Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      Jengel - wywiad dla "Rzeczpospolitej"

    IP: 2.3.STABLE* / 10.6.10.* 12.06.02, 11:50
    RZ:Dlaczego przegraliśmy z Portugalią?

    JERZY ENGEL: Zdecydowały błędy zawodników. Nie wykorzystaliśmy sytuacji, które
    stworzyliśmy. Dopuściliśmy do sytuacji strzeleckich Portugalczyków, bo
    przegrywaliśmy pojedynki jeden na jednego. Pod względem piłkarskim,
    wydolnościowym i szybkościowym nawet chwilami przewyższaliśmy Portugalczyków.
    Graliśmy ładniej w piłkę, ale oni mają kilku zawodników, którzy pokazali,
    dlaczego ich cena na rynku jest tak wysoka.


    Wystawienie trzech napastników było słuszne?

    Co to za sztuka przegrać 0:2, grając defensywnie? Żeby marzyć choćby o remisie,
    trzeba było atakować. Liczyłem, że zdobędziemy jedną - dwie bramki i może uda
    nam się zniechęcić Portugalię. Trzeba dać zespołowi szansę, żeby mógł
    zwyciężyć, i ja mu ją dałem. Ani Figo, ani Conceicao nie błysnęli. Ci, którzy
    ich pilnowali, zagrali poprawnie. Co innego Pauleta. Udowodnił, że jest o wiele
    lepszy od tych, którzy mieli na niego uważać. Było to chyba nasze najlepsze
    spotkanie rozegrane po eliminacjach. Paradoksalnie, przegraliśmy je najwyżej.
    Gdybym jutro grał z Portugalią, zrobiłbym to samo. Może wymieniłbym graczy,
    którzy nie byli w stanie zatrzymać Paulety, ale taktyka byłaby taka sama.


    Piłkarzy, którzy zawiedli w pierwszym meczu, wystawił pan również przeciwko
    Portugalii. Jest pan cierpliwy...

    Trzeba wiedzieć, kogo się ma. W pierwszym meczu straciliśmy Jacka Bąka, w
    drugim bardzo szybko Kałużnego. To były nasze filary. Blok defensywny grał
    przez całe eliminacje w takim właśnie zestawieniu, tylko Kłosa zamienił
    Koźmiński. Hajto był objawieniem eliminacji, pokazywał się w lidze niemieckiej
    i Lidze Mistrzów. Miałem powody, żeby przypuszczać, że razem z Wałdochem, który
    nigdy nie schodzi poniżej solidnego poziomu, dadzą sobie radę. Michał Żewłakow
    z Koźmińskim gwarantowali, że po bokach będą dorównywać Portugalczykom
    szybkością, i tu się nie oszukaliśmy. Byłoby dziwne, gdybym w tak ważnym meczu
    postawił na innych.


    Dlaczego nie strzeliliśmy żadnego gola?

    Nie spodziewałem się, że brak doświadczenia wpłynie na zawodników tak
    deprymująco. Takich sytuacji, jakie mieli Krzynówek i Żurawski w meczu z Koreą,
    Kryszałowicz, Krzynówek i Żewłakow z Portugalią, zwykle nie marnowali.
    Atmosfera mistrzostw ich przybiła. Nie bywamy na największych imprezach i
    dlatego na razie odstajemy od innych. Koreańczycy byli na czterech ostatnich
    mistrzostwach świata. USA podobnie. Portugalczycy grają na wszystkich
    mistrzostwach Europy. Bili nas doświadczeniem. U nich nie ma paniki,
    paraliżującego stresu. U nas sparaliżowało najlepszych. Jeśli oni zawodzą, to
    nie ma szans na wygranie meczu.


    Olisadebe w dwóch meczach nie miał ani jednej sytuacji strzeleckiej...

    On nie gra źle. Jest już dobrze znany i dlatego pilnowany. Gdy dostawał piłkę,
    od razu zjawiało się trzech rywali. Więcej sytuacji mają Kryszałowicz, Żewłakow
    i Żurawski, ale muszą je wykorzystywać. Nie możemy ciągle liczyć na jednego
    zawodnika. Można trochę ponarzekać nawet na Dudka, który nie dodał nic ekstra.
    Nie roztrząsałbym jednak kwestii postawy każdego zawodnika z osobna. Wszyscy
    wiodący piłkarze nie wytrzymali presji, jaka na nich ciążyła. W eliminacjach
    byliśmy monolitem. W finałach graliśmy naprawdę ładnie, stwarzaliśmy sytuacje,
    mogły być bramki, długo utrzymywaliśmy się przy piłce, ale to nie była walka o
    wygranie meczu za każdą cenę. Zabrakło determinacji.


    Niektórym piłkarzom awans wystarczył do pełni szczęścia?

    Wydaje się, że to był ich cel ostateczny. Nie zrobili kolejnego kroku do
    przodu. Dlatego się cofnęliśmy. Ale nie trzeba budować zespołu od początku. Nie
    będzie rewolucji, trzon zostanie. Trzeba szukać następców, którzy już w
    eliminacjach do mistrzostw Europy będą w stanie podjąć walkę.


    Pracował pan nad psychiką zawodników, ale oni śmiali się po cichu z wykładów o
    patriotyzmie...

    Ci zawodnicy w eliminacjach osiągnęli coś, co ukoronowało ich kariery, i na tym
    skończyli. Szkoda, bo to najlepsi z najlepszych. Szkoda też, że tak długo
    czekali, by znaleźć się na wielkiej imprezie. Gdyby byli o cztery lata młodsi,
    byłaby szansa, żeby inaczej do tych mistrzostw podeszli. Pracowali solidnie na
    zgrupowaniu w Niemczech, forma rosła, ale zadecydował brak wiary, że można
    zrobić coś więcej, niż awansować. Po losowaniu wydawało się, że w grupie mamy
    silną pozycję. Ale mentalnie zmieniliśmy się. Zabrakło werwy, witalności, walki
    jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Teraz zawodnicy dbają bardziej o
    siebie, dobro drużyny zeszło na dalszy plan. Im szybciej powstanie nowy,
    scementowany zespół, tym szybciej awansujemy do kolejnej wielkiej imprezy,
    mistrzostw Europy.


    Czy po eliminacjach piłkarze zaczęli liczyć pieniądze? Piotr Świerczewski
    dzwonił do jednego z dziennikarzy z pytaniem, czy rzeczywiście mogą zarobić pół
    miliona dolarów na wywiadach...

    Za sukcesem idą pieniądze. Taki jest świat. Zjawili się sponsorzy. Odrzucenie
    tych propozycji byłoby hipokryzją. W pewnej chwili pojawiła się jednak grupa
    ludzi, która nie miała nic wspólnego ze sportem ani nie myślała o przyszłości
    zawodników. Piłkarze nie mają swoich menedżerów. Ja mam. Nie znam się na tym,
    więc gdy odebrałem telefony z propozycją występu w reklamach,
    powiedziałem: "Porozmawiajcie z moimi prawnikami. Gdy oni wyrażą zgodę, to ja
    też się zgadzam". Występuję w reklamach Ery i McDonald'sa. Pierwsza firma jest
    sponsorem PZPN, druga - mistrzostw świata. Piłkarze nie byli przygotowani na
    sukces. Zaangażowali jednego menedżera, postanowili występować razem. Popełnili
    błąd, a wszystko, co działo się później, było jego powieleniem. PZPN, ze
    Zbigniewem Bońkiem na czele, musiał co chwilę gasić pożary. A to gazeta, a to
    szklanki coca-coli, a to wywiad w "Playboyu", "Vivie". Cały czas toczyła się
    walka, czy zawodnik może wystąpić w reklamie z orzełkiem, czy bez orzełka,
    prywatnie, czy jako reprezentant. Zaczęły się niesnaski, a reprezentacja zeszła
    na dalszy plan. U mnie mistrzostwa świata wywołały pozytywny, motywujący stres.
    Myślałem, że z piłkarzami też tak będzie, że każdy da wszystko, co może. Także
    dla sztabu szkoleniowego stanowiło to wyzwanie życiowe. Jednak gdzieś obok
    toczyło się zupełnie inne życie, inny mecz. Piłkarze zaczęli też tracić miejsca
    w klubach. Bardzo długo łataliśmy reprezentację przy pomocy tych, którzy na
    chwilę błysnęli. Myśleliśmy, że urodzi się z tego coś pozytywnego. Teraz już
    wiem, że się nie urodziło.


    Piłkarze chcieli nawet skarżyć PZPN do sądu za to, że ich wizerunki zostały
    wykorzystane przez jednego ze sponsorów...

    Sprawę zamrożono, Zbigniew Boniek zgasił kolejny pożar. Swoją drogą, nie sądzę,
    by po mistrzostwach szklanki cieszyły się takim zainteresowaniem wśród kibiców
    jak przed.


    Ma pan coś na usprawiedliwienie?

    Trener, który przegrywa, nie może mieć nic na usprawiedliwienie. Porażka jest
    porażką i tak to musi zostać. Należy tylko zadać sobie pytanie, czy stać nas
    było na więcej. Może rzeczywiście sam awans stanowił apogeum możliwości tego
    zespołu i ta drużyna nikogo nie oszukała, może byliśmy dużo słabsi od innych.
    To nie przypadek, że przez ostatnich 16 lat nie istnieliśmy w piłce. Awans był
    wielkim sukcesem i trzeba to dobrze wspominać. Mistrzostwa zweryfikowały siłę
    polskiej piłki. Dla mnie nie ma nic bardziej przykrego niż widok szatni po
    meczu z Portugalią - złowroga cisza, zawodnicy z ręcznikami na pochylonych
    głowach. Z porażką każdy musi uporać się sam. Trzeba zweryfikować wszystko, co
    myśleliśmy o polskim zespole. Jesteśmy na średnim pułapie, ponad który będzie
    nam bardzo ciężko się wnieść. Musimy zbudować reprezentację, która wejdzie do
    finałów mistrzostw Europy, a potem znów sprawdzić, gdzie jesteśmy. Nasza praca
    szkoleniowa może dać efekty do pewnego momentu. Dalej niewiele da się zrobić.
    Ale niedługo będzie kolejny mecz, kolejne eliminacje, inna reprezentacja.


    Krytyki się pan nie
      • Gość: christop Re: Jengel - wywiad dla IP: *.bialan.pl 12.06.02, 12:44
        Engela myśli roku:

        "Atmosfera mistrzostw ich przybiła."

        "W finałach graliśmy naprawdę ładnie, stwarzaliśmy sytuacje,
        mogły być bramki, długo utrzymywaliśmy się przy piłce"

        "Nasza praca szkoleniowa może dać efekty do pewnego momentu. Dalej niewiele da
        się zrobić."

        TEN CZŁOWIEK UWAŻA, ŻE WSZYSTKO ZROBIŁ DOBRZE!!!


        "Piłkarze nie mają swoich menedżerów. Ja mam. Nie znam się na tym,
        więc gdy odebrałem telefony z propozycją występu w reklamach,
        powiedziałem: "Porozmawiajcie z moimi prawnikami. Gdy oni wyrażą zgodę, to ja
        też się zgadzam". Występuję w reklamach Ery i McDonald'sa. Pierwsza firma jest
        sponsorem PZPN, druga - mistrzostw świata. Piłkarze nie byli przygotowani na
        sukces. Zaangażowali jednego menedżera, postanowili występować razem. Popełnili
        błąd, a wszystko, co działo się później, było jego powieleniem."

        TEN TEKST MNIE ROZWALIŁ!!!


        "U mnie mistrzostwa świata wywołały pozytywny, motywujący stres."

        BRAK SŁÓW


      • Gość: miki Re: Jengel - wywiad dla "Rzeczpospolite" cz.2 IP: 2.3.STABLE* / 10.6.10.* 12.06.02, 13:03

        Krytytyki się pan nie boi?

        Zwalniano mnie już przed eliminacjami. Awansowaliśmy, a w jednej gazecie
        skrytykowano nas tak bardzo, że trzeba było nałożyć na nią embargo. Teraz muszą
        wyjść z lochów wszystkie potwory, które kochają obrażać i krytykować. Jest czas
        na to, żeby wypowiedział się były selekcjoner, Janusz Wójcik. Wstyd to czytać.
        Gdyby posłuchał, co piłkarze o nim mówią... Żeruje na tym, że jesteśmy
        kulturalnymi ludźmi i nie mówimy o zdarzeniach z jego udziałem, które są
        doskonale znane. Kilku dziennikarzy z Polsatu obraża nas od dawna tylko
        dlatego, że nie robimy tego, czego sobie życzą. Dziennikarze są źli, gdy nie
        zgadzamy się, by położyli mikrofon w trawie podczas rozgrzewki i podsłuchiwali.
        Uodporniłem się na krytykę. Media żyją swoim życiem, a ja swoim. Inaczej być
        nie może. Polską reprezentację było stać na awans do mistrzostw świata. Jestem
        przekonany, że może awansować do mistrzostw Europy. Żeby tak się stało, trzeba
        wesprzeć drużynę oraz każdego z zawodników. Ale to już temat na zupełnie inną
        rozmowę.


        Rozmawiał w Daejeonie

        Krzysztof Guzowski

        trzeba miec tupet, oj trzeba



      • Gość: Sęp Re: Jengel - wywiad dla IP: *.waw.prokom.pl 12.06.02, 13:13
        Gość portalu: miki napisał(a):

        ) RZ:Dlaczego przegraliśmy z Portugalią?
        )
        ) JERZY ENGEL: Zdecydowały błędy zawodników. Nie wykorzystaliśmy sytuacji, które
        ) stworzyliśmy. Dopuściliśmy do sytuacji strzeleckich Portugalczyków, bo
        ) przegrywaliśmy pojedynki jeden na jednego. Pod względem piłkarskim,
        ) wydolnościowym i szybkościowym nawet chwilami przewyższaliśmy Portugalczyków.
        ) Graliśmy ładniej w piłkę, ale oni mają kilku zawodników, którzy pokazali,
        ) dlaczego ich cena na rynku jest tak wysoka.
        GRALIŚMY PIĘKNIE I SUPERPŁYNNIE, CHOĆ PRZEGRYWALIŚMY WIĘKSZOŚĆ POJEDYNKÓW 1 NA 1
        I MIELIŚMY MASĘ NIECELNYCH PODAŃ. GRATULUJĘ POCZUCIA ESTETYKI PANIE TRENERZE.

        ) Wystawienie trzech napastników było słuszne?
        )
        ) Co to za sztuka przegrać 0:2, grając defensywnie? Żeby marzyć choćby o remisie,
        ) trzeba było atakować. Liczyłem, że zdobędziemy jedną - dwie bramki i może uda
        ) nam się zniechęcić Portugalię. Trzeba dać zespołowi szansę, żeby mógł
        ) zwyciężyć, i ja mu ją dałem. Ani Figo, ani Conceicao nie błysnęli. Ci, którzy
        ) ich pilnowali, zagrali poprawnie. Co innego Pauleta. Udowodnił, że jest o wiele
        ) lepszy od tych, którzy mieli na niego uważać. Było to chyba nasze najlepsze
        ) spotkanie rozegrane po eliminacjach. Paradoksalnie, przegraliśmy je najwyżej.
        ) Gdybym jutro grał z Portugalią, zrobiłbym to samo. Może wymieniłbym graczy,
        ) którzy nie byli w stanie zatrzymać Paulety, ale taktyka byłaby taka sama.
        ZA MAŁO! TRZEBA BYŁO WYSTAWIĆ WSZYSTKICH PIĘCIU NAPASTNIKÓW. DOSTALIBYŚMY 8 DO
        KÓŁKA I MIAŁBY PAN Z GŁOWY REPREZENTACJĘ.

        ) Piłkarzy, którzy zawiedli w pierwszym meczu, wystawił pan również przeciwko
        ) Portugalii. Jest pan cierpliwy...
        )
        ) Trzeba wiedzieć, kogo się ma. W pierwszym meczu straciliśmy Jacka Bąka, w
        ) drugim bardzo szybko Kałużnego. To były nasze filary. Blok defensywny grał
        ) przez całe eliminacje w takim właśnie zestawieniu, tylko Kłosa zamienił
        ) Koźmiński. Hajto był objawieniem eliminacji, pokazywał się w lidze niemieckiej
        ) i Lidze Mistrzów. Miałem powody, żeby przypuszczać, że razem z Wałdochem, który
        ) nigdy nie schodzi poniżej solidnego poziomu, dadzą sobie radę. Michał Żewłakow
        ) z Koźmińskim gwarantowali, że po bokach będą dorównywać Portugalczykom
        ) szybkością, i tu się nie oszukaliśmy. Byłoby dziwne, gdybym w tak ważnym meczu
        ) postawił na innych.
        NIE NO TO JUŻ KPINA!!! CZY ON NIE OGLĄDAŁ W TYM ROKU BUNDESLIGI?? GDZIE BYŁ
        HAJTO, JAKIE OCENY DOSTAWAŁ WAŁDOCH? PAN PRZESPAŁ ŁADNYCH KILKA MIESIĘCY PANIE
        ENGEL! PANA WIELKI ASYSTENT ŻMUDA TEŻ POWINIEN WIEDZIEĆ COKOLWIEK O FORMIE
        OBROŃCÓW ...

        ) Dlaczego nie strzeliliśmy żadnego gola?
        )
        ) Nie spodziewałem się, że brak doświadczenia wpłynie na zawodników tak
        ) deprymująco. Takich sytuacji, jakie mieli Krzynówek i Żurawski w meczu z Koreą,
        ) Kryszałowicz, Krzynówek i Żewłakow z Portugalią, zwykle nie marnowali.
        ) Atmosfera mistrzostw ich przybiła. Nie bywamy na największych imprezach i
        ) dlatego na razie odstajemy od innych. Koreańczycy byli na czterech ostatnich
        ) mistrzostwach świata. USA podobnie. Portugalczycy grają na wszystkich
        ) mistrzostwach Europy. Bili nas doświadczeniem. U nich nie ma paniki,
        ) paraliżującego stresu. U nas sparaliżowało najlepszych. Jeśli oni zawodzą, to
        ) nie ma szans na wygranie meczu.
        TO DLACZEGO GAMONIU GRAŁEŚ SPARINGI Z WYSPAMI OWCZYMI I IRLANDIĄ PŁN. A NIE Z
        KLASOWYMI ZESPOŁAMI??? A TERAZ ZDZIWIONY ŻE NIEOGRANI ... PRZECIEŻ WIĘKSZOŚĆ
        NAWET W KLUBACH MAŁO GRA.

        ) Olisadebe w dwóch meczach nie miał ani jednej sytuacji strzeleckiej...
        )
        ) On nie gra źle. Jest już dobrze znany i dlatego pilnowany. Gdy dostawał piłkę,
        ) od razu zjawiało się trzech rywali. Więcej sytuacji mają Kryszałowicz, Żewłakow
        ) i Żurawski, ale muszą je wykorzystywać. Nie możemy ciągle liczyć na jednego
        ) zawodnika. Można trochę ponarzekać nawet na Dudka, który nie dodał nic ekstra.
        ) Nie roztrząsałbym jednak kwestii postawy każdego zawodnika z osobna. Wszyscy
        ) wiodący piłkarze nie wytrzymali presji, jaka na nich ciążyła. W eliminacjach
        ) byliśmy monolitem. W finałach graliśmy naprawdę ładnie, stwarzaliśmy sytuacje,
        ) mogły być bramki, długo utrzymywaliśmy się przy piłce, ale to nie była walka o
        ) wygranie meczu za każdą cenę. Zabrakło determinacji.
        CHCIAŁBYM ZOBACZYĆ DOBRE PODANIE Z DRUGIEJ LINII DO NAPASTNIKÓW. A OD MOTYWOWANIA
        TO CHYBA JEST TRENER, NIE???

        ) Niektórym piłkarzom awans wystarczył do pełni szczęścia?
        )
        ) Wydaje się, że to był ich cel ostateczny. Nie zrobili kolejnego kroku do
        ) przodu. Dlatego się cofnęliśmy.
        NO WRESZCIE COŚ MĄDREGO. ALE NIE MOŻNA BYŁO TEGO ZOBACZYĆ WCZEŚNIEJ? OD CZEGO
        BYŁO OSTATNIE PÓŁ ROKU??? OD POZOWANIA DO REKLAMÓWEK???

        ) Ale nie trzeba budować zespołu od początku. Nie
        ) będzie rewolucji, trzon zostanie. Trzeba szukać następców, którzy już w
        ) eliminacjach do mistrzostw Europy będą w stanie podjąć walkę.
        TO ZNACZY KTÓRY TRZON? TOMKI 0:4??? ŚRODKOWI POMOCNICY?

        ) Pracował pan nad psychiką zawodników, ale oni śmiali się po cichu z wykładów o
        ) patriotyzmie...
        )
        ) Ci zawodnicy w eliminacjach osiągnęli coś, co ukoronowało ich kariery, i na tym
        ) skończyli. Szkoda, bo to najlepsi z najlepszych. Szkoda też, że tak długo
        ) czekali, by znaleźć się na wielkiej imprezie. Gdyby byli o cztery lata młodsi,
        ) byłaby szansa, żeby inaczej do tych mistrzostw podeszli. Pracowali solidnie na
        ) zgrupowaniu w Niemczech, forma rosła, ale zadecydował brak wiary, że można
        ) zrobić coś więcej, niż awansować. Po losowaniu wydawało się, że w grupie mamy
        ) silną pozycję. Ale mentalnie zmieniliśmy się. Zabrakło werwy, witalności, walki
        ) jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Teraz zawodnicy dbają bardziej o
        ) siebie, dobro drużyny zeszło na dalszy plan. Im szybciej powstanie nowy,
        ) scementowany zespół, tym szybciej awansujemy do kolejnej wielkiej imprezy,
        ) mistrzostw Europy.
        TO WSZYSTKO PRAWDA, ALE DLACZEGO NIE WYMIENIŁ PAN TEGO ZGRANEGO, ZAMULONEGO
        TRZONU???

        ) Czy po eliminacjach piłkarze zaczęli liczyć pieniądze? Piotr Świerczewski
        ) dzwonił do jednego z dziennikarzy z pytaniem, czy rzeczywiście mogą zarobić pół
        ) miliona dolarów na wywiadach...
        )
        ) Za sukcesem idą pieniądze. Taki jest świat. Zjawili się sponsorzy. Odrzucenie
        ) tych propozycji byłoby hipokryzją. W pewnej chwili pojawiła się jednak grupa
        ) ludzi, która nie miała nic wspólnego ze sportem ani nie myślała o przyszłości
        ) zawodników. Piłkarze nie mają swoich menedżerów.
        NO NIE, CHYBA PADNĘ. TO KIM JEST LUBAŃSKI NA PRZYKŁAD???

        Ja mam. Nie znam się na tym,
        ) więc gdy odebrałem telefony z propozycją występu w reklamach,
        ) powiedziałem: "Porozmawiajcie z moimi prawnikami. Gdy oni wyrażą zgodę, to ja
        ) też się zgadzam". Występuję w reklamach Ery i McDonald'sa. Pierwsza firma jest
        ) sponsorem PZPN, druga - mistrzostw świata. Piłkarze nie byli przygotowani na
        ) sukces. Zaangażowali jednego menedżera, postanowili występować razem. Popełnili
        ) błąd, a wszystko, co działo się później, było jego powieleniem. PZPN, ze
        ) Zbigniewem Bońkiem na czele, musiał co chwilę gasić pożary. A to gazeta, a to
        ) szklanki coca-coli, a to wywiad w "Playboyu", "Vivie". Cały czas toczyła się
        ) walka, czy zawodnik może wystąpić w reklamie z orzełkiem, czy bez orzełka,
        ) prywatnie, czy jako reprezentant. Zaczęły się niesnaski, a reprezentacja zeszła
        ) na dalszy plan.
        A CAŁY CZAS PODKREŚLAJĄ, ŻE PIENIĄDZE ZARABIAJĄ W KLUBACH. A TU PROSZĘ -
        REPREZENTACJA NAJLEPSZYM BIZNESEM.

        ) U mnie mistrzostwa świata wywołały pozytywny, motywujący stres.
        ) Myślałem, że z piłkarzami też tak będzie, że każdy da wszystko, co może. Także
        ) dla sztabu szkoleniowego stanowiło to wyzwanie życiowe. Jednak gdzieś obok
        ) toczyło się zupełnie inne życie, inny mecz. Piłkarze zaczęli też tracić miejsca
        ) w klubach. Bardzo długo łataliśmy reprezentację przy pomocy tych, którzy na
        ) chwilę błysnęli. Myśleliśmy, że urodzi się z tego coś pozytywnego. Teraz już
      • Gość: fanfan Engel jest NIEREFORMOWALNY IP: *.qad.com / 167.3.114.* 12.06.02, 16:51
        Graliśmy ładnie, chwilami piłkarsko byliśmy lepsi
        od Portugalczyków.

        Po przeczytaniu tego k..wa nie wytrzymałem.
        Ten facet kolejny raz oglądał inny mecz.
        Engel jest niereformowalny, ślepy i zadufany w sobie
        i swojej mizerii.
        Jesli go nie wywalą to przez 2 lata będziemy dalej
        oglądać te same miernoty i ich żenującą grę.
        Niestety taka sama niereformowalna jest polska piłka
        nożna z PZPN na czele.
        Oni wszyscy razem będą grzali stołki do końca życia.
        I dlatego nie nastawiajcie się na to, że Polska
        reprezentacja coś pokaże i osiągnie z tymi Panami.
        Wegług mnie trzebaby wprowadzić w PZPN zarząd
        komisaryczny i zatrudnić fachowców z zagranicy.
        I to nie tylko trenera ...
        Ale mnie Engel zdenerwował.

        • Gość: MM Re: Engel jest NIEREFORMOWALNY IP: *.ny5030.east.verizon.net 12.06.02, 17:50
          ) Ale nie trzeba budować zespołu od początku. Nie
          ) będzie rewolucji, trzon zostanie.

          Czy to znaczy, ze znowu bede zmuszony ogladac arka baka i swierczewskiego?
          iwana? moze znowu szansa dla zdebela????
    Pełna wersja