Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      Ale jaja: wapniak Gmoch zamiast Kubickiego !!!

    IP: *.chello.pl 24.08.04, 03:29
    Gmoch czeka na sygnał



    Legioniści muszą wygrać dwa najbliższe spotkania. W przeciwnym razie na
    stanowisku trenera od 1 września Dariusza Kubickiego zastąpi Jacek Gmoch.
    We wczorajszym numerze gazety pisaliśmy o tym, że prezes KP Legia SSA Piotr
    Zygo wezwie na dywanik trenera Dariusza Kubickiego. Sprawa jest poważna, bo
    legioniści grają słabo, a remis na własnym boisku z Zagłębiem Lubin przelał
    czarę goryczy. Warszawski szkoleniowiec miał stawić się u prezesa Zygo w
    poniedziałek. Rozmowę jednak przełożono ze względu na nawał obowiązków Piotra
    Zygo.

    Życie Warszawy dowiedziało się, że piłkarze, jeżeli chcą, aby nadal "Kuba"
    był ich trenerem, muszą wygrać w czwartek z FC Tbilisi w meczu Pucharu UEFA
    oraz zwyciężyć w niedzielę w spotkaniu ligowym Cracovię. W przeciwnym razie
    31 sierpnia Kubicki przestanie być szkoleniowcem Legii . O ile z pierwszym
    zwycięstwem raczej nie będą mieć problemu, bo mimo słabej gry w Tbilisi
    legioniści zdołali tam wygrać, o tyle z "Pasami" nie będzie już tak łatwo. -
    Nie gramy przeciwko trenerowi. Udowodnimy, że zależy nam, aby został -
    zapewniają piłkarze Legii.

    Deklaracje piłkarzy to jedno, a ich dyspozycja drugie. Jeżeli się nie uda
    dwukrotnie wygrać, zgodnie z informacjami posiadanymi przez Życie Warszawy, 1
    września Legia będzie miała nowego szkoleniowca. Kto nim będzie? Obecny
    prezes CWKS Legia oraz przewodniczący Rady Nadzorczej KP Legia SSA, były
    szkoleniowiec m. in. reprezentacji Polski i greckich klubów, Jacek Gmoch. -
    Jeżeli ktoś potrafi z Legią osiągnąć lepsze wyniki ode mnie, spasuję.
    Najważniejsze przecież jest dobro klubu - powiedział Dariusz Kubicki.

    Przypomnijmy, że przed sezonem pojawiały się już spekulacje, na temat zmiany
    trenera. Na następcę Dariusza Kubickiego kreowano protegowanego szefów ITI,
    obecnie trenera Korony Kielce Dariusza Wdowczyka, a także byłego "narodowego"
    i szkoleniowca Legii Janusza Wójcika. Ostatecznie pozostała tylko jedna
    kandydatura - Jacka Gmocha. - To jest temat do dyskusji po igrzyskach, bo
    teraz przebywam w Atenach. Jestem w stanie pomóc Legii, bo była, jest i
    będzie moim klubem, podobnie jak Znicz Pruszków - powiedział Jacek Gmoch.

    www.legialive.pl/news.php?NewsID=12006
      • Gość: doradca Pan Jacek Gmoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 09:37
        Jeżeli pana Jacka Gmocha nazywasz wapniakiem to kim Ty jesteś jordolonięty
        polaczku???
        • Gość: Krzyś Re: Pan Jacek Gmoch IP: *.pke.pl 24.08.04, 09:39
          wapniak może nie, ale Największa Szczęka Rzeczpospolitej, tak;)))))
        • Gość: Porter Pan INŻYNIER Jacek Gmoch IP: 213.241.56.* 24.08.04, 14:15
          Pan inżynier Jacek Gmoch byl pomocnikiem Gorskiego. Nawet nie drugim trenerem,
          ani asystentem, tylko czlonkiem ekipy. Wpisywal do specjalnego zeszytu w kratke
          informacje na temat przeciwnikow, ktore dyktowali mu powoli Gorski i Strejlau.
          Po latach zaczal rozpowszechniac teze, ze to Gorski byl jego pomocnikiem, a
          Strejlaua to w ogole w ekipie nie bylo.
          Po WM 1974 Kazimierz Gorski, w uznaniu zaslug popularnego "Szczęki" we
          wzniecaniu awantur i niesnasek, wywalil go na zbita morde, mimo duzego oporu
          kumpli Gmocha ze szkoly (technikum budowlanego przy Gornoslaskiej w Warszawie)
          związanych z ówczesnym ministerstwem przemyslu maszynowego - dyr. Tyranskim,
          dyr. Chanbowskim i ministrem Kopciem. Jednakze pozycja Gorskiego po WM 1974
          byla tak silna, ze nawet oni mogli mu skoczyc i pan inżynier Gmoch wylecial.
          Wowczas to "Szczęka" wyjechal na stypendium do USA, gdzie wzbogacał swą wiedzę
          na temat zdrowego odżywiania się, w szczególności zapoznając sie z praktyczną
          stroną zagadnienia. Konkretnie pracowal w piekarni. Jednakze po odejsciu
          Gorskiego, w 1976 roku, kumple - komunisci okazali sie dosc silni by
          kandydature Szczęki przeforsowac. Tak to otrzepawszy sie z maki, pan inżynier
          Jacek Gmoch objal obowiazki trenera trzeciej druzyny swiata. Mial
          fantastycznych pilkarzy, ktorzy wlasnie osiagneli szczyt formy. Do repow z 1974
          doszli Boniek, Nawalka, Lipka, Terlecki, wrocil Lubanski. Wystarczylo pozwolic
          im grac swoje. Jednakowoz to byloby prawdziwym policzkiem dla Trenera-
          Selekcjonera. Gmoch zaczal natychmiast wdrazac swoje kombinacje taktyczne i
          zarzadzac emocjami (jak to slicznie nazwal w swojej ksiazce Alchemia Futbolu).
          W konsekwencji najpiekniej grajaca druzyna swiata zaczela grac toporny szwabski
          futbol, a pomiedzy zawodnikami pojawily sie straszliwe animozje. Oczywiscie
          odbilo sie to na wynikach. Gmoch, widzac, ze druzyna nie gra tak, jak sie od
          niej oczekuje (w Argentynie ledwo - ledwo wygralismy z Tunezja, zremisowalismy
          z najslabsza w historii reprezentacja RFN) wykonywal ruchy paniczne. W meczu
          przeciwko Argentynie postawil na Henryka Kasperczaka. Po prostu stwierdzil, ze
          ten jeden z najlepszych na swiecie srodkowych lub prawych pomocnikow uratuje mu
          d... grajac pierwszy raz w zyciu na stoperze. Oczywiscie skonczylo sie to
          katastrofa. W meczu z Brazylia znowu zaeksperymentowal z obrona i wystawil w
          bramce Kukle, tylko nie powiedzial mu w jakiej sprawie. W rezultacie zdobyl
          nagrode na najsmieszniejsza bramke w historii. Pięć najsmieszniejszych bramek,
          w tym uznany za najsmieszniejszy gol Roberto, strzelony reprezentacji Polski
          prowadzonej przez pana inżyniera Gmocha mozna obejrzeć tu:
          www.funiaste.net/sierpien/01_sierpnia_2004/smieszne_gole.wmv
          I jak? Niezle ustawiona obrona, co nie? Po inzyniersku, nespa?
          Pan inżynier Gmoch byl zakochanym w sobie samoukiem, nie majacym jakiejkolwiek
          wiedzy, ani praktyki trenerskiej. Dlatego dbal o PR tworzac wokol siebie opinie
          nowoczesnego, skomputeryzowanego szkoleniowca. Opinie, ktore moglyby ta opinie
          podwazyc tepil, przy pomocy kumpli komunistow. W 1978 roku ukazala sie ksiazka
          Romana Hurkowskiego pt. "Droga do Buenos", slawiaca sukcesy Panagmochowej
          reprezentacji. Jednakze Hurkowski okazal sie nieostrozny, opisujac pana
          inzyniera Gmocha-pilkarza (drewulca i żywca, jakich malo) slowami cyt:" nie byl
          wielkim talentem". Kiedy pan inzynier Gmoch to przeczytal, zadzwonil, gdzie
          trzeba i milicja jezdzila po wszystkich ksiegarniach i ksiazke Hurkowskiego
          konfiskowala.
          Po Mundialu 78, pan inżynier Gmoch, w atmosferze skandalu, bo zauwazono, ze
          przepieprzylismy niepowtarzalna szanse na zdobycie Mistrzostwa Swiata, pojechal
          na emeryturę do Grecji. Futbol Grecki byl wowczas na poziomie żadnym.
          Reprezentacja dostawala z kazdym, a w polskiej lidze utrzymalyby sie moze dwa,
          moze trzy greckie kluby.
          I tyle pan inżynier Gmoch osiągnął w piłce. Na sama mysl, zeby ten nieuk,
          intrygant i megaloman mogl trenowac Legie, dostaje dreszczy!
          • Gość: yeti Re: Pan INŻYNIER Jacek Gmoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 14:30
            Porter, gdzie te gole? Mam to wszystko przejrzec? Nie mam czasu.pzdr.
          • Gość: guz Święte słowa! IP: *.chello.pl 24.08.04, 14:37
            Gmoch to zwykły stetryczały nieudacznik, bez żadnych sukcesów, ówczesna liga
            grecka to coś na poziomie dzisiejszej cypryjskiej, spieprzył niepowtarzalną
            szansę w 78. I jeszcze z wielkim mniemaniem o sobie- wogóle tegoroczne ME
            Grecji to w 10% jego zasługa, no bo to w końcu on tam wprowadzał futbolowe
            nowości. Pajac. Niech to próchno lepiej wybierze się do protetyka, a nie na
            ławkę Legii.
          • Gość: Porter Jeszcze raz link IP: 213.241.56.* 24.08.04, 14:39
            bo warto popatrzec, jak pan inżynier Jacek Gmoch ustawil gre w obronie.
            www.funiaste.net/sierpien/01_sierpnia_2004/smieszne_gole.wmv
            moze tym razem bedzie aktywny.
            Jesli nie, nalezy wejsc na
            www.szybkieczytanie.org/fun
            wybrac 01. sierpnia
            uruchomic smieszne_gole.wmv
      • Gość: dupson A może Kazio Górski? IP: *.chello.pl 24.08.04, 13:44
        Też by się nadawał, a może jeszcze lepiej- duet Górski-Gmoch jak w repr.Szwecji.
        • Gość: Kosa Re: ... IP: *.acn.waw.pl 24.08.04, 22:12
          Witam!
          Jacek Gmoch w eliminacjach do WM 1974 i w czasie tych mistrzostw był szefem
          banku informacji i faktycznie 2 trenerem reprezentacji. W okresie kiedy
          prowadził reprezentację był postacią kontrowersyjną w stałym konflikcie z
          mediami. Nie ma jednak sensu wypisywanie paszkwili na jego temat, bo uczestnicy
          tamtych wydarzeń inaczej go oceniają i jak czytam ich wspomnienia to nawet
          najbardziej wtedy rozżalony Lubański przyznaje rację trenerowi! Wyjątkiem jest
          oczywiście Tomaszewski.
          Kandydatura J.Gmocha na trenera Legii to chyba żart i nie biorę jej poważnie.
          Natomiast jeśli Pan Walter chciałby zdymisjonować Kubickiego ,to po prostu jest
          Baranem. Kubicki to w tej chwili najmocniejszy punkt drużyny!
          Pzdr.
          • Gość: bob Kubicki najmocniejszym punktem drużyny? IP: *.chello.pl 24.08.04, 23:56
            Kubicki najmocniejszym punktem drużyny? Facet od ponad roku nie może wprowadzić
            w końcu 4-4-2, gra archaicznym systemem, przegrał w poprzednim sezonie wszystko
            co było do przegrania, w dodatku to najgorszy typ betonu- niewiarygodne
            przywiązanie do niektórych nazwisk. Niby sprowadzono 9 zawodników, a nadal
            pierwszymi do łatania dziur byli Jóźwiak, Szala i Magiera. Czemu zamiast
            zupełnie bezproduktywnego (i to już od jakiego czasu!) Kiełbowicza nie zagra
            Stanford czy chociażby Smoliński? Czemu zamiast emeryta Sokołowskiego, który
            nie radzi sobie wyraźnie w środku nie zagra w końcu od początku Kowalski? Czemu
            w końcu miast Włodarczyka, stanowiącego w tym sezonie zagrożenie dla jupiterów,
            kibiców siedziących za bramką i okolicznych domów nie zagra Dorosz? Owszem-
            nikt nie ma pewności że się sprawdzą, ale gorzej niż wyżej wymienieni też nie
            zagrają.
            Kubicki musi odejść, nie mówię że wolałbym Gmocha, bo byłabyby to zmiana w
            stylu "zamienił stryjek...", no ale z dwojga złego wolałbym już Szczenę,
            przynajmniej śmiesznie by było. Obaj w każdym razie nie dają nadzieji na lepszą
            przyszłość.
          • Gość: Porter Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 00:38
            Drugim trenerem w 1974 byl Andrzej Strejlau. Gmoch odpowiadal za to, zeby
            informacje na temat przeciwnikow byly w uzytecznej formie zapisywane w
            zeszycie.
            O zadnym konflikcie z mediami, w czasach, kiedy Gmoch prowadzil reprezentacje
            nie bylo mowy, bo ten cwaniaczek zapewnil sobie zapis cenzorski,
            uniemozliwiajace atakowanie go.
            Kto chce dowiedziec sie, jak Gmoch prowadzil druzyne powinien zwrocic uwage na
            dwie rzeczy: regres poziomu gry i wynikow za jego czasow i wspomnienia
            zawodnikow. Dla przykladu - Grzegorza Laty.
            www.grzegorzlato.prv.pl/
            Tam jest napisane, kim byl Gmoch i jak prowadzil druzyne.
            • Gość: mmm Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 11:03
              Jesteście najlepsi, gracie w końcu w Legii.

              ROTFL
              • Gość: Porter Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 14:06
                No wlasnie. Co to za trener, ktory daje sie zlapac na wypowiadaniu takich
                tekstow (nawet, jesli sa prawdziwe)? Przeciez tak sie skloca druzyne.
                • Gość: mmm Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 14:36
                  No wlasnie, w tamtych czasach najlepszych karano gra w Legii.
                  • Gość: Porter I po co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 15:16
                    I po co takie teksty. Byl taki paskudny okres w historii Polski, kiedy brano
                    najlepszych pilkarzy do Legii, tylko, ze bylo to w latach piecdziesiatych. W
                    latach siedemdziesiatych juz tak nie robiono, chocby dlatego, ze przepisy sie
                    zmienily i do wojaska z poboru nie brano:
                    1. Funkcjonariuszy MO i SB (co chronilo graczy Wisly i Gwardii)
                    2. Pracownikow Przemyslow Wydobywczych i Hutnictwa Metali (Ruch, GKS, wszystkie
                    Gorniki, Miedzie, Hutniki, Zaglebia)
                    3. Pracownikow Zakladow Produkcji Specjalnej (Stal Mielec, RKS Ursus)
                    4. Odroczenia poboru stosowano na duza skale w stosunku do pracownikow PKP
                    (Lech i Polonia) oraz z powodow socjalnych (wszystkie kluby zwiazane z CRZZ -
                    np. Widzew, LKS).

                    To w zasadzie spowodowalo, ze kto nie chcial, ten do Legii nie szedl.
                    Oczywiscie, zdarzalo, sie, ze pilkarz bojac sie kibicow swojej dawnej druzyny
                    opowiadal, jak to go zmuszano, ale od lat szescdziesiatych to byly mity. Gra w
                    Legii byla dla wiekszosci zawodnikow ogromna nobilitacja. Tak jest zreszta
                    dotad: pare miesiecy temu Golinski opowiadal, jak to nienawidzi Legii, az tu
                    nagle okazuje sie, ze juz sie z Legia dogadal, tylko musza dogadac sie kluby
                    (mnie ew. transfer martwi, bo to jest gracz, ktory ma polotu tyle co wiadro
                    betonu i wygaduje, co mu slina na jezor przynosi).
      • akkj Jeszcze trochę o Gmochu 26.08.04, 02:45
        W 1978 roku, przed mistrzostwami w Argentynie niejaki Tyrański, dyrektor jednej
        z central handlu zagranicznego (zapomniałem jakiej) dał Gmochowi gotówką ponad
        100 tysięcy dolarów (może nawet 150) do podziału między piłkarzy (oczywiście
        coś miało również skapnąć dla trenerów i innych członków ekipy), żeby ich
        odpowiednio zmotywować do gry. Kasę tę Tyrański jakoś prawdopodobnie skręcił z
        firmy, przypuszczalnie za wiedzą czynników wyższych, gdyż wówczas taka operacja
        groziła długim kryminałem. Była to suma na ówczesne czasy niewyobrażalna -
        wówczas średnia pensja nie przekraczała 30-40 USD. Pieniądze te nie dotarły
        jednak nigdy do zawodników (niektórzy mówią, że Gmoch dał im dla zmyłki jakieś
        nędzne ochłapy - kilka tysięcy dolarów do podziału między wszystkich). Gdy
        wiadomość, ile tych pieniędzy było naprawdę, dotarła do zawodników już w
        Argentynie (byc może od samego Tyrańskiego, który również poczuł się oszukany),
        ci omal nie zlinczowali Gmocha. Skończyło się myślenie o grze, a trener musiał
        wprost uciekać przed zawodnikami, gdy zostawali sami. Był wyzywany od
        najgorszych, kopany, opluwany, dawali mu kuksańce... W takich warunkach trudno,
        żeby osiągnęli więcej. Dlatego potem Gmoch uciekł do Szwecji potem do Grecji,
        ponieważ sprawa wyszła na jaw. Tyrańskiemu wytoczono proces, został nawet chyba
        skazany na jakąś niezbyt dolegliwą karę (miał protektorów, a proces był pod
        publiczkę), a Gmoch przesiedział sprawę za granicą. Oprócz tego uwazam, że był
        miernym trenerem, hochsztaplerem, który swą ignorancję krył pod sloganami
        typu "destrukcja, konstrukcja, egzekucja". Przez Tyrańskiego załatwił sobie
        zapis w cenzurze, który usuwał jakąkolwiek jego krytykę w prasie czy TV. Jednym
        słowem - menda i złodziej. Sprawę pieniędzy i zachowania piłkarzy wobec Gmocha
        znam niemal z pierwszej ręki, jest 100% wiarygodna (zresztą o pieniądzach,
        które dostał Gmoch, mówiono na procesie Tyrańskiego, można to sprawdzić, jakby
        się komuś chciało).
        Nie wiem natomiast, ile prawdy jest w pogłoskach, że piłkarze sprzedali mecz z
        Argentyną na złość Gmochowi i żeby sobie powetować straty z tytułu
        przywłaszczenia przez niego przeznaczonych dla nich pieniędzy. Jest to jednak
        dość prawdopodobne.
        • Gość: Porter Re: Jeszcze trochę o Gmochu IP: 213.241.56.* 26.08.04, 10:24
          1. Wg wszelkich dokumentow, Tyranski dal 20 tysiecy dolarow z budzetu
          marketingowego, w zamian za co pilkarze nosili koszulki i tiszerty z napisem
          slawiacym sponsora. Gmoch zgarnal polowe, polowe dal pilkarzom.
          Skad wziales te 100-150 tysiecy, nie mam pojecia.
          2. Sprzedanie meczu Argentynie to ordynarny wymysl, ktory ta swinia Gmoch
          rozpowszechniala, zeby zdjac z siebie odpowiedzialnosc za ten mecz.
          3. Wedlug Laty, ktory gral z Ayala w jednym klubie w Meksyku, Argentynczycy i
          Brazylijczycy byli w tym turnieju nakoksowani po same uszy. A mimo to, gdyby
          nie Kasperczak na stoperze i karny Deyny, bysmy z nimi wygrali.

    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja