Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      Sprawa skandalicznego komentarza F1 na TV4 part1

    IP: *.hcmut.edu.vn / 203.162.44.* 30.07.04, 13:34
    Dzisiejszy wyścig o Grand Prix Niemiec ostatecznie sprowokował we mnie chęć
    wyrażenia swojej opinii, na temat komentarza jak i samych komentatorów
    telewizji TV4. Jak wiemy, od początku tego roku satelicka stacja Polsatu
    transmituje dla nas, na żywo, wyścigi Formuły 1, plus skróty kwalifikacji.
    Zainteresowane osoby, które przed sezonem dowiedziały się o takiej pozycji w
    ramówce TV4 w tym roku, było bardzo zadowolone. Do czasu, aż nad ranem,
    podczas pierwszego wyścigu w Australii, przywitały nas nasze "gwiazdy":
    Andrzej Borowczyk, Adrian Skubis i Zuzanna Felzman, które swoim amatorskim i
    żenującym poziomem relacjonowania wydarzeń na torze i wokół niego, "podbiły"
    polski światek Formuły 1.
    Cechą, która najbardziej mnie zadziwia u tych trzech osób, jest ich tupet i
    brak samokrytycyzmu. Wielokrotnie wysyłałem listy drogą elektroniczną do pana
    Skubisa, dotyczące ich błędów i braku wiedzy, ale on delikatnie odprawiał mnie
    z kwitkiem, zasłaniając się trudami pracy w telewizji i nadzieją, iż "rozkręcą
    się" w ciągu sezonu. Taką odpowiedź otrzymałem po Grand Prix San Marino. Od
    tamtej daty minęło sporo czasu i kilka wyścigów, ale, niestety, komentarz jak
    był "lamerski", tak jest. Ich niewiedza na temat tego, co dzieje się na torze,
    co może się wydarzyć, jak i realiów tego sportu jest tak gigantyczna, iż każdy
    normalny człowiek, zadaje sobie pytanie: kto ich zatrudnił ?

    Odpowiedź jest stosunkowo prosta. Adrian Skubis to szef działu sportowego w
    TV4, więc zapewne nie mógł sobie odpuścić takiej półtoragodzinnej okazji, aby
    zaprezentować swoje "wielkie" możliwości komentatora sportowego. Zadziwił mnie
    ogromnie sposób, w jaki pan Skubis określił siebie w jednym z listów do mnie,
    a mianowicie nazwał się "wieloletnim fanem Formuły 1." Nie mogę tego
    pozostawić bez komentarza. Ten młody, miły, uroczy pan próbuje nam wmówić, iż
    jest fanem (widzem) zawodów Grand Prix od lat? śmiechu warte. Na podstawie
    jego wypowiedzi na temat tego, co według niego dzieje się w danej chwili na
    torze i rozumienia pewnych sytuacji, wychodzę z założenia, iż z Formułą 1 ma
    styczność od maksymalnie jednego sezonu. Tego sezonu.

    Jego mania złego wymawiania nazwisk kierowców doprowadza mnie do szewskiej
    pasji. Nazwisko Marc Gene należy wymawiać "żene", a nie "hene", Massa (wym.
    "masa", nie "maza"), Jenson (wym. "dżenson", nie "dżejson" lub "dżejms"),
    Klien (wym. "klin", nie "klijen"). To tylko wierzchołek góry lodowej, jaką
    jest lista błędów jego autorstwa. Wielokrotnie podczas wyścigu, zamiast skupić
    się na komentowaniu walki, jaką mamy okazję obserwować na torze, pan Skubis
    koncentruje uwagę na idealnym, co do setnej części sekundy, odczytaniu
    najlepszego rezultatu okrążenia lub różnic czasowych, jakie istnieją miedzy
    kierowcami. Każdy głupi, za przeproszeniem, potrafi spojrzeć na ekran
    telewizora, przeczytać widniejące tam liczby i zrozumieć ich znaczenie. Chyba,
    że komentuje się wyścig dla niewidomych (przepraszam niewidomych).

    Andrzej Borowczyk to tzw. "człowiek Włodzimierza Zientarskiego", a tego pana
    zna całą Polska. Zientarski "trzyma łapę" na całym motoryzacyjnym Polsacie i
    satelickich stacjach. Sam prowadzi programy motoryzacyjne (amatorskie, co by
    dużo nie gadać), w stylu "4x4" i "Auto świat TV." Do telewizji "wkręcił" także
    swojego syna Maćka (magazyn "Vmax") i córkę do "4x4". Popularny Włodek, został
    wspaniale opisany w "Zderzaku" magazynu "F1 Racing" przez Grzegorza
    Możdżyńskiego, redaktora naczelnego.

    A oto fragment tego artykułu:
    (...) podzielę się z Wami refleksją o komentarzach pana Z., grającego
    "eksperta" w studio TV podczas transmisji GP Europy 30 maja. Szukanie sensacji
    tam, gdzie jej nie ma, tani populizm i pseudo kontrowersje bez pokrycia w
    faktach, to czysta błazenada. Nie trzeba być ekspertem we wszystkim, ale
    rzetelny dziennikarz nie wypowiada się w temacie, o którym nie ma pojęcia.

    Wracając do pana Andrzeja Borowczyka. Na antenie TV4 od kilku sezonów zajmuje
    się "relacjonowaniem z kartki" kolejnych rajdów z kalendarza Mistrzostwach
    świata. Słuchając go podczas tych skrótów, można odnieść wrażenie, że jest
    znawcą w tym temacie, ale to złudne przekonanie, gdyż ma kilka tygodni czasu
    na zapoznanie się z wynikami, przebiegiem rajdu oraz odpowiednim jego
    opisaniem. Jak widać, nie jest to szczególnie trudne zadanie, ale w oczach
    szefów stacji uchodzi za eksperta. Zarząd TV4 nie odróżnia rajdów od wyścigów,
    więc oczywistym posunięciem było mianowanie go na głównego "guru", swoistą
    alfę i omegę Formuły 1. Pan ten komentował zmagania kierowców już na początku
    lat 90-tych z panem Zientarskim i, możecie mi wierzyć, ich sposób
    komentowania, maniera językowa, utarte zwroty i przypuszczenia nie zmieniły
    się przez 14 lat. Pseudonaukowe rozwijanie wyrażeń i zdań w długie "wykłady"
    swej skromnej wiedzy są sednem jego komentarza na antenie. Wszędzie widzi
    awarie układu transmisyjnego, awarie aut myli z jazdą na 100% i np. opóźnionym
    hamowaniem, a podczas wyścigu na połowę stawki kierowców nakładałby
    bezpodstawne kary. Nie potrafi wyjaśnić, skąd biorą się błędy kierowców, jeśli
    już je dojrzy, a opisy manewrów wyprzedzania są tak naiwne, że "nóż się w
    kieszeni otwiera".

    Osobnym rozdziałem, jaki trzeba tu omówić, są "refleksje" i domysły
    komentatorów na temat taktyki, jaką stosują poszczególne zespoły. Zazwyczaj są
    tak święcie przekonani o słuszności swoich domysłów, że w razie ich
    niesprawdzenia, "winą" obarczają geniusz np. Rossa Brawna z Ferrari, który tak
    naprawdę nie jest odpowiedzialny za strategię w Ferrari, ale według nich jest.
    Słyszeliście panowie może o kimś takim jak Luca Baldissieri?

    Wg mnie Grzegorz Możdżyński bezbłędnie scharakteryzował sposób komentowania
    Włodzimierza Zientarskiego, a ja mogę dodać, że odnosi się to także do
    pozostałej dwójki "specjalistów". Zapewne Andrzej Borowczyk i Adrian Skubis
    uważają siebie za "wybrańców narodu", ekspertów w dziedzinie Formuły 1 w
    Polsce. Przykro mi, że muszę "sprowadzić ich do parteru", ale tak nie jest.
    Mają "blade pojęcie" o historii tego sportu, a podniecanie się rekordami i
    "wielkim mistrzem" Schumacherem jest żenujące. Ich przekonanie o swojej
    nieomylności w tym, co mówią i brak samokrytyki jest dobitnym przykładem na
    to, iż tych dwóch panów należałoby jak najszybciej wymienić na "lepszy i
    nowszy model".

    O Zuzanie od Grand Prix San Marino można wyrażać się w samych superlatywach.
    Dlaczego? Gdyż milczy od tego czasu, a jej kronika towarzyska, za jaką była
    "odpowiedzialna", widać się nie przyjęła. I dobrze.

    Teraz o "gościach programu". Zaproszonych osób było kilka i jedynie Robert
    Kubica był trafionym pomysłem. Jego współkomentarz był profesionalny i
    rzeczowy, mimo lekkiej tremy. Często poprawiał Skubisa i Borowczyka w
    interpretowaniu pewnych sytuacji na torze. Inni goście, jak Karol Strasburger,
    Kuba Wojewódzki czy Ewa Sałacka są nie na miejscu! Czy takimi "osobistościami"
    redaktorzy programu starają się podnieść oglądalność? Mam nadzieję, że się
    mylę. Kto będzie następny? Michał Wiśniewski, Ala Janosz, a może Hanka
    Bielicka? (z całym szacunkiem dla tej ostatniej, przynajmniej szybko mówi).
    Jeśli pojawienie się tam Roberta Kisiela (pucharowego kierowcy Alfy Romeo 156
    w Polsce) można było uznać za zaproszenie znawcy ścigania, to czym było
    zaproszenie mistrza Polski w rajdach samochodowych, Krzysztofa Hołowczyca, na
    Grand Prix Monako? Komentarz popularnego Hołka obfitował w wiele
    merytorycznych błędów, ale przynajmniej był "żywy", w przeciwieństwie do
    relacji Skubisa i Borowczyka i za to należy się plus dla tegorocznego
    zwycięzcy "Kormorana".
      • Gość: komentator1984 Sprawa skandalicznego komentarza F1 na TV4 part2 IP: *.hcmut.edu.vn / 203.162.44.* 30.07.04, 13:38
        Chciałbym zapytać, dlaczego częściej nie są tam zapraszani kierowcy tacy jak
        Robert Kisiel i Robert Kubica, którzy mają coś do powiedzenia na temat sportu
        motorowego? W ten sposób stacja TV4 mogłaby w jakiś sposób przyczynić się do
        wzrostu zainteresowania decydentów i kibiców wyścigami organizowanymi w Polsce,
        które przeżywają ciężki kryzys! W studiu powyścigowym można by zamienić kilka
        zdań na temat startów czy planów kierowcy-gościa, a nie entuzjazmować się
        banalnym podsumowaniem, które już kilka razy usłyszeliśmy pod koniec transmisji.

        Ale taki widać jest już nasz kraj. Większość ludzi zajmująca jakiekolwiek
        stanowiska jest niekompetentna, a zawdzięcza swoje posady układom i układzikom
        (np."klan Zientarskich"). Dodatkowo społeczeństwo jest na tyle bierne, iż nie
        wymusza zdecydowanych zmian. TV4 zafundowała nam amatorów, ale to nie znaczy, że
        nie można tego zmienić! Wystarczy rozejrzeć się lub poprosić o współpracę ludzi
        znających się na tym temacie, a komentarz będzie na pewno lepszy od tego,
        którego jesteśmy świadkami. Czego Wam i sobie życzę.
        • Gość: seven Re: Sprawa skandalicznego komentarza F1 na TV4 pa IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 30.07.04, 13:54
          nawet nie wiedzialem, ze takich gosci zapraszali do tego studia... nie ogladam ich przed
          wyscigiem (dopoki nie ma relacji z toru nie siedze przed tv, po prostu leci wylaczony dzwiek i
          ktos z rodzina luka co jakis czas, czy juz sie nie zaczyna), a po wyscigu tez zaraz wylaczam.
          komentarz jest slabiutki, odkad byl zientarski to juz staram sie ich nie sluchac, gosc byl
          TRAGICZNY i stronniczy... akurat gp monaco z holowczycem bylo calkiem niezlym
          komentarzem, szczegolnie mi sie podobalo poprawianie tych dwoch glupkow przez holka,
          probowali sie jeszcze zwykle jakos ratowac i tlumaczyc, ale tylko sie bardziej osmieszali. facet
          wniosl troche ozywienia, komentowal tak jak to sie robi siedzac przed telewizorem, czyli
          emocjonalnie, ale z drugiej strony nie popadal w skrajnosci w kibicowaniu, no i mowil z sensem.
          • Gość: ekspert Re: Sprawa skandalicznego komentarza F1 na TV4 pa IP: *.zabrze.net.pl 01.08.04, 17:55
            racja Hołek był spoko - IMHO on ma zadatki na niezłego komentatora jakby się
            dał wciągnąć w F1 bo widać że na codzień ma większe pasje ;)

            Skubis jest ok. Nie idealnie, ale widać poprawę...

            Borowczyk musi odejść. Wysyłajcie maile do TV4!!!!!!!
      • Gość: mahoney Re: Sprawa skandalicznego komentarza F1 na TV4 pa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 20:22
        wow czlowieku , ale sie wypisales popisales , chcialo ci sie ,
        kurde pozaty m ze taki pseudo sport ma transmisje w tv a pilka nasza kochana
        nie ma , cies sie z,oloierku ze masz te transmisje , sa tesz skroty z rajdow
        wysigow choc niewiem po co bo f1 to czysty bzdet , my nawet skrocikow , bramek
        nie mamy
        • Gość: fan F1 Piłka jest na C+ kup sobie dekoder a F1 jest spoko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 16:39
          Gość ma rację ja już często przełączam na RTL, oni są tragiczni a po GP
          Niemiec to będę chyba głos wyłączał...
      • Gość: virton Re: Sprawa skandalicznego komentarza F1 na TV4 pa IP: *.compnet.com.pl 06.08.04, 12:59
        Racja. Nie dosc, ze teraz wyscigi sa dosyc monotonne i co tu duzo pisac -
        nudniejsze niż kiedys, to jeszcze komentarz do bani. Np jak ktos wykręci gorszy
        czas na okrązeniu kwalifikacyjnym, to znaczy, ze ma wiecej paliwa. Na
        kwalifikacje z pełnym bakiem - paranoja.
        Fan Ayrtona, pozdro.
        • Gość: Zacho Re: Sprawa skandalicznego komentarza F1 na TV4 pa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 13:46
          Dwie sprawy:
          1.Po pierwsze uważajcie z krytyką, bo lepiej mieć F1 z takim komentarzem niż
          wogóle jak dotychczas. Shitowych stacji satelitarnych nie liczę, bo nikt tego
          nie ma.
          2."Na kwalifikacje z pełnym bakiem", a czemu nie? Widocznie nie zauważyłeś, że
          potem nie wolno dotankować, dopiero podczas wyścigu.
    Pełna wersja