Gość: igrek77
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
10.09.04, 17:28
Znajomy Anglik, który od kilku lat mieszka u nas i parę razy oglądał kadrę na
żywo (w tym słynne Polska - Norwegia 3 : 0) był na meczu w Chorzowie. "Co
się stało z waszą publicznością? Zazwyczaj szalejecie jak jacyś Turcy,
serpentyny, pochodnie i tak dalej, a wczoraj czułem się jak w jakiejś
Finlandii! Jakoś tak cicho było..."
No właśnie. Co się stało z naszą publicznością? Gdzie ten "kocioł czarownic",
którego póki co niektóre drużyny (jeszcze) się boją?