien juz pod prysznicem konczyc mydlic pachy, strzelil
                bramke. Bardzo piekna, nawiasem mowiac.
                A potem wykonal kolejne chamskie zagranie i sedzia Zyro, ktory bardziej
                przestraszyl sie oceny swojej pracy (cala Polska to widziala) niz wscieklosci w
                skosnych oczkach Szymkowiaka, z bolem serca musial wyrzucic Serba z boiska.
                Bylo juz jednak 2-0, czyli po meczu.
                Milailovic jest znany z brutalnosci i nieczystej gry. W Jugoslawii mial
                najwyzszy stosunek ilosci lapanych kartek do czasu spedzanego na boisku.
                Wyglada na to, ze Wisla specjalizuje sie w sprowadzaniu z zagranicy chamow.
                Najpierw plujacy Uche, teraz ten. Pewnie na Balkanach tez go rozni brzydale
                prowokowali.

                Nastepnie, w tym samym meczu, sedzia uznal bramke po wolnym wykonanym z daleka
                od miejsca przewinienia, z toczacej sie pilki. Byl to gol na 3-0.
                • Gość: yeti Re: No wlasnie.? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 15:37
                  Porter, pomyśl jeszcze trochę i wyjdzie ci na to że to Zabrze wygrało a nie
                  Wisła. Załatwiłeś już trzy gole został jeden. No bo oczywiście to co strzelił
                  Górnik to nie było ze spalonego..pzdr.
                  • Gość: Porter Re: No wlasnie.? IP: *.w3cache.pl / *.pl 29.03.04, 15:48
                    Ale po co takie rzeczy pisac? Wisla byla duzo silniejsza, wygralaby bez pomocy
                    sedziego, dwie bramki strzelila prawidlowo.

                    A z tym spalonym, to przepis wyslany na forum mowi, ze spalony byl. Nadal mam
                    watpliwosci. No bo wyobrazmy sobie sytuacje: widzac, ze kolega jest na pozycji
                    spalonej, zawodnik wycofuje pilke. A ten kolega widzac, ze jest na spalonym,
                    wraca i dochodzi do niej. Czy wtedy jest spalony, czy nie? (Sorry, przemawia
                    przeze mnie dociekliwosc, nie chec obrony zalozonej tezy).
                    • Gość: yeti Re: No wlasnie.? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 15:59
                      No właśnie po co pisać? Jak napisałem wcześniej sędzia mógł pokazać kartkę albo
                      nie. Nie pokazał, nie jestem sędzią ale wydaje mi się że w takich sytuacjach
                      zawsze jest moment zawahania - wyrzucić gościa czy nie. No i nie wyrzucił. Mógł
                      się pomylić, ale chyba nie powiesz że sędzia POMAGAŁ Wiśle. Co do tego
                      spalonego to rzeczywiście ciekawe. Chyba spalony powinien być jeśli liniowy
                      uzna że podanie było skierowane do zawodnika na pozycji spalonej, nawet jeśli
                      on się po piłkę musi wracać. W skrócie mówiąc musiałoby być to podanie do
                      własnego bramkarza, żeby tak nie uznał.pzdr.
                      • Gość: Porter Re: No wlasnie.? IP: *.w3cache.pl / *.pl 29.03.04, 16:52
                        Nie powiem, ze sedzia pomagal Wisle, ale powiem, ze dwukrotnie pomylil sie na
                        jej korzysc tak, ze w rezultacie padly bramki.
                    • robbeb Re: No wlasnie.? 29.03.04, 22:49
                      Gość portalu: Porter napisał(a):

                      >
                      > A z tym spalonym, to przepis wyslany na forum mowi, ze spalony byl. Nadal mam
                      > watpliwosci. No bo wyobrazmy sobie sytuacje: widzac, ze kolega jest na
                      pozycji
                      > spalonej, zawodnik wycofuje pilke. A ten kolega widzac, ze jest na spalonym,
                      > wraca i dochodzi do niej. Czy wtedy jest spalony, czy nie? (Sorry, przemawia
                      > przeze mnie dociekliwosc, nie chec obrony zalozonej tezy).

                      Czy ty jesteś taki głupi, czy tylko takiego udajesz? Nigdy nie widziałeś meczu
                      w którym sędzia odwizduje spalonego zawodnikowi cofającemu się po piłke?
                • sardo Re: No wlasnie.? 29.03.04, 15:59
                  Na temat bramek zdobytych po sprytnie acz niezgodnie z przepiasmi wykonanym
                  rzucie wolnym raczyłbyś się nie wypowiadać. Szczególnie po batalii jaką
                  stoczyłeś aby uwiarygodnić bramkę w meczu z Odrą.
                  • Gość: Porter Re: No wlasnie.? IP: *.w3cache.pl / *.pl 29.03.04, 17:11
                    Ja mam taka propozycje, zebys laskawie zrezygnowal z dyktowania mi, na jakie
                    tematy moge, a na jakie nie moge zabierac glosa swoje cenne zdanie w tej
                    materii zechcial zachowac dla siebie.

                    A co do sytuacji, o ktorej rozmawiamy, to napisalem, ze Marczyk postapil
                    zgodnie z duchem gry, ale niezgodnie z przepisami, wiec popelnil blad.
                    Uczynilem to, jak tylko poznalem przepisy. Wczesniej pisalem, ze mozna to
                    interpretowac w rozny sposob. Na swoje usprawiedliwienie mam to, ze przepisow
                    tych nie znali ani komentatorzy, ani Marczyk, ani uczestnicy programu
                    kontrowersje, wiec watpliwosci byly uzasadnione. Watpliwosci nie mieli tylko
                    Wit Zelazko (bo znal przepis) i kibice Wisly, bo oni watpliwosci nie miewaja:
                    zaden gol dla Wisly nie jest podejrzany, kazdy gol dla Legii jest podejrzany.
                    No, ale dla wiekszosci obserwatorow sytuacja byla watpliwa.

                    Trzecia bramka bramka dla Wisly w meczu z Gornikiem nie budzi zadnych
                    watpliwosci. Rzut wolny zostal wykonany nie z tego miejsca i z toczacej sie
                    pilki. Nad czym sie tu zastanawiac? Przepis stanowi jednoznacznie, jak sie
                    wykonuje rzuty wolne.
                • sardo Re: No wlasnie.? 29.03.04, 16:39
                  Ty Porter jesteś chyba breszczaty na jedno oko. Rzut wolny nie był wykonany z
                  miejsca przewinienia ale na pewno nie z toczącej się piłki
                  wisla.nd.e-wro.pl/mov/gornik-wisla_0-3_zurawski.avi
                  Zobacz jeszcze raz brameczkę i pisz bzdur obiektywny i ynteligientny kibicu.
                  • Gość: yeti Re: No wlasnie.? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 17:02
                    20 metrów to też jakoś nie było...
                    • Gość: Porter Male pytanko: IP: *.w3cache.pl / *.pl 29.03.04, 17:14
                      Panowie, rozumiem, ze Waszym zdaniem ten wolny byl prawidlowo wykonany?
                      • Gość: yeti Re: Male pytanko: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 17:35
                        Oczywiście , z literalnego punktu widzenia przepisów nie był, bo nie był bity z
                        miejsca faulu. Ale nie było to 20 metrów róznicy - tylko jakieś 3-5, akcja była
                        bliżej środka boiska niż bramki a piłka się nie toczyła. Takich sytuacji jest
                        mnóstwo w kazdym meczu i nikt tego nie gwizdże. Tak samo jak ciągnięcia za
                        koszulkę przy rzucie z rogu. Wszyscy to robią a sędziowie udają że nie
                        widzą.Wisła znów niestety miała pecha bo zdobyła gola. Jak się nie obrócisz,
                        zawsze d.. z tyłu. pzdr.
                        • Gość: Porter Re: Male pytanko: IP: *.w3cache.pl / *.pl 29.03.04, 17:38
                          > Oczywiście , z literalnego punktu widzenia przepisów nie był,
                          > bo nie był bity z miejsca faulu.

                          Dziekuje Panu. Teraz nastepne pytanie: czy to, ze wolny zostal wykonany
                          nieprawidlowo mial wplyw na dalszy rozwoj akcji?
                          • Gość: yeti Re: Male pytanko: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 17:42
                            Taki sam wpływ jak wybicie od bramki. Oczywiście akcja zaczeła się od wolnego a
                            skończyła w siatce. Więc jakiś tam wpływ miał. A na poważnie to powtarzam, że
                            takie wykonanie wolnego było zgodne z duchem gry i sędzia mógł na to pozwolić.
                            pzdr.
                            • Gość: yeti Re: Male pytanko: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 17:53
                              Obejrzałem sobie to jeszcze raz. W momencie wybicia tego wolnego Uche podaje do
                              Żurawskiego, który ma przed sobą 3 (TRZECH) obrońców Zabrza i znajduje się na
                              20-25 metrze od bramki.Żuraw sam ogrywa dwóch z nich i strzela do siatki z dość
                              ostrego kąta. Nie mów więc że takie wybicie wolnego sprowadziło na Górników
                              jakieś nagłe i wysokie niebezpieczeństwo. pzdr.
                              • Gość: Porter Re: Male pytanko: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 22:17
                                Jak obejrzales, to zauwazyles zapewne obroncow nr 4 i 5, ktorzy czekaja, az
                                Uche cofnie pilke na miejsce, w ktorym byl faul. Ich nieobecnosc bardzo
                                ulatwila sprawe Zurawskiemu.
                • Gość: duch olabogi Re: No wlasnie.? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.03.04, 17:21
                  ani Probierz, ani Mila nie maja pilki, Mila juz ja podal - bodajze do Brozka. I
                  probierz rzuca sie na plecy Mili. I Mila usilujac sie uwolnic macha rekami do
                  tylu. Fakt, ma zamiar uderzyc w Probierza, ale zupelnie nie kontroluje miejsca
                  w ktore udarza lokiec...

                  Fakt, Mila udarzyl Probierza. Ale co ten Probierz robil na plecach Milailovica?
                  Czyzby chcial sprawdzic, czy Serb nie ma przypadkiem pryszcza na prawej lopatce?

                  No wiec ja mysle, ze w Gorniku zagrali na Mile. I do wylaczenia Serba z gry
                  wybrali Probierza. I Probierzowi jego misja prawie sie udala. Wyautowal Serba,
                  ale dopiero wtedy, kiedy ten strzelil bramke osmieszajac na polu karnym Gornika
                  trzech obroncow... w tym samego Probierza...

                  Mam nadzieje, ze w kolejnych meczach - m.in. z Legia - Serb nie da sie tak
                  prowokowac. Rada dla Kasperczaka - Mila w pierwszym skladzie, a Stolarczyka na
                  rozgrzewke od pierwszej minuty meczu...
                  • Gość: Porter Re: No wlasnie.? IP: *.w3cache.pl / *.pl 29.03.04, 17:36
                    Fakt, ma zamiar uderzyc w Probierza, ale zupelnie nie kontroluje miejsca
                    > w ktore udarza lokiec...

                    Dajze spokoj: uderzenie z premedytacja, bez pilki. Czerwona kartka zgodnie z
                    wszelkimi przepisami. Jezeli Probierz go popchnal, powinien dostac zolta. Ale
                    mi sie zdaje, ze Probierz faulowal wczesniej, a w momencie, kiedy Milailovic go
                    uderzyl, nie bylo mowy o wyrywaniu sie, tylko o checi rewanzu.
                    • Gość: duch olabogi Re: No wlasnie.? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.03.04, 17:49
                      uderzenie bez pilki to fakt... ale checi rewanzu tam trudno sie dopatrzyc...
                      Probierz siedzi Serbowi na plecach... a Serb sie odgania od Probierza...
                      • mihal_04 Re: No wlasnie.? 29.03.04, 22:37
                        Gość portalu: duch olabogi napisał(a):

                        > uderzenie bez pilki to fakt... ale checi rewanzu tam trudno sie dopatrzyc...
                        > Probierz siedzi Serbowi na plecach... a Serb sie odgania od Probierza...

                        ...i strzela go w pysk, za co sedzia mógl z czystym sumieniem pokazac czerwona
                        kartke. Nie pokazal jednak, a mecz jest juz tylko historia zapisana w dwóch
                        cyfrach.
                        • Gość: Bonhart Re: No wlasnie.? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 22:53
                          mihal_04 napisał:

                          > Gość portalu: duch olabogi napisał(a):
                          >
                          > > uderzenie bez pilki to fakt... ale checi rewanzu tam trudno sie dopatrzyc.
                          > ..
                          > > Probierz siedzi Serbowi na plecach... a Serb sie odgania od Probierza...
                          >
                          > ...i strzela go w pysk, za co sedzia mógl z czystym sumieniem pokazac
                          czerwona
                          > kartke. Nie pokazal jednak, a mecz jest juz tylko historia zapisana w dwóch
                          > cyfrach.

                          No wlasnie. I tym optymistycznym akcentem dyskusje o bledach sedziowskich
                          proponuje zakonczyc.
                • robbeb Re: No wlasnie.? 29.03.04, 22:46
                  Gość portalu: Porter napisał(a):


                  > Milailovic jest znany z brutalnosci i nieczystej gry. W Jugoslawii mial
                  > najwyzszy stosunek ilosci lapanych kartek do czasu spedzanego na boisku.

                  Jakieś źródło tych danych ?

                  > Wyglada na to, ze Wisla specjalizuje sie w sprowadzaniu z zagranicy chamow.
                  > Najpierw plujacy Uche, teraz ten. Pewnie na Balkanach tez go rozni brzydale
                  > prowokowali.

                  Do Szali mu jeszcze daleko.
                  >
                  > Nastepnie, w tym samym meczu, sedzia uznal bramke po wolnym wykonanym z
                  daleka
                  > od miejsca przewinienia, z toczacej sie pilki. Byl to gol na 3-0.

                  Z daleka? Jakieś 4-5 metrów i to ze stojącej piłki. Masz i oglądaj:
                  www.wisla.nd.e-wro.pl/mov/gornik-wisla_0-3_zurawski.avi
      • Gość: papa Re: Jak sie wygrywa mecze? IP: *.ha.tuniv.szczecin.pl 29.03.04, 17:56
        Co się toczyło Porterowi? Dwóch obrońców nie zablokowało strzału napastnika -
        to jest prawda o tej sytuacji. Reszta Górników przeznaczonych do obrony nie
        ruszyła czterech liter i patrzyła jak Żuraw roluje ich obronę (dwójkę obrońców
        na raz). Zresztą reszta Wiślaków podobnie "nie przeszkadzała" i też nie ruszyła
        czterech liter do ataku.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja