Gość: elvr
IP: 81.219.239.*
02.05.06, 13:42
Poniewaz dzial sportowy serwisu Gazeta.pl nie zawraca sobie glowy tak malo
medialnymi dyscyplinami sportu jak snooker, pozwole sobie wkleic tego newsa na
forum.
W zakonczonym dzisiejszej nocy finale snookerowych Mistrzostw Swiata w
Sheffield (Anglia) szkocki zawodnik Graeme Dott po pelnej emocji koncowce
pokonal mistrza swiata z 2002 roku, Anglika Petera Ebdona, 18:14. Zwyciestwo
moglo byc znacznie wyzsze, po 22 partiach (z 35 mozliwych) Dott prowadzil
15:7, ale ostatnia sesje Ebdon zaczal szescioma zwyciestwami z rzedu, co
pozwolilo mu zblizyc sie do Szkota na odleglosc 2 oczek. W tej fazie pojedynku
Dott praktycznie nie istnial przy stole, popelnial koszmarne bledy, sporo
czasu blady jak sciana przesiedzial czekajac na slabsze uderzenia Ebdona.
Kulminacja pojedynku zaczela sie w 27 partii, wygranej przez Ebdona po pelnej
snookerow, trwajacej 74 minuty walce (ten czas jest absolutnym rekordem w
historii mistrzostw). Paradoksalnie - wymeczona wygrana w tej partii i gladka
w nastepnej zamiast pomoc Anglikowi, przelozyly sie na jego zbyt brawurowa
postawe - po serii dziwacznych zagran przegral w 29. partii i z dajacego
nadzieje 15:13 zrobilo sie 16:13. Nastapil przelom, Dott przegral co prawda
30. partie, ale na tym etapie gry waleczne serce Szkota zdolalo sie rozbudzic
i zniwelowac powodowane zmeczeniem techniczne wpadki. 31. i 32. partia to
odpowiednio 17. i upragnione 18. oczko Dotta, dajace mu tytul mistrzowski.