Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      futbol bez ZIZOU

    IP: *.icpnet.pl 12.07.06, 00:08
    czym będzie teraz piłka bez tego genialnego reżysera, ostatniego i zarazem
    najwiekszego z klasycznych playmakerow? Zidane to byl wizjoner, maestro futbolu.
    Byl ukochanym graczem koneserow,doceniali go prawdziwi eksperci,dla których
    najbardziej liczy się tzw. wizja gry, inteligencja boiskowa. Laicy zachwycaja
    sie tylko pieknymi golami, ale umykaja im niuanse decydujace o prawdziwej
    wielkosci. Ci,którzy nie doceniają klasy Zizou-narażaja sie na smiesznosc, na
    zarzut bycia laikiem w futbolowej materii.
    Kiedy ten wielki mag rodem z Algierii w tak dramatyczny sposob konczyl swoja
    cudowna kariere - pomyslalem ze pilka bywa okrutna, ze chyba jakis złośliwy
    demon, a nie dobry piłkarski bóg- napisał scenariusz tego finału..
    Trudno mi przyjąc do wiadomosci, ze juz nigdy nie zobacze Zinedine Zidana w
    akcji (zostały juz tylko archiwalne taśmy), nie zobaczę jak przyjmuje piłkę,
    jak nad nią panuje i jak fenomenalnie zagrywa ją w "uliczkę"- wybierajac
    zawsze optymalne w danej chwili rozwiazanie.
    Mówią, ze wielki był Maradona.Pamietam go z mundialu w Italii.Gdy czarowal
    swiat w Meksyku, bylem za maly, by to pamietac.Ojciec opowiada mi o Cruyffie,
    a 80 letni wuj o Di Stefano i Pele.
    Ale dla mnie arcymistrzem futbolu na zawsze pozostanie ów wspanialy
    Marsylczyk, ktory przez ostatnia dekade zamieniał ten sport w poezje.
    I to o nim będę opowiadał swoim dzieciom
      • Gość: Porter Re: futbol bez ZIZOU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.06, 00:11
        Mnie się zdaje, że Zdane miał dobry turniej, ale juz od kilku lat nie grał zbyt
        dobrze i w tecj chwili są lepsi od niego playmakerzy, jak Riquelme, Pirlo,
        Lampard, oraz Szymkowiak.
        • Gość: vojtee Re: futbol bez ZIZOU IP: *.icpnet.pl 12.07.06, 00:23
          Riquelme to także klasyczny playmaker, wiec jego ewentualnie moglibysmy
          przyrownywac do Zidane (choc któz moze wytrzymac takie porównanie?).Ale zgadzam
          sie co do klasy Riquelme.Pirlo jest znakomity i bardzo wszechstronny, no ale nie
          przesadzajmy- legendą piłki to on chyba nie zostanie.Italia to znakomicie
          funkcjonujaca machina, kolektyw, tam bylo kilku dobrych dyrygentow,Pirlo chyba
          najwazniejszym.Szymek to moglby Zidanowi najwyzej buty czyscic, a Lampard
          niechby sie cieszyl gdyby udalo mu sie wymienic z Francuzem koszulke.
          • Gość: Porter Re: futbol bez ZIZOU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.06, 00:42
            W tym turnieju Lampard akurat wypadł beznadziejnie, ale ostatnie kilka lat
            prezentoiwał o wiele wyższa klasę niż Zidane.
            • Gość: vojtee Re: futbol bez ZIZOU IP: *.icpnet.pl 12.07.06, 00:51
              ok szanuje Lamparda za cechy wolicjonalne, za wpływ jaki potrafi wywrzec na
              druzynę, za ambicję, ciąg na bramkę, dynamikę itd.
              ale nie jest, nie byl i nigdy nie bedzie to typ wirtuoza, maga, to raczej
              najdoskonalszy z tzw. "rzemieslnikow" (pare procent talentu + 90% ciezkiej
              pracy).Mielismy juz w historii takich graczy - np Lothar Matthaus czy Mathias
              Sammer, takze Edgar Davids. To sa gracze o żelaznych płucach, zaprogramowane
              maszyny, bazujace na wytrzymalosci i schematach wycwiczonych na treningach, ale
              brak im tzw. "iskry bożej" (jesli wiesz co mam na mysli) która konieczna jest
              aby zasluzyc na miano geniusza. pOzdrawiam
              • Gość: Porter Re: futbol bez ZIZOU IP: *.orion.pl 12.07.06, 09:21
                Czy Ty oglądałeś mecze Realu i Chelsea z dwóch ostatnich sezonów? Lampard miał
                o wiele więcej zagrań wirtuozerskichn, niż Zidane, który jeśli się czymś
                wyróżniał, to brutalnymi wejściami od czasu do czasu.
          • ph29 Re: futbol bez ZIZOU 12.07.06, 08:41
            A mnie się tam zdaje, że wpływ Zidane na drużynę _zawsze_ był przeceniany.
            W reprezentacji Francji z 1998 roku kluczowym zawodnikiem wcale nie był Zidane,
            a raczej dwójka defensywnych pomocników Deschamps-Petit. Podobnie w tym roku -
            rola Vieiry jest nie mniej istotna.
            • Gość: Porter Re: futbol bez ZIZOU IP: *.orion.pl 12.07.06, 09:21
              No, nie wiem. Bez Zidane nie wygraliby z Brazylią.
              • ph29 Re: futbol bez ZIZOU 16.07.06, 07:24
                Ok. Tak samo bez np. Thurama nie wygraliby z Chorwacją, tylko co z tego? Thurama
                się nie nazywa najwybitniejszym piłkarzem swojej epoki.
            • Gość: Adam Re: futbol bez ZIZOU IP: 193.24.200.* 31.07.06, 00:01
              Nie oszukujmy sie w 98 roku najlepszym rozgrywajacym byl Djorkaeff, dwa razy
              uratował Francji zwyciestwo i wypracowywal piłki Zidanowi, potem Zidane juz
              niczego nie pokazał, w Realu juz nic nie znaczy tak jak cały Real, stal sie
              popychłem. W czasie finalu zeszmacił się do reszty po potwornym faulu na
              wspanialym Włochu, a wszystkie jego dobre zagrania odejdą w niepamięć, niedługo
              już tylko czerwone kartki i brutalne zagrania będzie nam przypominać imię Zizou.
        • mily12345 Re: futbol bez ZIZOU 01.08.06, 16:27
          Jak szymkowiak to leszcz a zidane to najgorszy pajac żądzi juve i lionel messi
      • Gość: Kane Re: futbol bez ZIZOU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.06, 15:15
        Zgadzam się z jedną z wypowiedzi,że jego wpływ na drużynę był od lat
        przeceniany. Pamiętam Zidana z czasów jego gry w Juve. Lata 1996 - 2001. Jakoś
        nie powiedziałbym,żeby to była złota ery w historii Juventusu. Z tym
        fenomenalnym, boskim playmakerem w ciągu 5 lat zdobyli dwa razy tytuł i trzy
        razy przegrali finał ligi mistrzów. W tym zaliczyli pogrom z Borusią Dortmund.
        Pamiętam występy Zidana z tamtego okresu. Mecze genialne i długie tygonie
        przeciętniactwa i bezmyślnej gry (bardzo słabo w Juve grał w LM - patrzecie
        jego czerwone kartki z tego okresu). Jakoś po jego odejściu nikt nie płakał. A
        Nedved, który miał być jego cieniem grał dużo lepiej. Po przejściu do Realu
        Wielki Zizou też prezentował podobnie chimeryczną formę. Mecze genialne (finał
        z Bayerem Leverkusen) i beznadziejne, czerwone kartki za bezmyślne faule i
        snucie się po boisku. Cóż, postać wielka,ale kontrowersyjna. Ogromne
        umiejętności, momenty genialne. MOMENTY. Jak dla mnie mocno przeceniany gracz
        • Gość: RTS Re: futbol bez ZIZOU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.06, 23:00
          bez wątpienia najlepszy piłkarz jakiego przyszło mi oglądać... zaczałem w
          połowie lat 90... on jest po prostu fantastyczny, przeceniana jego wartość??
          ludzie czy wy nie oglądaliście tych mistrzostw?? w kazdym meczu jak ktoś nie
          wiedział co zrobić to piłka do Zidana, zwłaszcza było to zauwazalne w meczach
          fazy pucharowej, on chyba miał 50% posiadania piłki całej francuskiej drużyny.
          Zawsze z przyjemnością oglądałem jego grę, z piłką robił co chciał, typowy lider
          drużyny, znakomity rozgrywający, szkoda ze nie bede mógł juz wiecej podziwiac
          jgo gry..
          • Gość: wickedboy Re: futbol bez ZIZOU IP: *.lodz.msk.pl 17.07.06, 04:03
            Zizou niewątpliwie jest geniuszem, świetna technika, przegląd pola i intuicja,
            ale zgadzam się, że jest przereklamowany. W '98 roku miałem wrażenie, zresztą
            nie tylko ja, że dostał nagrodę głównie za te bramki w finale. Teraz za to, że
            kończy karierę, a tak naprawdę w ilu meczach zagrał na swoim poziomie? W dwóch?
            Występ w finale go moim zdaniem dyskwalifikuje. Grał dobrze, ale okazał się idiotą.
            Grając w Juve grał dobrze, ale jak już ktoś pisał chimerycznie. Brał ciężar gry
            na siebie, czarował techniką, ale potem zawodził grając beznadziejnie albo
            zbierając głupie kartki. Potem pierwsze dwa sezony w Realu miał niezłe, ale
            znowu moim zdaniem nagroda za piękną bramkę w finale LM. A potem, gdy mu nie
            szło wyładowywał frustrację grając nie fair, faulując. Zawsze po takim chamskim
            zagraniu patrzy na sędziego, jakby mówił: chyba nie dasz mi kartki, przecież
            jestem Zidane. Na pewno piłka straci przez jego odejście, ale nie przesadzałbym.
            To nie jest już (od dawna) Zidane w świetnej formie i oglądając go ostatnio;
            Korea, Portugalia, czy mecze Barca-Real było już po prostu żal na niego patrzeć.
            Teraz spiął się na końcówkę mundialu i chwała mu za to, ale schrzanił sprawę w
            110 minucie finału i wszystko, jak krew w piach. Kilka sztuczek, 2 bramki z
            karnego i podanie do Henry'ego (pomijam dziecinne zachowanie obrony Brazylii) to
            trochę za mało na tytuł najlepszego na mundialu (moim zdaniem Cannavaro,
            maestria gry defensywnej). To oczywiste, że nadawał ton Francji, bo kto to miał
            robić (w pierwszych meczach, gdy Zidane nie istniał był to Vieira).
            A szczerze mówiąc bez nich (Zidane, Thuram, Vieira, Thuram, Makalele) Francja by
            nie istniała. Jeden dobry Ribery, który notabene marnuje mnóstwo okazji, Henry,
            który grał słabiutko, Malouda no i może jeszcze Abidal. Reszta dość przeciętna,
            a Barthez to parodia bramkarza.
      • Gość: Ergiel Poszedł Zidane po mleko... IP: *.acn.waw.pl 17.07.06, 07:57
        ...i dostał z bańki :)
      • Gość: zdzisiek Re: futbol bez ZIZOU IP: 212.160.138.* 17.07.06, 09:37
        Zizou ostatnio nic nie grał, jest mocno przereklamowany. Przypomnę, że skrócił
        nawet kontrakt z Realem, bo był wiecznie bez formy i miał dość. Bez niego
        futbol nic nie straci, Real tym bardziej.
        • Gość: autor Re: futbol bez ZIZOU IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.06, 12:11
          Ci którzy uwazaja ze Zizou jest przereklamowany to pewnie 14-17 latkowie którzy
          mysla ze znaja sie na piłce i oceniaja piłkarzy wedle tego który robi większe
          fajerwerki.Dla nich jedynym geniuszem piłkarskim na swiecie na świecie jest
          Ronaldinho który jedną kiwką potrafi zwieść 2 obrońców drużyny z dołu tabeli co
          przyznam wygląda widowiskowo, nie można mu odmówić techniki, fantazji i
          znajomości wielu sztuczek. Ale na mundialu gdzie są najlepsi na świecie juz nie
          bali się obrońcy wielkiego Ronaldinho ani reszty brazylijskich tancerzy. Dlatego
          Zidane przy swojej technice, przy perfekcyjnym przyjęciu piłki i świetnym
          podaniu jest ostatnim piłkarskim geniuszem, wielkim rozgrywającym który wykracza
          daleko poza umiejętności postrzegania brazylijczyków.Ronaldinho to tylko sprytny
          kuglarz żonglujący piłką, Zidane to prawdziwy czarodziej. Pozdrawiam.
          • Gość: Porter Re: futbol bez ZIZOU IP: *.orion.pl 17.07.06, 12:36
            Moim zdaniem Zizou po prostu sie dobrze przygotował, a takze nakokosował przed
            Mundialem, stąd zasuwał, jak szalony przez całe mecze i z tego też powodu
            dekiel mu sie obluzował w meczu finałowym. A w lidze hiszpańskiej i w
            CLRonaldinho był o klasę lepszy od Zizou,z tym, że z kolei Brazylijczyk nie był
            dobrze przygotowany do Mundialu.
      • Gość: Sceptyk Zidane to nie Napoleon. On potrafi tylko prosto IP: 195.136.151.* 17.07.06, 12:01
        kopnąć piłkę. A tej nie da się juz powoli oglądać. Oczekiwanie na kolejne
        sędziowskie "błędy" na rzecz gospodarzy lub bardziej utytułowanych drużyn.
        Symulanctwo. Gole jedynie ze stałych fragmentów po tym symulanctwie. Ten
        mundial mnie powoli coraz bardziej irytował aż przestałem go oglądac całkiem.
        Następnego mogę już nawet nie zauważyć. "Baśka" Zidane'a była potrzebana żeby
        na powrót rozpalić emocje wokół piłki. Tak naprawdę oddał ostanią przysługę.
        Nie skorzystała na tym piłka nożna, ale na pewno skorzystała na tym FIFA.
        • Gość: autor Re: Zidane to nie Napoleon. On potrafi tylko pros IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.06, 12:15
          No właśnie dla Ciebie jak Zidane prosto kopie piłkę to nie żaden piłkarz
          przecież powinien piętą odwrócony plecami do akcji, powinien zaryzykować
          bajeczną sztuczkę żeby ośmieszyc przeciwniki może sie uda moze nie, nieważne
          bedzie wiadomo że ma technikę, o to opinia prawdziwych "fachowców" którzy wiedzą
          kto potrafi grać a kto nie...
      • Gość: mcguirre Nic się nie zmieni. IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 17.07.06, 12:28
        Będzie tym samym jak bez Pele, Maradony, Platiniego, Zico i wielu innych. Będą
        następni wielcy wirtuozi piłki. Zizu nie jest tu wyjątkiem.
        • Gość: vojtee Re: Nic się nie zmieni. IP: *.icpnet.pl 19.07.06, 13:11
          przegladam te wszystkie odpowiedzi na zalozony przez siebie watek i widze,ze
          jedynie dwoch ludzi- "RTS" i "AUTOR" podzielaja moja opinie co do
          niepowtarzalnosci i wielkosci Zizou.
          Jak zaznaczylem na wstepie Zidane to pilkarz dla koneserow,dla tych co patrzą na
          piłkę analitycznie, intelektualnie, a nie powierzchownie i bezrefleksyjnie.
          Gdzie na tym mundialu byl Ronaldinho? Spalil sie, nie udzwignal ciezaru
          odpowiedzialnosci za gre, byl zupelnie niewidoczny, nie mial w sobie nic z
          lidera, nie wywarl na grze Brazylii zadnego piętna. Pseudo-gwiazda Ronaldo z
          Portugalii nie rozumie na czym polega futbol- nie pojal jeszcze ze to gra zespolowa.
          Tymczasem Zidane pojal to w stopniu najdoskonalszym.Z jednej strony byl
          najwspanialsza indywidualnoscia pilkarska, z drugiej najbardziej kolektywnie
          grajacym zawodnikiem, jakiego widzialem.
          Francuzi bez niego byli zawsze jak dzieci we mgle.Bylo to widac przez cala
          ostatnia dekade.To dlatego przegrali MUNDIAL 2002 (Zizou mial kontuzje), dlatego
          dlugo nie dawali sobie rady z Paragwajem w 1/8 MUNDIALU 98, wreszcie pod jego
          nieobecnosc o malo nie awansowali by do tegorocznych mistrzostw.Ale wrocil i
          najpierw uratowal awans,no a potem dociagnal ich az do finalu, pechowo
          przegranego. Kiedy w 110 min dogrywki musial opuscic boisko, Francja stracila
          rezon. Bylo wiadomo, ze musi przegrac te karne.
          Nie bylo w historii gracza ktory odciskal by tak potęzne piętno na grze swej
          druzyny.I ktory by umial tak wiele, zawsze o te pol kroku przed cala reszta.
          Przyznawali to pilkarze, a oni chyba wiedza najlepiej.W Primera Division Zidane
          byl dla nich wzorem, pilkarskim bogiem.Brazylijczycy przyznali, ze gdyby byl
          jednym z nich, mialby niepodwazalna pozycje lidera w ekipie Canharinhos, a
          Gattuso zapytany przed finalem jak powstrzymac Zizou odpowiedzial "Mozna sie
          jedynie pomodlic".Szkoda,ze potem jego kolega uzyl zgola innych metod.Tak czy
          inaczej te opinie wystawiaja Francuzowi chyba najlepsze swiadectwo.
          Kto zna historie futbolu i czytal choc troche fachowej literatury pilkarskiej,
          ten chyba wie, ze scisly PANTEON, futbolowy OLIMP to jednak nie Zico, Platini i
          poki co jeszcze nie Ronaldinho-ale wielka piatka (kolejnosc chronologiczna)-
          DI STEFANO,PELE,CRYUFF,MARADONA, ZIDANE.
          Pozdrawiam wszystkich a szczegolnie RTS I AUTORA:)
          • Gość: Porter Re: Nic się nie zmieni. IP: *.orion.pl 19.07.06, 14:19
            > DI STEFANO,PELE,CRYUFF,MARADONA, ZIDANE.

            Ja pewnie patrzę bezrefleksyjnie i powierzchownie, ale wydaje mi się, że ktoś,
            kto porównuje Zidane z pierwszą czwórką po prostu upadł na głowę. To jest
            bardzo dobry zawodnik, ale do geniusza to mu sporo brakuje.
            W tym Mundialu zagrał lepiej, niż Ronaldinho, ale z kolei Ronaldinho
            zdeklasował go w ostatnich sezonach ligowych i w lidze mistrzów.
            Ponadto - mały drobiażdżek. Zidane miał zawsze problemy z wytrzymałością. A tu
            nagle, w wieku pochrystusowym wytrzymuje nie tylko 90, ale i 110 minut i całyu
            czas biega, walczy. Taki nagłyu wzrost wytzymałości byłby dziwny, gdyby nie to,
            że był zimą pacjentem jednej z klinik przygotowującej kolarzy. Wygląda na to,
            że boski Zizu po prostu nakoksował się po uszy i stąd jego zdumiewająca
            wytrzymałość, ale i brak kontroli nad swoimi poczynaniami.
    Pełna wersja