a.adas
10.07.06, 01:16
Z góry mówię - powinien natychmiast wylecieć z boiska, a najlepiej zejść
samemu, ale...
Akcja Włochów w środku pola. Nagle Kołtoń krzyczy, ze coś się stało, ale nie
wiadomo dokładnie co, dodaje po chwili. Przez dobrych kilka sekund nikt nie
wie co się dzieje, łącznie z arbitrem, liniowi też nie informują. Po chwili
realizator pokazuje scysję Materazziego z Zidanem, widać jak Francuz z byka
daje Włochowi w tors, ten pada jak rażony gromem. Dopiero teraz główny
podbiega do liniowego i słucha kilku jego słów. Tylko kilku, odwraca się,
wyciąga czerwoną kartkę ze spodenek i wraca na srodek boiska. Zidane opuszcza
boisko, na ekranach pojawia się dłuższa sekwencja, obserwujemy rozmówki
włoskie obydwu panów zakończone strzałem z główki.
Telebim (jeden z nich?) na pewno znajdował się naprzeciw liniowego z którym
główny się konsultował. Widać to było z planu ogólnego (bodaj) po zakończeniu
spotkania. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Zidane dostał kartkę na
podstawie... zapisu video. I teraz nie wiadomo co było większym skandalem -
wyskok wielkiego Francuza czy kartka którą go ukarano.
Nie dziw, ze tak mało było powtórek kontrowersyjnych sytuacji na tym Mundialu...
PS myśl ta przyszła mi do głowy przed przeczytaniem tego
sport.gazeta.pl/Mundial2006/1,73035,3473725.html