Gość: Porter
IP: *.orion.pl
19.04.04, 15:17
Oglądałem wczorajsze kontrowersje i z przykrością stwierdziłem, że p. Witek
jest szalenie pryncypialny w ocenie brutalnych fauli, pod warunkiem wszakże,
że faulującym jest Wróblewski. Wczoraj pokazywano identyczne wejscie (od tylu
w kolano, bez szans na dojscie do pilki i p. Witek stwierdził, że żółta
kartka też w zasadzie może za coś takiego być, bo nie ma co tak szastać
czerwonymi. Mnie to wkurza, bo lamignatow nalezy cywilizowac, albo z pilki
eliminowac, niezaleznie, czy nazywaja sie Wroblewski, Romuzga, Cantoro,
Becalik czy tak, jak ten wczorajszy faularz, ktorego nazwiska nie pomne.
Potem oglądaliśmy sytuację, w której Swit strzelił bramkę Amice. Piłka odbiła
się od poprzeczki, odbiła sie od ziemi i wypadła z bramki. W telewizorze
widac moment odbicia sie pilki od ziemi. Widac linie bramkowa, za nia pasek
murawy, szerokosci tejze linii (czyli 12 cm) i dopiero za tym paskiem pilke.
Czyli pilka odbila sie od boiska za linia i tyle. Ale p. Zelazko dawajze
pokazywac swoje rekodzielo, z ktorego wynikalo, ze nie da ocenic sie, czy byl
gol czy nie, chyba, ze z lotu ptaka. No bo sedzia boczny nie mogl tego
stwierdzic, jako, ze stal na linii ostatniego obroncy, a strzal zostal oddany
zza szesnastki. Otoz strzal zostal oddany z piatego metra, sedzia boczny
musial widziec cala sytuacje dokladnie. Pan Wit zas rowniez musial widziec,
zarowno, ze padla bramka, jak i skad padl strzal. Musial, ale wcale nie
przeszkadzalo mu to pieprzyc trzy po trzy.
Oddzielnym stalym elementem kontrowersji staly sie wyjasnienia, dlaczego
sedzia, ktory pomylil sie na korzysc Wisly Krakow nie popelnil bledu. W
piatek mecz Groclin - Wisla. Jesienia Wisla strzelila decydujaca bramke w
taki sposob, ze na pieciometrowym spalonym byl Brozek, ale podanie poszlo do
ktoregos innego z Wislakow, ktory dopiero podal do Brozka (juz nie
znajdujacego sie na spalonym, bo podajacy podciagnal te piec metrow do
przodu). Sedzia bramke uznal, Zelazko uznal, ze slusznie, bo to byla inna
akcja. Od tego czasu, widzialem kilkanascie podobnych sytuacji, w zadnej z
nich, zaden sedzia, nie uznal gola (i bardzo slusznie, moim zdaniem).
Ponadto zlote mysli p. Wita, dlaczego to kolejnych zawodnikow Wisly nie mozna
traktowac zgodnie z przepisami gry w pilke nozna. Szymkowiak, za uderzenie w
plecy zawodnika Legii i natychmiastowa ucieczke nie zostal ukarany, bo jak
powiedzial p. Wit - "Lubie Szymkowiaka". Potem zapasniczym chwytem,
wychodzacego sam na sam z Majdanem Dawidowskiego zatrzymal Glowacki. Dostal
zolta kartke, a p. Wist skomentowal to: "Glowacki to bardzo sympatyczny
pilkarz". Przedwczoraj Klos uderzyl pilke glowa, ta skozlowala, uderzyla go w
reke, co p. Zelazko skomentowal: "to nie byl karny, Klos ma takie niezborne
ruchy" (moim zdaniem karnego nie bylo, ale gdyby sytuacja byla odwrotna, to
na 100% sedzia gwizdnalby jedenastke dla Wisly). Czyli na razie mamy w Wisle
dwoch sympatycznych i jednego niepelnosprawnego, ktorym nie nalezy gwizdac
karnych, ani pokazywac kartek.
Najgorsze jest to, ze p. Zelazko tak sie w tym swoim bzdurzeniu zapetlil, ze
sytuacje Klosa przeanalizowal tak, ze z analizy wynikalo, iz karny byc
powinien. A nie powinien, tylko analiza byla glupia bo niezbornosc ruchow nie
jest zadnym usprawiedliwieniem.
Bramka strzelona przez Frankowskiego Amice byla prawidlowa, ale p. Zelazko
tak bardzo probowal to uzasadnic, ze z analizy wyszlo mu, ze Frankowski
faulowal bramkarza.
Jak to powiedzial pewien wielki maz stanu - "Chron mnie, Boze przed
przyjaciolmi, bo z wrogami to sobie sam poradze". Albo, jak to powiedzial
inny - "Nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu".