Gość: yeti
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.04.04, 08:54
No bo ja sobie przeczytałem watki poniżej i dochodzę do wniosku że
jednobramkowe zwycięstwa Wisły czy może nawet każdej drużyny z wyjątkiem
Legii oczywiście to są zwycięstwa na niby. Mam przy tym w pamięci komentarze
Najważniejszego Obserwatora Meczów Wisły zamieszczone tu po meczu z
Górnikiem. Jego Ekscelencja Porter był łaskaw wówczas zniwelować
bezdyskusyjne zwycięstwo Wisły 0-4 do skromnego 0-1. Trzy gole padły bowiem a
to po faulu, a to po strzale zawodnika, którego na boisku być nie powinno , a
to po nieprzepisowo wykonanym wolnym. Podobne komentarze mamy po meczu
wczorajszym. A to czerwona kartka, a to faul na bramkarzu itd itd. I może nie
byłoby w tym nic zdrożnego gdyby nie fakt że Porter za każdym razem powołuje
się na tzw. sportowego ducha gry. Wytacza przy tym najcięższe armaty i wali z
nich do Wisły że aż miło.
Otóż uważam że Porter w swych wynurzeniach osiąga szczyty hipokryzji.
Dla Portera zwycięstwo druzyny, która zdecydowanie przeważała przez 90 proc
meczu 2-1 jest jest zwycięstwem wywalczonym nieuczciwie, natomiast zwycięstwo
Legii 0-1 nad Lechem uczciwe jest jak najbardziej choć Legia wcale lepsza nie
była. Porter przy tym stosuje dość dziwną filozofię, ponieważ bezpośrednio
przekłada błędy (prawdziwe czy wydumane )sędziów na wynik meczu. Jest to
podejście z gruntu fałszywe bo piłka ma to do siebie że jest nieobliczalna.
Można np powiedzieć że gdyby sedzia nie pokazał spalonego na początku meczu
to Amica zdobyłaby bramkę i wynik końcowy byłby co najmniej remisowy. Można
też powiedzieć że gdyby tak się stało ( i ja tak twierdzę) to wtedy Wisła
rozniosłaby Amicę do przerwy bo przecież wiadomo że nic Wiśle tak dobrze nie
robi jak szybka strata gola. Przypominam tu o spalonym Reissa , którego też
nie było, choć akurat to Portera nie oburza.
Można założyć że w każdym meczu sedziowie statystycznie myla się ileś tam
razy. Raczej mylą się w obie strony, nie pamiętam meczu, który byłby
ewidentnie sprzedany. Problem polega na tym, że wówczas pretensje są
kierowane tylko do druzyny zwycięskiej. Po co się czepiać pokonanych. Wisła
wygrywa, więc Wisła jest winna. Bo sędzia coś gwizdnął albo nie. Nastepna
sprawa. Mnóstwo decyzji sedziów jest podejmowanych na zasadzie albo-albo.
Może gwizdnąć albo nie. Może dać czerwień albo nie. Tak jest , bo taki jest
futbol. Według Portera każda taka sytuacja powinna być rozstrzygana na
niekorzyść Wisły. A czemuż to? Ja zdecydownie protestuję przciw takiemu
podejściu do sprawy. Jak po równo to po równo. Nie mam pretensji do sędziego
że nie gwizdnął ręki Jóźwiaka. Mógł to zrobić a nie musiał. Niech więc Porter
łaskawie spojrzy bardziej obiektywnym okiem na to co się dzieje na polskich
stadionach. A dzieje się coraz lepiej. Z pionierskim pozdrowieniem.