Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      Selekcjoner - Polak z zagranicy.

    06.12.02, 13:29
    Chcecie trenera z zagranicy. Ok, ale niech to będzie jednocześnie Polak. Jest
    taki jeden, a nazywa się Jacek Gmoch. Zaspokoi wymagania obu opocji -
    pragmatycznej i patriotycznej. Spoza układów, ale reprezentant polskiej
    szkoły i z zawodnikami porozumie się bez tłumacza. Poza tym ma dwie cechy,
    które w obecnej sytuacji wydają się być warunkiem koniecznym: doświadczenie
    na tym stamowisku i to z sukcesami, a poza tym jest to typ "twardziela",
    który kadrę poprowadzi żelazną reką i wytrzyma ewntualną krytykę medialną.
    Profesjonalizm i fachowośc poza dyskusją: wyniki z reprezentacją, ligowe i w
    europejskich pucharach. W Grecji jest posatcią wybitną, a półfinał Pucharu
    Europy z przeciętnym Panathinaikosem oraz mistrzostwo z Larissą (jedyne klubu
    spoza Aten i Salonik) już przeszły do annałów nie tylko tamtejszej piłki.
    Myślę również, że argentyński Mundial wiele go nauczył i pewnych błędów już
    nie powtórzy, zresztą z wypowiedzi wynika, że to już jest inny (czytaj: mniej
    konfliktowy) człowiek. A zresztą to jego drużyna napędziła najwiecej strachu
    Argentynie, któta tamtych mistrzostw nie mogła nie wygrać.
      • Gość: why not? Re: Selekcjoner - Polak z zagranicy. IP: *.retsat1.com.pl 06.12.02, 13:37
        A dlaczego nie Kazimierz Górski? Podstawi mu się pod ławkę trenerską aparat
        tlenowy i kroplówę i dawaj. Przy Kaźmirzu nawet taka potęga trenerska jak Gmoch
        jest jak wykałaczka przy końskim chuju.

        PS: osobiście poważnie rozważam również Janka Wójcika... dobry fachowiec z
        doświadczeniem.
      • Gość: Porter Re: Selekcjoner - Polak z zagranicy. IP: *.polbox.pl / *.orion.pl 06.12.02, 13:48
        radkol napisał:

        > Chcecie trenera z zagranicy. Ok, ale niech to będzie jednocześnie Polak. Jest
        > taki jeden, a nazywa się Jacek Gmoch. Zaspokoi wymagania obu opocji -
        > pragmatycznej i patriotycznej. Spoza układów, ale reprezentant polskiej
        > szkoły i z zawodnikami porozumie się bez tłumacza. Poza tym ma dwie cechy,
        > które w obecnej sytuacji wydają się być warunkiem koniecznym: doświadczenie
        > na tym stamowisku i to z sukcesami, a poza tym jest to typ "twardziela",
        > który kadrę poprowadzi żelazną reką i wytrzyma ewntualną krytykę medialną.
        > Profesjonalizm i fachowośc poza dyskusją: wyniki z reprezentacją, ligowe i w
        > europejskich pucharach. W Grecji jest posatcią wybitną, a półfinał Pucharu
        > Europy z przeciętnym Panathinaikosem oraz mistrzostwo z Larissą (jedyne klubu
        > spoza Aten i Salonik) już przeszły do annałów nie tylko tamtejszej piłki.
        > Myślę również, że argentyński Mundial wiele go nauczył i pewnych błędów już
        > nie powtórzy, zresztą z wypowiedzi wynika, że to już jest inny (czytaj: mniej
        > konfliktowy) człowiek. A zresztą to jego drużyna napędziła najwiecej strachu
        > Argentynie, któta tamtych mistrzostw nie mogła nie wygrać.

        Nastepny...
        Polska napedzila najwiecej strachu Argentynie?
        Przegralismy 0-2.
        W tym samym turnieju Argentyna zremisowala z Brazylia, zas w finale, w
        ostatniej minucie zasadniczego czasu gry, przy stanie 1-1, Rensenbrink trafil w
        slupek. Gdyby trafil, Holandia bylaby mistrzem swiata, a Rensenbrink krolem
        strzelcow.
        To tyle na temat napedzenia strachu Argentynie.
        A na temat Gmocha juz pisalem: to emeryt, ktory nigdy nie byl dobrym trenerem,
        mial najlepsza w dziejach Polski druzyne i w ciagu dwoch lat kompletnie ja
        zniszczyl.
        • Gość: radkol Re: Selekcjoner - Polak z zagranicy. IP: *.teleton.pl 06.12.02, 17:23
          Gość portalu: Porter napisał(a):

          >
          > Nastepny...
          > Polska napedzila najwiecej strachu Argentynie?
          > Przegralismy 0-2.
          > W tym samym turnieju Argentyna zremisowala z Brazylia, zas w finale, w
          > ostatniej minucie zasadniczego czasu gry, przy stanie 1-1, Rensenbrink trafil
          w
          >
          > slupek. Gdyby trafil, Holandia bylaby mistrzem swiata, a Rensenbrink krolem
          > strzelcow.
          > To tyle na temat napedzenia strachu Argentynie.
          > A na temat Gmocha juz pisalem: to emeryt, ktory nigdy nie byl dobrym
          trenerem,
          > mial najlepsza w dziejach Polski druzyne i w ciagu dwoch lat kompletnie ja
          > zniszczyl.

          Radzę oglądnąć przynajmniej skróty meczu Polska-Argentyna. Byliśmy drużyną
          wyraźnie lepszą, stworzyliśmy więcej sytuacji podbramkowych, o karnym Deyny w
          kluczowym momencie nie wspominając. Pozostanę przy swoim zdaniu, że był to
          jedyny mecz Argentyny na tamtym Mundialu, w którym jej przeciwnik dominował na
          boisku. Zadecydował łut szczęścia i dzień konia Kempesa i Fillola. Zgadzam się
          natomiast, że błędem byłó niewystawienie Gorgonia, z nim chyba tego meczu nie
          przegralibyśmy.
          Mecz Argentyna-Brazylia grany był od początku na remis, niewiele się działo,
          więc nikt nikomu nie napędził strachu. W finale Argentyna dominowała do 82 min,
          kiedy to dość przypadkowy gol Naningi spowodował nerwową końcówkę. W dogrywce
          był to już jednak mecz do jednej bramki.
          Twierdzenie, że w 1978 roku Gmoch miał najsilniejszą drużynę w historii
          polskiej piłki jest mitem powtarzanym od lat, nawet nie wiem kto pierwszy to
          wymyślił. Polska najlepszą drużynę miała cztery lata wcześniej i wtedy właśnie
          była jedyna szansa na Puchar Świata. W Monachium w lepszej formie byli
          Tomaszewski, Lato i Szarmach oraz praktycznie cała linia obrony, Musiał był
          lepszy od Maculewicza, a Maszczyk nie gorszy od Nawałki. Deyna przeżywał
          apoguem swoich możliwości i grał po prostu genialnie, a przede wszystkim nie
          było Gadochy, najlepszego w 1974 skrzydłowego świata. Jedynym praktycznym
          wzmocnieniem był Boniek, ale to za mało aby twierdzić, że Gmoch miał najlepszą
          drużynę w historii. Zgadzam się z argumentem Gmocha, że nigdzie poza Europą
          mistrzostw nie wygrała drużyna spoza Ameryki Pd. i nam się to nie udało w 1978.
          Z pesrpektywy 25 lat wydaje się, że była szansa na finał, ale tylko z drugiej
          (europejskiej) grupy. Oczywiście Gmoch popełnił błędy, ale ten zarzut można
          postawić praktycznie każdemu trenerowi, który nie zdobywa mistrzostwa świata.
          Przypomnę jeszcze jak grała jego drużyna w eliminacjach, szczególnie
          fantastyczny mecz z Portugalią w Porto.
          Natomiast klasę Gmocha zweryfikowały jego wyniki w Grecjii. Jest on tam
          postacią wybitną i powiedzieć Grekowi, że to kiepski trener to najlepszy sposób
          aby narazić się śmieszność i raczej już nikt nie podejmie poważnej dyskusji o
          futbolu.
          Śmieszny jest argument, że to już emeryt. Było w historji i jest do dzisiaj
          wielu trenerów, zarówno reprezentacji jak i klubowych, starszych od Gmocha,
          którzy osiągnęli i siągają wielkie sukcesy. Experience w tej robocie to coś
          więcej niż nawet najbardziej renomowana szkoła.
      • Gość: Ace Re: Selekcjoner - Polak z zagranicy. IP: *.acn.pl / 10.64.7.* 06.12.02, 21:18
        radkol napisał:

        > Chcecie trenera z zagranicy. Ok, ale niech to będzie jednocześnie Polak.

        juz taki byl.. nazywal sie Boniek.
        • Gość: radkol Re: Selekcjoner - Polak z zagranicy. IP: *.teleton.pl 06.12.02, 22:10
          Gość portalu: Ace napisał(a):

          >
          > > Chcecie trenera z zagranicy. Ok, ale niech to będzie jednocześnie Polak.
          >
          > juz taki byl.. nazywal sie Boniek.

          "Trener z zagranicy" to tylko pewien skrót myślowy. Chodzi raczej bardziej o
          to, że ma być spoza tzw. "naszych układów". A Boniek takim nie był.
    Pełna wersja