Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      Lubie druzyne Lakers!!

    IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 25.11.01, 16:30
      • Gość: Porter Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.ppp.polbox.pl 25.11.01, 21:23
        coz, nie ty jeden. Conajmniej kilkudziesieciu sedziow w NBA podziela twoje
        uczucia.
        • Gość: LakerFan Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.chello.pl 25.11.01, 22:17
          buahahahahahahahahahahahahaha

          kupili sędziów i dlatego wygrywają. w gruncie rzeczy są słabi, ale mają kupę
          kasy

          buahahahahahahaha
          • Gość: Porter Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.ppp.polbox.pl 26.11.01, 00:09
            W NBA nie kupuje sie sedziow. NBA jest przedsiebiorstwem a sedziowie sa jego
            pracownikami. Dlatego np. nie gwizdali Jordanowi krokow, a Rodmanowi fauli w
            walce pod koszem. Po odejsciu Jordana trzeba bylo znalezc jakies nowe
            supergwiazdy, do sprzedazy biletow, gadzetow, reklam... Tim Duncan jest
            kompletnie niemedialny, Knicks i Jazz sie skonczyli - padlo na Lakers. A ze
            Maupa i Bryant to jeszcze nie ta klasa - to troszke sedziowie pomagali.
            Widzialem na zywo, jak gwizdali Sabonisowi dwa lata temu przewinienie za samo
            spojrzenie na Maupe...
            • Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 27.11.01, 12:15
              Dear Mr Porter
              I and moi friends chcielibyśmy bardzo pogratulowacz Panu Pana przenikliwość,
              wększa nisz u Sherlock Holmes, Herkules Poirot and Philip Marlowe all together.
              You got us, man; to był nasz secret meeting 2 lata ago, kiedy my decided zrobić
              Lakers miszczami i tempić Portland, bo my być firma nastawiona na cash i bardzo
              nie lubić takie mało wpływowy biedak jak ten cały Paul Allen. Z naszego
              supercomputera Cray wyszło nam, że jak miszczami będą Lakers, to zarobimy na
              tym 16.189.253.827 dollars, a jak Portland - marne 16.189.253.826. W interesach
              trzeba być tough, jak powiedział mój ś. p. guru i very talented businessman
              from Central Europe, Mr Pershing, którego unfortunately musieliśmy się pozbyć,
              bo za dużo wiedział o NBA - i chociaż Allen obiecywać, że wyrówna różnicę, to
              on być mało wiarygodny business partner, szczególnie now, kiedy niedobre sądy
              chcą podzielić Microsoft. So my zrobić 3 główne things;
              - partyjne polecenie dla all szędziów, żeby Shaqowi nic nie gwizdać, a jak kto
              gra przecziw niemu, to gwizdać nie tylko za wrogie looks, ale nawet za thoughts
              (tylko być slight problem, bo my musieć kupić expensive aparaty do czytania
              thoughts, ale i tak się szybko szamortyzowały sz tego jednego USD ekstra, co my
              go zarobicz na LA).
              - umowa z journalists (niesztety w naszej firmie NBA Co. nie pracują i czeba
              tym złamasom ekstra płacić), żeby Shaqa i Kobego overestimate przy każda
              okazja - a przeciesz te pętaks nic nie umieć; ty widzieć, jak a couple of games
              back Kobemu nie wyjść wsad? To chyba osztateczny proof! A kiedy my używać
              takiego above - mentioned aparat w czasie mecz, to my szłyseć, jak Panowie
              Ostertag i Bradley szobie myślą: "F*** Shaq! I'm 100 times better, but these
              f*** referees...!". Then we give them extra - technical and everything's O.K.
              again.
              - I finally the most important thing; żrobić coś z wielkim Mr Rasheed
              Wallace, żeby przypadkiem Lakers nie zagroził. A on wiele móc; on być bardziej
              talented niż wszysztkie Lakers razem, nawet sz tymi z czasu our previous
              agreement na ich miszczostwa, jeszcze z lat 80. Wczale nie wygladacz przy tym z
              tymi szwoimi kudłami po obu stronach face jak sfustrowany orangutan po
              chorobie wszczekłych krów i generally być very nice guy, co bardzo lubi
              children i wspiera protection środowiska. Ale my mu dać taki drug, czo my go
              wcześniej wypróbowac na Wasz brave Representative na Sejm, Mr Yanowsky. Po jego
              zażyciu Mr Wallace sze bardzo dzifnie zachowywać i shout at referees very
              głośno, what causes inevitable and numerous technical fouls - a kiedy rzucić
              ręcznik w Sabonis' face, to my sze pomylić i wrzucicz mu do his Red Bull 2
              pills instead of just one. But apart from that the whole situation jest perfect
              for us - oprócz Pańska intelligence i przenikliwość, Mr Porter. My nie chcieć
              Panu grożyć, ale dajemy Panu proposal nie do odrzucenia; million U.S. dollars
              for your silence or... Za cały million to Pan wie, ile jeszt Ferrari albo
              bottles of porter? I to good, English porter, a nie your Lech or Łódzki porter,
              po kturym człofieka dopadają omamy i mosze nawet w konczu zapaść na paranoia.
              Or... - I think such a bright man as you, Mr Porter, realizes that among our
              employees remain people like Szakal, Vincent Vega, Leon Zawodowiec, a nawet
              Jurek Kiler, don't you?
              I'm looking forward to hearing you,
              Yours sincerely
              David Stern,
              NBA Commissioner,
              Chief - in - Executive Ogólnoświatowego Spisku na Żecz Miszczostwa Lakers
              i Mason 33. stopnia
              • Gość: fabian Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 30.11.01, 21:32
                Hej Wilt!!!!!!!!
                Ale sie usmialem!!!!!!!! Hahahahahahahahhahahahahahhahahahahahahahhahahaha
                Gooood text!!!!!!

                Sluchaj....nie wiesz moze czy trener Phil Jackson jest buddysta?
                Moze ktos inny z forumowiczow wie?
                Dzieki za dobra zabawe!!!
                Fabian
                • Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 03.12.01, 13:53

                  Bóg zapłać za dobre słowo, Fabian (Porter się jakoś nie odezwał - ciekawe
                  czemu... :-) ). Co do Jacksona; jest dość zaawansowany w technikach medytacji zen
                  i, jak wiemy, z różnym skutkiem próbuje nawet zaszczepić podobne zamiłowania u
                  swoich graczy. Nie jestem jednak do końca pewien, czy można go nazwać
                  zdeklarowanym buddystą; choćby dlatego, że buddyzm - w przeciwieństwie do innych
                  zorganizowanych religii - w pewnym stopniu można łączyć (oczywiście z punktu
                  widzenia samego buddyzmu) z innymi wyznaniami.
                  Pzdr
                  • Gość: Porter Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.orion.pl 03.12.01, 17:33
                    Nie odzywam sie, bo pracuje, odezwe sie jutro.
              • Gość: easy79 Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 04.12.01, 01:56
                Wiesz Wilt, jedno mnie zaciekawiło. Od dłuższego czasu �ledzę Twoje(jeżeli można) słowotwórcze popisy, min. na forum. Niechęciš do nijakiego Jordana mógłby� obdzieli pewnie z tuzin osób. Argumenty jakich używasz to najcze�ciej przereklamowanie, kreowanie go przez media, przychylno�c sędziów oraz władz ligi i w ogóle spisek wszystkich i wszędzie majacy na celu wyniesienie Jordana pod niebiosa. Innymi słowy wielu jest lepszych ale na Jordana trafiło - on musi byc gwiazdš. I to twoje niezachwiane przekonanie co do słuszno�ci własnych słów. Ja, ja, i tylko ja mam rację. Kazdy kto sie ze mna nie zgadza to jakis pętak, który naogladał się za duzo NBA JAM, nie znajšcy angielskiego i w ogóle nie majšcy pojęcia o baskecie.
                Prosisz ewentualnych rozmówców o przytaczanie rzeczowych argumentów, które to oczywi�cie i tak zawsze z niezachwiana pewno�cia siebie bedziesz potrafił obalic(oczywi�cie w kulturalny, nie uwłaczajšcy nikomu sposób). Ot, taka przyjemna pogawędka.
                I oto Ty, wielki erudyta, posadzajšcy cały �wiat o wielkš kampanię na rzecz beatyfikacji Jordana, nie potrafisz napisac nic ponad te beznadziejne, jak widac przez niektórych uważane nawet za dowcipne, wypociny. I to w sytuacji gdy kto� używa tych samych argumentów w stosunki do wielkich L.A. Lakers, których to argumentów Ty używałe� krytykujšc zawzięcie Jordana i Chicago Bulls.
                Jest takie jedno słowo które w dosyc dobry sposób odzwierciedla Twoje postępowanie - hipokryzja.
                Więc proponuję aby� stosował sie do własnych pró�b i pozwolił innym na swobodne przedstawianie własnych opinii, na które to Ty będziesz miał oczywi�cie doskonałe, trafne i jak najbardziej słuszne odpowiedzi:)

                Pozdrowienia.
                • Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 17.12.01, 17:04
                  W ramach robienia porządków przed urlopem i świętami, staram się odpowiedzieć
                  na posty zaległe. Oto więc moja odpowiedź, skierowana niestety tylko do Ciebie,
                  drogi (un) easy, jako że kolega porter mimo obietnic się nie odezwał.

                  Gość portalu: easy79 napisał(a):

                  ) Wiesz Wilt, jedno mnie zaciekawiło. Od dłuższego czasu �ledzę Twoje(jeżeli
                  możn
                  ) a) słowotwórcze popisy, min. na forum.

                  A ja Twoich, muszę przyznać - nie. Did I miss something? ;-)
                  Jeśli to "min." miało oznaczać "między innymi", to rad bym wiedzieć, gdzie
                  jeszcze, oprócz forum, mnie śledzisz - naczej nie będę mógł spokojnie spać...

                  Niechęciš do nijakiego Jordana mógłby� o
                  ) bdzieli pewnie z tuzin osób.

                  Cóż to - zarzut? :-)
                  Ale podoba mi się to sformułowanie: "nijakiego". ;-)

                  Argumenty jakich używasz to najcze�ciej przereklam
                  ) owanie, kreowanie go przez media, przychylno�c sędziów oraz władz ligi i w
                  ogól
                  ) e spisek wszystkich i wszędzie majacy na celu wyniesienie Jordana pod
                  niebiosa.
                  ) Innymi słowy wielu jest lepszych

                  Hm... Z takimi zdolnościami śledczymi to nie wiem, czy masz czego szukać nie
                  tylko u Pinkertona, ale nawet u Rutkowskiego. O jednym tylko zawodniku -
                  Chamberlainie - pisałem, że był lepszy od MJ, natomiast kilku temu drugiemu nie
                  ustępowało. To tylko najbardziej oczywiste sprostowanie, bo cała treść moich
                  postów w Twoim ujęciu jest tak spłycona, że aż wykrzywiona (porównaj sobie
                  choćby, jak przeważającą ich większość w porównaniu z rozważaniami nt. roli
                  mediów - wg Ciebie moimi głównymi argumentami - stanowiły analizy stricte
                  sportowe). Nie będę jednak pisał tego samego ponownie; przecież taki pełen
                  dobrej woli i pozbawiony uprzedzeń w stosunku do krytyków Jordana internauta
                  jak Ty z pewnością potrafi zastanowić się jeszcze raz nad tym, co czyta, i
                  odnaleźć prawdziwą treść nawet sprzecznych z jego opiniami postów.

                  ale na Jordana trafiło - on musi byc gwiazdš.
                  ) I to twoje niezachwiane przekonanie co do słuszno�ci własnych słów. Ja, ja,
                  i
                  ) tylko ja mam rację. Kazdy kto sie ze mna nie zgadza to jakis pętak, który
                  naogl
                  ) adał się za duzo NBA JAM, nie znajšcy angielskiego i w ogóle nie majšcy
                  pojęcia
                  ) o baskecie.

                  Cóż to - jakieś kompleksy? Nie przypominam sobie, abym użył takich podobnych
                  sformułowań wobec któregokolwiek z rozmówców, nie mówiąc już o Tobie (w istocie
                  żadnej dyskusji z Tobą o Jordanie czy o kimś innym sobie nie przypominam). Więc
                  możesz mi uprzejmie wyjaśnić, po co ta czarna propaganda i dorabianie mi gęby
                  na forum? Bo przecież nie posądzam Ciebie o próbę manipulacji.

                  ) Prosisz ewentualnych rozmówców o przytaczanie rzeczowych argumentów, które to
                  o
                  ) czywi�cie i tak zawsze z niezachwiana pewno�cia siebie bedziesz potrafił
                  obalic
                  ) (oczywi�cie w kulturalny, nie uwłaczajšcy nikomu sposób). Ot, taka przyjemna
                  po
                  ) gawędka.

                  Jeśli obalam czyjeś argumenty, owszem, może to być dla tego kogoś średnio
                  przyjemne - nie zamierzam jednak za to przepraszać. Ciekawa natomiast jest ta
                  ironia, z jaką piszesz o kulturalnym sposobie, w jaki to czynię. Wskaż mi choć
                  jeden przykład polemiki, w której byłem mniej kulturalny od swojego rozmówcy -
                  tylko jeden. Bo jeśli nawet czasami odezwałem się bardziej brutalnie niż zwykle
                  - niż choćby w tej chwili - było to spowodowane wcześniejszymi dosadnymi
                  wypowiedziami niektórych polemistów i nie sięgało poziomu dosadności ICH
                  wypowiedzi. W przeciwieństwie do takich ludzi, nigdy też nie argumentowałem za
                  pomocą wulgaryzmów. Ich jednak, rzecz jasna, za to nie krytykujesz i nie do
                  nich zwracasz się z upominawczymi postami - przecież liczy się tylko to, że tak
                  jak Ty, są fanami Jordana. Ot, taki przejaw solidarności plemiennej...

                  ) I oto Ty, wielki erudyta, posadzajšcy cały �wiat o wielkš kampanię na rzecz
                  bea
                  ) tyfikacji Jordana, nie potrafisz napisac nic ponad te beznadziejne, jak widac
                  p
                  ) rzez niektórych uważane nawet za dowcipne, wypociny.

                  Bóg zapłać, easy, za życzliwą i obiektywną krytykę. Wierzę, że tak samo
                  odniósłbyś się do analogicznego postu napisanego przez internautę o zbliżonych
                  do Ciebie poglądach.
                  Bardzo mi przy tym przykro, że nie zdołałem zadowolić Twojego wysublimowanego
                  gustu. Żeby jednak ułatwić mi to zadanie na przyszłość, żebym wiedział na jakim
                  to mistrzu pióra mam się wzorować - prosiłbym o przykłady Twoich wybitnych
                  postów; żartobliwych, merytorycznych czy jakichkolwiek innych.

                  I to w sytuacji gdy kto� u
                  ) żywa tych samych argumentów w stosunki do wielkich L.A. Lakers, których to
                  argu
                  ) mentów Ty używałe� krytykujšc zawzięcie Jordana i Chicago Bulls.

                  Widzę, że muszę jednak wyjaśnić pewne subtelności, aby pomóc Ci rozróżniać
                  argumenty portera i moje. Pomogę sobie przykładem. Otóż:
                  - Jeśli ktoś (jak ja) pisze, że gwiazdy w NBA doświadczają ulgowego traktowania
                  ze strony sędziów - a wśród nich najbardziej ulgowego Jordan (tzw. "Jordan'
                  rules") - to konstatuje znany wszystkim obserwatorom fakt, który w dodatku
                  potrafią przyznawać same gwiazdy (różnice tkwią tylko w ocenie, w jakim stopniu
                  wpływa on na grę). Podobnie byłoby, gdybym np. napisał, że drogówka w Polsce
                  ulgowo traktuje sławnych aktorów, a wśród nich szczególnie Bogusia Lindę - czy
                  z tym też byś się spierał?
                  - Natomiast jeśli ktoś (jak porter) z całą powagą sugeruje, że sędziowie w NBA
                  są pracownikami zmuszonymi słuchać swoich szefów na zasadzie "w tym roku robimy
                  mistrzami Lakers, bo są medialni - ale za 2 lata macie mistrzami zrobić
                  Orlando, bo też całkiem nieźle wypadają w reklamach" - wtedy jest to spiskowa
                  teoria dziejów, dla której obśmianie na forum stanowi najłagodniejszy wymiar
                  kary. Odpowiednikiem tego byłoby twierdzenie, że policjanci drogówki wzywani są
                  na odprawę do Komendy Głównej i instruowani: "Wicie, rozumicie, niby w
                  zabudowanym to można tylko 60 km/h, ale Gajosowi pozwólcie na 120, a Lindzie
                  nawet na 200, bo gość strasznie mi się w "Psach" podobał."
                  Mam nadzieję, że łapiesz teraz tę różnicę, której niechęć do krytyków Jordana -
                  i być może do Lakers - nie pozwoliła Ci zauważyć wcześniej. Wart zwrócić uwagę,
                  że nawet sam porter przestał podtrzymywać na forum swoją teorię, zgodnie z
                  którą Lakers zawdzięczają mistrzostwa spiskowi ligi (przy okazji; uśmiechnij
                  się, stary - przecież play offs dla Blazers wciąż są możliwe!). Może odechciało
                  mu się postępować zgodnie z zasadą "Jeśli fakty nie zgadzają się z moją teorią,
                  tym gorzej dla faktów" (odnotuj sobie choćby, jak zaskakująco dużą liczbę
                  technicznych dostali w tym sezonie ci rzekomo najbardziej faworyzowani przez
                  sędziów Shaq i Kobe, i nałożone na nich kary pieniężne). A Ty osobiście -
                  naprawdę jesteś zdania, że swoje sukcesy LAL zawdzięczają sędziom, czy tylko
                  chcesz mi dopiec jako krytykowi Jordana ot tak, dla zasady?

                  ) Jest takie jedno słowo które w dosyc dobry sposób odzwierciedla Twoje
                  postępowa
                  ) nie - hipokryzja.

                  Jeśli tak lubisz to słowo, to wyżej podpowiedziałem, gdzie doskonale pasuje.
                  ;-)

                  ) Więc proponuję aby� stosował sie do własnych pró�b i pozwolił innym na
                  swobodne
                  ) przedstawianie własnych opinii, na które to Ty będziesz miał oczywi�cie
                  doskon
                  ) ałe, trafne i jak najbardziej słuszne odpowiedzi:)

                  Nie wiem czy zauważyłeś, ale w tej chwili dajesz mi recepty wewnętrznie
                  sprzeczne. Jednocześnie mam pozwolić innym na przedstawianie własnych opinii -
                  czyli zapewne nie naruszać ich wolności słowa poprzez czyny tak straszne i
                  naganne jak polemizowanie z nimi na forum, bo przecież w żaden inny spośób w
                  wyrażaniu poglądów im nie przeszkadzałem - oraz mieć jednak na te opinie własne
                  odpowiedzi, na polemikę przecież się składające? Chyba, że jest coś, czego nie
                  dopowiedziałeś; że te odpowiedzi mam zachować dla siebie. Cóż, wielu rozumie
                  wolność słowa w taki sposób, jaki im chwilowo odpowiada. Ja mogę tylko
                  powiedzieć, że swoją działalność na forum zamierzam kontynuować; tym bardziej,
                  że trudno mi dopatrzeć się w niej czegoś zdrożneg
                  • Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 17.12.01, 17:05
                    C.d.:
                    Ja mogę tylko powiedzieć, że swoją działalność na forum zamierzam kontynuować;
                    tym bardziej, że trudno mi dopatrzeć się w niej czegoś zdrożnego czy
                    sprzecznego z regulaminem forum - w przeciwieństwie do aktywności niektórych
                    moich polemistów. Jeżeli jednak w ich postępowaniu nie widzisz nic nagannego, a
                    w moim - tak, mogę to tylko złożyć na karb spotykanego czasem schorzenia
                    zwanego jordanocentryzmem; polecam odpowiednie szkła korekcyjne. ;-)

                    > Pozdrowienia.

                    Pzdr i Wesołych Świąt
                    • Gość: LB Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 217.11.142.* 18.12.01, 11:33
                      Wilt,

                      Czy "Jordan rules" (albo "Jordan's rules", bo już sam się pogubiłem ;) nie
                      odnosiło się przypadkiem do czegoś innego, niż specjalne i ulgowe traktowanie
                      go przez sędziów?
                      Wg mnie należy to kojarzyć z niejakim Chuckiem Daly i jego Detroit Pistons.
                      I raczej nie chodziło o ułatwienie MJ-owi zdobywania punktów ;))

                      Również pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt,
                      LB

                      PS. Chyba napiszę do Św. Mikołaja, żeby podarował ci pod choinkę książkę o
                      Jordanie. Wiem, że o niej marzysz i nic nie sprawiłoby ci większej radości niż
                      lektura o największym koszykarzu wszechczasów ;)
                      • Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 27.12.01, 16:07
                        Gość portalu: LB 18-12-2001 11:33
                        > Wilt,

                        > Czy "Jordan rules" (albo "Jordan's rules", bo już sam się pogubiłem ;) nie
                        > odnosiło się przypadkiem do czegoś innego, niż specjalne i ulgowe traktowanie
                        > go przez sędziów?
                        > Wg mnie należy to kojarzyć z niejakim Chuckiem Daly i jego Detroit Pistons.
                        > I raczej nie chodziło o ułatwienie MJ-owi zdobywania punktów ;))

                        No dobrze, zgubiło mi się "s" po apostrofie; tu mnie masz ;-) Natomiast samo
                        pojęcie widziałem używane w obu kontekstach: i co do specjalnego pilnowania MJ,
                        co robili nie tylko Pistons, ale wszyscy (oprócz Cavs Wilkensa, ale ten - co
                        widać było ostatnio po Iversonie - rozumu w tej sprawie już się nie nauczy); i
                        a propos rzeczywiście skrajnie i oburzająco ulgowego traktowania go przez
                        większość sędziów.

                        > Również pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt,
                        > LB

                        > PS. Chyba napiszę do Św. Mikołaja, żeby podarował ci pod choinkę książkę o
                        > Jordanie. Wiem, że o niej marzysz i nic nie sprawiłoby ci większej radości
                        niż
                        > lektura o największym koszykarzu wszechczasów ;)

                        O największym koszykarzu wszechczasów? Masz na myśli "A View from Above" czy
                        "Just like any other 7-foot black millionaire who lives next door"? ;-)
                        A nie - chodzi Ci o MJ. E tam; wolę już rózgi...

                        Pzdr
                        • Gość: LB Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 217.11.142.* 27.12.01, 17:00
                          Gość portalu: Wilt napisał(a):

                          > Natomiast samo pojęcie widziałem używane w obu kontekstach: i co do specjalnego
                          pilnowania MJ,
                          > co robili nie tylko Pistons, ale wszyscy (oprócz Cavs Wilkensa, ale ten - co
                          > widać było ostatnio po Iversonie - rozumu w tej sprawie już się nie nauczy); i
                          > a propos rzeczywiście skrajnie i oburzająco ulgowego traktowania go przez
                          > większość sędziów.

                          Ale tylko Pistons robili to najbardziej dosadnie (żeby nie powiedzieć -
                          brutalnie).
                          I samo określenie też kojarzy mi się z Chuckiem Daly.

                          A co do ulgowego traktowania Jordana - to czy nie trąci to "spiskową teorią
                          dziejów", którą tak bardzo zwalczasz? (odpowiedź dla Portera odnośnie sędziów i
                          LA)
                          To samo niektórzy mówią teraz o Shaqu. Że sędziowie nie gwiżdżą mu fauli, i w
                          ogóle.
                          Owszem, gwiazdy NBA są (i pewnie będą) traktowane inaczej niż
                          przeciętni "rzemiślnicy". Ale (przez tyle lat oglądania NBA) nie zauważyłem, żeby
                          Jordana traktowano lepiej niż np.: K. Malone, Stocktona, Drexlera czy Barkleya.
                          No i na pewno nie zapewniło mu to 6 tytułów.

                          Pzdr,
                          LB

                          PS. Jak tam rózgi... ;)

                          • Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 28.12.01, 10:48
                            Gość portalu: LB napisał(a):

                            > Gość portalu: Wilt napisał(a):
                            >
                            > > Natomiast samo pojęcie widziałem używane w obu kontekstach: i co do specja
                            > lnego
                            > pilnowania MJ,
                            > > co robili nie tylko Pistons, ale wszyscy (oprócz Cavs Wilkensa, ale ten -
                            > co
                            > > widać było ostatnio po Iversonie - rozumu w tej sprawie już się nie nauczy
                            > ); i
                            > > a propos rzeczywiście skrajnie i oburzająco ulgowego traktowania go przez
                            > > większość sędziów.
                            >
                            > Ale tylko Pistons robili to najbardziej dosadnie (żeby nie powiedzieć -
                            > brutalnie).
                            > I samo określenie też kojarzy mi się z Chuckiem Daly.

                            No ale przecież Pistons nie byli brutalni tylko wobec Jordana, ale wobec
                            wszystkich! Skądś w końcu się wzięła ksywka "bad boys".

                            > A co do ulgowego traktowania Jordana - to czy nie trąci to "spiskową teorią
                            > dziejów", którą tak bardzo zwalczasz? (odpowiedź dla Portera odnośnie sędziów i
                            >
                            > LA)
                            > To samo niektórzy mówią teraz o Shaqu. Że sędziowie nie gwiżdżą mu fauli, i w
                            > ogóle.

                            LB, naprawdę - myślałem, że na Ciebie przynajmniej zawsze mogę liczyć... Różnice
                            między myśleniem moim a Portera zarysowałem już wyżej; czy dla tak inteligentnego
                            gościa jak Ty naprawdę muszę je rozwijać?

                            > Owszem, gwiazdy NBA są (i pewnie będą) traktowane inaczej niż
                            > przeciętni "rzemiślnicy". Ale (przez tyle lat oglądania NBA) nie zauważyłem, że
                            > by
                            > Jordana traktowano lepiej niż np.: K. Malone, Stocktona, Drexlera czy Barkleya.

                            A ja zauważyłem; i nie tylko ja, nawet wielu jego fanów to przyznawało. Choć
                            wprost tego nikt oficjalnie powiązany z NBA nie powie, to jednak czasem komuś
                            wymknie się coś pośredniego, jak ostatnio Mourningowi, że w każdej wątpliwej
                            sytuacji Jordanowi przyznawany jest "benefit of the doubt". Z tym, że de facto to
                            ulgowe traktowanie sięga znacznie dalej...

                            > No i na pewno nie zapewniło mu to 6 tytułów.

                            6 może nie, ale przynajmniej 1 ;-) (sławny faul na Russellu, który umożliwił
                            zwycięski rzut w 98).

                            > Pzdr,
                            > LB
                            >
                            > PS. Jak tam rózgi... ;)

                            Na szczęście w realu nie musiałem wybierać między rózgami a książką o MJ - a
                            więc i rózeg nie było. :-)

                            Pzdr

                            P.S. Zauważyłem, że (nie dziwota, w końcu z Ciebie fan MJ) też byś już wolał,
                            żebym porzucił temat Wilt vs. Jordan. Może bym i sam - przynajmniej chwilowo - go
                            porzucił, bo zabiera mi czas przeznaczony na tematy bieżące (a czasu na forum i
                            tak niestety będę miał w związku ze zmianą pracy znacznie mniej); ale pomyśl -
                            jak mogę to zrobić, kiedy co chwila, nawiązując do moich wcześniejszych postów,
                            wyskakuje ktoś, komu się wydaje, że zmusi mnie do zmiany przekonań albo
                            przynajmniej nieujawniania ich na forum? Zobaczymy więc; może już niedługo będę
                            mógł poświęcić się innym tematom.
                            • Gość: LB Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 217.11.142.* 28.12.01, 13:25
                              Gość portalu: Wilt napisał(a):

                              > No ale przecież Pistons nie byli brutalni tylko wobec Jordana, ale wobec
                              > wszystkich! Skądś w końcu się wzięła ksywka "bad boys".

                              Ale tylko, specjalnie na Jordana, mięli różne "brudne" sztuczki, które właśnie
                              nazwano "Jordan's rules".

                              > LB, naprawdę - myślałem, że na Ciebie przynajmniej zawsze mogę liczyć...Różnice
                              > między myśleniem moim a Portera zarysowałem już wyżej; czy dla tak inteligentne
                              > go
                              > gościa jak Ty naprawdę muszę je rozwijać?

                              Możesz na mnie liczyć, o ile będziesz konsekwentny.
                              Nie możesz zarzucać sędziom, że preferowali Jordana wobec innych zawodników, i
                              jednocześnie wyśmiewać kogoś, kto twierdzi, że sędziowie preferują teraz twoich
                              ulubionych Lakers.

                              Albo więc jest tak, że sędziowie są obiektywni i nikogo nie wyróżniają;
                              albo rzeczywiście preferują pewną grupę zawodników (ale nie jednostkę!). A nie -
                              raz preferują, a innym razem nie preferują.

                              Ja podtrzymuję swoje zdanie. Jordan, podobnie jak reszta zawodników NBA o
                              statusie "gwiazd" była traktowana przez sędziów łagodniej. I co do tego nie ma
                              wątpliwości. Natomiast Jordan wcale nie był przez sędziów faworyzowany bardziej
                              niż pozostałe gwiazdy - chociażby Karl Malone (była swego czasu dyskusja o jego
                              wejściach na kosz z wysuniętym do przodu kolanem) czy John Stockton (spotkałem
                              się z opiniami, że jest jednym z najbardziej nieczysto grających zawodników;
                              łokciami pracuje nieźle).

                              > A ja zauważyłem; i nie tylko ja, nawet wielu jego fanów to przyznawało. Choć
                              > wprost tego nikt oficjalnie powiązany z NBA nie powie, to jednak czasem komuś
                              > wymknie się coś pośredniego, jak ostatnio Mourningowi, że w każdej wątpliwej
                              > sytuacji Jordanowi przyznawany jest "benefit of the doubt". Z tym, że de facto
                              > to
                              > ulgowe traktowanie sięga znacznie dalej...

                              j.w. Jordan korzystał w pewnym sensie z tego ulgowego traktowania, jak każdy inny
                              gwiazdor. W tym także Mourning (a może Zo odgrywa sie za to, że MJ stanął mu
                              kilkakrotnie na drodze do tytułu? ;).
                              Co do Alonzo, to ostatnio któryś z zawodników NBA (nie pamiętam który, ale to
                              było na stronach nba.com) powiedział, że sędziowie traktują go łagodniej (a
                              zawodników, którzy przeciwko niemu grają - ostrzej), ponieważ mają na uwadze to,
                              że gra w kosza będąc ciężko chorym na nerki.
                              Można się z tym zgadzać lub nie, ale zawsze bardzo łatwo jest powiedzieć, że tego
                              oto zawodnika to sędziowie lubią bardziej, w związku z czym gra mu się łatwiej.
                              Zwłaszcza, gdy się go nie lubi...

                              > 6 może nie, ale przynajmniej 1 ;-) (sławny faul na Russellu, który umożliwił
                              > zwycięski rzut w 98).

                              A właśnie - gdzieś już o tym wspominałeś. Dlaczego twierdzisz, że tam był faul.
                              Oglądałem tę sytuację wiele razy i żadnego faulu nie zauważyłem. Owszem, Jordan
                              dotknął w pewnym momencie lewą ręką Russella, ale nie było to odepchnięcie i nie
                              zakłóciło ruchów obrońcy Utah. Po prostu Russell nie nadążył zmienić kierunku i
                              stąd Jordan znalazł się na czystej pozycji.

                              Pzdr,
                              LB

                              > P.S. Zauważyłem, że (nie dziwota, w końcu z Ciebie fan MJ) też byś już wolał,
                              > żebym porzucił temat Wilt vs. Jordan. Może bym i sam - przynajmniej chwilowo -
                              > go
                              > porzucił, bo zabiera mi czas przeznaczony na tematy bieżące (a czasu na forum i
                              >
                              > tak niestety będę miał w związku ze zmianą pracy znacznie mniej); ale pomyśl -
                              > jak mogę to zrobić, kiedy co chwila, nawiązując do moich wcześniejszych postów,
                              >
                              > wyskakuje ktoś, komu się wydaje, że zmusi mnie do zmiany przekonań albo
                              > przynajmniej nieujawniania ich na forum? Zobaczymy więc; może już niedługo będę
                              >
                              > mógł poświęcić się innym tematom.

                              OK, na te inne, nowe tematy liczę ;)
                              A co do tematu Wilt vs MJ - to pisz ile chcesz, ale ja go nie będę poruszał ;)
                              Nie mam aż takiego zacięcia.

                              LB

                              • Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 29.12.01, 14:05
                                Gość portalu: LB napisał(a):

                                > Gość portalu: Wilt napisał(a):
                                >
                                > > No ale przecież Pistons nie byli brutalni tylko wobec Jordana, ale wobec
                                > > wszystkich! Skądś w końcu się wzięła ksywka "bad boys".
                                >
                                > Ale tylko, specjalnie na Jordana, mięli różne "brudne" sztuczki, które właśnie
                                > nazwano "Jordan's rules".

                                Biedny Jordan; wszyscy go na boisku prześladowali, a po kazdym meczu dostawał
                                koca ;-). Ale wiesz; biorąc pod uwagę te wszystkie póżniejsze lata, kiedy wszyscy
                                bali się na niego dmuchnąć, bo zaraz byłby odgwizdany faul, zaryzykuję tezę, że
                                pod względem ostrości traktowania go na parkiecie był jednoznacznie wygrany.

                                > > LB, naprawdę - myślałem, że na Ciebie przynajmniej zawsze mogę liczyć...Ró
                                > żnice
                                > > między myśleniem moim a Portera zarysowałem już wyżej; czy dla tak intelig
                                > entne
                                > > go
                                > > gościa jak Ty naprawdę muszę je rozwijać?
                                >
                                > Możesz na mnie liczyć, o ile będziesz konsekwentny.
                                > Nie możesz zarzucać sędziom, że preferowali Jordana wobec innych zawodników, i
                                > jednocześnie wyśmiewać kogoś, kto twierdzi, że sędziowie preferują teraz twoich
                                >
                                > ulubionych Lakers.

                                LB, naprawdę; PRZECZYTAJ powyższe posty! Porter pisze o spisku obejmującym całą
                                NBA i mającym na celu kreowanie na siłę mistrzów, i to z tego ja się właśnie
                                wyśmiewam. Ulgowe traktowanie przez sędziów to osbny rozdział; ale Shaq i Kobe
                                nie są traktowani bardziej ulgowo niż Webber czy Duncan - dlatego nie wypacza to
                                rywalizacji w ten sposób, w jaki czyniło to wyrażnie bardziej ulgowe traktowanie
                                Jordana niż całej reszty gwiazd, nawet Malone'a i Stocktona.

                                > Albo więc jest tak, że sędziowie są obiektywni i nikogo nie wyróżniają;
                                > albo rzeczywiście preferują pewną grupę zawodników (ale nie jednostkę!). A nie
                                > -
                                > raz preferują, a innym razem nie preferują.

                                > Ja podtrzymuję swoje zdanie. Jordan, podobnie jak reszta zawodników NBA o
                                > statusie "gwiazd" była traktowana przez sędziów łagodniej. I co do tego nie ma
                                > wątpliwości. Natomiast Jordan wcale nie był przez sędziów faworyzowany bardziej
                                >
                                > niż pozostałe gwiazdy - chociażby Karl Malone (była swego czasu dyskusja o jego
                                >
                                > wejściach na kosz z wysuniętym do przodu kolanem) czy John Stockton (spotkałem
                                > się z opiniami, że jest jednym z najbardziej nieczysto grających zawodników;
                                > łokciami pracuje nieźle).
                                >
                                > > A ja zauważyłem; i nie tylko ja, nawet wielu jego fanów to przyznawało. C
                                > hoć
                                > > wprost tego nikt oficjalnie powiązany z NBA nie powie, to jednak czasem ko
                                > muś
                                > > wymknie się coś pośredniego, jak ostatnio Mourningowi, że w każdej wątpliw
                                > ej
                                > > sytuacji Jordanowi przyznawany jest "benefit of the doubt". Z tym, że de f
                                > acto
                                > > to
                                > > ulgowe traktowanie sięga znacznie dalej...
                                >
                                > j.w. Jordan korzystał w pewnym sensie z tego ulgowego traktowania, jak każdy in
                                > ny
                                > gwiazdor. W tym także Mourning (a może Zo odgrywa sie za to, że MJ stanął mu
                                > kilkakrotnie na drodze do tytułu? ;).
                                > Co do Alonzo, to ostatnio któryś z zawodników NBA (nie pamiętam który, ale to
                                > było na stronach nba.com) powiedział, że sędziowie traktują go łagodniej (a
                                > zawodników, którzy przeciwko niemu grają - ostrzej), ponieważ mają na uwadze to
                                > ,
                                > że gra w kosza będąc ciężko chorym na nerki.
                                > Można się z tym zgadzać lub nie, ale zawsze bardzo łatwo jest powiedzieć, że te
                                > go
                                > oto zawodnika to sędziowie lubią bardziej, w związku z czym gra mu się łatwiej.
                                >
                                > Zwłaszcza, gdy się go nie lubi...

                                Zgadza się; Mourninga obecnie z uwagi na jego chorobę traktują łagodniej. Ale co
                                to ma wspólnego z traktowaniem Jordana? I czy naprawdę myślisz (byłoby mi
                                smutno...), że jego wypowiedź musi świadczyć o tym, że nie lubi Jordana? Wprost
                                przeciwnei zresztą; cały wywiad utrzymany był w tonie szacunku dla MJ: jaki był
                                wielki, jak to dobrze, że wrócił (a Ty twierdzisz odwrotnie, że to źle; przy
                                takim rozumowaniu może to Ty nie lubisz Jordana? ;-) ). Dopiero przyciśnięty
                                przez dziennikarza, który chciał wiedzieć, czy sędziowie będą traktować MJ
                                ulgowo, wykręcił się dyplomatycznie ta kwestią o "benefit of the doubt".Chciałbym
                                przy tym wiedzieć, kiedy to MJ kilkakrotnie stanął Mourningowi na drodze do
                                tytułu,; bo jak dla mnie jedyną sytuacją, którą można by ewentualnie pod to
                                podpasować, jest rok 1997. Zresztą, jak wskazuje przykład Barkleya (temu to
                                naprawdę MJ zabrał mistrzostwo), nie jest to żadnym wyznacznikiem stosunku do
                                Jordana; a po drugie, nawet gdyby Zo MJ nie lubił, to sądzisz, że automatycznie
                                jego słowa przez to nie zasługują na zaufanie? A w przeciwieństwie do tego słowa
                                lubiących Jordana na zaufanie zasługują?

                                > > 6 może nie, ale przynajmniej 1 ;-) (sławny faul na Russellu, który umożli
                                > wił
                                > > zwycięski rzut w 98).
                                >
                                > A właśnie - gdzieś już o tym wspominałeś. Dlaczego twierdzisz, że tam był faul.
                                >
                                > Oglądałem tę sytuację wiele razy i żadnego faulu nie zauważyłem. Owszem, Jordan
                                >
                                > dotknął w pewnym momencie lewą ręką Russella, ale nie było to odepchnięcie i ni
                                > e
                                > zakłóciło ruchów obrońcy Utah. Po prostu Russell nie nadążył zmienić kierunku i
                                >
                                > stąd Jordan znalazł się na czystej pozycji.

                                No, mogę to tylko wytłumaczyć przysłowiem; Każdy widzi to, co chce widzieć. ;-)
                                Jedno skromne pytanko; PO CO w takim razie MJ dotykał Russella, jeśli nie po to,
                                żeby wyjść na czystą pozycję? Chyba ten wzorowy mąż i ojciec nie zdradza zapędów
                                gejowskich? :-)
                                A cała ta sytuacja zajęło jedno z pierwszych miejsc w głosowaniu wśród fanów
                                (statystycznie biorąc, musieli być wśród nich fani MJ - ale widać potrafiący
                                spojrzeć obiektywnie ;-) ) na największe pomyłki sędziowskie w sporcie.

                                > Pzdr,
                                > LB
                                >
                                > > P.S. Zauważyłem, że (nie dziwota, w końcu z Ciebie fan MJ) też byś już wo
                                > lał,
                                > > żebym porzucił temat Wilt vs. Jordan. Może bym i sam - przynajmniej chwilo
                                > wo -
                                > > go
                                > > porzucił, bo zabiera mi czas przeznaczony na tematy bieżące (a czasu na fo
                                > rum i
                                > >
                                > > tak niestety będę miał w związku ze zmianą pracy znacznie mniej); ale pomy
                                > śl -
                                > > jak mogę to zrobić, kiedy co chwila, nawiązując do moich wcześniejszych po
                                > stów,
                                > >
                                > > wyskakuje ktoś, komu się wydaje, że zmusi mnie do zmiany przekonań albo
                                > > przynajmniej nieujawniania ich na forum? Zobaczymy więc; może już niedługo
                                > będę
                                > >
                                > > mógł poświęcić się innym tematom.
                                >
                                > OK, na te inne, nowe tematy liczę ;)

                                Rozkaz, Krwawy Hegemonie. ;-) Się robi.

                                > A co do tematu Wilt vs MJ - to pisz ile chcesz, ale ja go nie będę poruszał ;)
                                > Nie mam aż takiego zacięcia.
                                >
                                > LB
                                >

                                Pzdr
                                • Gość: LB Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 217.11.142.* 31.12.01, 10:48
                                  Gość portalu: Wilt napisał(a):

                                  > LB, naprawdę; PRZECZYTAJ powyższe posty! Porter pisze o spisku obejmującym cał
                                  > ą
                                  > NBA i mającym na celu kreowanie na siłę mistrzów, i to z tego ja się właśnie
                                  > wyśmiewam. Ulgowe traktowanie przez sędziów to osbny rozdział; ale Shaq i Kobe
                                  > nie są traktowani bardziej ulgowo niż Webber czy Duncan - dlatego nie wypacza t
                                  > o
                                  > rywalizacji w ten sposób, w jaki czyniło to wyrażnie bardziej ulgowe traktowani
                                  > e
                                  > Jordana niż całej reszty gwiazd, nawet Malone'a i Stocktona.

                                  OK. Rzeczywiście niedokładnie przeczytałem Twoją odpowiedź na post Portera.
                                  Sorki...
                                  Ale nadal będę utrzymywał, że MJ był traktowany przez sędziów tak samo (!) jak
                                  reszta "wielkich" zawodników. Tak samo jak Shaq, KB, C-Webb czy Duncan.

                                  > Zgadza się; Mourninga obecnie z uwagi na jego chorobę traktują łagodniej. Ale
                                  > co
                                  > to ma wspólnego z traktowaniem Jordana? I czy naprawdę myślisz (byłoby mi
                                  > smutno...), że jego wypowiedź musi świadczyć o tym, że nie lubi Jordana?

                                  O łagodniejszym traktowaniu Mourninga wypowiedział się jakiś koszykarz. Czy tak
                                  jest w rzeczywistości to nie wiem, bo nie widziałem w tym sezonie Miami. Mam
                                  nadzieję, że była to tylko złośliwość tego koszykarza.
                                  Ma to natomiast z Jordanem tyle wspólnego, że łatwo kogoś oskarżyć o to, że coś
                                  osiąga, bo preferują go sędziowie.
                                  Ja bym się z czymś takim nie zgodził, bo to odbiera zawodnikom prawo do bycia
                                  szanowanym za ciężką pracę jaką wykonują by być "kimś" w tej lidze. I tak samo
                                  jak bronię MJ, tak samo broniłbym Alozno (którego szczerze podziwiam za harówę i
                                  serce jakie wkłada w grę), Malona czy Stocktona, przed tego typu zarzutami. Żaden
                                  z nich nie osiągnął tego wszystkiego tylko dzięki przychylności sędziów. Nawet
                                  jeśli rzeczywiście od czasu do czasu sędzia gwizdnie coś na ich korzyść.

                                  Wprost
                                  > przeciwnei zresztą; cały wywiad utrzymany był w tonie szacunku dla MJ: jaki był
                                  > wielki, jak to dobrze, że wrócił (a Ty twierdzisz odwrotnie, że to źle; przy
                                  > takim rozumowaniu może to Ty nie lubisz Jordana? ;-) ). Dopiero przyciśnięty
                                  > przez dziennikarza, który chciał wiedzieć, czy sędziowie będą traktować MJ
                                  > ulgowo, wykręcił się dyplomatycznie ta kwestią o "benefit of the doubt".

                                  Teraz lepiej rozumiem (mam nadzieję) o co chodziło Zo (bo nie czytałem tego
                                  wywiadu) i cały kontekst jego wypowiedzi. Tylko, że ja bym odniósł ten "benefit
                                  of the doubt" do wszystkich zawodników o uznanym statusie.

                                  Chciałb
                                  > ym
                                  > przy tym wiedzieć, kiedy to MJ kilkakrotnie stanął Mourningowi na drodze do
                                  > tytułu,; bo jak dla mnie jedyną sytuacją, którą można by ewentualnie pod to
                                  > podpasować, jest rok 1997.

                                  Dałem dupy. No doubt ;) Oczywiście było to w 1997r.

                                  > No, mogę to tylko wytłumaczyć przysłowiem; Każdy widzi to, co chce widzieć. ;-
                                  > )
                                  > Jedno skromne pytanko; PO CO w takim razie MJ dotykał Russella, jeśli nie po to
                                  > ,
                                  > żeby wyjść na czystą pozycję? Chyba ten wzorowy mąż i ojciec nie zdradza zapędó
                                  > w
                                  > gejowskich? :-)
                                  > A cała ta sytuacja zajęło jedno z pierwszych miejsc w głosowaniu wśród fanów
                                  > (statystycznie biorąc, musieli być wśród nich fani MJ - ale widać potrafiący
                                  > spojrzeć obiektywnie ;-) ) na największe pomyłki sędziowskie w sporcie.

                                  W tej sytuacji zdecydowanie nie było faulu.
                                  Wydaje mi się też, że zamiast grubawego Russella wolałby dotykać umięśnionego
                                  Malone'a. Ale ten niestety pieścił się przez całą serię z Denisem... ;)

                                  Natomiast, żeby być obiektywnym, muszę powiedzieć, że JEDYNĄ sytuacją, w której
                                  sędziowie ewiedentnie nie zagwizdali przeciwko Jordanowi, był siódmy mecz z
                                  Indianą w 1998 r. i ostatnia akcja meczu. Czy nie widzieli oni wtedy błędu MJ,
                                  czy nie chcieli widzieć - nie wiem.
                                  Była to jednak jedyna taka sytuacja i nie rozciągałbym jej na całą karierę MJ ;)

                                  > Rozkaz, Krwawy Hegemonie. ;-) Się robi.

                                  ??? Skąd ten Krwawy Hegemon????
                                  Ale przypomniałeś mi w tym momencie takze Kaprala, Ofermę i Co. z "Kajka i
                                  Kokosza" ;)

                                  Pzdr,
                                  LB

                                  PS. Szczęśliwego Nowego Roku Wilt oraz wszystkiego dobrego w nowej pracy, którą
                                  (mimo niewesołej sytuacji gospodarczej) mam nadzieję już znalazłeś lub szybko
                                  znajdziesz. Do siego roku! Yo!

                                  • Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 02.01.02, 20:03
                                    Gość portalu: LB napisał(a):

                                    > Gość portalu: Wilt napisał(a):
                                    >
                                    > > LB, naprawdę; PRZECZYTAJ powyższe posty! Porter pisze o spisku obejmujący
                                    > m cał
                                    > > ą
                                    > > NBA i mającym na celu kreowanie na siłę mistrzów, i to z tego ja się właśn
                                    > ie
                                    > > wyśmiewam. Ulgowe traktowanie przez sędziów to osbny rozdział; ale Shaq i
                                    > Kobe
                                    > > nie są traktowani bardziej ulgowo niż Webber czy Duncan - dlatego nie wypa
                                    > cza t
                                    > > o
                                    > > rywalizacji w ten sposób, w jaki czyniło to wyrażnie bardziej ulgowe trakt
                                    > owani
                                    > > e
                                    > > Jordana niż całej reszty gwiazd, nawet Malone'a i Stocktona.
                                    >
                                    > OK. Rzeczywiście niedokładnie przeczytałem Twoją odpowiedź na post Portera.
                                    > Sorki...
                                    > Ale nadal będę utrzymywał, że MJ był traktowany przez sędziów tak samo (!) jak
                                    > reszta "wielkich" zawodników. Tak samo jak Shaq, KB, C-Webb czy Duncan.

                                    No dobrze; także i w tym pozostaniemy każdy przy swoich zdaniach. ;-)

                                    > > Zgadza się; Mourninga obecnie z uwagi na jego chorobę traktują łagodniej.
                                    > Ale
                                    > > co
                                    > > to ma wspólnego z traktowaniem Jordana? I czy naprawdę myślisz (byłoby mi
                                    > > smutno...), że jego wypowiedź musi świadczyć o tym, że nie lubi Jordana?
                                    >
                                    > O łagodniejszym traktowaniu Mourninga wypowiedział się jakiś koszykarz. Czy tak
                                    >
                                    > jest w rzeczywistości to nie wiem, bo nie widziałem w tym sezonie Miami. Mam
                                    > nadzieję, że była to tylko złośliwość tego koszykarza.
                                    > Ma to natomiast z Jordanem tyle wspólnego, że łatwo kogoś oskarżyć o to, że coś
                                    >
                                    > osiąga, bo preferują go sędziowie.
                                    > Ja bym się z czymś takim nie zgodził, bo to odbiera zawodnikom prawo do bycia
                                    > szanowanym za ciężką pracę jaką wykonują by być "kimś" w tej lidze. I tak samo
                                    > jak bronię MJ, tak samo broniłbym Alozno (którego szczerze podziwiam za harówę
                                    > i
                                    > serce jakie wkłada w grę), Malona czy Stocktona, przed tego typu zarzutami. Żad
                                    > en
                                    > z nich nie osiągnął tego wszystkiego

                                    Wszystkiego na pewno nie, ani nawet większości; ale czasem niektóre ważne
                                    rzeczy... A o takich rzeczach jednak trzeba wspominać nawet w odniesieniu do
                                    wielkich sportowców; zresztą dlaczego mieliby być traktowani już podwójnie
                                    ulgowo, bo i w ulgowym sędziowaniu, i w zakazie mówienia o tym?! (inaczej trzeba
                                    by założyć moratorium np. i na osławioną "rękę Boga" Maradony z 1986...). Można
                                    powiedzieć nawet wprost przeciwnie; im kto sławniejszy, tym powinien byc uważniej
                                    oceniany i z użyciem mniejszej taryfy ulgowej sądzony!

                                    tylko dzięki przychylności sędziów. Nawet
                                    > jeśli rzeczywiście od czasu do czasu sędzia gwizdnie coś na ich korzyść.
                                    >
                                    > Wprost
                                    > > przeciwnei zresztą; cały wywiad utrzymany był w tonie szacunku dla MJ: jak
                                    > i był
                                    > > wielki, jak to dobrze, że wrócił (a Ty twierdzisz odwrotnie, że to źle; p
                                    > rzy
                                    > > takim rozumowaniu może to Ty nie lubisz Jordana? ;-) ). Dopiero przyciśnię
                                    > ty
                                    > > przez dziennikarza, który chciał wiedzieć, czy sędziowie będą traktować MJ
                                    >
                                    > > ulgowo, wykręcił się dyplomatycznie ta kwestią o "benefit of the doubt".
                                    >
                                    > Teraz lepiej rozumiem (mam nadzieję) o co chodziło Zo (bo nie czytałem tego
                                    > wywiadu) i cały kontekst jego wypowiedzi. Tylko, że ja bym odniósł ten "benefit
                                    >
                                    > of the doubt" do wszystkich zawodników o uznanym statusie.
                                    >
                                    > Chciałb
                                    > > ym
                                    > > przy tym wiedzieć, kiedy to MJ kilkakrotnie stanął Mourningowi na drodze d
                                    > o
                                    > > tytułu,; bo jak dla mnie jedyną sytuacją, którą można by ewentualnie pod t
                                    > o
                                    > > podpasować, jest rok 1997.
                                    >
                                    > Dałem dupy. No doubt ;) Oczywiście było to w 1997r.

                                    Nie ma sprawy; każdy może się pomylić.

                                    > > No, mogę to tylko wytłumaczyć przysłowiem; Każdy widzi to, co chce widzie
                                    > ć. ;-
                                    > > )
                                    > > Jedno skromne pytanko; PO CO w takim razie MJ dotykał Russella, jeśli nie
                                    > po to
                                    > > ,
                                    > > żeby wyjść na czystą pozycję? Chyba ten wzorowy mąż i ojciec nie zdradza z
                                    > apędó
                                    > > w
                                    > > gejowskich? :-)
                                    > > A cała ta sytuacja zajęło jedno z pierwszych miejsc w głosowaniu wśród f
                                    > anów
                                    > > (statystycznie biorąc, musieli być wśród nich fani MJ - ale widać potrafią
                                    > cy
                                    > > spojrzeć obiektywnie ;-) ) na największe pomyłki sędziowskie w sporcie.
                                    >
                                    > W tej sytuacji zdecydowanie nie było faulu.
                                    > Wydaje mi się też, że zamiast grubawego Russella wolałby dotykać umięśnionego
                                    > Malone'a. Ale ten niestety pieścił się przez całą serię z Denisem... ;)

                                    I wszystko jasne; zawiedziony tym MJ zwrócił się do Russella! ;-)

                                    > Natomiast, żeby być obiektywnym, muszę powiedzieć, że JEDYNĄ sytuacją, w której
                                    >
                                    > sędziowie ewiedentnie nie zagwizdali przeciwko Jordanowi, był siódmy mecz z
                                    > Indianą w 1998 r. i ostatnia akcja meczu. Czy nie widzieli oni wtedy błędu MJ,
                                    > czy nie chcieli widzieć - nie wiem.
                                    > Była to jednak jedyna taka sytuacja i nie rozciągałbym jej na całą karierę MJ ;
                                    > )

                                    Ha! Czyli jednak zgadzasz się z moją tezą o 1 tytule dzięki sędziom! A czy to
                                    było w finale konferencji, czy ligi - to już naprawdę niewielka różnica... ;-).

                                    > > Rozkaz, Krwawy Hegemonie. ;-) Się robi.
                                    >
                                    > ??? Skąd ten Krwawy Hegemon????
                                    > Ale przypomniałeś mi w tym momencie takze Kaprala, Ofermę i Co. z "Kajka i
                                    > Kokosza" ;)

                                    Nie wiem; jakoś mi samo nasunęło :-) .
                                    A propos; może tak konkurs na tytuł Ofermy Roku w NBA? Ale to już na innym wątku
                                    (i na forum Koszykówka). I co ja właściwie robię; przecież muszę już niedługo
                                    ograniczyć aktywność na forum (to już ostatni zryw, próbuję zwalczyć ten nałóg...
                                    ).

                                    > Pzdr,
                                    > LB
                                    >
                                    > PS. Szczęśliwego Nowego Roku Wilt oraz wszystkiego dobrego w nowej pracy, którą
                                    >
                                    > (mimo niewesołej sytuacji gospodarczej) mam nadzieję już znalazłeś lub szybko
                                    > znajdziesz. Do siego roku! Yo!

                                    Dzięki, nawzajem! Nową pracę już mam załatwioną, tylko obawiam się, że -
                                    bezczelni! - za wyższe stanowisko i więcej kasy będą wymagać więcej mojego czasu!
                                    Dramatyczne pytanie; o ile mniej mnie będzie w sieci?!!! ;-)
                                    • Gość: LB Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 217.11.142.* 04.01.02, 13:37
                                      Gość portalu: Wilt napisał(a):

                                      > I co ja właściwie robię; przecież muszę już niedługo
                                      > ograniczyć aktywność na forum (to już ostatni zryw, próbuję zwalczyć ten
                                      nałóg...)
                                      > Nową pracę już mam załatwioną, tylko obawiam się, że -
                                      > bezczelni! - za wyższe stanowisko i więcej kasy będą wymagać więcej mojego czas
                                      > u!
                                      > Dramatyczne pytanie; o ile mniej mnie będzie w sieci?!!! ;-)

                                      Wilt, zatrudnij sekretarkę :))
                                      LB

                    • Gość: easy79 Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 19.12.01, 00:19
                      No cóż wilt, myślę że polemika nie ma w tym miescu większego sensu. Co Ty byś
                      nie powiedział i tak nikogo raczej nie przkonasz. I odwrotnie.
                      Uważam jedak (jest to oczywiście jedynie moja opinia) że powinieneś otwarcie
                      przyznać że kieruje Tobą zwykła ludzka niechęć do Jordana, do której to
                      niechęci każdy ma przecież prawo.
                      A udzielania się na forum nikt Ci nie broni - tylko wyluzuj trochę. Świat się
                      nie zawali jeżeli wszystkich nie przekonasz do swoich racji (jakkolwiek
                      sprzecznych z opinią ogółu).
                      Pozdr.
                      • Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 27.12.01, 16:08
                        Gość portalu: easy79 19-12-2001 00:19

                        > No cóż wilt, myślę że polemika nie ma w tym miescu większego sensu. Co Ty byś
                        > nie powiedział i tak nikogo raczej nie przkonasz. I odwrotnie.
                        Cieszę się, że porzuciłeś dość napastliwą retorykę z poprzedniego postu. Czy to
                        klimat świąteczny tak działa? ;-)

                        > Uważam jedak (jest to oczywiście jedynie moja opinia) że powinieneś otwarcie
                        > przyznać że kieruje Tobą zwykła ludzka niechęć do Jordana, do której to
                        > niechęci każdy ma przecież prawo.

                        To nie tak. Znowu trzeba rozróżnić dwie rzeczy; niechęć do Jordana, której daję
                        wyraz osobno, przy jego ocenie jako człowieka, i moją jego ocenę jako
                        zawodnika, przy której staram się wygłuszyć emocje i trzymam się wyłącznie
                        konkretów (aż niektórzy wytykają mi z kolei nadmiar przytaczanych faktów i
                        statystyk - no cóż, trudno każdego zadowolić...).

                        > A udzielania się na forum nikt Ci nie broni - tylko wyluzuj trochę. Świat się
                        > nie zawali jeżeli wszystkich nie przekonasz do swoich racji

                        Dzięki za radę, choć uważam, że kierowałeś ją naprawdę do samego siebie - ale w
                        każdym razie dobrze, że jej posłuchałeś. :-)

                        (jakkolwiek
                        sprzecznych z opinią ogółu).

                        A tu jednak nie mogłeś oprzeć się pokusie wtrącenia tego... tzw. "argument
                        większości"...Szkoda, że Ciebie nie było swego czasu przy Koperniku; pewnie
                        jemu też byś powiedział; "Słuchaj, Nikuś - ogół myśli inaczej, więc lepiej daj
                        sobie spokój z tą całą teorią heliocentryczną". ;-) Ale że właśnie
                        przypomniałem sobie, że jestem zbyt skromny, aby sugerować swoje choćby
                        najdalsze powinowactwo z tak wielkimi mężami ;-), poprzestanę tylko na
                        niedawnym cytacie z Billa Waltona:
                        "As I learned from Coach Wooden years ago, when everybody thinks alike, nobody
                        thinks."


                        Pozdr.


                        . Re: Lubie druzyne Lakers!! adres: 212.244.130.*
                        Gość portalu: easy79 19-12-2001 00:24
                        > Sorrki za wilt. Miało być Wilt:)))

                        Szczerze mówiąc, nie wiem czemu to takie śmieszne, ale się przyłączam. Nigdy
                        nie dość dobrego humoru! :-)))

                        > Ps. I tak uważam że pod względem talentu do gry w kosza, umiejętności i cech
                        > charakteru potrzebnych na boisku Jordan bije Twojego idola na głowę.
                        > I nic co napiszesz tego nie zmieni. Na szczęście.

                        Tylko wiesz; inna rzecz uważać, a inna umieć to udowodnić. ;-) Natomiast nie
                        spotkałem jeszcze w sieci fana MJ (zadziwiające; tylu ich jest, prawda?), który
                        potrafiłby prymat swojego idola mi logicznie udowodnić - i to chyba coś znaczy
                        :-)))) (chcących ewentualnie spróbować zapraszam najpierw na forum
                        "Koszykówka", żeby sprawdzili, czy wykroczą poza posty zeba czy nathana, bo nie
                        chce mi się dwa razy odpisywać tego samego). Pozostaje więc ucieczka w
                        obrażanie albo - jak w Twoim przypadku - odwołanie się do samej tzw. ślepej
                        wiary i twierdzenie, że dalsza dyskusja nie ma sensu, bo Cię nie przekonam (nie
                        dziwota, trudno argumentami rozumowymi wpłynąć na czyjąś religię...).
                        A jeśli uważasz, że nie ma sensu pisanie o historii, bo to i tak jej nie zmieni
                        (tak jakby miało ją zmienić, a nie np. rzucić na nią nowe światło), to bądź
                        konsekwentny i wyrzuć wszystkie książki historyczne ;-)

                        >Pozdr.

                        Pzdr
                        • Gość: LB Re: A ja lubię Jordana IP: 217.11.142.* 27.12.01, 17:14
                          Gość portalu: Wilt napisał(a):

                          > Tylko wiesz; inna rzecz uważać, a inna umieć to udowodnić. ;-) Natomiast nie
                          > spotkałem jeszcze w sieci fana MJ (zadziwiające; tylu ich jest, prawda?), który
                          > potrafiłby prymat swojego idola mi logicznie udowodnić - i to chyba coś znaczy
                          > :-)))) (chcących ewentualnie spróbować zapraszam najpierw na forum
                          > "Koszykówka", żeby sprawdzili, czy wykroczą poza posty zeba czy nathana, bo nie
                          > chce mi się dwa razy odpisywać tego samego).

                          Tylko pytanie, czy to jest do udowodnienia?
                          Zwłaszcza, że Wilt i MJ grali w kompletnie różnych latach i na innych pozycjach.
                          Moim zdaniem - nie da się tego bezsprzecznie stwierdzić. Nie jest możliwe, aby
                          powiedziec, że na pewno Wilt jest lepszy niż MJ, i na odwrót.
                          Wszystko zależy od własnych sympatii. Dla mnie najlepszy jest MJ, dla ciebie
                          Wilt, i tyle.

                          LB
                    • Gość: easy79 Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 19.12.01, 00:24
                      Sorrki za wilt. Miało być Wilt:)))

                      Ps. I tak uważam że pod względem talentu do gry w kosza, umiejętności i cech
                      charakteru potrzebnych na boisku Jordan bije Twojego idola na głowę.
                      I nic co napiszesz tego nie zmieni. Na szczęście.
                      Pozdr.
                      • Gość: Crotalus Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 157.25.121.* 28.12.01, 13:46
                        Byronem Scottem powiedział:
                        Obecni Lakers to przede wszystkim Shaq i Kobe. My mieliśmy dwóch graczy
                        wybitnych oraz 3-4 bardzo dobrych. I to jest właśnie ta różnica. Myślę, że
                        gdyby nasz zespół z połowy lat 80. zagrał z obecną drużyną Lakers, to nie
                        dalibyśmy im szans!

                        Mimo że Lakers są najsilniejsi to jednak nie są tacy silni. Wydaje mi się, że
                        poziom NBA się obniża. Nie ma już tylu wielkich gwiazd. Dlatego była taka
                        histeria kiedy Jordan wracał. Europa goni Amerykę. Najlepsze drużyny Europy
                        skopały by prawdopodobnie tyłek najsłabszym w NBA co nie było by do pomyślenia
                        10 lat temu. Oczywiście Europa nigdy nie dogoni NBA, bo nie ma tu tyle forsy,
                        ani tradycji by dogoniła, ale jest zdecydowanie bliżej.


                        • Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 29.12.01, 14:26
                          Gość portalu: Crotalus napisał(a):

                          > Byronem Scottem powiedział:
                          > Obecni Lakers to przede wszystkim Shaq i Kobe. My mieliśmy dwóch graczy
                          > wybitnych oraz 3-4 bardzo dobrych. I to jest właśnie ta różnica. Myślę, że
                          > gdyby nasz zespół z połowy lat 80. zagrał z obecną drużyną Lakers, to nie
                          > dalibyśmy im szans!
                          >
                          > Mimo że Lakers są najsilniejsi to jednak nie są tacy silni. Wydaje mi się, że
                          > poziom NBA się obniża. Nie ma już tylu wielkich gwiazd. Dlatego była taka
                          > histeria kiedy Jordan wracał. Europa goni Amerykę. Najlepsze drużyny Europy
                          > skopały by prawdopodobnie tyłek najsłabszym w NBA co nie było by do pomyślenia
                          > 10 lat temu. Oczywiście Europa nigdy nie dogoni NBA, bo nie ma tu tyle forsy,
                          > ani tradycji by dogoniła, ale jest zdecydowanie bliżej.

                          W tym, co mówisz, jest sporo racji; też nie sądzę, żeby obecni Lakers wygrali z
                          LAL z 1985 czy 1987, ale trzeba tę rację sprecyzować. Obniżenie poziomu NBA
                          trwało przez całe lata 90.; Bulls'96, bijący rekordy dzięki słabości reszty
                          ligi,również nie mieliby szans z Sixers'83, Celtics'86, Lakers'87, Pistons'89;
                          drużynami nieporównanie głębszymi i bardziej kompletnymi.Potwierdzają to zresztą
                          słowa samych zainteresowanych: Rodman przyznał, że przeniesieni do lat 80. tamci
                          Bulls nie osiągnęliby 70 zwycięstw; a Phil Jackson, że ostatnią drużyną z
                          naprawdę głębokim składem, jaką widział, byli Pistons. Ale teraz ma horyzoncie
                          mamy więcej talentów i wydaje się, ze koszykówka może nawiązać do dawnej
                          świetności. Natomiast co do tworzenia superdrużyn; niestety właśnie przeciwko
                          temu skierowane są przepisy o salary cup i luxury tax, zaprojektowane po to, żeby
                          liga była jak najbardziej wyrównana. W dodatku, gdy Buss w 1979 r. kupował
                          Lakers, był jednym z bogatszych właścicieli w NBA i mógł sobie pozwolić na niezłe
                          zakupy. Teraz liga tak poszła ekonomicznie do przodu, że jest jednym z
                          biedniejszych i na pewno nie może sobie pozwolić na wpadnięcie pod luxury tax
                          (zresztą nawet miliarder Cuban w końcu się na to nie zdecydował). Ale nawet jeśli
                          w efekcie tego wszystkiego obecni Lakers nie zdołają pozyskać "super role
                          players" na miarę Worthy'ego (role players, którzy w słabszych klubach byliby
                          gwiazdami)i nie będą mogli się mierzyć z LAL'87 - jednym z głównych kandydatów do
                          miana zespołu wszechczasów, to zostanie im ta satysfakcja, że będą lepsi od Bulls
                          lat 90. i zdobędą więcej tytułów (a przy okazji może pobiją ich rekord
                          zwycięstw). ;-) Natomiast na stanie się lepszymi mają jeszcze trochę czasu;
                          przyrównując ich do poprzednich dynastii, są na etapie Lakers z sezonu 81/82, czy
                          Bulls z sezonu 92/93. A jakie rezerwy jeszcze kryje w sobie Kobe! I tym
                          optymistycznym akcentem... :-)

                          Pzdr

                          P.S. A przecież Europa goni Amerykę głównie nie dzięki temu, że Ameryka słabnie,
                          ale że Europa się polepsza - i bardzo dobrze (w tym roku może byc nawet 3
                          Europejczyków w I piątce rookies!).
      • Gość: Gluś Sędziowie IP: *.210.210.184.Dial1.NewYork1.Level3.net 29.12.01, 05:58
        Gość portalu: Porter napisał(a):

        > coz, nie ty jeden. Conajmniej kilkudziesieciu sedziow w NBA podziela twoje
        > uczucia.

        Niestety sędziowie bardzo pomagają Lakers. To druga, po Jacksonie przyczyna,
        dla której w ogóle Lakers zdobyło mistrzostwo.
        Iverson w zeszłym roku powiedział, że nikt nie ma szans wygrać z Lakers, gdy
        sędziwie pozwalają O'Nealowi na to, na co pozwalają.
        O'Neal powiedział, że osmieszył Mutombo. Jak najbardziej tak to wyglądało. Gdy
        sędziwie nie widzą, jak O'Neal np. kilka razy na mecz uderza łokciem w twarz
        Mutombo, to Mutombo rzeczywiscie smiesznie wygląda.
        Faule w drugą strone jednak widzieli dokładnie.

        Problem w tym, że NBA pod wodzą Davida Sterna jest już tak skomercjalizowane,
        że sędziowie słuchają wskazówek szefa.
        Stern oczywiscie myślio pieniądzach, a pieniądze zapewniają przereklamowani
        O'Neal i Bryant.
        Szczególnie gra O'Neala to czysta żałość. Facet nadawałby sie do US rugby. Do
        kosza ledwo trafia, a wygrywa dominacją fizyczną (przy pomocy sędziów).
    Pełna wersja