Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      Tour de Pologne. Peter Sagan triumfatorem

    IP: *.lodz.msk.pl 06.08.11, 21:01
    I się skończyło. Trochę ciekawiej niż w zeszłym roku, trochę więcej się działo, ale ogólnie została mizeria i niedosyt.

    Po raz kolejny Polacy byli tylko tłem dla najlepszych (i nie wspominajcie tu koszulek w klasyfikacji górskiej i aktywnych, bo tak naprawdę mało kogo one interesowały). Ktoś uciekał, ktoś szarpnął w górach, ktoś pokazał się w Krakowie, ale główne role odgrywali inni i inni wygrywali.

    Sam wyścig po prostu nudny. Cztery płaskie etapy, sześć, które kończyły się finiszem peletonu. Głównymi aktorami byli sprinterzy i peleton, który udało się rozerwać raz. Całość wygrał facet dobrze finiszujący, dzięki bonifikatom. Górale byli tłem.
    Drugim wygranym była telewizja i sponsorzy. Co z tego, że trzy etapy to nudne kryteria uliczne (następnym razem proponuję wprowadzić klasyfikację "najlepszego kryterzysty"- finisze na mecie każdego okrążenia, trofeum to maska Czesława Langa. Albo na mecie każdego okrążenia niech 20 najsłabszych odpada, a 13 i 20 kolarz wykonują po 10 pompek- przynajmniej będzie zabawnie). Dwa kolejne to jeżdżenie w kółko wokół Zakopanego, a to co pozostało, kończyło się- jakże inaczej- ulicznymi rundami. To już Orlinek był ciekawszy.
    No ale telewizja miała mniejsze koszty, publisia widziała kolarzy kilka razy, a nie raz, a banery sponsorów też często pojawiały się w kadrze. Co z tego, że na rundach w zasadzie nie da się zaprojektować ciekawej trasy?

    Kolejny raz okazało się, że dla współczesnych kolarzy, EPO-karmionych nie ma w Polsce selektywnej trasy. Jedyny etap, który rozerwał peleton miał wyznaczonych aż 11 (?) górskich premii, a i tak różnice wśród czołówki były zaledwie kilkusekundowe. Może czas wrócić na Równicę? Albo nawet na ten nieszczęsny Orlinek? Na pewno trzymanie się tegorocznej trasy jest bez sensu. Zwłaszcza idiotycznego kryterium ulicznego w Krakowie (wiem, chodziło o to, żeby sprinterzy nie wycofali się po pierwszym górskim etapie- ale kończenie 7-dniowego wyścigu etapem płaskim to marnotrawstwo. Już lepsza by była czasówka). Więcej etapów w górach, a może kibice nie będą spać przed telewizorami.
    Pełna wersja