Gość: m04
IP: proxy / *.lublin.mm.pl
31.10.02, 13:55
Kiedy do salki konferencyjnej wszedł Rudi Assauer, menedżer Schalke, z
zapalonym cygarem, które w Niemczech jest jego znakiem firmowym, ktoś z tłumu
rzucił: "Koleś, zgaś tego peta!".
"Słucham?" - zapytał Assauer. Wówczas padło pytanie od atakującego go
pseudoredaktora: "Mówisz po angielsku?". Assauer odpowiedział: "Nie".
Wówczas menedżer Schalke usłyszał: "No to wypier.....".
Zdenerwowany Assauer udał się do wyjścia.
"Słyszeliście, co on do mnie powiedział? Wypier..., tak po prostu kazał mi
wypier... - zwrócił się do polskich dziennikarzy
"Wiem, że rywali nigdy się nie lubi, ale nie zasłużyłem na takie traktowanie.
Przecież ja jestem wielkim przyjacielem Polaków. Zawsze w Niemczech chwalę
wasz kraj i polskich piłkarzy. Potęgę Schalke przed wojną budowali Polacy.
Fritz Szepan, Ernst Kuzorra, Otto Tibulski, Herbert Burdenski... Ostatnie
nasze sukcesy osiągaliśmy także dzięki Wałdochowi i Hajcie. Nigdy o tym nie
zapominam. Myślałem, że mnie tu szanujecie" - dodał.
Polscy dziennikarze próbowali przekonać Assauera, że to tylko jeden człowiek
tak się do niego odniósł, a na dodatek cham.
"Wiem, wiem, to zwykły dupek. Tylko jeden w Warszawie. Nadal lubię Polaków" -
zakończył menedżer Schalke.