Gość: Porter Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.ppp.polbox.pl 25.11.01, 21:23 coz, nie ty jeden. Conajmniej kilkudziesieciu sedziow w NBA podziela twoje uczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LakerFan Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.chello.pl 25.11.01, 22:17 buahahahahahahahahahahahahaha kupili sędziów i dlatego wygrywają. w gruncie rzeczy są słabi, ale mają kupę kasy buahahahahahahaha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Porter Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.ppp.polbox.pl 26.11.01, 00:09 W NBA nie kupuje sie sedziow. NBA jest przedsiebiorstwem a sedziowie sa jego pracownikami. Dlatego np. nie gwizdali Jordanowi krokow, a Rodmanowi fauli w walce pod koszem. Po odejsciu Jordana trzeba bylo znalezc jakies nowe supergwiazdy, do sprzedazy biletow, gadzetow, reklam... Tim Duncan jest kompletnie niemedialny, Knicks i Jazz sie skonczyli - padlo na Lakers. A ze Maupa i Bryant to jeszcze nie ta klasa - to troszke sedziowie pomagali. Widzialem na zywo, jak gwizdali Sabonisowi dwa lata temu przewinienie za samo spojrzenie na Maupe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 27.11.01, 12:15 Dear Mr Porter I and moi friends chcielibyśmy bardzo pogratulowacz Panu Pana przenikliwość, wększa nisz u Sherlock Holmes, Herkules Poirot and Philip Marlowe all together. You got us, man; to był nasz secret meeting 2 lata ago, kiedy my decided zrobić Lakers miszczami i tempić Portland, bo my być firma nastawiona na cash i bardzo nie lubić takie mało wpływowy biedak jak ten cały Paul Allen. Z naszego supercomputera Cray wyszło nam, że jak miszczami będą Lakers, to zarobimy na tym 16.189.253.827 dollars, a jak Portland - marne 16.189.253.826. W interesach trzeba być tough, jak powiedział mój ś. p. guru i very talented businessman from Central Europe, Mr Pershing, którego unfortunately musieliśmy się pozbyć, bo za dużo wiedział o NBA - i chociaż Allen obiecywać, że wyrówna różnicę, to on być mało wiarygodny business partner, szczególnie now, kiedy niedobre sądy chcą podzielić Microsoft. So my zrobić 3 główne things; - partyjne polecenie dla all szędziów, żeby Shaqowi nic nie gwizdać, a jak kto gra przecziw niemu, to gwizdać nie tylko za wrogie looks, ale nawet za thoughts (tylko być slight problem, bo my musieć kupić expensive aparaty do czytania thoughts, ale i tak się szybko szamortyzowały sz tego jednego USD ekstra, co my go zarobicz na LA). - umowa z journalists (niesztety w naszej firmie NBA Co. nie pracują i czeba tym złamasom ekstra płacić), żeby Shaqa i Kobego overestimate przy każda okazja - a przeciesz te pętaks nic nie umieć; ty widzieć, jak a couple of games back Kobemu nie wyjść wsad? To chyba osztateczny proof! A kiedy my używać takiego above - mentioned aparat w czasie mecz, to my szłyseć, jak Panowie Ostertag i Bradley szobie myślą: "F*** Shaq! I'm 100 times better, but these f*** referees...!". Then we give them extra - technical and everything's O.K. again. - I finally the most important thing; żrobić coś z wielkim Mr Rasheed Wallace, żeby przypadkiem Lakers nie zagroził. A on wiele móc; on być bardziej talented niż wszysztkie Lakers razem, nawet sz tymi z czasu our previous agreement na ich miszczostwa, jeszcze z lat 80. Wczale nie wygladacz przy tym z tymi szwoimi kudłami po obu stronach face jak sfustrowany orangutan po chorobie wszczekłych krów i generally być very nice guy, co bardzo lubi children i wspiera protection środowiska. Ale my mu dać taki drug, czo my go wcześniej wypróbowac na Wasz brave Representative na Sejm, Mr Yanowsky. Po jego zażyciu Mr Wallace sze bardzo dzifnie zachowywać i shout at referees very głośno, what causes inevitable and numerous technical fouls - a kiedy rzucić ręcznik w Sabonis' face, to my sze pomylić i wrzucicz mu do his Red Bull 2 pills instead of just one. But apart from that the whole situation jest perfect for us - oprócz Pańska intelligence i przenikliwość, Mr Porter. My nie chcieć Panu grożyć, ale dajemy Panu proposal nie do odrzucenia; million U.S. dollars for your silence or... Za cały million to Pan wie, ile jeszt Ferrari albo bottles of porter? I to good, English porter, a nie your Lech or Łódzki porter, po kturym człofieka dopadają omamy i mosze nawet w konczu zapaść na paranoia. Or... - I think such a bright man as you, Mr Porter, realizes that among our employees remain people like Szakal, Vincent Vega, Leon Zawodowiec, a nawet Jurek Kiler, don't you? I'm looking forward to hearing you, Yours sincerely David Stern, NBA Commissioner, Chief - in - Executive Ogólnoświatowego Spisku na Żecz Miszczostwa Lakers i Mason 33. stopnia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fabian Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 30.11.01, 21:32 Hej Wilt!!!!!!!! Ale sie usmialem!!!!!!!! Hahahahahahahahhahahahahahhahahahahahahahhahahaha Gooood text!!!!!! Sluchaj....nie wiesz moze czy trener Phil Jackson jest buddysta? Moze ktos inny z forumowiczow wie? Dzieki za dobra zabawe!!! Fabian Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 03.12.01, 13:53 Bóg zapłać za dobre słowo, Fabian (Porter się jakoś nie odezwał - ciekawe czemu... :-) ). Co do Jacksona; jest dość zaawansowany w technikach medytacji zen i, jak wiemy, z różnym skutkiem próbuje nawet zaszczepić podobne zamiłowania u swoich graczy. Nie jestem jednak do końca pewien, czy można go nazwać zdeklarowanym buddystą; choćby dlatego, że buddyzm - w przeciwieństwie do innych zorganizowanych religii - w pewnym stopniu można łączyć (oczywiście z punktu widzenia samego buddyzmu) z innymi wyznaniami. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Porter Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.orion.pl 03.12.01, 17:33 Nie odzywam sie, bo pracuje, odezwe sie jutro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: easy79 Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 04.12.01, 01:56 Wiesz Wilt, jedno mnie zaciekawiło. Od dłuższego czasu �ledzę Twoje(jeżeli można) słowotwórcze popisy, min. na forum. Niechęciš do nijakiego Jordana mógłby� obdzieli pewnie z tuzin osób. Argumenty jakich używasz to najcze�ciej przereklamowanie, kreowanie go przez media, przychylno�c sędziów oraz władz ligi i w ogóle spisek wszystkich i wszędzie majacy na celu wyniesienie Jordana pod niebiosa. Innymi słowy wielu jest lepszych ale na Jordana trafiło - on musi byc gwiazdš. I to twoje niezachwiane przekonanie co do słuszno�ci własnych słów. Ja, ja, i tylko ja mam rację. Kazdy kto sie ze mna nie zgadza to jakis pętak, który naogladał się za duzo NBA JAM, nie znajšcy angielskiego i w ogóle nie majšcy pojęcia o baskecie. Prosisz ewentualnych rozmówców o przytaczanie rzeczowych argumentów, które to oczywi�cie i tak zawsze z niezachwiana pewno�cia siebie bedziesz potrafił obalic(oczywi�cie w kulturalny, nie uwłaczajšcy nikomu sposób). Ot, taka przyjemna pogawędka. I oto Ty, wielki erudyta, posadzajšcy cały �wiat o wielkš kampanię na rzecz beatyfikacji Jordana, nie potrafisz napisac nic ponad te beznadziejne, jak widac przez niektórych uważane nawet za dowcipne, wypociny. I to w sytuacji gdy kto� używa tych samych argumentów w stosunki do wielkich L.A. Lakers, których to argumentów Ty używałe� krytykujšc zawzięcie Jordana i Chicago Bulls. Jest takie jedno słowo które w dosyc dobry sposób odzwierciedla Twoje postępowanie - hipokryzja. Więc proponuję aby� stosował sie do własnych pró�b i pozwolił innym na swobodne przedstawianie własnych opinii, na które to Ty będziesz miał oczywi�cie doskonałe, trafne i jak najbardziej słuszne odpowiedzi:) Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 17.12.01, 17:04 W ramach robienia porządków przed urlopem i świętami, staram się odpowiedzieć na posty zaległe. Oto więc moja odpowiedź, skierowana niestety tylko do Ciebie, drogi (un) easy, jako że kolega porter mimo obietnic się nie odezwał. Gość portalu: easy79 napisał(a): ) Wiesz Wilt, jedno mnie zaciekawiło. Od dłuższego czasu �ledzę Twoje(jeżeli możn ) a) słowotwórcze popisy, min. na forum. A ja Twoich, muszę przyznać - nie. Did I miss something? ;-) Jeśli to "min." miało oznaczać "między innymi", to rad bym wiedzieć, gdzie jeszcze, oprócz forum, mnie śledzisz - naczej nie będę mógł spokojnie spać... Niechęciš do nijakiego Jordana mógłby� o ) bdzieli pewnie z tuzin osób. Cóż to - zarzut? :-) Ale podoba mi się to sformułowanie: "nijakiego". ;-) Argumenty jakich używasz to najcze�ciej przereklam ) owanie, kreowanie go przez media, przychylno�c sędziów oraz władz ligi i w ogól ) e spisek wszystkich i wszędzie majacy na celu wyniesienie Jordana pod niebiosa. ) Innymi słowy wielu jest lepszych Hm... Z takimi zdolnościami śledczymi to nie wiem, czy masz czego szukać nie tylko u Pinkertona, ale nawet u Rutkowskiego. O jednym tylko zawodniku - Chamberlainie - pisałem, że był lepszy od MJ, natomiast kilku temu drugiemu nie ustępowało. To tylko najbardziej oczywiste sprostowanie, bo cała treść moich postów w Twoim ujęciu jest tak spłycona, że aż wykrzywiona (porównaj sobie choćby, jak przeważającą ich większość w porównaniu z rozważaniami nt. roli mediów - wg Ciebie moimi głównymi argumentami - stanowiły analizy stricte sportowe). Nie będę jednak pisał tego samego ponownie; przecież taki pełen dobrej woli i pozbawiony uprzedzeń w stosunku do krytyków Jordana internauta jak Ty z pewnością potrafi zastanowić się jeszcze raz nad tym, co czyta, i odnaleźć prawdziwą treść nawet sprzecznych z jego opiniami postów. ale na Jordana trafiło - on musi byc gwiazdš. ) I to twoje niezachwiane przekonanie co do słuszno�ci własnych słów. Ja, ja, i ) tylko ja mam rację. Kazdy kto sie ze mna nie zgadza to jakis pętak, który naogl ) adał się za duzo NBA JAM, nie znajšcy angielskiego i w ogóle nie majšcy pojęcia ) o baskecie. Cóż to - jakieś kompleksy? Nie przypominam sobie, abym użył takich podobnych sformułowań wobec któregokolwiek z rozmówców, nie mówiąc już o Tobie (w istocie żadnej dyskusji z Tobą o Jordanie czy o kimś innym sobie nie przypominam). Więc możesz mi uprzejmie wyjaśnić, po co ta czarna propaganda i dorabianie mi gęby na forum? Bo przecież nie posądzam Ciebie o próbę manipulacji. ) Prosisz ewentualnych rozmówców o przytaczanie rzeczowych argumentów, które to o ) czywi�cie i tak zawsze z niezachwiana pewno�cia siebie bedziesz potrafił obalic ) (oczywi�cie w kulturalny, nie uwłaczajšcy nikomu sposób). Ot, taka przyjemna po ) gawędka. Jeśli obalam czyjeś argumenty, owszem, może to być dla tego kogoś średnio przyjemne - nie zamierzam jednak za to przepraszać. Ciekawa natomiast jest ta ironia, z jaką piszesz o kulturalnym sposobie, w jaki to czynię. Wskaż mi choć jeden przykład polemiki, w której byłem mniej kulturalny od swojego rozmówcy - tylko jeden. Bo jeśli nawet czasami odezwałem się bardziej brutalnie niż zwykle - niż choćby w tej chwili - było to spowodowane wcześniejszymi dosadnymi wypowiedziami niektórych polemistów i nie sięgało poziomu dosadności ICH wypowiedzi. W przeciwieństwie do takich ludzi, nigdy też nie argumentowałem za pomocą wulgaryzmów. Ich jednak, rzecz jasna, za to nie krytykujesz i nie do nich zwracasz się z upominawczymi postami - przecież liczy się tylko to, że tak jak Ty, są fanami Jordana. Ot, taki przejaw solidarności plemiennej... ) I oto Ty, wielki erudyta, posadzajšcy cały �wiat o wielkš kampanię na rzecz bea ) tyfikacji Jordana, nie potrafisz napisac nic ponad te beznadziejne, jak widac p ) rzez niektórych uważane nawet za dowcipne, wypociny. Bóg zapłać, easy, za życzliwą i obiektywną krytykę. Wierzę, że tak samo odniósłbyś się do analogicznego postu napisanego przez internautę o zbliżonych do Ciebie poglądach. Bardzo mi przy tym przykro, że nie zdołałem zadowolić Twojego wysublimowanego gustu. Żeby jednak ułatwić mi to zadanie na przyszłość, żebym wiedział na jakim to mistrzu pióra mam się wzorować - prosiłbym o przykłady Twoich wybitnych postów; żartobliwych, merytorycznych czy jakichkolwiek innych. I to w sytuacji gdy kto� u ) żywa tych samych argumentów w stosunki do wielkich L.A. Lakers, których to argu ) mentów Ty używałe� krytykujšc zawzięcie Jordana i Chicago Bulls. Widzę, że muszę jednak wyjaśnić pewne subtelności, aby pomóc Ci rozróżniać argumenty portera i moje. Pomogę sobie przykładem. Otóż: - Jeśli ktoś (jak ja) pisze, że gwiazdy w NBA doświadczają ulgowego traktowania ze strony sędziów - a wśród nich najbardziej ulgowego Jordan (tzw. "Jordan' rules") - to konstatuje znany wszystkim obserwatorom fakt, który w dodatku potrafią przyznawać same gwiazdy (różnice tkwią tylko w ocenie, w jakim stopniu wpływa on na grę). Podobnie byłoby, gdybym np. napisał, że drogówka w Polsce ulgowo traktuje sławnych aktorów, a wśród nich szczególnie Bogusia Lindę - czy z tym też byś się spierał? - Natomiast jeśli ktoś (jak porter) z całą powagą sugeruje, że sędziowie w NBA są pracownikami zmuszonymi słuchać swoich szefów na zasadzie "w tym roku robimy mistrzami Lakers, bo są medialni - ale za 2 lata macie mistrzami zrobić Orlando, bo też całkiem nieźle wypadają w reklamach" - wtedy jest to spiskowa teoria dziejów, dla której obśmianie na forum stanowi najłagodniejszy wymiar kary. Odpowiednikiem tego byłoby twierdzenie, że policjanci drogówki wzywani są na odprawę do Komendy Głównej i instruowani: "Wicie, rozumicie, niby w zabudowanym to można tylko 60 km/h, ale Gajosowi pozwólcie na 120, a Lindzie nawet na 200, bo gość strasznie mi się w "Psach" podobał." Mam nadzieję, że łapiesz teraz tę różnicę, której niechęć do krytyków Jordana - i być może do Lakers - nie pozwoliła Ci zauważyć wcześniej. Wart zwrócić uwagę, że nawet sam porter przestał podtrzymywać na forum swoją teorię, zgodnie z którą Lakers zawdzięczają mistrzostwa spiskowi ligi (przy okazji; uśmiechnij się, stary - przecież play offs dla Blazers wciąż są możliwe!). Może odechciało mu się postępować zgodnie z zasadą "Jeśli fakty nie zgadzają się z moją teorią, tym gorzej dla faktów" (odnotuj sobie choćby, jak zaskakująco dużą liczbę technicznych dostali w tym sezonie ci rzekomo najbardziej faworyzowani przez sędziów Shaq i Kobe, i nałożone na nich kary pieniężne). A Ty osobiście - naprawdę jesteś zdania, że swoje sukcesy LAL zawdzięczają sędziom, czy tylko chcesz mi dopiec jako krytykowi Jordana ot tak, dla zasady? ) Jest takie jedno słowo które w dosyc dobry sposób odzwierciedla Twoje postępowa ) nie - hipokryzja. Jeśli tak lubisz to słowo, to wyżej podpowiedziałem, gdzie doskonale pasuje. ;-) ) Więc proponuję aby� stosował sie do własnych pró�b i pozwolił innym na swobodne ) przedstawianie własnych opinii, na które to Ty będziesz miał oczywi�cie doskon ) ałe, trafne i jak najbardziej słuszne odpowiedzi:) Nie wiem czy zauważyłeś, ale w tej chwili dajesz mi recepty wewnętrznie sprzeczne. Jednocześnie mam pozwolić innym na przedstawianie własnych opinii - czyli zapewne nie naruszać ich wolności słowa poprzez czyny tak straszne i naganne jak polemizowanie z nimi na forum, bo przecież w żaden inny spośób w wyrażaniu poglądów im nie przeszkadzałem - oraz mieć jednak na te opinie własne odpowiedzi, na polemikę przecież się składające? Chyba, że jest coś, czego nie dopowiedziałeś; że te odpowiedzi mam zachować dla siebie. Cóż, wielu rozumie wolność słowa w taki sposób, jaki im chwilowo odpowiada. Ja mogę tylko powiedzieć, że swoją działalność na forum zamierzam kontynuować; tym bardziej, że trudno mi dopatrzeć się w niej czegoś zdrożneg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 17.12.01, 17:05 C.d.: Ja mogę tylko powiedzieć, że swoją działalność na forum zamierzam kontynuować; tym bardziej, że trudno mi dopatrzeć się w niej czegoś zdrożnego czy sprzecznego z regulaminem forum - w przeciwieństwie do aktywności niektórych moich polemistów. Jeżeli jednak w ich postępowaniu nie widzisz nic nagannego, a w moim - tak, mogę to tylko złożyć na karb spotykanego czasem schorzenia zwanego jordanocentryzmem; polecam odpowiednie szkła korekcyjne. ;-) > Pozdrowienia. Pzdr i Wesołych Świąt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LB Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 217.11.142.* 18.12.01, 11:33 Wilt, Czy "Jordan rules" (albo "Jordan's rules", bo już sam się pogubiłem ;) nie odnosiło się przypadkiem do czegoś innego, niż specjalne i ulgowe traktowanie go przez sędziów? Wg mnie należy to kojarzyć z niejakim Chuckiem Daly i jego Detroit Pistons. I raczej nie chodziło o ułatwienie MJ-owi zdobywania punktów ;)) Również pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt, LB PS. Chyba napiszę do Św. Mikołaja, żeby podarował ci pod choinkę książkę o Jordanie. Wiem, że o niej marzysz i nic nie sprawiłoby ci większej radości niż lektura o największym koszykarzu wszechczasów ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 27.12.01, 16:07 Gość portalu: LB 18-12-2001 11:33 > Wilt, > Czy "Jordan rules" (albo "Jordan's rules", bo już sam się pogubiłem ;) nie > odnosiło się przypadkiem do czegoś innego, niż specjalne i ulgowe traktowanie > go przez sędziów? > Wg mnie należy to kojarzyć z niejakim Chuckiem Daly i jego Detroit Pistons. > I raczej nie chodziło o ułatwienie MJ-owi zdobywania punktów ;)) No dobrze, zgubiło mi się "s" po apostrofie; tu mnie masz ;-) Natomiast samo pojęcie widziałem używane w obu kontekstach: i co do specjalnego pilnowania MJ, co robili nie tylko Pistons, ale wszyscy (oprócz Cavs Wilkensa, ale ten - co widać było ostatnio po Iversonie - rozumu w tej sprawie już się nie nauczy); i a propos rzeczywiście skrajnie i oburzająco ulgowego traktowania go przez większość sędziów. > Również pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt, > LB > PS. Chyba napiszę do Św. Mikołaja, żeby podarował ci pod choinkę książkę o > Jordanie. Wiem, że o niej marzysz i nic nie sprawiłoby ci większej radości niż > lektura o największym koszykarzu wszechczasów ;) O największym koszykarzu wszechczasów? Masz na myśli "A View from Above" czy "Just like any other 7-foot black millionaire who lives next door"? ;-) A nie - chodzi Ci o MJ. E tam; wolę już rózgi... Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LB Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 217.11.142.* 27.12.01, 17:00 Gość portalu: Wilt napisał(a): > Natomiast samo pojęcie widziałem używane w obu kontekstach: i co do specjalnego pilnowania MJ, > co robili nie tylko Pistons, ale wszyscy (oprócz Cavs Wilkensa, ale ten - co > widać było ostatnio po Iversonie - rozumu w tej sprawie już się nie nauczy); i > a propos rzeczywiście skrajnie i oburzająco ulgowego traktowania go przez > większość sędziów. Ale tylko Pistons robili to najbardziej dosadnie (żeby nie powiedzieć - brutalnie). I samo określenie też kojarzy mi się z Chuckiem Daly. A co do ulgowego traktowania Jordana - to czy nie trąci to "spiskową teorią dziejów", którą tak bardzo zwalczasz? (odpowiedź dla Portera odnośnie sędziów i LA) To samo niektórzy mówią teraz o Shaqu. Że sędziowie nie gwiżdżą mu fauli, i w ogóle. Owszem, gwiazdy NBA są (i pewnie będą) traktowane inaczej niż przeciętni "rzemiślnicy". Ale (przez tyle lat oglądania NBA) nie zauważyłem, żeby Jordana traktowano lepiej niż np.: K. Malone, Stocktona, Drexlera czy Barkleya. No i na pewno nie zapewniło mu to 6 tytułów. Pzdr, LB PS. Jak tam rózgi... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 28.12.01, 10:48 Gość portalu: LB napisał(a): > Gość portalu: Wilt napisał(a): > > > Natomiast samo pojęcie widziałem używane w obu kontekstach: i co do specja > lnego > pilnowania MJ, > > co robili nie tylko Pistons, ale wszyscy (oprócz Cavs Wilkensa, ale ten - > co > > widać było ostatnio po Iversonie - rozumu w tej sprawie już się nie nauczy > ); i > > a propos rzeczywiście skrajnie i oburzająco ulgowego traktowania go przez > > większość sędziów. > > Ale tylko Pistons robili to najbardziej dosadnie (żeby nie powiedzieć - > brutalnie). > I samo określenie też kojarzy mi się z Chuckiem Daly. No ale przecież Pistons nie byli brutalni tylko wobec Jordana, ale wobec wszystkich! Skądś w końcu się wzięła ksywka "bad boys". > A co do ulgowego traktowania Jordana - to czy nie trąci to "spiskową teorią > dziejów", którą tak bardzo zwalczasz? (odpowiedź dla Portera odnośnie sędziów i > > LA) > To samo niektórzy mówią teraz o Shaqu. Że sędziowie nie gwiżdżą mu fauli, i w > ogóle. LB, naprawdę - myślałem, że na Ciebie przynajmniej zawsze mogę liczyć... Różnice między myśleniem moim a Portera zarysowałem już wyżej; czy dla tak inteligentnego gościa jak Ty naprawdę muszę je rozwijać? > Owszem, gwiazdy NBA są (i pewnie będą) traktowane inaczej niż > przeciętni "rzemiślnicy". Ale (przez tyle lat oglądania NBA) nie zauważyłem, że > by > Jordana traktowano lepiej niż np.: K. Malone, Stocktona, Drexlera czy Barkleya. A ja zauważyłem; i nie tylko ja, nawet wielu jego fanów to przyznawało. Choć wprost tego nikt oficjalnie powiązany z NBA nie powie, to jednak czasem komuś wymknie się coś pośredniego, jak ostatnio Mourningowi, że w każdej wątpliwej sytuacji Jordanowi przyznawany jest "benefit of the doubt". Z tym, że de facto to ulgowe traktowanie sięga znacznie dalej... > No i na pewno nie zapewniło mu to 6 tytułów. 6 może nie, ale przynajmniej 1 ;-) (sławny faul na Russellu, który umożliwił zwycięski rzut w 98). > Pzdr, > LB > > PS. Jak tam rózgi... ;) Na szczęście w realu nie musiałem wybierać między rózgami a książką o MJ - a więc i rózeg nie było. :-) Pzdr P.S. Zauważyłem, że (nie dziwota, w końcu z Ciebie fan MJ) też byś już wolał, żebym porzucił temat Wilt vs. Jordan. Może bym i sam - przynajmniej chwilowo - go porzucił, bo zabiera mi czas przeznaczony na tematy bieżące (a czasu na forum i tak niestety będę miał w związku ze zmianą pracy znacznie mniej); ale pomyśl - jak mogę to zrobić, kiedy co chwila, nawiązując do moich wcześniejszych postów, wyskakuje ktoś, komu się wydaje, że zmusi mnie do zmiany przekonań albo przynajmniej nieujawniania ich na forum? Zobaczymy więc; może już niedługo będę mógł poświęcić się innym tematom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LB Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 217.11.142.* 28.12.01, 13:25 Gość portalu: Wilt napisał(a): > No ale przecież Pistons nie byli brutalni tylko wobec Jordana, ale wobec > wszystkich! Skądś w końcu się wzięła ksywka "bad boys". Ale tylko, specjalnie na Jordana, mięli różne "brudne" sztuczki, które właśnie nazwano "Jordan's rules". > LB, naprawdę - myślałem, że na Ciebie przynajmniej zawsze mogę liczyć...Różnice > między myśleniem moim a Portera zarysowałem już wyżej; czy dla tak inteligentne > go > gościa jak Ty naprawdę muszę je rozwijać? Możesz na mnie liczyć, o ile będziesz konsekwentny. Nie możesz zarzucać sędziom, że preferowali Jordana wobec innych zawodników, i jednocześnie wyśmiewać kogoś, kto twierdzi, że sędziowie preferują teraz twoich ulubionych Lakers. Albo więc jest tak, że sędziowie są obiektywni i nikogo nie wyróżniają; albo rzeczywiście preferują pewną grupę zawodników (ale nie jednostkę!). A nie - raz preferują, a innym razem nie preferują. Ja podtrzymuję swoje zdanie. Jordan, podobnie jak reszta zawodników NBA o statusie "gwiazd" była traktowana przez sędziów łagodniej. I co do tego nie ma wątpliwości. Natomiast Jordan wcale nie był przez sędziów faworyzowany bardziej niż pozostałe gwiazdy - chociażby Karl Malone (była swego czasu dyskusja o jego wejściach na kosz z wysuniętym do przodu kolanem) czy John Stockton (spotkałem się z opiniami, że jest jednym z najbardziej nieczysto grających zawodników; łokciami pracuje nieźle). > A ja zauważyłem; i nie tylko ja, nawet wielu jego fanów to przyznawało. Choć > wprost tego nikt oficjalnie powiązany z NBA nie powie, to jednak czasem komuś > wymknie się coś pośredniego, jak ostatnio Mourningowi, że w każdej wątpliwej > sytuacji Jordanowi przyznawany jest "benefit of the doubt". Z tym, że de facto > to > ulgowe traktowanie sięga znacznie dalej... j.w. Jordan korzystał w pewnym sensie z tego ulgowego traktowania, jak każdy inny gwiazdor. W tym także Mourning (a może Zo odgrywa sie za to, że MJ stanął mu kilkakrotnie na drodze do tytułu? ;). Co do Alonzo, to ostatnio któryś z zawodników NBA (nie pamiętam który, ale to było na stronach nba.com) powiedział, że sędziowie traktują go łagodniej (a zawodników, którzy przeciwko niemu grają - ostrzej), ponieważ mają na uwadze to, że gra w kosza będąc ciężko chorym na nerki. Można się z tym zgadzać lub nie, ale zawsze bardzo łatwo jest powiedzieć, że tego oto zawodnika to sędziowie lubią bardziej, w związku z czym gra mu się łatwiej. Zwłaszcza, gdy się go nie lubi... > 6 może nie, ale przynajmniej 1 ;-) (sławny faul na Russellu, który umożliwił > zwycięski rzut w 98). A właśnie - gdzieś już o tym wspominałeś. Dlaczego twierdzisz, że tam był faul. Oglądałem tę sytuację wiele razy i żadnego faulu nie zauważyłem. Owszem, Jordan dotknął w pewnym momencie lewą ręką Russella, ale nie było to odepchnięcie i nie zakłóciło ruchów obrońcy Utah. Po prostu Russell nie nadążył zmienić kierunku i stąd Jordan znalazł się na czystej pozycji. Pzdr, LB > P.S. Zauważyłem, że (nie dziwota, w końcu z Ciebie fan MJ) też byś już wolał, > żebym porzucił temat Wilt vs. Jordan. Może bym i sam - przynajmniej chwilowo - > go > porzucił, bo zabiera mi czas przeznaczony na tematy bieżące (a czasu na forum i > > tak niestety będę miał w związku ze zmianą pracy znacznie mniej); ale pomyśl - > jak mogę to zrobić, kiedy co chwila, nawiązując do moich wcześniejszych postów, > > wyskakuje ktoś, komu się wydaje, że zmusi mnie do zmiany przekonań albo > przynajmniej nieujawniania ich na forum? Zobaczymy więc; może już niedługo będę > > mógł poświęcić się innym tematom. OK, na te inne, nowe tematy liczę ;) A co do tematu Wilt vs MJ - to pisz ile chcesz, ale ja go nie będę poruszał ;) Nie mam aż takiego zacięcia. LB Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 29.12.01, 14:05 Gość portalu: LB napisał(a): > Gość portalu: Wilt napisał(a): > > > No ale przecież Pistons nie byli brutalni tylko wobec Jordana, ale wobec > > wszystkich! Skądś w końcu się wzięła ksywka "bad boys". > > Ale tylko, specjalnie na Jordana, mięli różne "brudne" sztuczki, które właśnie > nazwano "Jordan's rules". Biedny Jordan; wszyscy go na boisku prześladowali, a po kazdym meczu dostawał koca ;-). Ale wiesz; biorąc pod uwagę te wszystkie póżniejsze lata, kiedy wszyscy bali się na niego dmuchnąć, bo zaraz byłby odgwizdany faul, zaryzykuję tezę, że pod względem ostrości traktowania go na parkiecie był jednoznacznie wygrany. > > LB, naprawdę - myślałem, że na Ciebie przynajmniej zawsze mogę liczyć...Ró > żnice > > między myśleniem moim a Portera zarysowałem już wyżej; czy dla tak intelig > entne > > go > > gościa jak Ty naprawdę muszę je rozwijać? > > Możesz na mnie liczyć, o ile będziesz konsekwentny. > Nie możesz zarzucać sędziom, że preferowali Jordana wobec innych zawodników, i > jednocześnie wyśmiewać kogoś, kto twierdzi, że sędziowie preferują teraz twoich > > ulubionych Lakers. LB, naprawdę; PRZECZYTAJ powyższe posty! Porter pisze o spisku obejmującym całą NBA i mającym na celu kreowanie na siłę mistrzów, i to z tego ja się właśnie wyśmiewam. Ulgowe traktowanie przez sędziów to osbny rozdział; ale Shaq i Kobe nie są traktowani bardziej ulgowo niż Webber czy Duncan - dlatego nie wypacza to rywalizacji w ten sposób, w jaki czyniło to wyrażnie bardziej ulgowe traktowanie Jordana niż całej reszty gwiazd, nawet Malone'a i Stocktona. > Albo więc jest tak, że sędziowie są obiektywni i nikogo nie wyróżniają; > albo rzeczywiście preferują pewną grupę zawodników (ale nie jednostkę!). A nie > - > raz preferują, a innym razem nie preferują. > Ja podtrzymuję swoje zdanie. Jordan, podobnie jak reszta zawodników NBA o > statusie "gwiazd" była traktowana przez sędziów łagodniej. I co do tego nie ma > wątpliwości. Natomiast Jordan wcale nie był przez sędziów faworyzowany bardziej > > niż pozostałe gwiazdy - chociażby Karl Malone (była swego czasu dyskusja o jego > > wejściach na kosz z wysuniętym do przodu kolanem) czy John Stockton (spotkałem > się z opiniami, że jest jednym z najbardziej nieczysto grających zawodników; > łokciami pracuje nieźle). > > > A ja zauważyłem; i nie tylko ja, nawet wielu jego fanów to przyznawało. C > hoć > > wprost tego nikt oficjalnie powiązany z NBA nie powie, to jednak czasem ko > muś > > wymknie się coś pośredniego, jak ostatnio Mourningowi, że w każdej wątpliw > ej > > sytuacji Jordanowi przyznawany jest "benefit of the doubt". Z tym, że de f > acto > > to > > ulgowe traktowanie sięga znacznie dalej... > > j.w. Jordan korzystał w pewnym sensie z tego ulgowego traktowania, jak każdy in > ny > gwiazdor. W tym także Mourning (a może Zo odgrywa sie za to, że MJ stanął mu > kilkakrotnie na drodze do tytułu? ;). > Co do Alonzo, to ostatnio któryś z zawodników NBA (nie pamiętam który, ale to > było na stronach nba.com) powiedział, że sędziowie traktują go łagodniej (a > zawodników, którzy przeciwko niemu grają - ostrzej), ponieważ mają na uwadze to > , > że gra w kosza będąc ciężko chorym na nerki. > Można się z tym zgadzać lub nie, ale zawsze bardzo łatwo jest powiedzieć, że te > go > oto zawodnika to sędziowie lubią bardziej, w związku z czym gra mu się łatwiej. > > Zwłaszcza, gdy się go nie lubi... Zgadza się; Mourninga obecnie z uwagi na jego chorobę traktują łagodniej. Ale co to ma wspólnego z traktowaniem Jordana? I czy naprawdę myślisz (byłoby mi smutno...), że jego wypowiedź musi świadczyć o tym, że nie lubi Jordana? Wprost przeciwnei zresztą; cały wywiad utrzymany był w tonie szacunku dla MJ: jaki był wielki, jak to dobrze, że wrócił (a Ty twierdzisz odwrotnie, że to źle; przy takim rozumowaniu może to Ty nie lubisz Jordana? ;-) ). Dopiero przyciśnięty przez dziennikarza, który chciał wiedzieć, czy sędziowie będą traktować MJ ulgowo, wykręcił się dyplomatycznie ta kwestią o "benefit of the doubt".Chciałbym przy tym wiedzieć, kiedy to MJ kilkakrotnie stanął Mourningowi na drodze do tytułu,; bo jak dla mnie jedyną sytuacją, którą można by ewentualnie pod to podpasować, jest rok 1997. Zresztą, jak wskazuje przykład Barkleya (temu to naprawdę MJ zabrał mistrzostwo), nie jest to żadnym wyznacznikiem stosunku do Jordana; a po drugie, nawet gdyby Zo MJ nie lubił, to sądzisz, że automatycznie jego słowa przez to nie zasługują na zaufanie? A w przeciwieństwie do tego słowa lubiących Jordana na zaufanie zasługują? > > 6 może nie, ale przynajmniej 1 ;-) (sławny faul na Russellu, który umożli > wił > > zwycięski rzut w 98). > > A właśnie - gdzieś już o tym wspominałeś. Dlaczego twierdzisz, że tam był faul. > > Oglądałem tę sytuację wiele razy i żadnego faulu nie zauważyłem. Owszem, Jordan > > dotknął w pewnym momencie lewą ręką Russella, ale nie było to odepchnięcie i ni > e > zakłóciło ruchów obrońcy Utah. Po prostu Russell nie nadążył zmienić kierunku i > > stąd Jordan znalazł się na czystej pozycji. No, mogę to tylko wytłumaczyć przysłowiem; Każdy widzi to, co chce widzieć. ;-) Jedno skromne pytanko; PO CO w takim razie MJ dotykał Russella, jeśli nie po to, żeby wyjść na czystą pozycję? Chyba ten wzorowy mąż i ojciec nie zdradza zapędów gejowskich? :-) A cała ta sytuacja zajęło jedno z pierwszych miejsc w głosowaniu wśród fanów (statystycznie biorąc, musieli być wśród nich fani MJ - ale widać potrafiący spojrzeć obiektywnie ;-) ) na największe pomyłki sędziowskie w sporcie. > Pzdr, > LB > > > P.S. Zauważyłem, że (nie dziwota, w końcu z Ciebie fan MJ) też byś już wo > lał, > > żebym porzucił temat Wilt vs. Jordan. Może bym i sam - przynajmniej chwilo > wo - > > go > > porzucił, bo zabiera mi czas przeznaczony na tematy bieżące (a czasu na fo > rum i > > > > tak niestety będę miał w związku ze zmianą pracy znacznie mniej); ale pomy > śl - > > jak mogę to zrobić, kiedy co chwila, nawiązując do moich wcześniejszych po > stów, > > > > wyskakuje ktoś, komu się wydaje, że zmusi mnie do zmiany przekonań albo > > przynajmniej nieujawniania ich na forum? Zobaczymy więc; może już niedługo > będę > > > > mógł poświęcić się innym tematom. > > OK, na te inne, nowe tematy liczę ;) Rozkaz, Krwawy Hegemonie. ;-) Się robi. > A co do tematu Wilt vs MJ - to pisz ile chcesz, ale ja go nie będę poruszał ;) > Nie mam aż takiego zacięcia. > > LB > Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LB Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 217.11.142.* 31.12.01, 10:48 Gość portalu: Wilt napisał(a): > LB, naprawdę; PRZECZYTAJ powyższe posty! Porter pisze o spisku obejmującym cał > ą > NBA i mającym na celu kreowanie na siłę mistrzów, i to z tego ja się właśnie > wyśmiewam. Ulgowe traktowanie przez sędziów to osbny rozdział; ale Shaq i Kobe > nie są traktowani bardziej ulgowo niż Webber czy Duncan - dlatego nie wypacza t > o > rywalizacji w ten sposób, w jaki czyniło to wyrażnie bardziej ulgowe traktowani > e > Jordana niż całej reszty gwiazd, nawet Malone'a i Stocktona. OK. Rzeczywiście niedokładnie przeczytałem Twoją odpowiedź na post Portera. Sorki... Ale nadal będę utrzymywał, że MJ był traktowany przez sędziów tak samo (!) jak reszta "wielkich" zawodników. Tak samo jak Shaq, KB, C-Webb czy Duncan. > Zgadza się; Mourninga obecnie z uwagi na jego chorobę traktują łagodniej. Ale > co > to ma wspólnego z traktowaniem Jordana? I czy naprawdę myślisz (byłoby mi > smutno...), że jego wypowiedź musi świadczyć o tym, że nie lubi Jordana? O łagodniejszym traktowaniu Mourninga wypowiedział się jakiś koszykarz. Czy tak jest w rzeczywistości to nie wiem, bo nie widziałem w tym sezonie Miami. Mam nadzieję, że była to tylko złośliwość tego koszykarza. Ma to natomiast z Jordanem tyle wspólnego, że łatwo kogoś oskarżyć o to, że coś osiąga, bo preferują go sędziowie. Ja bym się z czymś takim nie zgodził, bo to odbiera zawodnikom prawo do bycia szanowanym za ciężką pracę jaką wykonują by być "kimś" w tej lidze. I tak samo jak bronię MJ, tak samo broniłbym Alozno (którego szczerze podziwiam za harówę i serce jakie wkłada w grę), Malona czy Stocktona, przed tego typu zarzutami. Żaden z nich nie osiągnął tego wszystkiego tylko dzięki przychylności sędziów. Nawet jeśli rzeczywiście od czasu do czasu sędzia gwizdnie coś na ich korzyść. Wprost > przeciwnei zresztą; cały wywiad utrzymany był w tonie szacunku dla MJ: jaki był > wielki, jak to dobrze, że wrócił (a Ty twierdzisz odwrotnie, że to źle; przy > takim rozumowaniu może to Ty nie lubisz Jordana? ;-) ). Dopiero przyciśnięty > przez dziennikarza, który chciał wiedzieć, czy sędziowie będą traktować MJ > ulgowo, wykręcił się dyplomatycznie ta kwestią o "benefit of the doubt". Teraz lepiej rozumiem (mam nadzieję) o co chodziło Zo (bo nie czytałem tego wywiadu) i cały kontekst jego wypowiedzi. Tylko, że ja bym odniósł ten "benefit of the doubt" do wszystkich zawodników o uznanym statusie. Chciałb > ym > przy tym wiedzieć, kiedy to MJ kilkakrotnie stanął Mourningowi na drodze do > tytułu,; bo jak dla mnie jedyną sytuacją, którą można by ewentualnie pod to > podpasować, jest rok 1997. Dałem dupy. No doubt ;) Oczywiście było to w 1997r. > No, mogę to tylko wytłumaczyć przysłowiem; Każdy widzi to, co chce widzieć. ;- > ) > Jedno skromne pytanko; PO CO w takim razie MJ dotykał Russella, jeśli nie po to > , > żeby wyjść na czystą pozycję? Chyba ten wzorowy mąż i ojciec nie zdradza zapędó > w > gejowskich? :-) > A cała ta sytuacja zajęło jedno z pierwszych miejsc w głosowaniu wśród fanów > (statystycznie biorąc, musieli być wśród nich fani MJ - ale widać potrafiący > spojrzeć obiektywnie ;-) ) na największe pomyłki sędziowskie w sporcie. W tej sytuacji zdecydowanie nie było faulu. Wydaje mi się też, że zamiast grubawego Russella wolałby dotykać umięśnionego Malone'a. Ale ten niestety pieścił się przez całą serię z Denisem... ;) Natomiast, żeby być obiektywnym, muszę powiedzieć, że JEDYNĄ sytuacją, w której sędziowie ewiedentnie nie zagwizdali przeciwko Jordanowi, był siódmy mecz z Indianą w 1998 r. i ostatnia akcja meczu. Czy nie widzieli oni wtedy błędu MJ, czy nie chcieli widzieć - nie wiem. Była to jednak jedyna taka sytuacja i nie rozciągałbym jej na całą karierę MJ ;) > Rozkaz, Krwawy Hegemonie. ;-) Się robi. ??? Skąd ten Krwawy Hegemon???? Ale przypomniałeś mi w tym momencie takze Kaprala, Ofermę i Co. z "Kajka i Kokosza" ;) Pzdr, LB PS. Szczęśliwego Nowego Roku Wilt oraz wszystkiego dobrego w nowej pracy, którą (mimo niewesołej sytuacji gospodarczej) mam nadzieję już znalazłeś lub szybko znajdziesz. Do siego roku! Yo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 02.01.02, 20:03 Gość portalu: LB napisał(a): > Gość portalu: Wilt napisał(a): > > > LB, naprawdę; PRZECZYTAJ powyższe posty! Porter pisze o spisku obejmujący > m cał > > ą > > NBA i mającym na celu kreowanie na siłę mistrzów, i to z tego ja się właśn > ie > > wyśmiewam. Ulgowe traktowanie przez sędziów to osbny rozdział; ale Shaq i > Kobe > > nie są traktowani bardziej ulgowo niż Webber czy Duncan - dlatego nie wypa > cza t > > o > > rywalizacji w ten sposób, w jaki czyniło to wyrażnie bardziej ulgowe trakt > owani > > e > > Jordana niż całej reszty gwiazd, nawet Malone'a i Stocktona. > > OK. Rzeczywiście niedokładnie przeczytałem Twoją odpowiedź na post Portera. > Sorki... > Ale nadal będę utrzymywał, że MJ był traktowany przez sędziów tak samo (!) jak > reszta "wielkich" zawodników. Tak samo jak Shaq, KB, C-Webb czy Duncan. No dobrze; także i w tym pozostaniemy każdy przy swoich zdaniach. ;-) > > Zgadza się; Mourninga obecnie z uwagi na jego chorobę traktują łagodniej. > Ale > > co > > to ma wspólnego z traktowaniem Jordana? I czy naprawdę myślisz (byłoby mi > > smutno...), że jego wypowiedź musi świadczyć o tym, że nie lubi Jordana? > > O łagodniejszym traktowaniu Mourninga wypowiedział się jakiś koszykarz. Czy tak > > jest w rzeczywistości to nie wiem, bo nie widziałem w tym sezonie Miami. Mam > nadzieję, że była to tylko złośliwość tego koszykarza. > Ma to natomiast z Jordanem tyle wspólnego, że łatwo kogoś oskarżyć o to, że coś > > osiąga, bo preferują go sędziowie. > Ja bym się z czymś takim nie zgodził, bo to odbiera zawodnikom prawo do bycia > szanowanym za ciężką pracę jaką wykonują by być "kimś" w tej lidze. I tak samo > jak bronię MJ, tak samo broniłbym Alozno (którego szczerze podziwiam za harówę > i > serce jakie wkłada w grę), Malona czy Stocktona, przed tego typu zarzutami. Żad > en > z nich nie osiągnął tego wszystkiego Wszystkiego na pewno nie, ani nawet większości; ale czasem niektóre ważne rzeczy... A o takich rzeczach jednak trzeba wspominać nawet w odniesieniu do wielkich sportowców; zresztą dlaczego mieliby być traktowani już podwójnie ulgowo, bo i w ulgowym sędziowaniu, i w zakazie mówienia o tym?! (inaczej trzeba by założyć moratorium np. i na osławioną "rękę Boga" Maradony z 1986...). Można powiedzieć nawet wprost przeciwnie; im kto sławniejszy, tym powinien byc uważniej oceniany i z użyciem mniejszej taryfy ulgowej sądzony! tylko dzięki przychylności sędziów. Nawet > jeśli rzeczywiście od czasu do czasu sędzia gwizdnie coś na ich korzyść. > > Wprost > > przeciwnei zresztą; cały wywiad utrzymany był w tonie szacunku dla MJ: jak > i był > > wielki, jak to dobrze, że wrócił (a Ty twierdzisz odwrotnie, że to źle; p > rzy > > takim rozumowaniu może to Ty nie lubisz Jordana? ;-) ). Dopiero przyciśnię > ty > > przez dziennikarza, który chciał wiedzieć, czy sędziowie będą traktować MJ > > > ulgowo, wykręcił się dyplomatycznie ta kwestią o "benefit of the doubt". > > Teraz lepiej rozumiem (mam nadzieję) o co chodziło Zo (bo nie czytałem tego > wywiadu) i cały kontekst jego wypowiedzi. Tylko, że ja bym odniósł ten "benefit > > of the doubt" do wszystkich zawodników o uznanym statusie. > > Chciałb > > ym > > przy tym wiedzieć, kiedy to MJ kilkakrotnie stanął Mourningowi na drodze d > o > > tytułu,; bo jak dla mnie jedyną sytuacją, którą można by ewentualnie pod t > o > > podpasować, jest rok 1997. > > Dałem dupy. No doubt ;) Oczywiście było to w 1997r. Nie ma sprawy; każdy może się pomylić. > > No, mogę to tylko wytłumaczyć przysłowiem; Każdy widzi to, co chce widzie > ć. ;- > > ) > > Jedno skromne pytanko; PO CO w takim razie MJ dotykał Russella, jeśli nie > po to > > , > > żeby wyjść na czystą pozycję? Chyba ten wzorowy mąż i ojciec nie zdradza z > apędó > > w > > gejowskich? :-) > > A cała ta sytuacja zajęło jedno z pierwszych miejsc w głosowaniu wśród f > anów > > (statystycznie biorąc, musieli być wśród nich fani MJ - ale widać potrafią > cy > > spojrzeć obiektywnie ;-) ) na największe pomyłki sędziowskie w sporcie. > > W tej sytuacji zdecydowanie nie było faulu. > Wydaje mi się też, że zamiast grubawego Russella wolałby dotykać umięśnionego > Malone'a. Ale ten niestety pieścił się przez całą serię z Denisem... ;) I wszystko jasne; zawiedziony tym MJ zwrócił się do Russella! ;-) > Natomiast, żeby być obiektywnym, muszę powiedzieć, że JEDYNĄ sytuacją, w której > > sędziowie ewiedentnie nie zagwizdali przeciwko Jordanowi, był siódmy mecz z > Indianą w 1998 r. i ostatnia akcja meczu. Czy nie widzieli oni wtedy błędu MJ, > czy nie chcieli widzieć - nie wiem. > Była to jednak jedyna taka sytuacja i nie rozciągałbym jej na całą karierę MJ ; > ) Ha! Czyli jednak zgadzasz się z moją tezą o 1 tytule dzięki sędziom! A czy to było w finale konferencji, czy ligi - to już naprawdę niewielka różnica... ;-). > > Rozkaz, Krwawy Hegemonie. ;-) Się robi. > > ??? Skąd ten Krwawy Hegemon???? > Ale przypomniałeś mi w tym momencie takze Kaprala, Ofermę i Co. z "Kajka i > Kokosza" ;) Nie wiem; jakoś mi samo nasunęło :-) . A propos; może tak konkurs na tytuł Ofermy Roku w NBA? Ale to już na innym wątku (i na forum Koszykówka). I co ja właściwie robię; przecież muszę już niedługo ograniczyć aktywność na forum (to już ostatni zryw, próbuję zwalczyć ten nałóg... ). > Pzdr, > LB > > PS. Szczęśliwego Nowego Roku Wilt oraz wszystkiego dobrego w nowej pracy, którą > > (mimo niewesołej sytuacji gospodarczej) mam nadzieję już znalazłeś lub szybko > znajdziesz. Do siego roku! Yo! Dzięki, nawzajem! Nową pracę już mam załatwioną, tylko obawiam się, że - bezczelni! - za wyższe stanowisko i więcej kasy będą wymagać więcej mojego czasu! Dramatyczne pytanie; o ile mniej mnie będzie w sieci?!!! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LB Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 217.11.142.* 04.01.02, 13:37 Gość portalu: Wilt napisał(a): > I co ja właściwie robię; przecież muszę już niedługo > ograniczyć aktywność na forum (to już ostatni zryw, próbuję zwalczyć ten nałóg...) > Nową pracę już mam załatwioną, tylko obawiam się, że - > bezczelni! - za wyższe stanowisko i więcej kasy będą wymagać więcej mojego czas > u! > Dramatyczne pytanie; o ile mniej mnie będzie w sieci?!!! ;-) Wilt, zatrudnij sekretarkę :)) LB Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: easy79 Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 19.12.01, 00:19 No cóż wilt, myślę że polemika nie ma w tym miescu większego sensu. Co Ty byś nie powiedział i tak nikogo raczej nie przkonasz. I odwrotnie. Uważam jedak (jest to oczywiście jedynie moja opinia) że powinieneś otwarcie przyznać że kieruje Tobą zwykła ludzka niechęć do Jordana, do której to niechęci każdy ma przecież prawo. A udzielania się na forum nikt Ci nie broni - tylko wyluzuj trochę. Świat się nie zawali jeżeli wszystkich nie przekonasz do swoich racji (jakkolwiek sprzecznych z opinią ogółu). Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 27.12.01, 16:08 Gość portalu: easy79 19-12-2001 00:19 > No cóż wilt, myślę że polemika nie ma w tym miescu większego sensu. Co Ty byś > nie powiedział i tak nikogo raczej nie przkonasz. I odwrotnie. Cieszę się, że porzuciłeś dość napastliwą retorykę z poprzedniego postu. Czy to klimat świąteczny tak działa? ;-) > Uważam jedak (jest to oczywiście jedynie moja opinia) że powinieneś otwarcie > przyznać że kieruje Tobą zwykła ludzka niechęć do Jordana, do której to > niechęci każdy ma przecież prawo. To nie tak. Znowu trzeba rozróżnić dwie rzeczy; niechęć do Jordana, której daję wyraz osobno, przy jego ocenie jako człowieka, i moją jego ocenę jako zawodnika, przy której staram się wygłuszyć emocje i trzymam się wyłącznie konkretów (aż niektórzy wytykają mi z kolei nadmiar przytaczanych faktów i statystyk - no cóż, trudno każdego zadowolić...). > A udzielania się na forum nikt Ci nie broni - tylko wyluzuj trochę. Świat się > nie zawali jeżeli wszystkich nie przekonasz do swoich racji Dzięki za radę, choć uważam, że kierowałeś ją naprawdę do samego siebie - ale w każdym razie dobrze, że jej posłuchałeś. :-) (jakkolwiek sprzecznych z opinią ogółu). A tu jednak nie mogłeś oprzeć się pokusie wtrącenia tego... tzw. "argument większości"...Szkoda, że Ciebie nie było swego czasu przy Koperniku; pewnie jemu też byś powiedział; "Słuchaj, Nikuś - ogół myśli inaczej, więc lepiej daj sobie spokój z tą całą teorią heliocentryczną". ;-) Ale że właśnie przypomniałem sobie, że jestem zbyt skromny, aby sugerować swoje choćby najdalsze powinowactwo z tak wielkimi mężami ;-), poprzestanę tylko na niedawnym cytacie z Billa Waltona: "As I learned from Coach Wooden years ago, when everybody thinks alike, nobody thinks." Pozdr. . Re: Lubie druzyne Lakers!! adres: 212.244.130.* Gość portalu: easy79 19-12-2001 00:24 > Sorrki za wilt. Miało być Wilt:))) Szczerze mówiąc, nie wiem czemu to takie śmieszne, ale się przyłączam. Nigdy nie dość dobrego humoru! :-))) > Ps. I tak uważam że pod względem talentu do gry w kosza, umiejętności i cech > charakteru potrzebnych na boisku Jordan bije Twojego idola na głowę. > I nic co napiszesz tego nie zmieni. Na szczęście. Tylko wiesz; inna rzecz uważać, a inna umieć to udowodnić. ;-) Natomiast nie spotkałem jeszcze w sieci fana MJ (zadziwiające; tylu ich jest, prawda?), który potrafiłby prymat swojego idola mi logicznie udowodnić - i to chyba coś znaczy :-)))) (chcących ewentualnie spróbować zapraszam najpierw na forum "Koszykówka", żeby sprawdzili, czy wykroczą poza posty zeba czy nathana, bo nie chce mi się dwa razy odpisywać tego samego). Pozostaje więc ucieczka w obrażanie albo - jak w Twoim przypadku - odwołanie się do samej tzw. ślepej wiary i twierdzenie, że dalsza dyskusja nie ma sensu, bo Cię nie przekonam (nie dziwota, trudno argumentami rozumowymi wpłynąć na czyjąś religię...). A jeśli uważasz, że nie ma sensu pisanie o historii, bo to i tak jej nie zmieni (tak jakby miało ją zmienić, a nie np. rzucić na nią nowe światło), to bądź konsekwentny i wyrzuć wszystkie książki historyczne ;-) >Pozdr. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LB Re: A ja lubię Jordana IP: 217.11.142.* 27.12.01, 17:14 Gość portalu: Wilt napisał(a): > Tylko wiesz; inna rzecz uważać, a inna umieć to udowodnić. ;-) Natomiast nie > spotkałem jeszcze w sieci fana MJ (zadziwiające; tylu ich jest, prawda?), który > potrafiłby prymat swojego idola mi logicznie udowodnić - i to chyba coś znaczy > :-)))) (chcących ewentualnie spróbować zapraszam najpierw na forum > "Koszykówka", żeby sprawdzili, czy wykroczą poza posty zeba czy nathana, bo nie > chce mi się dwa razy odpisywać tego samego). Tylko pytanie, czy to jest do udowodnienia? Zwłaszcza, że Wilt i MJ grali w kompletnie różnych latach i na innych pozycjach. Moim zdaniem - nie da się tego bezsprzecznie stwierdzić. Nie jest możliwe, aby powiedziec, że na pewno Wilt jest lepszy niż MJ, i na odwrót. Wszystko zależy od własnych sympatii. Dla mnie najlepszy jest MJ, dla ciebie Wilt, i tyle. LB Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: easy79 Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 19.12.01, 00:24 Sorrki za wilt. Miało być Wilt:))) Ps. I tak uważam że pod względem talentu do gry w kosza, umiejętności i cech charakteru potrzebnych na boisku Jordan bije Twojego idola na głowę. I nic co napiszesz tego nie zmieni. Na szczęście. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Crotalus Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 157.25.121.* 28.12.01, 13:46 Byronem Scottem powiedział: Obecni Lakers to przede wszystkim Shaq i Kobe. My mieliśmy dwóch graczy wybitnych oraz 3-4 bardzo dobrych. I to jest właśnie ta różnica. Myślę, że gdyby nasz zespół z połowy lat 80. zagrał z obecną drużyną Lakers, to nie dalibyśmy im szans! Mimo że Lakers są najsilniejsi to jednak nie są tacy silni. Wydaje mi się, że poziom NBA się obniża. Nie ma już tylu wielkich gwiazd. Dlatego była taka histeria kiedy Jordan wracał. Europa goni Amerykę. Najlepsze drużyny Europy skopały by prawdopodobnie tyłek najsłabszym w NBA co nie było by do pomyślenia 10 lat temu. Oczywiście Europa nigdy nie dogoni NBA, bo nie ma tu tyle forsy, ani tradycji by dogoniła, ale jest zdecydowanie bliżej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Lubie druzyne Lakers!! IP: 172.16.0.* 29.12.01, 14:26 Gość portalu: Crotalus napisał(a): > Byronem Scottem powiedział: > Obecni Lakers to przede wszystkim Shaq i Kobe. My mieliśmy dwóch graczy > wybitnych oraz 3-4 bardzo dobrych. I to jest właśnie ta różnica. Myślę, że > gdyby nasz zespół z połowy lat 80. zagrał z obecną drużyną Lakers, to nie > dalibyśmy im szans! > > Mimo że Lakers są najsilniejsi to jednak nie są tacy silni. Wydaje mi się, że > poziom NBA się obniża. Nie ma już tylu wielkich gwiazd. Dlatego była taka > histeria kiedy Jordan wracał. Europa goni Amerykę. Najlepsze drużyny Europy > skopały by prawdopodobnie tyłek najsłabszym w NBA co nie było by do pomyślenia > 10 lat temu. Oczywiście Europa nigdy nie dogoni NBA, bo nie ma tu tyle forsy, > ani tradycji by dogoniła, ale jest zdecydowanie bliżej. W tym, co mówisz, jest sporo racji; też nie sądzę, żeby obecni Lakers wygrali z LAL z 1985 czy 1987, ale trzeba tę rację sprecyzować. Obniżenie poziomu NBA trwało przez całe lata 90.; Bulls'96, bijący rekordy dzięki słabości reszty ligi,również nie mieliby szans z Sixers'83, Celtics'86, Lakers'87, Pistons'89; drużynami nieporównanie głębszymi i bardziej kompletnymi.Potwierdzają to zresztą słowa samych zainteresowanych: Rodman przyznał, że przeniesieni do lat 80. tamci Bulls nie osiągnęliby 70 zwycięstw; a Phil Jackson, że ostatnią drużyną z naprawdę głębokim składem, jaką widział, byli Pistons. Ale teraz ma horyzoncie mamy więcej talentów i wydaje się, ze koszykówka może nawiązać do dawnej świetności. Natomiast co do tworzenia superdrużyn; niestety właśnie przeciwko temu skierowane są przepisy o salary cup i luxury tax, zaprojektowane po to, żeby liga była jak najbardziej wyrównana. W dodatku, gdy Buss w 1979 r. kupował Lakers, był jednym z bogatszych właścicieli w NBA i mógł sobie pozwolić na niezłe zakupy. Teraz liga tak poszła ekonomicznie do przodu, że jest jednym z biedniejszych i na pewno nie może sobie pozwolić na wpadnięcie pod luxury tax (zresztą nawet miliarder Cuban w końcu się na to nie zdecydował). Ale nawet jeśli w efekcie tego wszystkiego obecni Lakers nie zdołają pozyskać "super role players" na miarę Worthy'ego (role players, którzy w słabszych klubach byliby gwiazdami)i nie będą mogli się mierzyć z LAL'87 - jednym z głównych kandydatów do miana zespołu wszechczasów, to zostanie im ta satysfakcja, że będą lepsi od Bulls lat 90. i zdobędą więcej tytułów (a przy okazji może pobiją ich rekord zwycięstw). ;-) Natomiast na stanie się lepszymi mają jeszcze trochę czasu; przyrównując ich do poprzednich dynastii, są na etapie Lakers z sezonu 81/82, czy Bulls z sezonu 92/93. A jakie rezerwy jeszcze kryje w sobie Kobe! I tym optymistycznym akcentem... :-) Pzdr P.S. A przecież Europa goni Amerykę głównie nie dzięki temu, że Ameryka słabnie, ale że Europa się polepsza - i bardzo dobrze (w tym roku może byc nawet 3 Europejczyków w I piątce rookies!). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gluś Sędziowie IP: *.210.210.184.Dial1.NewYork1.Level3.net 29.12.01, 05:58 Gość portalu: Porter napisał(a): > coz, nie ty jeden. Conajmniej kilkudziesieciu sedziow w NBA podziela twoje > uczucia. Niestety sędziowie bardzo pomagają Lakers. To druga, po Jacksonie przyczyna, dla której w ogóle Lakers zdobyło mistrzostwo. Iverson w zeszłym roku powiedział, że nikt nie ma szans wygrać z Lakers, gdy sędziwie pozwalają O'Nealowi na to, na co pozwalają. O'Neal powiedział, że osmieszył Mutombo. Jak najbardziej tak to wyglądało. Gdy sędziwie nie widzą, jak O'Neal np. kilka razy na mecz uderza łokciem w twarz Mutombo, to Mutombo rzeczywiscie smiesznie wygląda. Faule w drugą strone jednak widzieli dokładnie. Problem w tym, że NBA pod wodzą Davida Sterna jest już tak skomercjalizowane, że sędziowie słuchają wskazówek szefa. Stern oczywiscie myślio pieniądzach, a pieniądze zapewniają przereklamowani O'Neal i Bryant. Szczególnie gra O'Neala to czysta żałość. Facet nadawałby sie do US rugby. Do kosza ledwo trafia, a wygrywa dominacją fizyczną (przy pomocy sędziów). Odpowiedz Link Zgłoś