Gość: Porter
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.08.06, 14:17
Smutek wielki zapanował po powrocie do dom posród bohaterów znad Dniepru.
- Bo jakże to, pytał retorycznie i dramatycznie pan Surma, sto sześcdziesiąt
szturmów odpartych, dwadzieścia pojedynków w polu wygranych, pięc wycieczek,
a w mediach o asekuranctwie i bojaźliwości trąbią! A wszak wraże zagony
liczebnie nas przewyższały, bo po ichniej stronie opowiedział sie kontygent
belgijski.
- Nie masz sprawiedliwości na tym świecie - dodał pan Szala. Jam sławnego
kondo... kondo... no tego Elano usiekł, a któż to zauważył? Wszyscy jeno
mówią, żem swojej strony słabo pilnował przez co pan Choto nadludzkich
wysiłków dokonywać musiał. A własnie, gdzie to pan Choto przepadł?
- Pan Choto wielgie świeto obchodzi - powiedział książe wojewoda Wdowczyk,
ślub rycerski bowiem spełnił. Trzeba Wam wiedziec, waszmościowie, że przodek
pana Dicksona, Stoweyko Choto, pewnego razu, w czasie potrzeby plemienney,
trzydzieści i trzy wraże głowy maczuga rozbił. I nasz pan Dickson, na jego
pamiątkę obiecał powstrzymywać się od białogłów, co przy jego naturalnych
skłonnosciach wielgim samoumartwieniem jest, aż w jednym meczu trzydziesci i
trzy głowy wygra. A nade Dnieprem akuratnie trzydziesi i trzy głowy wygrał,
to ode ślubu zwolnionym sie poczuł.
- Ależ wasza książęca mość - zakrzyknął przerażony pan Surma - toz on na
śmierć się zachędożyc gotów, a jutro kolejna potrzeba z wrażym Bełchatowem
nas czeka.
- Nijakiego uszczerbku zdrowie pana Dicksona nie dozna, bowiem nie mając w
tey delikatney materyi niezbedney eksperiencyi zwrócił sie do mnie o pomoc, a
jam mu notes z telefonami nayudatnieyszch dziewek wręczył, atoli, jak zechce
z nich skorzystać, wielga siurpryza go czeka - powiedział wielce z siebie rad
pan Beret z Mławy.
- Nie kawalerski to był postępek - powiedział mały pan Szałachowski -
fałszywe telefony koledze w petrzebie podawać.
- I prawdziwe telefony i prawdziwy notes jam mu podał, zakrzyknął oburzony
pan Beret. I nie byle jaki notes, ale prawą futbolową relikwię - notes pana
Dziekana, który od niego samego mam, Dickson dostał.
- Zatem dlaczego zdowie pana Dicksona nie dozna uszczerbku?
- Ano boc przecież ten notes od pana Dziekana dostałem przed dwudziestu
laty, a od tego czasu i dziewki obstarnie sie stały, a i numery telefonów sie
pozmieniały. Tak, że Dickson podzwoni, pojeździ po miescie i za niedługą
chwile jak niepyszny wróci, a cała przygoda jeno jego zwiększoną agresyją w
grze z Bełchatowem zaowocuje.
I wielki podziw dla fortelu pana Bereta rycerstwo ogarnął i już do
codziennych zajęć wrócic chcieli, gdy młody pan Janczyk spopod samiuśkich
Tater z należnym starszyźnie szacunkiem zauważył:
- Wszelako durne ponad miarę wydaja sie takowe śluby. Mój pradziad na weselu
góralskim mało trzydzieści łbów ciupagą popłatał, a ja nijakiey sprawy z tego
nie czynię i nasladować nie pragnę.
- Nie masz racji, dzieciuchu powiedzial pan Surma. Śluby rycerskie rzecz
ważna y tradycyjna. Zwłaszcza pośród czarnych zagońszczyków rozpowszechniona.
Taki pan Elton śluował jakiegoś sławnego zagońszczyka przedryblować. Tak i
nade Dnieprem Tymoszczuka hajdamekę przedryblowawszy ślub swój spełnił.
- A jakimz umartwieniem obciążył sie pan Elton, zanim slubu nie spełnii -
pytał ciekawy pan Janczyk?
- Ano jednym z najstraszniejszych, jakie futbolista moze na siebie wziąć -
postanowił powstrzymywać się od wysokoprocentowych napitków - odpowiedział
pan Surma. A książę wojewoda Wdowczyk usłyszawszy to zawrzasnął - gorze nam
gorze! Wszak pana Eltona nie masz między nami i ten nijakim muzealnym notesem
zmylic sie nie da. Jeżeli pofolgowawszy wpadnie w ręce pachołków straży
miejskiey, srogie terminy go czekają.
- Pan Elton wielki zagońszczyk, byle pachołkowie przeciw niemu nie poradzą -
pocieszył wszystkich pan Beret.
Atoli zza węgła wyszedł spiesząc sie wielce pan Piekario.
- Jakie wiesci? - spytał go książe wojewoda.
- Złe bardzo, mości książe. Elton wzięty.