Gość: Jaś
IP: *.216-194-21-49.nyc.ny.metconnect.net
11.03.02, 17:33
Gdy czytam komentarze, że "Polonia zgniotła Wisłe" i to "słabą Wisłe" to
zastanawiam sie, czy to nie Warszawiacy rzucali ostatnio w Hannawalda.
Taki fanatyzm jest zadziwiający.
"Polonia zgniotła Wisłe" mimo że została zamknieta przez Wisłę na swojej
połowie a nawet polu karnym (na własnym boisku!!!!), a tylko parę razy
skontrowała strzelając bramki?
Ja bym to nazwał szczęsliwym zwycieztwem.
Rozumiem, że trzeba sie cieszyć ze zwyciestwa nad najlepszym zespołem ligi, no
ale bez przesady.
dzisiaj.dziennik.krakow.pl/
"Co z tego, że piłkarze Wisły oddali 20 strzałów na bramkę i dwa razy
wyrównywali stan meczu, a chwilami zamykali zawodników Polonii na ich polu
karnym i przez kilka minut dokładnymi podaniami przeganiali raz w lewo, raz w
prawo. Gra w piłkę nożną polega jednak na zdobywaniu bramek, a w tym lepsi byli
gospodarze i pokonali mistrzów Polski 4-2.
"Czarne Koszule" broniły się niemal całym zespołem i wyprowadzały szybkie
kontry, wykorzystując indywidualne błędy wiślaków. Kiepski dzień miał bramkarz
krakowian, Ivan Trabalik."
Franciszek Smuda (trener Wisły): - Do tej pory nie mogę sobie jeszcze
wytłumaczyć tej porażki. Taką porażkę rzadko kiedy się ponosi. Gra się w kotka
i myszkę z przeciwnikiem i dostaje się "czwórkę". Nie wiem, z czego to wynika,
muszę cały mecz przeanalizować na spokojnie. Przy stanie 2-2 myśleliśmy, że
Polonia się nie podniesie, bo nawet nie była już w stanie skontrować. A jednak
pokazała, że ma coś w zanadrzu. O to były te kontry, z których poloniści
zdobyli dwie bramki. Ta porażka nie odbije się aż tak mocno na moim zespole.
Ale trzeba coś poruszyć, żeby do takich porażek nie dochodziło. Szczególnie,
kiedy dominuje się na boisku. Mógłbym powiedzieć, że remis byłby sprawiedliwy.
Ale nie. Skoro się przegrywa 2-4, to przegrywa się zasłużenie. Na własne
życzenie. Bo graliśmy przecież jakby u siebie, a Polonia nastawiła się tylko na
kontry.