Gość: www
IP: 157.25.125.*
23.10.02, 13:56
kibiców! 6,7 mln!
Poniżej artykuł z Neewsweeka:
Ligowy mecz o pieniądze
Im mniej pieniędzy w polskim futbolu, tym ostrzejsza walka między klubami o
każdą złotówkę. Czy w ekstraklasie dojdzie do buntu wielkich drużyn przeciwko
małym?
Prezesi najpopularniejszych klubów - Legii, Wisły Kraków, Widzewa i Lecha -
chcą dostawać więcej pieniędzy za sprzedaż praw do transmisji telewizyjnych.
Zespoły z gorszą marką - Szczakowianka Jaworzno, KSZO Ostrowiec czy Groclin
Grodzisk - nie zgadzają się na nowy podział pieniędzy. Drużyny z ekstraklasy
od dwóch lat łączy wspólna umowa ze stacją Canal Plus. W imieniu wszystkich
zespołów wynegocjował ją Zbigniew Boniek. By dziś zmienić sposób podziału
pieniędzy, konieczna jest zgoda większości klubów.
A ponieważ ligę zdominowały "kopciuszki" - tej zgody nigdy nie będzie. Czy
zatem wkrótce kluby będą walczyć ze sobą nie tylko na boisku?
Polska liga przypomina pociąg towarowy. Kilka drużyn tworzy lokomotywę całego
biznesu, reszta tylko doczepiła swoje wagony. Jednak podział pieniędzy ze
sprzedaży praw do transmisji telewizyjnych tej dysproporcji nie uwzględnia.
Teraz najbardziej znane kluby pragną, by doceniono ich medialną siłę i
popularność. Chcą otrzymywać pieniądze nie tylko za zdobyte punkty i
zajmowane miejsce w tabeli, ale także za markę.
Kluby dostają pieniądze za sam udział w rozgrywkach i walczą o premie za
wyniki. Tylko że te premie są stosunkowo niewielkie: za siódme i ósme
miejsce - 100 tys. zł, za czwarte, piąte i szóste - 200 tys. zł,
za trzecie - 400 tys. zł, za drugie - 600 tys. zł, a za zdobycie tytułu
mistrza kraju - 1 mln zł. Znacznie więcej można zarobić za sam fakt bycia
pierwszoligowcem: od 1,7 mln zł do 3,2 mln zł. Wysokość tych kwot ustalano na
podstawie miejsc zajętych w tabeli poprzedniego sezonu. I właśnie o te kwoty
toczy się spór.
Legia Warszawa, mistrz kraju, ma zagwarantowaną wypłatę w wysokości 3,2 mln
zł. Mimo to szefowie klubu uważają, że należy im się więcej. Dziwią się, że
najpopularniejszy polski klub, który przyciąga widzów niezależnie od tego,
czy jest na pierwszym, czy na dziesiątym miejscu w tabeli, dostaje zaledwie
400 tys. zł więcej niż Amica Wronki. - Należy nam się większy udział w tym
torcie, bo jesteśmy medialnym liderem ligi - uważa Edward Trylnik, prezes
Legii.
Można wyobrazić sobie ligę bez Amiki czy Odry Wodzisław, ale z pewnością nie
bez Legii. Według badań firmy Sportfife Legia to czwarta po Juventusie Turyn,
Realu Madryt i Manchesterze United najpopularniejsza drużyna Europy. Juventus
ma we Włoszech 9 mln fanów, Legia w Polsce - 6,7 mln.
Krakowska Wisła, wicemistrz Polski, zarobi na grze w I lidze 2,8 mln zł. Jej
właściciele dziwią się, że to wypłata zaledwie o 400 tys. większa od tej,
którą otrzymają Odra Wodzisław i GKS Katowice. - Walczymy
o wyższe cele, tworzymy atrakcyjniejsze widowisko, ponosimy większe koszty,
więc należy nam się więcej - mówi Bogusław Cupiał, właściciel klubu.
Krzysztof Olejnik
Artykuł ukazał się w tygodniku Newsweek Polska, w numerze 43/02 na stronie 28