Gość: DrJ
IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl
25.02.01, 11:53
Kiedyś go lubiłem... W debiutanckim sezonie zakochałem się w nim od pierwszego rzutu o tablicę. Potem było mistrzostwo i wspaniała feta, którą Tim nagrał na swoja kamerkę. Taki twardziel a jednocześnie romantyczny... I do tego psycholog z wykstałcenia!
Ale przyszły gorsze czasy. Okazało się, że Timmy to wcale nie taki twardziel. Zamurowało mnie gdy w poprzednim sezonie powiedział, że nie będzie mógł grać bo doskwiera mu drobny uraz. W tym samym czasie Iverson grał z kilkoma kontuzjami, choć powinien leżeć na intensywnej terapii. Zawiodłem się...
Później przyszło najgorsze... Okazało się, że Tim naprawdę jest romantyczny. Tak "polubił" swego guru Robinsona, że wolał zostać w San Antonio, zamiast przenieść się do perspektywicznego Orlando.
Żegnaj, Miłości ty moja...