znawca
28.06.02, 09:00
Może finał podratuje sprawę, ale z pewnością wielkich meczy się tu nie oglądało.
Gdzie te boje, które potrafią utkwić w pamięci na lata? Poza Włochy-Korea i
meczami Polaków to niewiele naprawdę fajnych meczy tu się działo.
No i jeszcze całą zabawę dość skutecznie próbowali zepsuć dziennikarze
doszukujący się w błędach sędziowskich spisku "żółto-czarnej" części FIFA
przeciwko Europie. Pozostał niesmak i to nie po pracy arbitrów, ale po
aferalnej produkcji pismakow.
Co prawda parę gwiazd się objawiło, ale brakowało TYCH MECZY (czy ktoś kto
oglądał Rumunia-Argentyna będzie w stanie kiedykolwiek zapomnieć o tamtej
dramaturgii? nie sądzę). A jeżeli już przygwiazdach to na pewno pojawią się na
niej takie nazwiska jak: Rivaldo, Hassan Sas, Basturk, Kahn, Klose, Emre
Belezoglu, Ronaldo, Diouf, Puyol, Rustu, Reyna, Raul, Beckham, Ferdinand, Duff,
Tomasson, Rommedahl, Nakata, Hwang Sun Hong, Ahn i ten maleńki koreańczyk o
śmiesznej twarzy, który z Niemcami grał od początku, a najczęściej był
rezerwowym.
pzdr