Gość: P.G. IP: *.dynamic.chello.pl 05.05.11, 15:02 Wasze życzenia to mamy w poważaniu.Nie będzie volksdeutsch pluł nam w twarz,weście blaszany bębenek i idżcie na paradę na Adolf-Hitler Stresse w Danzig-Langfuhr Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Tomek edwin (rodzice cie mogli gowno nazwac brzmialo by IP: *.dynamic.chello.pl 05.05.11, 15:17 lepiej) jesteś szmatą i pseudo dziennikarzyną ze piszesz dla takiej gazety - wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlody Re: edwin (rodzice cie mogli gowno nazwac brzmial IP: *.ip.jarsat.pl 05.05.11, 15:30 na ch... to czytasz i komentujesz gamoniu, wazne co pisze, a nie gdzie, przypie...sie do tresci, boli cie sledziu notoryczny wpie... he,he Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: organizator A my swoje. Brawo Lechia. A Arce życzę... utrzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.11, 15:49 a my swoje Lechia Gdańsk!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: A my swoje. Brawo Lechia. A Arce życzę... utr IP: *.dynamic.chello.pl 05.05.11, 16:56 ładnym zjebanym śledziem jesteś. masz norę na stadionie bałtyku to morda w kubeł szczurzy synie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kibic Arki A my swoje. Brawo Lechia. A Arce życzę... utrzy... IP: *.dynamic.chello.pl 05.05.11, 23:16 Dobry żart tynfa wart. jeżeli trafia się dobry dowcip, ze smakiem, nie przekraczający dobrych obyczajów- każdy się pośmieje. I jestem głęboko przekonany, ze gdyby prawietrener Kafarski ( do którego miałem wiele sympatii i uznania za rzetelnie wykonywaną pracę trenera, za osiągnięcia z Lechią i ...skromność) wziął np do swojej łapki skarbonkę w postaci śledzia, ryby- to można byłoby się uśmiechnąć. Ot zgarnął całą pulę zgromadzoną w skarbonce Arki.. Ale skoro bierze świnię przyodzianą w barwy Arki- to nie jest już to tylko przekroczenie dobrych obyczajów. To prostactwo. Bo w żartach trzeba posiadać umiar, takt i dobry styl. Kafarski go nie posiada. Ciekaw jestem czy pojawi się na stadionie Arki, by jak zawsze przed derbami obserwować grę Arki. Nie sądzę. Do tej pory był traktowany z sympatią, grzecznością.Arka sadowiła go na trybunie VIP, gdzie mógł spokojnie obejrzeć mecz. teraz będzie osobą co najmniej niepożądaną. I po co Mu to było? Chciał pokazać, że jest swój chłop, zdobyć tani poklask, uznanie takich kibiców, jak niektórzy tutaj przedmówcy? Tym prostackim gestem stracił sympatię wielu porządnych kibiców. Moją także, mimo ze kibicuję Arce. I twoje - Edwinie (przepraszam za poufałość) tłumaczenie jest nieporadne, infantylne. To co zrobił Kafarski to nie było śmieszne ani zabawne. To było prostackie zachowanie faceta bez kultury i tego błysku klasy, jacy posiadają tylko wybrani, niektórzy mężczyźni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: proofreder Elementarny szacunek dla przeciwnika obowiązuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.11, 17:06 zawsze, nie tylko w sporcie, ale w w życiu. Nawet w sytuacjach tak ekstremalnych jak wojny i konflikty zbrojne to jest elementarny wyznacznik człowieczeństwa i klasy, a co dopiero w jakichkolwiek zawodach, rozgrywkach czy konkursach. "Sportowa złość" to to jedno, a żałosne próby upokarzania "wrogów" to zupełnie co innego. Dawno temu sam grałem wyczynowo w piłkę - wprawdzie w niższych klasach rozgrywkowych, ale takiego poziomu buractwa nie było nawet w najmniejszych mieścinach. Owszem nawaleni kibice intonowali czasem chamskie przyśpiewki, zdarzały się ostrzejsze przepychanki po meczu, ale aż takiej obłędnej agresji i nienawiści sobie nie przypominam... Jako gdańszczanin od dziecka byłem kibicem Lechii - pamiętam jeszcze czasy Romana Korynta a później lata świetności Zdzisia Puszkarza. Przejawy niechęci na poziomie lokalnym do Arki czy Bałtyku (i vice versa) już wtedy wydawały mi się dosyć głupie, ale trudno oczekiwać od kibiców żeby im adrenalina przy derbach nie skakała. Pod wpływem emocji ludzie rzadko zachowują się racjonalnie. Niestety, kwestie samych meczów schodzą na dalszy plan. Szkoda, bo myślę, że między innymi dlatego cała polska piłka jest obecnie taka beznadziejna - tak jak aktorom w teatrze trudno byłoby zdobyć się na perfekcyjny występ wobec widowni składającej się z zagłuszających ich dresiarzy, tak i piłkarzom trudno się mobilizować grając dla skończonych prymitywów, którzy na ich poczynania nie zwracają większej uwagi, nap....dalając się głównie między sobą. Wiem, tak jest nie tylko w Polsce, ale to nie znaczy, że te małpie obyczaje (choć nawet małpy wydają się bardziej hmmm.... racjonalne) zasługują na pobłażliwość. Wracając do trójmiejskich animozji. Z najwyższym zażenowaniem przyjąłem wiadomość o zachowaniu trenera Kafarskiego. Buractwo do sześcianu i sytuacja upokarzająca w znacznie większym stopniu dla Lechii, niż dla gdynian. Postponowanie barw klubowych to dyshonor dla tego, kto tak postępuje. A i z czego tu się cieszyć? Z osiągniętego fuksem remisu? Na boisku Lechia była niewyobrażalnie cieniutka, toteż zwycięstwo się Arce należało. Dali je sobie odebrać jak ostatni frajerzy, ale taka już specyfika piłki, że grać trzeba do końca. Może ich to czegoś nauczy, ale i tak za postawę w całym meczu z teoretycznie znacznie lepszym rywalem należy im się szacun, jak to się dziś mawia. Natomiast poczucie satysfakcji kibiców Lechii w tych okolicznościach jest dla mnie niezrozumiałe - trzeba być trochę bardziej wymagającym, panowie. Jako niezmienny sympatyk Lechii odczuwam niesmak, zarówno z powodu jej gry w derbach i fuksiarskiego remisu, jak i - w znacznie większym stopniu - z racji wspomnianego prostactwa po meczu. A kibicom Arki radzę wzruszyć ramionami i nie zniżać się do tego poziomu. Nie wszystkich gdańszczan (czy mieszkańców Kościerzyny) trzeba zaraz uznawać za skończonych chamów z powodu wybryku paru facetów, którzy o dobrych manierach pojęcie mają takie samo, jak o piłce. A premier Donaldinho mógłby dać dobry przykład i oprócz szumnych zapowiedzi walki ze stadionową patologią (kończącej się zresztą na zapowiedziach) powinien wyrazić przynajmniej wyraźną dezaprobatę wobec poczynań osób reprezentujących klub, do którego jest ponoć tak przywiązany. Chociaż... Poziom zacietrzewienia i pospolitego chamstwa w polityce bywa jeszcze większy niż na boiskach, mamy taką finezję w wydaniu PiS-u i PO, jak i w PZPN-ie, więc czego tu oczekiwać? Faule, korupcja, zdziczenie i bylejakość... Może należałoby rozwiązać nie tylko PZPN, gdzie wewnętrzne "demokratyczne" procedury uniemożliwiają jakiekolwiek zmiany, ale i i w przypadku państwa zastanowić się czy wyborów nie zastąpić jakimś losowaniem spośród ludzi, którzy do tej pory w polityce nie uczestniczyli, a którzy mogliby jakoś ten bajzel zreorganizować zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i poczuciem przyzwoitości? W każdym razie bardzo przydaliby się ludzie, którzy wcale nie chcą się wszystkim podobać i którzy robiliby swoje nie wdzięcząc się do kiboli i elektoratu (który m. in. z tych ostatnich się składa). Plebs oprócz chleba i igrzysk potrzebuje też dobrych wzorów, jeśli ma przestać być plebsem. Na razie mamy z tym duży kłopot. Deficyt ludzi z charakterem to jeszcze większy problem niż dług publiczny i poziom naszej piłki, choć trudno to sobie może wyobrazić... Odpowiedz Link Zgłoś